Wykład X

Dyskurs o złu w kryminałach

Wstęp.

Literacki dyskurs o złu. Hermeneutyka i etyka

Książki w starciu z obrazem[…]. Dają mi władzę […] sama decyduję jak wyglądają postacie, jak się zachowują i tak dalej. W filmie czy serialu reżyser mnie z tego odziera. Pieprzę taki układ.” (R. Mróz,  Oskarżenie, s.41)

Trudno nie zgodzić się z autorem, co do stosunku, jaki zachodzi między książką a czytelnikiem i dlatego poniższe rozważania opierają się na przekonaniu, że oddziaływanie powieści nie ogranicza się do jej literalnej zawartości. Jej duch ma moc inspirowania, podejmowania dialogu, pobudzania wyobraźni, zapraszania do snucia własnej opowieści albo kontynuowania tej, którą się aktualnie czyta. Tym samym dobrze napisana powieść żyje poza bieżącą lekturą i przenosi swoją wizję świata i ludzi na inne pole doświadczeń, refleksji i dyskursów. Zanim przejdę do opisu dyskursów na temat zła i jego różnych postaci w powieściach kryminalnych, warto zapoznać się bliżej z formą dyskursu literackiego i jego związkami z kryminałem współczesnym.

Z kilku powodów można kryminał odczytać jako dyskurs literacki o złu, występujący na trzech płaszczyznach ; opisie przestępca ( morderstwa, zabójstwa, porwania itd.) jako wydarzenia, wokół którego rozwija się cała fabuła, następnie analizy śladów zbrodni, poszukiwania sprawcy z pytaniami, wątpliwościami i dylematami, jakie pojawiają się w trakcie prowadzenia śledztwa i jego metod oraz dyskurs  dotyczący dowodów, motywów, argumentów ( dlaczego zabił/a i jak to zrobił, ale też czy to na pewno on/ona to zrobili świadomie i dobrowolnie) Na tej ostatniej płaszczyźnie dyskurs nawiązuje do dwóch poprzednich, łącząc je ze sobą w pewną narracyjną całość podporządkowaną opowiadanej historii o konkretnym morderstwie i jego sprawcy/sprawcach. Dyskurs w swoich trzech postaciach[1], przenosi, czy raczej przekształca wydarzenia w struktury rozumienia, co dokonuje się w obszarze korelacji. Zachodzi ona między  interpretacją faktów, a więc tego, co się wydarzyło oraz dlaczego dane wydarzenie tj. morderstwo miało miejsce a metalogiką ( spójnością zdarzeń i argumentów).Wspomniane struktury rozumienia opierają się na  procedurach związanych z prowadzeniem śledztwa oraz na zaangażowaniu i kompetencjach ich wykonawców. A więc z inwencją, inteligencją, dociekliwością, uczciwością i wyobraźnią. Reprezentowanych przez komisarzy policji, prywatnych detektywów, profilerów czy adwokatów. Ich działania, zdolność do komunikowania sie z szeroko rozumianym środowiskiem społecznym, konkretne decyzje i  podjęte akcje wyznaczają  pole doświadczalne dyskursu. Jest ono różne w zależności od tego, kto jaką rolę pełni w tym procesie np. adwokat  zajmując się obroną  swojego klienta-oskarżonego, szuka dowodów na jego niewinność. Przewidzianych przez prawo albo tolerowanych w pewnych sporadycznych przypadkach np. wtedy, kiedy może dojść do zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Istniejące przepisy wpływają stosunek do zła, jego kwalifikację i odpowiedzi na pytanie dlaczego doszło do danego morderstwa czy przestępstwa. Dodajmy, że  możliwe są  trzy, główne scenariusze, które przyjmują różne optyki etycznej kwalifikacji czynu i jego sprawcy. Pierwszy należy do aparatu ścigania ( detektyw, komisarz) i dąży do wykrycia sprawcy zbrodni i motywów , jakimi się kierował, a następnie do sprawiedliwego wymierzenia kary. Drugi, podyktowany przez  zawód adwokata, skupiony jest na szukaniu dowodów, które by wskazywały na niewinność domniemanego sprawcy albo na złagodzenie kary. Trzeci scenariusz wyznacza „ulica”, a więc opinia publiczna, która pod wpływem przekazów medialnych, emocjonalnie reaguje na wyroki sądu, np. dopinając się linczu. Opinie te są „sterowalne” i łatwo w pewnych sprzyjających okolicznościach podburzyć tłum, skierować go przeciwko komuś czy czemuś, co jest napiętnowane złem. Istnieje zatem różnica, przynajmniej na poziomie kwalifikacji, oceny, między złem dokonanym, a złem przedstawionym. Podobnie jak istnieje różnica między oceną winy w świetle prawa i opinii sędziego, a kwalifikacja moralną tego czynu oparta na intuicji. [2]

  Dyskurs wprowadza dwa wymiary, czy też cechy rozumienia; podmiotowe i językowe. Rozumienie jest zawsze czyjeś, a zatem jest  podmiotowo określone i  przy pomocy języka    wyraża pewną perspektywę rozumienia świata. Znajduje ona swoje potwierdzenie w indywidualnym i zbiorowym doświadczeniu. Tak pojmując dyskurs literacki i jego celowość należy więc,  „przyjąć do wiadomości, że zarówno świat jak i człowiek istnieją w danym momencie historycznym w sposób, który określają pewne reguły gry społecznej, epistemologicznej i aksjologicznej, które wprawdzie są zmienne, ale  w danym momencie […] zachowują się [… ] jakby były stałe.”[3] Wielość różnych, nawarstwiających się znaczeń, wynikających z interpretacji doświadczenia otwiera pole do dyskursu. Co rozumiemy przez zło, winę, niesprawiedliwość czy nieodpowiedzialność? A właściwie należałoby by zapytać, jakie są możliwe ramy tego rozumienia, na które nakłada się wiele rozmaitych znaczeń. Racje i podsuwane argumenty pozwalają na zracjonalizowanie formy dyskursu, podtrzymując jego podwójny status, wynikający ze związku doświadczenia z jego  rozumieniem, czyli jak wyjaśnia White – próby dyskursywnego przejścia z nieznanego na znany, z gruntu nieokreślonego doświadczenia na teren jego interpretacji, rozpoznania i zakwalifikowania.    

   Rzeczywistość doświadczana przez konkretny podmiot reprezentuje jednostkową lub grupową ( wspólnota interpretacyjna)  formę własnej reakcji. Zawarta jest w niej też  ocena wydarzenia, jakie stało się przedmiotem śledztwa. Ocena ta wynika z opisu, analizy wszystkich elementów, składających się na sytuację, jaka wiąże ze sobą dokonane przestępstwo ze sprawca. A także okoliczności tego wydarzenia z motywami; w sumie składają się one na pewna złożoną sytuację. Jej rozpoznanie i kwalifikacja jest przedmiotem dyskursu, który obejmuje trzy pytania:

Czy morderca jest winny popełnionej zbrodni czy nie ew. w jakim zakresie?

Czy są ludzie specjalnie –psychicznie, charakterologicznie-predysponowani do zabijania?

Czy wyrok sądu jest sprawiedliwy czy nie i na jakiej podstawie jest oceniany?

Dyskurs o złu, jaki znajduje się w powieściach kryminalnych lub też pozostaje on w gestii czytelnika zainspirowanego  opowiadana  historią i zawsze dotyczy zła popełnionego. Zło to tkwi  w sposób gruntowny i radykalny w  naruszeniu pierwszej zasady prawa moralnego, jaką jest nakaz „nie zabijaj”[4]. W sposób gruntowny, to znaczy podstawowy, nie będący sam w sobie przedmiotem rozważań czy wątpliwości. Radykalny oznacza w tym przypadku coś, co się wydarzyło i czego nie można ani zmienić ani odrzucić, zanegować. Z tych tez powodów, nakaz nie zabijaj jest obecny w każdym porządku prawnym, moralnym, religijnym, naturalnym, duchowym i cielesnym, indywidualnym i społecznym. Jako nakaz pierwotny, źródłowy, z którego wynikają wszystkie inne nomy, powinności i obowiązki człowieka/ wspólnoty. Wynikają, a więc ujawniają już w postaci określonych  moralnych nakazów lub zakazów wraz z przypisaną im mocą imperatywną. Nie zabijaj- to znaczy również nie krzywdź, nie prześladuj, nie poniżaj-bo każde z tych czynów zabija czyjąś godność, wolność, autonomię itd. Wyznaczają one pewne ramy rozumienia[5] „zasady nie zabijaj” i jej praktycznych implikacji. Te dwie, niewspółmierne do siebie płaszczyzny etyki; jej uniwersalna,  topiczna zasada „nie zabijaj” i jej różne konceptualizacje, tworzą fundament pod wszelkie dyskursy etyczne. Zderza się w nich bezwzględny zakaz zabijania  z ludzką praktyką osadzoną w czasie i w kulturze. Dyskursy o zabijaniu i jego moralnych konsekwencjach zawsze zaczynają się od próby zrozumienia samej zasady, kogo i czego ona dotyczy i jakie racje za nią stoją. Np. czy zabicie komara i człowieka jest takim samym aktem objętym tym samym pojęciem, ale skoro oznacza ono odebranie komuś życie, to dlaczego komara można bezkarnie zabić a człowieka nie? Jakie cechy bycia „kimś” należy wziąć pod uwagę i dlaczego? Na czym polega podmiotowość prawna i co ja uzasadnia? Kto może odpowiadać za swój czyn a kto nie podlega karze? Dodać należy, że w zmyślonych powieściach nie należy szukać „prawdziwego obrazu” sądu, oskarżonego czy wszechstronnej analizy winy. Powieści te mają inne zadanie, nie problematyzują ani prawnych ani moralnych zagadnień, ale je wykorzystują, modyfikują wręcz demonizują. W tym krzywym zwierciadle więcej znajdziemy naszych wyobrażeń, czy pospolitych sądów niż wiedzy i rzetelnych informacji. Dla poruszonych tutaj rozważań korzyść z nich taka, że dyskurs o złu, do którego można sprowadzić znaczenie kryminału, pojawia się w wielu kontekstach. Każdy z nich wnosi swoje rozumienie zła i dobra, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, winy i niewinności. Jest to złożona konstrukcja, na którą składa się wiele dyskursów, podjętych w tych mikro-opowieściach, które razem opowiadają konkretną historię. Z perspektywy tej historii można odnieść się do problemów moralnych, które obejmują ludzi, wydarzenia i sytuacje, w których się znaleźli. Można dokonywać ich oceny z punktu widzenia moralności lub etyki, a więc mając na względzie społecznie uznawane standardy postępowania lub etyczny wymiar bycia razem z innymi. Zasada ‘ nie zabijaj” tworzy, reguluje i określa te dwa porządki: moralny oraz etyczny. Z tego powodu została ona tutaj przyjęta jako podstawa i moralna treść wszystkich etycznych dyskursów, w tym także tych, jakie są zawarte w kryminałach. Ponieważ powieści te można interpretować jako ogólny dyskurs o złu, nieograniczony do kategorii moralnych czy etycznych oraz jako źródło, inspiracji do podejmowania kolejnych dyskursów, bardziej szczegółowych.

W przypadku kryminału, dyskurs o  złu dotyczy i obejmuje konkretne, podmiotowe doświadczenie winy lub niewinności ze specjalnym wyróżnieniem tej grupy ludzi, którzy zabijają z rozmysłem, a nawet z satysfakcją. Nie mam na myśli psychopatów, reprezentowanych najczęściej przez seryjnych morderców, ale ludzi mściwych, bezwzględnych, o narcystycznych skłonnościach. Czy każdy może w pewnych okolicznościach stać się właśnie takim człowiekiem, gotowym do zabicia i dręczenia innych? Czy jedynie strach przed karą, jak twierdzili już starożytni, podtrzymuje ludzi od popełnienia przestępstwa[6]? Na trzecim planie pojawia się dyskurs o sprawiedliwości i niesprawiedliwości jako kategorii etycznej tj. rozpatrywanej od strony  słuszności oraz trafności wyroku i kary. W przypadku winny-niewinny dyskurs dotyczy kryteriów winy, jej znaczenia oraz aktu przyznania się do winy i motywów takiej decyzji. Odpowiedzialność za ew. oskarżenie na podstawie dowodów spoczywa na odpowiednich organach sądowych; reprezentują je głównie oskarżyciel i adwokat. Ich role w procesie są o tyle symboliczne, że reprezentują instancje, które mają za sobą sankcję egzystencjalną, kulturową i historyczną. Chodzi o obronę przed oskarżeniami, obronę człowieka niewinnego albo tego, którego wina jest przynajmniej częściowo usprawiedliwiona. Mam na myśli aspekt etyczny instytucji oskarżyciela i obrońcy oraz  przyjęte założenie( w etyce), że ani dobro ani zło ludzkich czynów nie występuje bez szerszego kontekstu. Psychicznego, emocjonalnego, społecznego, kulturowego itd. i w tej sytuacji nawet bezsporna wina musi zostać udowodniona. Wyroki sądowe, zwłaszcza w głośnych przypadkach, gdy doszło do zbiorowego morderstwa  np. w rodzinie, są zawsze podważane. Uchodzą za niewspółmierne i nieadekwatne w stosunku do dokonanej zbrodni, budzą oburzenie i powszechną krytykę! No jeśli ktoś z rozmysłem na przemian dusił, dźgał, miażdżył i bił swoje ofiary[..] (Kasacja, s.11) Czy pobyt w celi, choćby przez 25 lat, może zadośćuczynić popełnionej winie, cierpieniu i męce przez która przeszły jego ofiary zanim zmarły? Z drugiej strony ten właśnie pobyt bez szansy na opuszczenie więzienia jest traktowany przez więźniów jako rodzaj kary gorszej niż śmierć przez powieszenie czy rozstrzelanie.

