„ Nie wszystkie zbrodnie da się wybaczyć. Nie godzę się na schemat: Rudolf Hoss-komory gazowe -spowiedź- nawrócenie-niebo [..] „ ( J. Leociak, Morderca staje się aniołem, rozmowa w : Newsweek 27.025.03 : 2023, s.41
Autor monografii pt. Zapraszamy do nieba. O nawróconych zbrodniarzach” Jacek Leociak poruszył niezwykle trudny i złożony problem z perspektywy nawróconego grzesznika. Problem jest o tyle trudny, że dotyczy moralnych korzeni ludzkiego sumienia i mniej czy bardziej wiarygodnego aktu przyznania się do winy i wyrażenia skruchy. Jest to również zagadnienie złożone, ponieważ obejmuje zarówno akt miłosierdzia Bożego jak i miarę ( ludzką i Boską) sprawiedliwości.
Chciałabym odnieść się do tej problematyki z punktu widzenia etyki, a więc poprzestając na tzw. ludzkim oglądzie tych spraw. Jakimi narzędziami dysponuje etyka, by podjąć się wstępnej analizy takich postaw, jakie reprezentują nawróceni grzesznicy? Skoro mowa o zbrodniarzach, a konkretnie o sprawcach i wykonawcach działań ludobójczych, należy przede wszystkim uwzględnić ich ofiary. Nie można potraktować ofiar jedynie jako wymiar grzechu, obciążającego konkretnego mordercę. Ofiary domagają się sprawiedliwości, tj. słusznej kary i żyjący są za nią odpowiedzialni. Jak etyka może wyjaśnić te wzajemne powiązania i zależności? Z jednej strony etyka wskazuje na winę i sprawiedliwą karę ,a z drugiej na sumienie, uznanie swojej winy, wyrażenie skruchy i gotowość na przyjęcie pokuty. Można zatem w ich świetle tłumaczyć wybaczanie mordercom jako akt swoistego miłosierdzia, który nie stanowi normy moralnej, a więc nie jest nakazany. To dobrowolnie przyjęta postawa przez jednostkę, która nie przekłada się ona na ocenę zbrodni i wymiar kary. Ofiara, która wybacza sprawcy nie przekreśla tym samym jego winy, ale wyznaje, że nie pragnie zemścić się na nim za poniesione krzywdy. W czyim imieniu wybaczamy zbrodniarzom i w jakim stopniu ich czyny dotykają nas, mają wpływ na nasze życie? Czy akty pojednania między narodami zawierane „nad mogiłami” ofiar pogromu, egzekucji czy pól bitewnych są tożsame moralnie z wybaczaniem? Etyka pozwala na to, by kwestie te związać z odpowiednimi pojęciami, kategoriami i ideami. Wybaczenie jest aktem sumienia, zawsze subiektywnie wiążącym ze sobą stosunek do ofiar i pamięcią o nich z naszymi przekonaniami. Można je sprowadzić do dwóch postaw : ofiary domagają się odwetu, zemsty, najsurowszych kar i my, żyjący musimy do tego dążyć i druga: należy zrobić wszystko, by już nigdy nie dopuścić do takich zbrodni i tym samym zaniechać późnej zemsty na tych wszystkich, którzy są np. rodakami morderców. Tych dwóch, radykalnie różnych postaw nie można pogodzić ze sobą; jedna zwraca się ku przeszłości i tam szuka swojej tożsamości spadkobierców zemsty. Druga ku przyszłości i w pojednaniu widzi szansę na pokojowe współistnienie ze sobą dwóch państw, dwóch grup etnicznych czy dwóch rodzin.
A stanowisko etyki? Zemsta przynosi ze sobą kolejne ofiary i nie może być uznawana za sprawiedliwą karę, wybaczanie jest zawsze indywidualnym aktem, który manifestuje wolę wybaczającego, a nie znosi winy sprawcy. Pojednanie musi być szczere i moralnie wiążące dla obydwóch stron-jego warunkiem jest pamięć o ofiarach i o ich katach. Ponieważ w tym moralnym zobowiązaniu kryje się obietnica, że żadna ze stron nie dopuści do powtórzenia się takich zbrodni. Nie jest to tylko kwestia moralna, bo sięga swoimi korzeniami realności bycia „ jesteśmy […} stróżami swoich braci/niewiedza o zaginionych/ podważa realność świata/…/ musimy zatem wiedzieć/policzyć dokładnie/ zawołać po imieniu/opatrzyć na drogę.” ( fr. wiersza Z. Herberta, Pan Cogito o potrzebie ścisłości)