„Co daje wdzięczność? Daje samą siebie: jak echo radości […], dzięki czemu jest miłością, udziałem i darem. To przyjemność z przyjemności, szczęście ze szczęścia, wdzięczność z wdzięczności.” (A. Comte-Spenville, Mały traktat o wielkich cnotach, przeł. H. Lubicz- Trawkowska, Wyd. Volumen, Warszawa 200, s.130
Moja znajoma doświadczyła kilka rzazy tzw. bezinteresownej przysługi, która przyniosła jej wielką radość. Sprawcą tego szczęśliwego wydarzenia był kuzyn, który wraz z żoną wiosnę i lato spędzał w wynajętym domku na Peloponezie. Po miesięcznym pobycie w tym niezwykłym miejscu, pełnym zabytków i uroczej przyrody, znajoma wróciła do kraju. Szczęśliwa, radosna i wdzięczna. Chcąc okazać kuzynowi wdzięczność wynajęła dla niego i jego żony starą chatę na Mazurach nad ślicznym jeziorem. Kuzyn z żoną przyjechał, ale bezustannie padające deszcze, skróciły ich wakacje o dwa tygodnie. Znajoma bolała nad tym, że mimo starań „nie odwdzięczyła się” im za miesięczne wakacje na Peloponezie. W jej mniemaniu na tym polega wdzięczność, by oddać przysługę w postaci pewnej odpłaty. Z kolei jej syn korzysta z uprzejmości znajomych i z życzliwości rodziny, chełpiąc się tym, że potrafi wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Skoro dają to trzeba brać, a niektórym powinno się o tym przypomnieć. Świat należy do tych, którzy potrafią się bawić, bo jak powiadał książę Obłoński, że „na tym właśnie polega cywilizacja, by ze wszystkiego czerpać rozkosz.”
Istnieją ludzie, którzy dopominają się o wdzięczność od swoich dzieci, krewnych czy pracowników. Przecież ja tyle dobrego dla ciebie zrobiłam! Przekonani o tym, że zasłużyli na wdzięczność traktują ją jako elementarną powinność ze strony „dłużników”. Żądają swoistej gratyfikacji za swoją dobroć i poświęcenie, spotykając się z jawną lub ukrytą niechęcią, a nawet nienawiścią z ich strony. Są również ludzie niezdolni do wdzięczności i tacy, którzy starają się unikać takich sytuacji. Między nimi istnieje pewne podobieństwo, ponieważ są to zawsze wybory i działania wolne, podejmowane z rozmysłem lub spontanicznie. Bywa, że ludzi męczy pytanie, ile razy trzeba dziękować, odwdzięczać się za taką czy inną przysługę, jakiej doświadczyli od innych. Taka potrzeba wyrażenia podziękowań bywa krępująca i z czasem może stać się przyczyną zerwania kontaktu z bliską osobą. Warto, by obie strony tego układu, który prowadzi do wdzięczności zachowały zarówno pewien umiar jak i swobodę. Niczym nieskrępowana umiejętność do zachowania wdzięczności przynosi ze sobą tyle bezinteresownej radości! Cytowany już Comte -Spenville w swoim Małym traktacie o cnotach powołuje się na Mozarta” Wdzięczność nie ma nic do dawania poza przyjemnością, że coś się otrzymało. […] Mozart […] ją opiewa, że ją uosabia, że jest w nim ta radość, ta zapamiętała wdzięczność za coś niekreślonego, za wszystko, ta szlachetna wdzięczność […].
Życzmy sobie jak najwięcej owej szlachetnej wdzięczności, której tak łatwo można doświadczyć wiosną. Kiedy przyroda daruje nam wszystko; skąpaną w słońcu zieleń, kwiaty, zapachy i ptasie chóry.