W działaniach, o których będzie mowa w związku z literackim dyskursem o złu, jaki ma miejsce kryminałach, przeplatają się też dwie racje, dwie figury retoryczne: jednostka, człowiek oskarżony o dokonanie przestępstwa oraz oskarżyciel publiczny, a więc przedstawiciel społeczeństwa. Oskarżony występuje tutaj przede wszystkim jako ten, kto świadomie i dobrowolnie naruszył lad społeczny, oparty na zasadzie „ nie zabijaj”. Ład ten stanowi aprioryczny warunek każdej wspólnoty ludzkie , który przekłada się na różne formy współistnienia i współpracy ludzi ze sobą. Być człowiekiem wśród ludzi można wtedy i tylko wtedy, kiedy zasada „ nie morduj” obowiązuje wszystkich i każdego[7]. Konsekwentnie, „Być człowiekiem” to znaczy mieć świadomość swoich obowiązków i praw moralnych, a w tym przede wszystkim prawa do elementarnego bezpieczeństwa i możliwości swobodnego projektowania własnego życia. Prawa oparte są na równości wszystkich i wiążą ze sobą ludzi tworzących wspólnotę oraz stanowią o ich statusie podmiotów prawnych[8]. Kwestie te są na  oczywiste, zostały one przywołane tutaj po to, by wskazać na  podwójny wymiar podmiotowy: jednostkowy i zbiorowy. Racje te w dyskursie o złu mogą się uzupełniać, ale też ścierać ze sobą lub pozostawać w nierozstrzygniętym konflikcie. Dochodzi do niego najczęściej przy orzekaniu wyroku i ocenie na ile jest on sprawiedliwy?  Wątpliwości, zastrzeżenia, czy wręcz negacja takich wyroków pojawia się wraz z pytaniami: co to znaczy sprawiedliwy wyrok, dla kogo jest on sprawiedliwy i ze względu na co? Czy w ogóle można mówić o sprawiedliwych wyrokach czy tylko o łagodnych lub surowych? A niesprawiedliwy wyrok czy nie jest większym złem niż czyn, który do niego pośrednio doprowadził?

Nie chodzi o rozstrzygnięcie tych wszystkich kwestii, jakie pojawiają się w związku z lekturą kryminałów, zresztą ich dyskursywny charakter przekreśla ten rodzaj podejścia[9], ale o pokazanie tego, co w nich najbardziej cenne, przynajmniej z punktu widzenia etyki humanistycznej. Z jednej strony fabularna osią kryminałów jest popełnione zło, a wszystkie zabiegi śledcze mają na celu przywrócenie ładu moralnego. Z drugiej kryminały razem z etykami rozważają ludzkie zachowania pod kątem pytania o to, dlaczego życia ludzkiego nie można sprowadzić tylko do dobra, prawdy i piękna? Dlaczego musimy rozpatrywać je również w kręgu zła, fałszu i brzydoty? Nie chodzi o to, że są one ze sobą połączone, ale o rozpiętość ludzkich doświadczeń, doznań, pragnień i potrzeb, które nigdy nie zamykają się w jakimś ograniczonym residuum wartości. Pod tym względem kryminały są jednym z nielicznych zapisów kulturowych, które umożliwiają czytelnikom emocjonalne i poznawcze spotkanie ze światem, w którym realne zło przeplata się z realnym dobrem, a prawda z fałszem. Przy tym, jesteśmy świadomi różnicy, jaka między prawda a fałszem występuje nie tylko w sferze językowej, ale przede wszystkim wartościującym. Zrozumienie tych powiązań pozwala na dokonanie wyborów, które będą uwzględniały inne, alternatywne rozwiązanie.  Kryminały konstruując literacki obraz świata i człowieka, wyostrzają kontury dobra i zła, tym samym nadając pewnej dramaturgii fikcyjnym wydarzeniom. W ich obrębie prowadzone dyskursy, ujawniają silnie zarysowane konflikty i dylematy etyczne, wskazując ogólnie na dwa stany rzeczy. Po pierwsze prawny- prawo nie zastąpi etyki ani pod względem stosowanych procedur ani celów, jakimi się kieruje oraz poznawczych źródeł etyki, których należy szukać w moralnej wrażliwości ludzi, w ich intuicjach i życzliwości[10]. Po drugie-etyka też nie zastąpi prawa, ponieważ jest przede wszystkim otwartą refleksją nad dobrem i złem, które są  dane w ludzkich działaniach, postawach, stylach życia, w postrzeganiu świata a w nim własnej  sytuacji egzystencjalnej.

Trzy kategorie : wina, człowiek zły  i niesprawiedliwość w powiązaniu z dyskursem o złu mogą być interpretowane w porządku prawnym i etycznym. Ten drugi, a mianowicie porządek etyczny, włącza się w dyskurs prawniczy wtedy, kiedy pojawiają się wątpliwości lub dylematy, co do słuszności orzekania sądowego czy wyroku w konkretnej sprawie. Moment, w którym podejmuje się decyzję we wszystkich trzech kwestiach: czy ktoś jest winny-niewinny, czy jest zły, czy wyrok sądu jest sprawiedliwy-niesprawiedliwy jest nacechowany  etycznie. Można go  znaleźć się on w tekście w formie expresis verbis lub pojawić się w świadomości czytelnika w związku z sugestią czy prowokacją ze strony  autora tekstu lub jego narratora. Rozumienie danej lektury przez czytelnika, a więc sposób w jaki w niej uczestniczy, decyduje o tym, czy ten etyczny wymiar jest dla niego ważny i znaczący, czy też stanowi np. tylko fragment tekstu. Warto dodać, że próba włączenia się w taki dyskurs (podjęta przez czytelnika) jest intencjonalnie skierowana na konkretny przypadek i jego opis, który domaga się głębszego wyjaśnienia czym w ogóle jest wina i kto, kiedy za nią odpowiada,  czym jest niesprawiedliwy wyrok, na jakich opiera się przesłankach? W tym przypadku fikcja literacka  pozwala czytelnikowi zmierzyć się z własną wyobraźnią  i podjąć interpretacyjną grę z tekstem.

Wina wskazuje na popełnienie złego czynu, zły człowiek to ten, który w wyrządzaniu krzywdy innym znajduje przyjemność, wie, że to robi i czerpie z tego satysfakcję. Niesprawiedliwość jako akt, postawa czy decyzja jest czymś złym w podwójnym znaczeniu, ponieważ wyrządza ona krzywdę konkretnym ludziom i jednocześnie szkodzi samej idei ładu, reprezentowanej przez  porządek prawny lub moralny. Przy tym w wielu sytuacjach, odczucie niesprawiedliwości ma bardzo subiektywny charakter[11]

Zanim przejdę do opisu i analizy dyskursów o złu, trzeba wskazać na ich źródła i uzasadnić ich wybór. Opieram się na lekturze cyklu kryminałów Remigiusza Mroza z dwoma bohaterami-prawnikami Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim[12]. W każdym z dziesięciu tomów, składających się na wspomniany cykl, poruszone są inne dylematy moralne, wynikające z fabuły opowieści. Tworzą one bloki dyskursów na pograniczu prawa i etyki, które mają  swoje podwójne konotacje: zawodowe, tj. kodeks etyczny adwokata i indywidualne, osobiste wątpliwości natury moralnej. Właśnie zawód adwokata, tak jak go opisał Mróz (doktor nauk prawnych) zawiera w sobie wyraźne dwuznaczności natury etycznej, a mianowicie obrona oskarżonego, niezależnie od stopnia jego winy[13] i obowiązek zachowania tajemnicy adwokackiej. Między prawem każdego obywatela do obrony, a jego nadużywaniem zachodzą drastyczne różnice w sposobie spostrzegania i interpretowania procedur prawnych. To jest pole otwarte na ścieranie się ze sobą różnych racji, interesów i ludzkich postaw. Mróz o tym pisze otwarcie, zadaje pytania, prowokuje dyskusje, inicjuje spory. W tym wykładzie nawiązuję do tych wybranych kwestii, które albo same podnoszą albo wywołują dyskurs o złu albo go wzbogacają o nowe wątki. W niniejsze przykłady dyskursów o złu nawiązują do wybranych tomów ze wspomnianego cyklu i tak zostaną przedstawione i skomentowane. Ostatecznie to wyrok sądu określa winę i karę, wskazuje na winnego, przedstawia wszystkie rozpoznane okoliczności dokonanego przestępstwa. Wyrok z różnych punktów widzenia może się okazać  niesprawiedliwy, co podważa w ogóle sens tej instytucji, jaka jest sąd. Ale nie tylko, bo sam fakt, że doszło do takiego wyroku, otwiera dyskurs o tym, czy sprawiedliwość jest w ogóle możliwa i potrzebna. Dyskurs, który toczy się w warunkach nowoczesności, a więc to nie założenia teoretyczne decydują o jego przebiegu i rozstrzygnięciu, ale społeczne reguły komunikacji wypracowane w danym środowisku. Wspomniane wielokrotnie imaginarium społeczne jest tym polem, które otwiera możliwości wyboru jednej z wielu interpretacji.

1.1. Dyskurs o złu. O niesprawiedliwości

„ –Sama przecież widzisz, że chce sprawiedliwości

-Nikt na świecie jej nie chce […].

-Nie? […]

-Tak jak nikt nie potrzebuje prawa. Dobrym ludziom jest zupełnie zbędne, a skurwysyny i tak znajda sposób, by je ominąć’ (R. Mróz, Oskarżenie, s.302)

Nasz obowiązek wobec klienta  każe nam dążyć do stanu, który jest dla niego najkorzystniejszy pod względem prawnym […]. Jeśli mamy  to osiągnąć, działając wbrew jego woli, trudno. (Zaginiecie, s.375).

Sprawiedliwość, jako idea, której podporządkowana jest procedura sądowa, prowadzi do  wyroku, w którym  dokonuje się oceny czynu i sprawcy i one mogą się od siebie różnić. Czyn zły, przestępczy, a sprawca niewinny chociażby ze względu na okoliczności np. obronę konieczną. Z drugiej strony, dobry adwokat, a więc biegły w różnych manipulacjach, w wielu przypadkach może doprowadzić do uniewinnienia mordercy.

Lektura książek Mroza musi prowokować pytanie o to, czy sąd jako instytucja może zapewnić sprawiedliwe wyroki? Historie o bojach, jakie toczą para Chyłka / Oryński w sądzie, układy między prokuraturą, a oskarżycielem publicznym,  gdzie „ ludzie walczą ze sobą, podkładając ci świnię i manipulując faktami. Musisz przyjąć taką samą strategię.”(Oskarżenie, s.306). Sprawiedliwość, jeśli nie jest dogodną fikcją, to przynajmniej jest wykorzystana bardzo instrumentalnie przez przedstawicieli prawa. Ten sceptyczny ton ma swoje uzasadnienie w fabułach wspomnianego cyklu kryminałów i oczywiście nie należy go utożsamiać z rzeczywistością.   W  tym konkretnym dyskursie o sprawiedliwości pojawiają się trzy kwestie: sprawiedliwość instytucjonalna a idea sprawiedliwości, manipulacja prawem  dokonywana przez prawników ( „prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy tj. adwokaci, a sędzia szuka czegoś po środku”), kto odpowiada za uniewinnienie mordercy, czy za niesprawiedliwe wyroki odpowiadają  złe, a więc  zbyt labilne prawo, ludzie czy procedury ?  

Prawo zostało odrealnione, oderwane od rzeczywistości [..] żadna ustawa nie ma monopolu na sprawiedliwość …tym bardziej żaden sędzia (Kasacja,  490)

Czy istnieje jakaś rzeczywistość zwana sprawiedliwością? Przez wieki ze sprawiedliwością wiązano podejmowanie m.in. słusznych wyroków w sprawach związanych z naruszeniem życia i mienia. Na terenie filozofii próbowano określić bliżej na czym polega to kryterium słuszności. Czego ludzie oczekują od sprawiedliwych wyroków i czego domaga się państwo ( tj. władza i instytucje publiczne). Dyskurs na ten temat toczy się na dwóch płaszczyznach: poszukiwania uniwersalnej i obiektywnej miary słuszności oraz jej czysto instrumentalnego wymiaru, odpowiadającej doraźnej polityce państwa. To, co słuszne, powinno być sprawiedliwe, a więc dobre. Analogicznie mówi się o tym, że to, co jest niesprawiedliwe  jest niesłuszne i tym samym złe. Problem powstaje wtedy, kiedy  sprawiedliwy wyrok w świetle procedur ( tj. zgodny z prawem) jest zanegowany np. przez opinię publiczną. Dlaczego zachodzi taka rażąca rozbieżność opinii w tych kwestiach, czy istnieje jedna, niepodważalna miara tego, co słuszne? Łącząca w sobie dwa kryteria; współmierności wobec popełnionego przestępstwa i przywrócenia poczucia sprawiedliwości? O ile kryterium współmierności opiera się na ( lub optymalnie może opierać się na ) praktycznym, rozumnym sądzie to przywrócenie poczucia sprawiedliwości ma znaczenie symboliczne i przebiega w  pewnym kontekście społecznym, kulturowym, historycznym. Z jednej strony zmiany dotyczące rozumienia kary, dystansują się od przekonania, że „Sprawiedliwością jest przeżyć to, co uczyniło się innym” (Kasacja, s.318), a z drugiej sądy podlegają coraz większej biurokracji, tworząc same dla siebie projekt i reprezentację prawa. Można więc mówić w praktyce o kompromisie, jaki godzi ze sobą społeczny postulat sprawiedliwości z praktycznym narzędziem, jakim jest prawo i jego „sprawiedliwa” interpretacja. Standardy prawa ”opierają się one na moralności i ogólnych celach społeczeństwa […].” (Kasacja, s.463) Ta bardzo krucha konstrukcja ulega podwójnej destrukcji wówczas, kiedy ogłoszony wyrok powszechnie przyjmuje się za niesprawiedliwy, niewspółmierny, a więc krzywdzący; bezpośrednio ofiarę lub jej bliskich i pośrednio społeczeństwo.

Dyskurs o złu przyjmuje bardziej złożony charakter wtedy, kiedy dotyczy wyroków niesprawiedliwych tzn. albo zawyżonych albo zaniżonych, a więc w obydwu przypadkach niewspółmiernych do kary. Mogą tutaj zajść trzy odrębne sytuacje: sąd, rozpatrując winę oskarżonego bierze pod uwagę to „ile lat miał sprawca, czy był poczytalny, czy dokonał czynu umyślnie, czy w zamiarze bezpośrednim itp.” ( Kasacja, s.462) Czego często nie uwzględnia opinia publiczna, i dlatego mogą podnieść się powszechne głosy oburzenia, wywołane nieadekwatna kary w stosunku do wyjątkowo okrutnego przestępstwa (pomijam rolę mediów w tym procesie). Druga sytuacja zachodzi wtedy, kiedy obrona wykazała niewinność oskarżonego, podważając dowody przytoczone przez oskarżyciela. W rezultacie człowiek, który bestialsko zabił a przedtem znęcał się nad swoimi ofiarami, zostaje oczyszczony ze wszystkich zarzutów. Prowadząc podwójną grę z prawnikami, doprowadził do tego, że adwokaci, korzystając z kasacji „zostali pograni we własnej grze.”(Kasacja, 489) Trzecia sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy niewinny człowiek odpowiada za przestępstwa, których nie popełnił. Stworzono całą siatkę pozorów, łącznie z podstawionymi świadkami itd. Przypadek, w którym zło uderza z podwójną siłą w ofiarę jak również sens działania całego aparatu sądowego. Którego zadaniem jest naprawić krzywdę, a nie ją wyrządzać. Niesprawiedliwe wyroki są w jakimś stopniu nieuniknione, ponieważ prawo i reprezentowane przez niego instytucje mogą być lepsze lub gorsze, ale nie doskonałe, a ludzie związani z tą procedurą tym bardziej nie są doskonali, kierują się różnymi interesami, dyspozycjami i przekonaniami. Ale co najważniejsze, pomijając wszystkie gry, naciski itd. stosowane przez oskarżonych i adwokatów, to „Orzekanie na podstawie takich ogólnych zasad moralności i sprawiedliwości może prowadzić do wielu rozstrzygnięć.[…]. W jednej sprawie dziesięciu sędziów może wydać dziesięć różnych wyroków, z których każdy będzie dobry, bo zgodny z tym, co powinni robić w świetle, a dodatkowo zgodny ze standardami.” ( Kasacja,s.463)

Starożytni Grecy wracali z uporem do pytań o sprawiedliwość i szukania jej idealnych prototypów w organizacji państwa opartej na prawie. Czytając kryminały z omawianego cyklu „prawniczego” Mroza, czytelnik może odnieść wrażenie, że te pytania i niepokoje sprzed przeszło dwóch i pół tysiąca tysięcy lat wracają wraz z tak zasadniczymi kwestiami jak ta „Czy należy bronić prawa czy należy bronić człowieka”?( zob. Inwigilacja, s.307). Dyskurs o prawie, sprawiedliwości i podmiotowości prawnej ma fundamentalne znaczenie dla utrwalenia standardów demokratycznych, ale też dla spraw tak codziennych, jak kultura oraz prawne bezpieczeństwo życia i pracy. Kryminały przypominają, ostrzegają i zachęcają do rozszerzenia takich dyskursów w skali społecznej, ponieważ zajmując się zbrodnią pokazują również jak jest kruchy gmach sprawiedliwości, a zarazem jaką posiada władzę. W historii związki etyki z prawem były już niejednokrotnie rozważane i skonceptualizowane w formie doktrynalnej, w tych zapiskach warto poprzestać tylko na dwóch uwagach. Prawo i etyka, tak jak ją rozumiem, stanowią dwie różne dziedziny, zbudowane na innych fundamentach i kierujące się odrębnymi celami. Łączy je ze sobą zasada „ nie zabijaj” i wszystkie wynikające z niej normatywne konsekwencje. Z czego wynika, że podobnie jak problem prawa i sprawiedliwości powinien być przedmiotem dyskursu tak i etyczny wymiar „nie zabijaj” winien podlegać tej samej, wciąż na nowo tworzonej  procedurze rozumienia.

1.2. Dyskurs o złu. Winny-niewinny

Piekło w Boskiej komedii ma dziewięć kręgów, ludzka natura z pewnością więcej. I w każdym panuje jeszcze większy mrok niż u Dantego na samym dnie” ( Oskarżenie, s.51)

„ Jeśli chcesz sensacji, idziesz do dziennikarzy[…].Chcesz skazania, idziesz do prokuratury. Chcesz obrony, idziesz do mnie.

A do kogo mam się zgłosić się po prawdę?

Nie wiem.”( Zaginięcie, s.21)

W kryminałach cała akcja śledcza ma celu wykrycie winnego popełnionego przestępstwa i odpowiedzi na dwa, powiązane ze sobą pytania: kto jest konkretnie winny i co uczyniło go winnym? Ponieważ sprawczość człowieka jest zawsze swoista dla niego (jego wiedzy, kompetencji, charakteru, wpływu, zależności, sposobu postrzegania siebie itd.) i jest zawsze sytuacyjnie określona. Rekonstrukcja wydarzeń ma prowadzić zarówno do wykrycia tożsamości sprawcy jak i okoliczności, w których dokonała się zbrodnia. Sytuacja może tłumaczyć np. agresywne zachowanie, a sposób w jaki zostało popełnione przestępstwo z kolei wskazuje na osobowe cechy sprawcy „Dwa ciała kumpli z klasy znalezione w jakimś porzuconym forcie[..]. rany cięte i tłuczone, rąbane, miażdżone i szarpanekrótko mówiąc cały wachlarz, jak zwykle, gdy typowy psychol znęca się nad swoimi ofiarami.” (R. Mróz, Wyrok, s.12). Sytuacja i profil osobowościowy sprawcy stanowią  o winie lub niewinności danego osobnika. O jej zakresie, o stopniu winy i o jej kwalifikacji prawnej. W powieściach Mroza, znanych z nagłych zwrotów akcji, winny zostaje często uniewinniony, a niewinny skazany na skutek różnych gier i manipulacji „ zainteresowanych” wyrokiem. Te labilne przejścia między figurą winnego a niewinnego, obejmują węzłowe momenty procedury sądowej, dowodów, poszlak, apelacji i kasacji, interwencji z góry,  postawy ławników, stronniczości sędziego, zdolności adwokatów czy oskarżyciela. Mróz przekonuje czytelnika, że jest to teatr, w którym wszystko to, co oczywiste, można sprowadzić do tego, co problematyczne i niejasne. Z człowieka niewinnego można uczynić mordercę, a z winnego („jak ocet”) ofiarę, jak to zdarzyło się w „Kasacji”. Ciekawe są rozważania dwóch adwokatów, którzy byli bardzo zaangażowani w bronie „niewinnego” oskarżonego Langera. „Nie chodziło nawet o względy moralne, sprawiedliwość i inne wyniosłe elementy systemu aksjologicznego- Chyłce i Kordianowi dokuczała świadomość, że ograno ich we własnej grze. Zatańczyli tak, jak zagrał im Langer i nawet nie przeszło im przez myśl, że wszystko jest wyłącznie sztuczka mającą na celu danie mu permanentnego alibi na całą jego przestępczą działalność.’(Kasacja, s.489). Cytat ten jasno dowodzi, że istnieje trzecia strona tego układu; winny/niewinny – sąd – a reprezentujący ją adwokaci, dla których ( jak zwykła mówić Chyłka) nie jest istotne, czy ktoś popełnił zbrodnię, ale czy można go skutecznie bronić. W opisanym przypadku to oskarżony manipulował obroną w sposób tak przemyślany, że adwokaci doprowadzili do jego uniewinnienia, przekonani o swoim zawodowym sukcesie. W ostatnim tomie „ precedensie”, który ukazał się kilka tygodni temu (2020, wrzesień), Mróz rozszerza dotychczasowe ramy zbrodni o Internet i publiczny show, jakim jest wrzucony do sieci film, będący bezpośrednim zapisem dokonywanej zbrodni klatka po klatce. Drugim novum jest sytuacja prawna, zmuszająca sąd i prawników do odstąpienia od wymierzonej kary za trzy morderstwa dokonane ze świadomym okrucieństwem, ponieważ nie można udowodnić która z bliźniaczej jednojajowych popełniła te straszne zbrodnie (mają ten sam kod genetyczny). Mamy więc trzy możliwe sytuacje, które tworzą splot różnych prawnych, moralnych, zawodowych i społecznych reperkusji w postaci konkretnych działań. Wspomniane sytuacje tworzą konfiguracje, jakie zachodzą między:

a). winny-niewinny –w tym przypadku początkowe role można traktować wymiennie, winny tzn. obwiniony, ten, który dopuścił się  przestępstwa ( tj. przewiny),

b). winny staje się niewinny. By odciążyć winnego stawianych mu zarzutów najlepiej znaleźć kogoś, alternatywnego mordercę. który zastąpiłby dotychczas oskarżonego. Pojawiają się  tutaj też inne możliwe przesunięcia łącznie z  gwałtowną zmianą ról, spowodowaną przypadkowym odkryciem czy zeznaniem. I wyjątkowa sytuacja, kiedy zbrodnie zostały zarejestrowane na filmie, rozpowszechnionym w sieci, a ze względu na ten sam kod genetyczny nie można wskazać, kto jest winny. Tym bardziej, że podejrzany nie jest zobowiązany do tego, by sam siebie oskarżał.             

c).niewinny staje się winny, ktoś, kto uparcie dowodził swojej niewinności w     konfrontacji z nowymi dowodami może okazać się winnym lub też przy pomocy perswazji przekonano go o jego winie. 

Czy te konfiguracje i towarzyszące im zwroty akcji kryminalnej fabuły, zmieniają sens dyskursu o złu z perspektywy pytań o winnego i niewinnego? Czy można im przypisać stałe atrybuty, dzięki którym będą zawsze rozpoznawalni? [14]? Czy granica między winnym i niewinnym jest wyraźna i zawsze łatwo oddzielić te dwie postawy? Dowody przecież można spreparować, sąd a właściwie jego przedstawicieli zmanipulować, oszukać opinię publiczną  i zagłuszyć własne sumienie (pod warunkiem, że się je posiada!). Z czego wynika, że sama kwalifikacja na winnego i niewinnego nie jest ani prostym zabiegiem ani też nieomylnym ( niepodważalnym), a jednocześnie fakt, że niewinny człowiek może odpowiadać za niepopełnione zbrodnie rzuca cień na cala procedurę sądową, poddaje pod wątpliwość kryteria sprawiedliwości[15]. Z drugiej strony, zło tkwi również w tym, że winowajca nie został ukarany mimo, że się rozmyślnie uchylał od odpowiedzialności. Mamy więc dwie kategorie zła; naznaczonego krzywdą (niesprawiedliwy wyrok) i zła naznaczonego niesłusznym, nieadekwatnym wyrokiem sądu. Zło, jakim jest ukaranie niewinnego człowieka, narusza też ład moralny, a właściwie to go wysadza. Niewinność się sama nie obroni i jest narażona na nieprzewidziane ataki. W państwie prawa, niewinny nie musi się bronić, jego pozycja nie może zostać zagrożona! Winny, który nie został ukarany, symbolicznie również podważa sens porządku moralnego, bezkarnie czyniąc zło. Takie akty prowadzą w istocie do nihilizmu, a stan ten nie wiąże się z deprawacją, jak to zwykli mówić moraliści, ale z utratą elementarnej wiary w moc (w sens!) dobra i sprawiedliwości. Na czym polega ta moc, co ją podtrzymuje i uzasadnia? Klasyczne kryminały, chociażby Agathy Christie, odwołują się do racjonalnego, zobiektywizowanego porządku świata. Współczesne, do takiej jego interpretacji, w którym dobro i zło pozwala ludziom zrozumieć sytuację, w jakiej się znaleźli w świecie, a ściślej przeżyć ją razem z innymi. A co implikuje potrzebę współ odczucia, sympatii i życzliwości, wrażliwości i wyobraźni moralnej. Jest to doświadczenie jednostkowe i wspólnotowe, a więc z natury swej dyskursywne.

Zanim przejdę do opisu kolejnych konfiguracji winny-niewinny, odwołując się do cyklu kryminałów Remigiusza Mroza o Chyłce i Oryńskim, warto spróbować wyjaśnić co rozumie się przez winę? Winnym zostaje człowiek, który  postąpił niezgodnie z obowiązująca normą prawa. Być winnym to znaczy być sprawcą czynu zabronionego  przez prawo pod sankcją kary. Winny zatem dopuścił się występku, postępując niezgodnie z prawem, a więc źle[16]. Mógł to uczynić umyślnie lub nieumyślnie, sam lub z pomocą osób trzecich, kierując się różnymi motywacjami, łącznie z najbardziej wzniosłymi(w przypadku, gdy prawo jest źródłem usankcjonowanego zła). Dodać należy, że winnym się zostaje z perspektywy prawa i jest to oskarżenie. Ktoś, w imieniu instytucji, oskarża X, który może być przekonany o swojej niewinności, nie uznając siebie za winnego. Uznanie siebie za winnego ( przyznanie się do winy) jest aktem wewnętrznym[17], który przekłada się na pewną językową formę publicznego wyznania. Pomijam już sytuacje, w których wyznanie to jest wymuszone szantażem, przymusem czy w inny, nielegalny sposób. Czuję się niewinny, a jestem obwiniony przez odpowiednie organy – to jeden typ relacji, drugi natomiast pojawia się wtedy, kiedy jestem winny, ale nie czuję się winny tj. nie uznaję swojej winy, mimo ciążącego na mnie oskarżenia. W tym polu rozgrywają się swoiste pojedynki, starcia, napięcia, szantaże, podjazdowe walki, układy, jakie występują między oskarżonymi, ich adwokatami, oskarżycielem, prokuratorem itd. Jeśli już można sięgnąć po niezbyt wyszukaną metaforę, to pole należałoby określić swoistym układem nerwowym kryminałów. A więc newralgicznym punktem, który decyduje o atrakcyjności opowiadanej historii i bogactwie poruszonych wątków. O jego znaczeniu decyduje też czynnik moralny, wyznanie swojej winy, jeśli nie sprowadza się tylko do formalnego gestu jest  aktem uznania swojego czynu za zły-dopuściłem się zbrodni, przestępstwa, naruszyłem zasadę „nie zabijaj”. Ma to swoje dalsze konsekwencje w procesie resocjalizacji i jest przełomowym momentem w życiu oskarżonego. I jeszcze jedna uwaga, która narzuca się w związku z problematyka winny-niewinny podejmowana w 12 – stu powieściach kryminalnych Mroza o Chyłce i Oryńskim. Inny jest aspekt winy moralnej , a inny etycznej, wina moralna związana jest zna tuszeniem konkretnej normy moralnej , etyczna dotyczy postępowania niezgodnego z przyjętym z ideami przez konkretna jednostkę. I w jakimś stopniu tylko dla niej ważnej, ponieważ na forum dyskursywnym ów wzór postępowania podlega zróżnicowanej interpretacji i podobnie jak rozbieżność zdań dziesięciu sędziów nie wynika z ich złej woli lub ignorancji tak jest też w przypadku owych ideałów. Pojawiają się one często jako przedmiot sporu między Chyłką a Oryńskim w kwestiach związanych z naruszeniem kodeksu zawodowego adwokatów i praktyk sądowych. Są ciekawym przykładem sporu między postawą pragmatyczną a idealistyczną, w którym tkwi też pewne ostrzeżenie. Zawsze postawa idealistyczna jest radykalna i nie uwzględnia ani kontekstu ani złożonej struktury tego, co nazywamy słusznymi racjami. Z kolei postawa pragmatyczna, odrzuca wszystkie bezinteresowne racje, kierując się skutecznością działania, realizacją wyznaczonego celu. Dyskurs miedzy nimi przebiega w kulturze i przybiera różne formy i sposoby realizacji, między innymi w filozofii, w dramacie, w społecznych, religijnych i politycznych  sporach o wartości.

Zleciłaś morderstwo Chyłka. Razem z  Langerem.[…] nie dość , że chłopak nie żyje

Chłopak, który był zwyrodniałym psychopatą, Zordon.

Więc powinien zostać usunięty? ( Umorzenie, s.412)

Te fragmenty rozmowy, jaka toczy się między głównymi bohaterami „Wyroku” nawiązują do dwóch istotnych, dopełniających się ze sobą dyskursów: jeden dotyczy tego, czy można kogoś ratować przed załamaniem kariery i więzieniem, kosztem życia innego człowieka. Czy istnieje hierarchia dóbr, które można poświęcić, by zabezpieczyć inne, współrzędne dobra? W interpretacji prawa mowa jest tutaj o współsprawstwie w sprawstwie kierowniczym. W etyce o bezwzględnym nakazie „nie zabijaj” który jest ciągle naruszany dla szczytnych i podłych celów, ale dzięki jego pozycji, możemy zastanowić się nad kategoryczną wymową imperatywu kantowskiego. Drugi dyskurs, związany z tym pierwszym, dotyczy wartości życia ludzkiego i jego relatywizacji. Nie chodzi mi o wzniosłe normy etyczne, ale o praktykę codzienną, w ramach której dokonuje się wielu manipulacji na tej wartości, w zależności od trendów politycznych, sytuacji ekonomicznej oraz roli religii w kształtowaniu postaw społecznych. Nakaz nie zabijaj nie dotyczy wybranej formy życia, ale każdej i odnosi w równym stopniu do intencji jak i do czynu. Dyskurs o tym, czy należy i dlaczego bezwzględnie przestrzegać nakazu „nie zabijaj”, w przypadku morderców seryjnych, terrorystów, agresorów, a więc ludzi niebezpiecznych. Część z nich czerpie przyjemność z zabijania, czy raczej ze znęcania się i  mordowania innych:

A dlaczego seryjni zabójcy odbierają ludziom życie? ( Wyrok, 302)

Odbieram ludziom życie, bo mi to sprawia przyjemność.[…]. Lubię patrzeć jak umieracie.

„[..]mania wielkości pojawia się przynajmniej w kilku typach zaburzeń psychicznych. Schizofrenii, chorobie dwubiegunowej, psychozie.( Wyrok, s.302-3)

Taki jest Langer, Krenz, Bonzo, Kryminalista z zarządu Salusa, Aniela i Amelia Karaś i inni, bezwzględni mordercy z motywem ( zemsta) lub nie; ludzie którzy nigdy nie żałowali swoich zbrodni, nie odczuwali współczucia dla ofiar, nie wyznali swoich win.” Ogrywali’ swoich adwokatów, sędziów, biegłych itd. Dyskurs o tym, czy są to „bestie” i należy ich odseparować od społeczeństwa nawet współwięźniów, nawet po zakończeniu wyroku? Jest to rodzaj prewencji a nie zemsty, ale też rozwiązanie , które ani pod względem prawnym ani moralnym nie jest zadawalające. Dwa pytania nurtować powinny zwłaszcza etyków; czy prawo powinno zawsze opiera się na równości wszystkich swoich podmiotów oraz czy ludzie ci są poczytalni, a więc odpowiedzialni za woje czyny czy ich dewiacje mają podłoże psychiczne i tym samym wpływają na ich sposób postrzegania i oceny siebie i swoich czynów. Czy zatem  oskarżony, który swoje ofiary dźgał nożami kuchennymi, dusił, przydeptywał, odcinał kawałki skóry ( zob. „Kasacja”, s.45-46) powinien resztę życia spędzić w szpitalu psychiatrycznym czy w więzieniu?  Czy fakt, że ktoś inteligentnie się kamufluje, mataczy i manipuluje otoczeniem, świadczy o jego moralnej poczytalności? A więc o jego praktycznej zdolności rozróżniania dobra od zła, prawa od bezprawia, winy i poczucia niewinności. Czy zło, które tkwi w tych ludziach ( Arystoteles określa ich nikczemnymi) lub też zostało im niejako „wszczepione” wraz z ideą np. świętej wojny, w jakimś stopniu odbiera im podmiotowość moralną[18]? A jeśli tak, to czy można usprawiedliwić zgodę Chyłki na zamordowanie Bonza, psychopaty i mordercy? Jak daleko  można się posunąć  broniąc dobra jednej osoby, kosztem innej?

Ten dyskurs można wzbogacić o jeszcze jedną kwestię, trudną do rozstrzygnięcia na gruncie moralnym, kiedy sprawca działa w desperacji i jest niezdolny do oceny własnych czynów, ponieważ „W mowie końcowej poruszyła fakt być może najistotniejszy. Dowodziła, że w tym wszystkim tak naprawdę  zawinił człowiek, ale system. System pozwalający wysyłać nieprzygotowanych psychicznie żołnierzy na misje, podczas których wystawione jest ich człowieczeństwo. System, dzięki któremu ukrywane jest to, czego się dopuszczali.” ( Umorzenie, s.428) Filozofia moralna nie posiada na tyle subtelnych narzędzi, by jednocześnie uwzględnić wolność i świadomość działania i brak wrażliwości na cudze cierpienie. Mogło ono zostać albo stępione na skutek traumatycznych przeżyć ( przypadek Adriana S.), albo ujawnić się w zachowaniach człowieka pozbawionego empatii, żądnego władzy i pieniędzy ( przypadek Sędziego Sandala, czy R. Krenza, czy prokuratora Baumanna)  Inny „ moralny defekt” ma miejsce wtedy, kiedy ktoś nie posiada  zdolności do moralnej oceny własnych i cudzych działań, czyli cierpi na rodzaj kalectwa sprawczego. Może ona przyjąć tak radykalną postać, jaka jest niemoc moralna. Psychopaci są niełatwym przypadkiem dla prawa karnego, natomiast dla etyków stanowią trudny do przezwyciężenia problem. Ponieważ zwykle poczytalność i tożsamość podmiotu, jego zdolność do dokonywania świadomie zamierzonych aktów oraz świadomość celów, do jakich się dąży. Tymczasem wszystkie te warunki spełniają psychopaci, którzy są niezdolni do nawiązania wartościowych, szczerych więzi z innymi ( przyjaźni, miłości, lojalności). Według badaczy charakteryzuje ich: „narcyzm, impulsywność, brak sumienia, manipulowanie, patologiczne kłamanie, bezduszność oraz stoicyzm, uważność, nieustraszoność, odporność psychiczna, otwartość na doświadczenia, utylitaryzm, skupienie/odmienny stan świadomości, energia, kreatywność brak więzi.[19]

Dyskurs wokół tych kwestii dotyczy zarówno tego, czym jest człowieczeństwo i  jakich wymaga cech i właściwości oraz jak można je zniszczyć w człowieku. Chodzi zwłaszcza o stan, który można nazwać niemocą moralna.  Kto lub co ponosi winę za ten stan w konkretnych przypadkach? Dodać należy, że tym się między innymi różni nowoczesny dyskurs od rozmowy czy dyskusji, że dzisiaj podobnie jak i wczoraj ludzie musza na nowo, w ramach nowej episteme określić i uporządkować swój stosunek do rzeczywistości. Z czym wiąże się nowe rozumienie pojęć w odniesieniu do nowej konstrukcji rzeczywistości ( kulturowej, społecznej , naukowej itd.) i jej problematyzacji.

W „Immunitecie” został ujawniony jeszcze jeden aspekt winy, tym razem związany z obroną konieczną i jej przekroczeniem. „Wykazaliśmy, że ustawowe przesłanki zostały spełnione. A te moralne?. Mam je gdzieś, podobnie jak wszyscy inni.[…]. Skoro Sendal w takiej sytuacji mógł bezkarnie zabić, to równie dobrze mógłby to zrobić ktokolwiek, widząc, że ktoś atakuje inna osobę.”(Immunitet,s.621-622).Prawny dyskurs dotyczy tego, czy obrona konieczna jest uzasadniona w danym przypadku i w jakim zakresie. Od strony moralnej rzecz się komplikuje, bo pojawiają się  wątpliwości:

1). Czy człowiek ma prawo bronić się przed niezawinioną agresją, doprowadzając do  śmierci napastnika?,

2). Czy obronę konieczną należy traktować jako wyjątek od normy „nie zabijaj” czy też jako akt, który wynika z jej ograniczonego zakresu empirycznej ważności.

3).Czy też jako tragiczny przypadek, który wskazuje na niedoskonałość ludzkich charakterów i nieadekwatność (ich ograniczenie) norm moralnych do wszystkich możliwych sytuacji,  w jakich  człowiek znaleźć  się może.

Otwiera się tutaj pole dyskursywne na temat związku etyki z tragedią, która swoim wydarzeniem wykracza poza pole praktyki codziennej. Tragedia nie tylko otwiera przed etyką nowy wymiar doświadczenia, ale przede wszystkim odsłania znaczenie epifanii. Kolejny krąg etycznego wtajemniczenia jest otwarty  na topiczne znaczenie „nie zabijaj”, tzn. nie morduj. „Przyjmując inne stworzenia jako pokarm, dokonujemy transformacji śmierci w życie. Na razie jest to śmierć innej istoty, a nasze życie, z czasem wszystko zostanie wyrównane.”[20] Spojrzenie od   strony  wspólnoty wszystkich istnień w łańcuchu pokarmowym, zmusza do sprecyzowania normy „ nie zabijaj” do postaci „ nie morduj”. Kryminalne opowieści pozwalają wyraźnie odczuć, a następnie zrozumieć te różnicę, jaka dzieli zabicie jako najbardziej naturalna formę zdobycia pożywienia w przyrodzie od morderstwa jako świadomego aktu wynikającego z woli unicestwienia kogoś. Nie morduj, ponieważ żadne morderstwo nie może być usprawiedliwione, natomiast jego sprawca może zostać zwolniony z kary np. więzienia. Jak sędzia Sandal, czy Adrian Skalski, który nie był w stanie kontrolować swoich emocji po udziale w misji wojskowej w Afganistanie. Dyskurs o tym, kto, kiedy i ze względu na jakie okoliczności, może nie odpowiadać karnie za swoje czyny jest często podejmowany w etyce. Przy tym przyjmuje się rozstrzygnięcia na mocy pewnych uogólnionych przypadków, które należy później zastosować do indywidualnych aktów. Dyskurs jest próbą zebrania racjonalnych argumentów, dzięki którym możliwa staje się komunikacja między konkretnym podmiotem a innymi w przestrzeni obowiązujących tu i teraz praktyk językowych.

Rzekoma wina ludzi niewinnych jest ciekawym wątkiem w omawianej serii kryminałów Mroza, ponieważ wprowadza całą sieć intryg, gromadzi wokół siebie różne, ukryte intencje, interesy i powiązania. Mam na myśli dwójkę bohaterów: Klarę Kabalis i Bukano ( Robert Horwat). Stali się oni ofiarami różnych gatunkowo przestępstw: Kabalis została potraktowana jako „środek” do realizacji szalonego celu, przy okazji oskarżona o zamordowanie swoich dwóch towarzyszy ze wspólnej wyprawy na Annapurnę.  Żona i córka  Bukano zostały w bestialski sposób zamordowane i zgwałcone, on sam oskarżony o ten okropny, podwójny mord w związku z przysługująca mu polisą na jeden milion złotych. W istocie uczynił to przedstawiciel zarządu firmy ubez., który kierował się dwoma motywami; zemstą na Romach za zamordowanie jego narzeczonej i zmasakrowanie jej zwłok oraz żądzą przyjęcia polisy Bukano. O ile ten ostatni również został zamordowany, to Kabalis została uniewinniona ze stawianych jej zarzutów. W tych opisach warto zwrócić uwagę na dwa wątki, obecne w kryminałach: człowiek niewinny-ofiara przestępcy, działającego z ukrycia, nie może być adwokatem w swojej sprawie. Przy zręcznie i konsekwentnie prowadzonej grze, nie jest w stanie udowodnić swojej niewinności. Wymowny przykład takiego stanu rzeczy; żona Witalija Dewczenki wraz z Langerem wmówiła swojemu mężowi, że zamordował trzy osoby. Dewczenko niczego nie pamiętał, bo przebywał przez 1, 5 roku w śpiączce. Ku zaskoczeniu swoich obrońców, na sali rozpraw przyznał się do zbrodni, której nie popełnił. Uwierzył swojej żonie i sam siebie oskarżył, ze wszystkimi, wynikającymi z tego aktu prawnymi konsekwencjami. Bezradność takich ludzi jak Dewczenko czy Bukano i ich wiara, że niewinność ich obroni, staje się przyczyną, że tak łatwo stają się ofiarami prawdziwych przestępców lub ich sojuszników. Na marginesie, fakt że reprezentowali dwie narodowości, często wzbudzające kontrowersje: Ukraińców i Romów, został przez część opinii publicznej przyjęty negatywnie. Fala brutalnych  protestów ludzi pełnych nienawiści do oskarżonych i ich obrońców[21].

O etycznych skutkach takich przypadków już pisałam, pozostaje jeszcze kwestia bezradności człowieka wobec zła, jakie go spotyka lub jego najbliższych. Bezradności wynikającej z braku agresji czy narcystycznego usposobienia, która pojawia się w symbolicznych postaciach: wdowy, tułacza i bezdomnego. Ludzi, którzy z jednej strony potrzebują wsparcia, opieki ze strony innych i odpowiednich instytucji, ale z drugiej strony wnoszą w życie zbiorowe niewinność, a więc najbardziej kruche dobro. Sens etyki tkwi w jej nakazie” nie morduj”, który ma przede wszystkim chronić najsłabszych, symbolizowanych przez wdowę, tułacza-wędrowca i bezdomnego. Jeśli ci ludzie stają się ofiarą silnych, bezwzględnych zbrodniarzy, to wówczas wszystkie racje moralne tracą racje bytu!  Sens moralności polega przecież na obronie słabszych, bezradnych i niewinnych, na dokonywaniu sprawiedliwych ocen czynów, postaw i ludzi.

Przy okazji chciałabym podzielić się doświadczeniem pana Kazimierza z Krakowa, długoletniego pracownika służby więziennej. Zapytany przeze mnie o niewinnie skazanych, powiedział że bardzo rzadko, ale zdarzają się tacy. Od razu można ich rozpoznać, bo są inni, różnią się od współwięźniów swoim zachowaniem, postawą. Kiedy prosiłam pana Kazimierza o sprecyzowanie tej „różnicy”, to  wyjaśnił, że oni nie są agresywni ani sprytni.          

1.3. Zło-zły. Dyskurs o złu

Wszystko, co się stało, było pokłosiem zadawnionej chciwości. Zwykłej żądzy pieniądza sprzed niemal stu lat.” ( Testament, s.289)

Miał do czynienia z psychopatą[…]. Mimo próby racjonalizowania zemsty po latach, nie było w niej nic rozsądnego. […]. Kranz był chory”, ( Testament, 290)

Siedział przed nim wykolejeniec, mózg operacji i bezwzględny zabójca, który nie cofnął się przed niczym, by zrealizować swój plan.” ( Testament, s.290/291)

Wielki podział miedzy ludźmi nie rozciąga się między tymi, którzy czynią zło, a tymi którzy czynią dobro ( wszyscy niestety czynią jedno i drugie), lecz między tymi, którzy akceptują różnicę  między dobrem a złem, a tymi, którzy jej nie uznają lub ją zniekształcają.[22]

Poruszona do tej pory problematyka zawarta w dyskursach miała dwa odcienie; pytań, które stale należy od nowa stawiać takich jak: co to znaczy sprawiedliwość, czym mają być sprawiedliwe sądy, kto jest winny i dlaczego, jak chronić niewinnych, do  zagadnień związanych z rozumieniem pojęć i struktur moralnych oraz etycznych konsekwencji, wynikających z pierwotnego nakazu „ nie zabijaj”. Nakaz ten został uściślony do normy „ nie morduj” z jej odniesieniem do idei człowieczeństwa i imperatywu kategorycznego Kanta. W porządku biologicznym ( powszechne prawa przyrody zabicie jest związane ze zdobyciem pokarmu). A w porządku transcendentalnym, czyli humanistycznym przyjmuje ono jednoznaczną postać nakazu „ nie morduj”, czyli traktuj innych jako cele same w sobie, a nie środki do zaspokojenie twoich potrzeb czy pragnień. Czy nakaz ten obejmuje również ludzi, którzy z mordowania innych czerpią przyjemność? Dyskurs o tym kto jest złym człowiekiem i co to znaczy oraz czy jest to rodzaj nieuleczalnej choroby lub wady, jest najtrudniejszy z punktu widzenia doświadczeń jednostkowych. Literacka figura złego człowieka jest zawsze umowna, natomiast ludzka nikczemność czy bestialstwo jest doznawane empirycznie. Postępować źle może zatem człowiek w sposób zamierzony lub nie, co ma zasadniczy wpływ na kwalifikację czynu, charakteru i danego człowieka ( jego podmiotowych dyspozycji). I tak człowiek nikczemny wie, ze czyni źle i to w sposób zamierzony, wynikający z jego wolnego wyboru i trwałej wady charakteru. Toteż kwalifikuje się działania jako nikczemne ze względu na to, że a. były one świadomie zamierzone jako złe, b. że umożliwiała je stała wada charakteru. Tym samym można mówić o nikczemnym postępku, nikczemnym charakterze i złym,  czyli nikczemnym człowieku. Wady charakteru oznaczają swoiste deficyty podmiotu. Uwagi te potwierdza komentarz Arystotelesa mówiący o tym, że w obrębie dwóch negatywnych dyspozycji człowieka: nikczemności i bestialstwo, ta pierwsza jest gorsza, bo związana ze świadomym zamiarem wyrządzenia zła.

Powołałam się na rozważania Arystotetelesa, ponieważ współgrają one z charakterystyka ludzi złych, takich jak  Langer, Krenz, Boznzo, Sandel czy Baumann. Przypadek Gorzyma, Siwowłosego czy Brencza jest zasadniczo inny, niezależnie od swojego zamiłowania do okrucieństwa, ci ludzie pozostawali albo na służbie „złych” albo wykazywali się pewnym szaleństwem, opętaniem. Przypadek Architekta jest osobny, ponieważ składa się na niego wyraźna rysa psychiczna z perfidną chęcią doprowadzenia ludzi do skrajnej desperacji. Kiedy jest mowa w kryminałach o ludziach złych, to podkreśla się zwykle ich dwie cechy: demonizm postaci oraz oddziaływanie destruktywne na innych. Mróz, jak mi się wydaje, zrezygnował z podkreślania tych wręcz wampirycznych cech na rzecz psychologii postaci. „Sprawca patrzył na metalowy blat stolika [..]. Dopiero po chwili podniósł wzrok gdy spojrzał jej w oczy, odniosła wrażenie, jakby spozierało na nią zło w czystej postaci.” ( Kasacja, s.8) Zły jest zawsze obecny kryminałach, jawny lub ukryty, bezpośrednio dany albo tylko zasygnalizowany i może występować w trzech rolach: bezpośredniego sprawcy, wspólnika zbrodni lub jej ukrytego inicjatora. Z punktu widzenia etyki człowiek zły świadomie narusza wszystkie normy moralne, przypisując sobie władzę dysponowania życiem lub dobrami innych ludzi. Występuje tutaj sprzężenie wad charakteru z podmiotowym deficytem. Czyli z niezdolnością człowieka do nawiązywania wartościowych więzi z innymi, opartymi na życzliwości i wrażliwości. Kryminały przypominają jak istotna jest moralna wrażliwość na los drugiego, na jego egzystencjalną,  psychiczną i emocjonalną indywidualność. Potwierdza to mój przykład, kiedy zostałam okradziona z dokumentów, komórki, kluczy i pieniędzy na cmentarzu, to  oferowana pomoc finansowa przez nieznanych mi ludzi była tym gestem, który „przyćmił” sam akt kradzieży. To też drobny przyczynek do tego, by do Arystotelesowskiej diagnozy: kto i dlaczego jest człowiekiem nikczemnym lub ma usposobienie bestialskie, a więc jest kimś niewątpliwie złym- dodać stosunek do innych ludzi, pozbawiony bezinteresownej życzliwości. Idąc tym kluczem; zły-sprawca/ wspólnik, zły -inicjator odniosę te opisy do dyskursów na temat zła i złego na terenie etyki.

Odnosząc się do cytatów z „ Testamentu” Mroza, otwierających tę część dyskursu to warto zwrócić uwagę jak został nazwany zły człowiek: wykolejeniec (zboczeniec), psychopata, zabójca. Wszystkie te określenia dotyczyły pewnych cech związanych zarówno z działaniem, postawą jak i osobowością Kranza czy innej figury złego: wyko leniec czy zboczeniec to człowiek działający nie tylko według innych zasad moralnych, niż ogólnie przyjęte, ale przede wszystkim kierujący się nieracjonalnymi motywami (zemsta, chciwość, zazdrość). A tym samym rozumie on i ocenia inaczej związki z ludźmi. Niezależnie od swojej erudycji, stanowiska i predyspozycji psychicznych, przekłada swoje racje nad ogólnie przyjętymi zasadami współżycia między sobą ludzi , nie biorąc pod uwagę znaczenia moralności w stosunkach międzyludzkich. Psychopata nie odczuwa żadnych wartościowych związków z ludźmi, traktuje ich instrumentalnie, niezależnie podporządkowując swoim ukrytym celom. Narcystyczna osobowość zabójcy ujawnia się w jego pogardliwym stosunku do innych, zabijając odczuwa nie tylko przyjemność (cecha psychopaty), ale też wyższość nad swoimi ofiarami. Dlatego nimi gardzi, tak jak to czyni Kranz, Langer, Bonzo. Arystoteles miał więc rację pisząc, że ludzie nikczemni są właściwie skazani na bycie zabójcą, wykolejeńcem i psychopatą. Przynajmniej w powszechnym mniemaniu, posiadają indywidualne dyspozycje do czynienia zła. Oprócz nich w kryminałach, podobnie jak i w życiu, pojawiają się ludzie, którzy są gotowi  zabić dla pieniędzy, sławy, stanowiska. Prokurator Baumann czy sędzia Sandal chowają się za maskami dobrych, przyzwoitych ludzi, oddanych pracy, przy bliższym wniknięciu  ich życie oparte jest na kłamstwie i podłości. Baumann to emerytowany prokurator z czasów PRLu wzbogacił się na szantażu i przywłaszczeniu pieniędzy. Sandal został najmłodszym sędzią TK dzięki zawartym układom politycznym przy okazji walki psów, której był gorącym zwolennikiem. Oskarżony o zabójstwo, kluczył, przeinaczał fakty, kłamał, starając się zwodzić zarówno swoich obrońców jak i sąd. Obydwaj prawnicy jako podejrzani lub oskarżeni, usiłowali uciec przed wymiarem sprawiedliwości, który reprezentowali. Takich ludzi spotyka się w życiu, na szczęście nie za często. Jedni są żałośni w swoich żądzach posiadania, inni groźni ze względu na ich zawodową pozycję, władzę i pieniądze, jakimi dysponują. Czy to są ludzie źli , czy podli albo zaślepieni – warto wprowadzić to rozróżnienie: ludzie nikczemni, podli i zaślepieni (często po prostu małoduszni). Ani Baumann ani Sandal nie byli psychopatami, gdyby nie ich żądza władzy i splendorów, byliby przykładnymi obywatelami, pracownikami i sąsiadami. Przekładając swoje interesy, potrzeby i pragnienia (czyli to, co uważali za dobre dla nich) nad wszystkie inne, a zwłaszcza nad prawo innych do ich posiadania. Sandal i Baumann byli bezwzględnymi graczami, mówiąc, że byli podli chcę podkreślić ich stosunek do siebie i do innych. Reprezentowali prawo i wymiar sprawiedliwości, a jednocześnie działali jak przestępcy. Kłamiąc, pozorując, szantażując, grając realizowali swoje cele. Niezależnie od tego, jak różnymi możliwościami dysponują ludzie podli (nikczemni), łączy ich ze sobą pewna wspólna wada charakteru, jaką jest małoduszność. Innymi słowy, niezdolność do działań bezinteresownych, do dzielenia się, do zachwytów nad szlachetnymi cechami i wzniosłymi ideami. Deficyt ten ma swoje głębsze źródła, bo tkwi w sposobie, w jaki rozumie się i interpretuje swoje i cudze zachowania. Sprowadza się je do gry interesów i dla równowagi emocjonalnej, szuka się rekompensaty emocjonalnej albo w krwawych widowiskach albo w nadmiernej i wyszukanej konsumpcji. Gdzieś w tle pozostaje system, który zawsze dopuszcza pewną miarę zła i zarazem sprzyja jego rozmnażaniu się. Czym jest zło? Czynem, postawą, myślą, intencja, pragnieniem, potrzebą, słowem skierowanym przeciwko drugiemu/ drugim.

Warto w tej grupie złych, nikczemnych czy podłych ludzi zwrócić uwagę na Architekta. W tej postaci skumulowały się wszystkie omawiane do tej pory przejawy zła, specyficzne dla psychopaty: nikczemność, podłość i małoduszność. „[…]człowiek, który nazwał siebie Architektem, miał brać na celownik osoby  słabe psychicznie, będące na skraju załamania  bądź pogrążone w depresji. To, co robił, nie było budowaniem w nich takich czy innych tendencji od zera. Przeciwnie, wykorzystywał tylko to, co w ofiarach drzemało.” (Umorzenie, s.421) Człowiek ten nie zabijał, ale raczej dobijał swoje ofiary, wprowadzając je w coraz większy stan depresji, osamotnienia i bezradności. Z punktu widzenia etyki nękanie innych zaplanowane na wiele miesięcy, zasługuje na wyjątkowo ostre potępienie. Ze względu na to, że wyszykuje się ludzi w rozpaczliwym położeniu, wymagających wsparcia i opieki. Tymczasem są oni świadomie wybrani na ofiary,  znajdują się pod stałą obserwacją, przy pomocy różnych zabiegów konsekwentnie pogrąża się ich coraz bardziej w nieszczęściu. Rozpowszechnia się na ich temat negatywne plotki na portalach społecznościowych, izoluje od otoczenia, by w akcie desperacji osoby te albo popełniły samobójstwa albo dokonały morderstwa. Doprowadziwszy swoje ofiary do tego newralgicznego mementu, Architekt zawiadamiał policję o tym wydarzeniu. W ten sposób czerpał potrójną przyjemność: z nieszczęścia innych, z rozwijającej się u nich depresji i z doprowadzenia ich do na skraj przepaści. Jedną z ofiar był Adrian S., były żołnierz, który po misji w Afganistanie cierpiał na poważną depresję. Architekt zadbał o to, by stan ten pogłębić a w rezultacie tych zabiegów Adrian w okrutny sposób zamordował i zmasakrował zwłoki swojej żony i dzieci. Dwa niezależne zespoły biegłych uznały, że podczas popełnienia zbrodni, Adrian S. znajdował się w stanie, wskazującym na jego niepoczytalność. Architekt był ukrytym inspiratorem tej zbrodni, czerpiąc z niej jedynie satysfakcję jako „mózg operacji”, ktoś w rodzaju demiurga, który zarządza losami ludzi słabych, będących na granicy załamania psychicznego. Architekt jest postacią podłą i tchórzliwą, która budzi więcej oburzenia, czy nawet moralnego wstrętu niż strachu, ze względu na jego zamiłowanie do nękania ludzi słabych, chorych i nieszczęśliwych. Zawsze ludzie w takim położeniu są pod specjalną ochroną prawa i moralności, zgodnie z zasadami, na których opiera się humanizm wspólnoty, często wspomagany przez idee religijne (np. przez chrześcijaństwo). Dlatego postawa i rodzaj działalności, reprezentowanej przez Architekta, jest moralnie potępiona i jej ocena jako oczywista, nie jest przedmiotem dyskursu. Ale barman, który obsługiwał Sandala czy Architekta w barze, nalewając im piwo, mechanik, który zajmował się naprawą samochodu Langera, sąsiadka Skalskiego itd. wszyscy ci ludzie mieli wrażenie, że obcują z normalnymi klientami czy sąsiadami. Nikt ich nie posądzał ani o patologię ani o skłonności sadystyczne, może więc Chyłka miała rację, mówiąc „prawdziwi zabójcy nie mają trupio bladej twarzy, długich kłów ani świeżej krwi na ustach. Wyglądają, jak ja i ty. Pracują, jak ja i ty. Kochają, cierpią, tęsknią. Przeżywają swoje życie nie inaczej niż wszyscy inni. I właśnie dzięki temu mogą robić to, co każe im ich skrzywiona natura.[23] Wspomniane aspekty zła interesują etyków, którzy od wieków ponawiają pytania, o to czy

a) Czy zło w człowieku ma charakter stały czy przypadkowy?

b) Czy istnieją środki, dzięki którym można ograniczyć zło, tkwiące w  ludzkich charakterach, usunąć cechy, składające się na nikczemność, bestialstwo, podłość, małoduszność?

c) Co decyduje o tym, że człowiek ma świadomość, co jest dobre a co złe w jego życiu i uczy się dokonywać właściwych wyborów?

W pierwszej kwestii zdania są podzielone i to nie tylko ze względu na słynne eksperymenty przeprowadzone przez psychologów, ale również na najnowsze odkrycia w dziedzinie neuronauk. Zwykle dyskurs na ten temat bierze pod uwagę trzy, odrębne  stanowiska i racje, jakimi się kierują:

1. każdy człowiek może dokonać zbrodni, zależy to od sprzyjających okoliczności ( wydaje się że tak jest w przypadku zabicia, a nie morderstwa. O ile broniąc najbliższych lub siebie człowiek może zabić agresora jako skutek uboczny swojej obrony, to morderstwo jest działaniem dokonanym intencjonalnie, z premedytacją i ze względu na własne potrzeby lub pragnienia).

2. każdy człowiek postępuje dobrze i źle, ale pracując nad swoim charakterem ( cnoty) jest w stanie opanować złe emocje i pragnienia,( stanowisko to wydaje mi się zbyt optymistyczne, ponieważ człowiek działa w różnych okolicznościach i sytuacjach. Wystarczy fałszywa informacja, by dokonać niewłaściwego wyboru albo występuje presja okoliczności; kiedyś lekarz zażądał ode mnie wysokiej łapówki, od której zależała szybko przeprowadzona operacja mojego ojca. Nie miałam wątpliwości, że nie powinnam tego zrobić, podobnie jak nie miałam skrupułów moralnych, dając wymaganą sumę. Uważałam, że ratowanie życia ojca jest ważniejsze niż moje własne wyrzuty sumienia. Można wskazać na wiele, różnych przykładów, które jednoznacznie świadczą o tym, że zasady moralne pozwalają na ogólną orientację w świecie dobra i zła, ale ich szczegółowe rozpoznanie i wybór zależy od wielu czynników. Dlatego w dyskursach literackich podejmuje się te tematy, przełamując lęk czy pewną nieporadność, z jaką próbujemy zgłębić problematykę moralną od strony nazywania i organizowania doświadczenia indywidualnego i zbiorowego.

3. każdy człowiek wiedzę o dobru i złu czerpie z kilku źródeł; z otoczenia, z wychowania, z praktyki codziennej oraz z intuicji moralnej i wyobraźni moralnej-każda z tych kompetencji i zdolności rozwija się wraz z innymi właściwościami człowieka i przybiera indywidualny charakter; trzeba też rozróżnić ogólną znajomość zasad moralnych od konkretnych sytuacji, w jakiej znajduje się człowiek ( czyli istota, która ciągle się zmienia; biologicznie, emocjonalnie i psychicznie wraz ze zmianą otoczenia, bodźców czy własnej pozycji). W tym procesie literatura i sztuka pełnią bardzo znaczącą rolę; „wynajdowania możliwych (nowych) form organizacji ludzkiego doświadczenia.”[24] Zgodnie z poetyką  kryminału jest to opowieść o wydarzeniu zła, która ma swoje fundamenty w micie, w religii i w kulturze. W tle pozostaje dyskurs o tym innym, obcym, złym-kim jest, skąd się wziął i jak należy go ukarać według prawa i zasad moralnych. Oprócz tego są sytuacje, które teoretycznie można rozwiązać z wybranego punktu widzenia, w praktyce jednak będą budziły zawsze kontrowersje[25].

Przyjmuje się, że każdy człowiek potencjalnie może zabić ( w obronie najbliższych, innych czy swojej), ale nie zamordować. Ponieważ morderstwo jest aktem podwójnie złym, wypływa z utylitarnego traktowania życia innych ludzi-w przeciwieństwie do własnego oraz z satysfakcji, jaką morderca czerpie z zadawania śmierci innym ludziom. Jaka jest więc rola dyskursów moralnych, związanych ze złem? Etyka – jako pole refleksji-pozwala lepiej zrozumieć zło, ale nie prowadzi do jego wyeliminowania z życia ludzi. Zwykle  są oni przekonani co do tego, że skutecznie można zło unicestwić wraz z zabiciem ludzi podłych i nikczemnych, ale dotyczy to tylko tych nielicznych, którzy zostaną aresztowani i oskarżeni. Dotykamy tutaj pola dyskursu, który zawsze ogniskuje opinię publiczną wokół dwóch zagadnień: czy nie należy wprowadzić kary śmierci dla „bestii” i czy nie powinno się wyłączyć terrorystów z domeny praw człowieka i obywatela? Tylko wtedy można będzie poddać ich takim technikom śledczym, które zapobiegną – zdaniem zwolenników takich praktyk-kolejnym zamachom. Te dwie kwestie, mam na myśli karę śmierci i dopominanie się o inną, zaostrzoną procedurę wobec terrorystów, dealerów narkotyków itd. stają się przedmiotem publicznego dyskursu.  Co na to etyka humanistyczna, jakie zajmuje stanowisko w tych sprawach?

Etyka, co jest oczywiste, nie zajmuje się sankcjami karnymi, poza jednym wyjątkiem, jeśli są one niesprawiedliwe, a więc krzywdzące dla ludzi. Nakaz nie zabijaj w granicach morderstwa ma charakter absolutny, nikt nigdy nie może dopuścić się takiego zła wobec innych ludzi, i innych żywych istot ( np. zabijać zwierzęta dla przyjemności) Dyskurs w etyce dotyczy zatem tego,  czy człowiek jest podły i nikczemny, bo tego chce, bo tak zaprojektował swoje życie ( akt woli) czy też dlatego że posiada w sobie pewne dyspozycje do zła, które zostały rozwinięte np. przez środowisko. Dyspozycje do czynienia zła ( to nie jest precyzyjne określenie), wynikają zarówno z braku świadomości dobra i pożytków, jakie ono ze sobą może przynieść jak i z  braku potrzeby nawiązania z ludźmi bliskich więzi. Czy też wrogiego stosunku do ludzi, nacechowanego agresją i nienawiścią. Postawa taka może wynikać albo z defektu psychicznego lub emocjonalnego albo z wrodzonego narcyzmu. Powieści kryminalne, tworząc literackie portrety Langera czy Sandala, przypominają, że ludzie nikczemni i podli, psychopaci i małoduszni są koło nas, stanowią część społeczeństwa i w dużym stopniu ich sposób bycia generuje rynek, kultura i społeczeństwo. Etyka natomiast stara się wyjaśnić, że eliminacja tych ludzi ze wspólnoty to powrót do barbarzyńskich procedur „ ząb za ząb, oko ca oko”, które cofają nas wszystkich na skraj moralnej przepaści.

Czy „źli” reprezentują jedynie radykalne postawy, które pojawiają się w życiu każdego człowieka? Przyjmując taką opcję, można dojść do absurdalnego przekonania, że rzecz dotyczy już nie samego mordu, ile sposobu w jaki został wykonany. W świetle etyki zbrodniarz jest zbrodniarzem, morderca jest mordercą i jakakolwiek relatywizacja ich czynów, sprowadzałaby się do ilościowej, a nie jakościowej podstawy oceny prawnej i moralnej[26]. Czy etyka może wpływać na obecność ludzi podłych i nikczemnych i ich działania? Z punktu widzenia doświadczenia historycznego taki proces nie zachodzi, etyka pomaga zrozumieć dlaczego coś jest moralnie złe. Może nawet nie tyle pozwala zrozumieć, ile inspiruje człowieka do podjęcia takiego wysiłku. Tak jak to czynił Sokrates, zadając pytania i problematyzując odpowiedzi. To jest jedna strona takiego dyskursu, druga ma charakter zapośredniczony, w indywidualnych predyspozycjach, w kulturze, w doświadczeniu codziennym. A zatem i w kryminałach! W kryminałach ma miejsce swoista walka (pojedynek) między Dobrem i Złem, prowadzona w imię sprawiedliwości. Komisarz, adwokat, detektyw jako bohater reprezentujący tę dobrą stroną ścigając zło, musi się o niego otrzeć, jakąś jego część niejako przyswajając sobie. Źli ludzie, złe środowiska, złe dzielnice wszędzie tam zacieśnia się możliwość wyboru, a wraz z nią zanika świadomość etyczna. Mówiąc wprost, ludzi złych, podłych i małodusznych pochłania samo życie i te potrzeby i pragnienia, które są z nim związane. Jedni z nich nie mogą, inni nie chcą i nie potrafią zająć się sobą, swoim człowieczeństwem. Ci co nie mogą, codziennie walczą o biologiczne przetrwanie, a ci, którzy nie chcą, walczą z bliźnimi o majątek, władzę, stanowisko. Kryminały pokazują  tę w ostrym, sztucznym świetle jarzeniówek, dzięki czemu można wyczytać z nich nowe etyczne treści. Powieści kryminalne odwołują się nie tylko do pierwiastka etycznego (dobro, zło), ale są miejscem wydarzenia zła. Dlatego ich dyskursywna forma przybiera podwójny charakter: nie można odpowiedzieć wprost czym jest zło, tylko pośrednio przez wskazanie na jego sprawcę, a więc „złego”. Jak go ukarać? Czy kara może być w ogóle sprawiedliwa – w porządku moralnym – do popełnionego przestępstwa, czy jest negocjowana przez system sądowniczy? Jaką rolę w tym procesie odgrywa przyznanie się do winy lub jej odrzucenie? Jakim dzisiaj operujemy wyobrażeniem zła, kary czy sprawiedliwości? Jak ją opisujemy, czy skupiając się na ofiarach czy na przestępcy? Kryminały stwarzają wyjątkową i dzisiaj coraz rzadszą okazję, by się nad tymi kwestiami zastanowić bez medialnego wrzasku. I spróbować podobnie jak to czynił  Sokrates sprowadzić je do najważniejszych i najprostszych, dyskursywnych pytań.

Zakończenie

Powinnam  pójść śladem autorów współczesnych powieści kryminalnych i podziękować  Remigiuszowi Mrozowi za jego cykl książek o Chyłce i Oryńskim. Wiele też inspiracji czerpałam z prac tych badaczy, którzy pomogli mi w rozpisaniu dyskursów o złu na różne zagadnienia, problemy i kwestie. Jestem też wdzięczna panu mgr Sołtysikowi i panu dr Malinowskiemu za dostarczenie mi brakujących tomów serii o Chyłce i Oryńskim.

W rozważaniach zawartych w tym wykładzie, istotne są dwa momenty, a mianowicie odczytanie kryminału jako dyskursu o złu oraz na jego  marginesie rozpisanie różnych dyskursów, ze sobą tematycznie powiązanych. Wybrałam dyskurs etyczny z nadzieją, że wskazuje on na różne  znaczenia zła i moralne problemy, jakie z niego wynikają. Zależało mi też na pewnej demitologizacji etyki i jej wpływu na moralną praktykę. Etyka jest próbą , zachętą do podjęcia refleksji nad zagadnieniami moralnymi w związku z ludzkim pragnieniem bycia razem, przynajmniej podzielanym przez większość przedstawicieli homo sapiens.  Trzeba też pamiętać, że jeśli rację miał Arystoteles, twierdząc, że unikamy zła tylko ze strachu przed karą, to podstawy moralności są bardzo  kruche. Jak wszystko, co jest cenne i na co pracuje się przez całe życie. Z drugiej strony, wspomniane dyskursy przypominają o tym, ze nadmierne procedury gubią samą ideę sprawiedliwości. Z kolei etyka zawodowa powinna w miarę możliwości określać na czym polega konkretnie kultura prawna zarówno jeśli chodzi o obowiązujące standardy jak i o sankcje w przypadku ich nieprzestrzegania. Z pojęciem „etyka” związane są trzy płaszczyzny dyskursu, jakie pojawiają się w kryminałach:

1). Etyka zawodowa powinna zawierać wyraźnie opisane wymagania, bez ich idealizowania i abstrahowania od praktyki danej profesji. Tym niemniej są sytuacje, których interpretacja prawa  uzależniona jest od jego wymiaru moralnego; np., tajemnicy adwokackiej i działania zgodnego z wolą klienta,

2). sumienia, a więc wrażliwości na ludzką, ewidentną krzywdę, która w świetle prawa może zostać albo ujawniona albo pominięta, co implikuje pytanie o to  kim powinien być w tym układzie prawnik? „[…]na czym polega istota praktykowania prawa. […] prawnik nie jest uosobieniem spisanych ustaw. Stanowi raczej ucieleśnienie panujących w społeczeństwie zasad.[…] znaczy , że można olewać prawo, jeśli mu nie pasuje. Prawo? Tak. […] Ale nie to, co jest jego fundamentem.” (Inwigilacja, s.308)

3). ustawy, które można dowolnie „naciągać” od strony moralnej jak ustawa inwigilacyjna i ustawa o konfiskacie rozszerzonej[27] i związana z tym kwestia” prawo i polityka przeplatają się”, I W TYCH WARUNKACH NIE TRUDNO O PYTANIE, CO JEST WAŻNIEJSZE ‘INTERES PAŃSTWA NP. W CHRONIENIU OBYWATELI CZY INTERES JENOSTKI? Przy tym, o tym co jest a co nie jest interesem państwa, decydują politycy. W filozofii moralnej jest to zagadnienie relacji, łączących ze sobą dobro wspólne z dobrem jednostki. Zwykle racje moralne przegrywają z aparatem państwa, niemniej jednak etyka powinna zawsze bronić praw jednostki, chociaż w sytuacjach paniki czy tzw. nagonki społecznej, ludzie dopominają się jednostkowych ofiar.

Z powyższych uwag łatwo wnosić, że etyka ma do spełnienia wiele różnych funkcji i w zależności od tego, czy dotyczy prawnych procedur, czy kultury zawodowej sędziów i innych zawodów prawniczych, czy też ich wrażliwości moralnej – to znaczenie etyki i zasięg jej oddziaływania się zmienia. Społeczna funkcja etyki nie ogranicza się do porządkowania zbiorowego życia za pomocą zasady sprawiedliwości (która ma swoje aksjologiczne ugruntowanie w zasadzie „nie morduj- nie zabijaj dla samego zabijania i nie umniejszaj życia), ale też inspiruje dyskursy o tym, jak rozumie się szkodliwość społeczną czynu, jakie warunki musi spełnić kara, czy bezstronność jest gwarancją sprawiedliwości? Powieści kryminalne- podobnie jak i inne gatunki i podgatunki literackie „powinny być traktowane jako ekwipunek {potrzebny} do życia, który na różne sposoby chwyta sytuacje, podnosząc je do odpowiadających im różnych postaw.[28] Kryminały są świetnym ekwipunkiem, by posłużyć się terminem, wprowadzonym przez Kennethe’go Burke’a, by podjąć takie dyskursy, zainspirowane przez opisane sytuacje. Opierają się one na powszechnych wyobrażeniach o funkcjonowaniu prawa i etyki. W przypadku Mroza są to powieści, w których dyskurs prawny jest komentarzem do dyskursu etycznego, a ten ostatni jest istotnym przyczynkiem do pytań o sprawiedliwe prawo.


[1] Zob.H.White, Typologia, dyskurs i rodzaje ludzkiej świadomości, w; Praktyka pisarstwa historycznego, pod red. E. Domańska, M. Wilczyński ,Kraków 2000, s.176.

[2] Na przykład tzw. przestępstwo eutanatyczne, o którym pisze Mróz. Ilekroć rozpisują się o nim media to zwykle ludzie, zgodnie ze swoimi przekonaniami, zajmują dwie radykalne postawy; popierającą lub odrzucającą ( bez wyjątków). Nawet w przypadkach dyskusji o uporczywej terapii te dwie fundamentalne postawy dominują. Inaczej rzecz się ma z prawnym uregulowaniem eutanazji, nawet w tak wąskim zakresie, jak to ma miejsce w Polsce. Prawo bierze pod uwagę różne aspekty tego aktu i w zależności od nich zapada wyrok; w szczególnie uzasadnionych przypadkach, kiedy śmiertelnie chora osoba- na granicy życia i śmierci- doznawała katuszy męczarni, sąd może odstąpić  od wymierzenia kary. Musi zostać określony stopień i zakres winy, a także motywy, jakie kierowały osobą, oskarżona o dokonanie przestępstwa eutanatycznego.  

   To dobry przykład, żeby zwrócić uwagę na znaczące rozbieżności, jakie zachodzą między prawną analizą przestępstwa, a jego spontaniczną ocena, zgodna z czyimiś przekonaniami. ( zob. R. Mróz, Oskarżenie, s.302-303).

[3] St. Fish, Interpretacja, retoryka, polityka. Eseje wybrane, pod red. A. Szahaja, tłum. Zbiorowe, Universitas, Kraków 2002, s.25.-26.

[4] Współcześnie ideę tę filozoficznie zaktualizował i  rozwinął i zinterpretował E. Levinas; warto prześledzić, jak koncepcja Levinasowska zainspirowała dyskursy w humanistyce, wykraczające poza granice filozofii, o źródła i etycznym sensie „nie zabijaj” Główne dzieło Levinasa, przetłumaczone na język polski to „Całość i nieskończoność” .

[5] Teorie etyczne „wpisują się w ogólną  wizję świata i podmiotu dominująca w danym okresie, a także  służą za narzędzie wyznaczające ramy działania ramy działania w konkretnej społeczności, podlegają też nieustannemu przekonstruowaniu w zależności od zmian w całym systemie idei i pojęć służących do konceptualizacji ludzkiego doświadczenia.” w: J. Jaśtal, Etyka i czas, Księgarnia Akademicka, Kraków 2015, s.72.

[6] „Ludzie bowiem na ogół z natury słuchają nakazów nie wstydu, lecz strachu , od złych postępków powstrzymuje ich nie to, że przynoszą oni hańbą, lecz obawa kary […].”, Arystoteles, Etyka Nikomachejska, 1179b11-6.

[7] Warto przy okazji książki pt.”Zło. Jak powstaje w nas? Mroczna strona człowieczeństwa w świetle najnowszych badań, autorstwa Julii Shaw, ( przekład A. Cichowicz, Wyd. Amber, Warszawa 2019.) zwrócić uwagę na różnice i podobieństwa, jakie zachodzą między znaczeniami tych terminów. Aby zabicie człowieka można uznać za morderstwo potrzebna jest intencja przestępcza, czyli zły zamiar Ostatnio neuronauki odkrywają reakcje, jakie zachodzą w mózgu  w trakcie dokonywania morderstwa, łącznie z silnym wzrostem emocji. Kontrolne procesy poznawcze, w przypadku  podejmowania decyzji związanych z zabójstwem konkretnej osoby-osób, włączają się niekontrolowane procesy emocjonalne. Analiza mózgu i jego aktywnych ośrodków, prowadzona przez neurofizjologów, wyraźnie wskazują na różnice, jakie zachodzą w podejmowaniu decyzji  moralnych i ocen,  w różnych okolicznościach. Np. przy znanym eksperymencie z wagonikami; inne ośrodki mózgu reagują, kiedy decyzja należy do nas i kiedy dotyczy naszego dziecka czy ojca, a inne są reakcje emocjonalne, kiedy decyzja jest podejmowana w zespole i rozprasza się poczucie odpowiedzialności. To są znane rzeczy, badania neuronauk dostarczają dowodów na to, co znajduje swoje odzwierciedlenie w literaturze, która koncentruje się na losach jednostki. Wówczas, kiedy analizy moralności podlegają  zabiegom uniwersalizacji, elementy te umykają uwadze, czy też w ogóle nie pojawiają się w polu zainteresowań, ponieważ przedmiotem badań jest konkretna norma i jej znaczenia w danej sytuacji. Pytania, jak człowiek powinien zachować się wtedy ..oraz pytania, co wpływa na jego decyzje i jak je przeżywa nie wykluczają się wzajemnie tylko są rozmieszczone na różnych poziomach refleksji. W kryminałach te pierwsze pytania stanowią podstawę śledztwa, a te drugie pytania pozwalają na ekspozycję złożonego portretu mordercy.  

[8] H.L.A. Hart wyjaśnia „sprawiedliwość traktuje się zwykle jako sposób utrzymania równowagi czy proporcji, a podstawową maksymę formułuje się często tak : Traktuj podobne przypadki tak samo […].”, tegoż, Pojęcie prawa, tłum. J. Woleński, PWN, Warszawa 1998, s.216.

[9]Etyka dyskursu-wyjaśnia A.M. Kaniowski- jest  […] odpowiedzią na sytuacji świata nowoczesnego, w którym nie jest już tak, że relacje pomiędzy jednostkami oraz pomiędzy jednostką a społeczeństwem są uregulowane przez utraty obyczaj czy żądania faktycznie panujące w społecznej czy politycznej rzeczywistości […]. Jest to […] sytuacja ,  której nie można […] narzucić innym celów […] można tylko ustanowić normy współżycia i określać negatywnie, czego czynić nie wolno.”, w:A.M. Kaniowski, Supererogacja. Zagubiony wymiar etyki, Oficyna Naukowa, Warszawa 1999, s.417-418.

[10] Zob. M.P. Markowski, Polityka wrażliwości. Wprowadzenie do humanistyki, Universitas, Kraków 2013.

[11] O czym zapewnie przekonał się każdy egzaminator, kiedy student po egzaminie przychodzi do niego z pretensją, że dostał trójkę , chociaż opowiadał lepiej od koleżanki lub też wylosował trudniejsze pytanie. Trudno przekonać wtedy desperata, że się myli, bo nie bierze pod uwagę np. formy wypowiedzi itd. 

[12] To 10 tomów, począwszy od „Kasacji”, a skończywszy na” Ekstradycji”. Każdy z nich zaopatrzony jest w odpowiednią sentencję łacińską, która  zawiera istotę opowiedzianej historii z życia zawodowego pary adwokatów. Stanowią oni typowy duet-ona bezwzględna,  zręcznie manipuluje prawem i opinią publiczną, nie liczy się z nikim i niczym, on-wrażliwy, niepewny, z dylematami moralnymi. To najczęściej rozmowy między nimi otwierają pulę pytań o możliwości rozwiązań i kwestii moralnych, które kolidują z prawem.

[13] Rozmowa adwokatów o czekających   rozprawie: „Przystępujemy do kontrataku. […]Będziemy łgać, przeinaczać fakty, naginać prawdę, stosować manipulacje i zastraszać ludzi”, Zaginiecie, s.261.

[14] Lektura prac, reprezentujących francuską szkołę historyczną  Annales, w sposób przekonywujący pokazuje, jak zmieniało się społeczne postrzeganie „złych” ludzi zarówno, gdy chodzi o ich postawę,  działanie  jak i wygląd.  W historii etyki można spotkać dwa, dominujące stanowiska, jedno opowiadające się za tym, że ludzie podli i nikczemni pod względem charakteru różnią się od innych i drugie, że ludzie o takim złym usposobieniu mają  nabyte dyspozycje np. do ślepoty moralnej ( np. alkoholicy czy narkomani).Zob. także, M. Foucault, Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, tłum. H. Kęszycka, PIW, Warszawa 1987   

[15]  W tym przypadku  kryterium słuszności

[16]zob. R. WEisniewski, Wina jako węzeł moralności, w ;”Filozofia Chrześcijańska”, tom 9, 202012, s.7-22.

[17] zob.J. Giebułowski, R. Piłat, Przyznanie się. Teoretyczne trudności związane przypisywaniem sobie działań, w: „Fil. Chrześcij”., t. 9. 2020, s.51-70.

[18] Psychopaci nie są ludźmi zdezorientowanymi , niemającymi kontaktu z rzeczywistością, ani nie cierpią na urojenia, halucynacje i głęboki, subiektywny , które na ogół towarzyszą zaburzeniom psychicznym. W odróżnieniu od osób psychopatycznych , psychopaci ( np. Langer, Bonzo- uzupełń. E.P.) są rozsądni, świadomi swojego postępowania  oraz jego motywów. Ich czyny są rezultatem wolnego wyboru.”, w” R.D. Hare, Psychopaci są wśród nas, przeł. A. Skucińska, Kraków 2006, s.44.

[19] K. Dutton, Mądrość psychopatów. Lekcja życia pobrana od świętych, szpiegów i seryjnych morderców, przeł. M. wyrwas-Wiśniewska, Warszawa 2014, s. s.274.

[20] J. Brach-Czina, Szczeliny istnienia, Wydaw. Dowody na Istnienie, Warszawa 2018, s.198.

[21] Społeczne reakcje bywają różne, Mróz odnotował zachowania pewnych agresywnych grup w stosunku do Ukraińców, Cyganów czy Muzułmanów. Ale bywa i tak, że obywatele  ujmują się za oskarżonymi, jak to zdarzyło się w ostatnich dniach września 2020, kiedy można przeczytać o tym, że dyrektor Muzeum  Auschwitz Piotr Cymański, razem z 19 ochotnikami z różnych krajów, gotów jest osiedzieć część wyroku za 13 –letniego Nigeryjczyka, który podczas bójki z kolegą „dopuścił się bluźnierczych obelg pod adresem Allacha” za co został skazany na 10 lat więzienia.

[22] Cyt. Z książki M. Janion, Wobec zła. Verba, Chotomów1989,171. To sformułowanie pochodzi od A. Besancona, który powołuje się na rozważania Kierkiegaarda. Podobnie myślał Arystoteles, rozróżniając ludzkie złe charaktery; nikczemne i bestialskie. W przypadku nikczemności zachodzi brak rozróżnienia na dobro i zło, a bestialstwo  wskazuje na zniekształcenie reguł moralnych. Żeby sprawę uprościć i zradykalizować wystarczy powołać się na zbrodniarzy hitlerowskich, którzy byli przykładnymi mężami i ojcami.

[23] R. Mróz, Precedens, Wydaw. Czwarta Strona, Poznań 2020, s.498/499.

[24] R. Nycz, Literatura jako trop rzeczywistości, Universitas, Kraków 2001, s.13. Warto przytoczyć szerszy kontekst cytatu, ze względu na jego walory poznawcze” w […]akcie topologicznej  reprezentacji-za sprawą którego literatura odnawia stare i wynajduje nowe formy organizacji ludzkiego doświadczenia realności-szukać by trzeba[…] wyjaśnienia nie tylko specyfiki literackiego tworzenia, poznania i oddziaływania, ale ogólniejszej pozycji literatury wśród dyskursów kulturowej rzeczywistości.

[25] Chodzi o odwieczny spór między dwoma, różnymi interpretacjami etyki: czy człowiek powinien podporządkować się zasadom moralnym, czy też zasady moralne  pozwalają dokonać samodzielnych wyborów, wskazując na alternatywne możliwości wyboru. Same zasady oczywiście nie przesądzają o tym, w praktyce o ich aktualnym znaczeniu i zastosowaniu decyduje społeczeństwo ( tj. praktyki społeczne), z drugiej strony instytucje takie jak sąd powstały m.in. po to, by realizować zasadę sprawiedliwości. To druga, istotna funkcja zasad moralnych, pozwala ona dokonać oceny różnych zjawisk pod kątem ich pozytywnych lub negatywnych treści moralnych. Można więc wnosić, że zasady moralne należy odczytywać na tych dwóch poziomach; ich ogólności i obiektywności oraz ich zróżnicowanego udziału w życiu konkretnych jednostek.

[26] Czym innym jest ocena czynu a na innej podstawie dokonuje się oceny sprawcy, są przypadki kiedy zbrodniarz, zabójca nie dopowiada za swoje działanie np. będąc wówczas niepoczytalnym. Np. przypadek Adriana S. jest dla etyka podwójnie interesujący, bo musi rozstrzygnąć, odwołując się do odpowiednich kryteriów, czy Adrian w chwili popełnienia morderstwa był świadomy tego, co robi oraz czy po jego dokonaniu odczuwał jakiś żal, czuł się winny?

[27] Powołuje się na tekst z Inwigilacji, s.239/240.

[28] K. Burke, Literature as Equipment for Living, w; Philosophy of Literatury Form, Berkeley 1973, s.304  cyt.za P.M. Markowski, Polityka wrażliwości. Wprowadzenie do humanistyki, Universitas, Kraków 2013, s.53 , przypis nr 31.