„Pan Cogito chciałby stanąć na wysokości sytuacji/…/ nie ma jednak miecza/ ani okazji/ żeby wysłać rodzinę za morze.”, Z. Herbert, frag., Pan Cogito w postawie wyprostowanej.
Obecnie wielu młodych ludzi planuje wyjazd z kraju ze względu na zagrożenie wojną. Niektórzy już, korzystając często ze wsparcia rodziny, zakupili domki czy apartamenty w Hiszpanii, we Włoszech a nawet w Rumunii. Trudno takie postępowanie zakwalifikować jako patriotyczne lub niepatriotyczne. Ludzie mają prawo do tego, by siebie i swoich najbliższych ratować w obliczu zagrożenia. A konkretnie rzecz ta dotyczy tej grupy ludzi, która z uzasadnionych powodów nie jest objęta obowiązkiem służby wojskowej. Inaczej przedstawia się sytuacja tych osób, które zdołały „załatwić sobie” zwolnienie ze służby wojskowej. Zanim ktoś zarzuci im brak patriotyzmu czy wręcz potępi taką postawę zastanowić się warto czy rzeczywiście część z nas ma moralny obowiązek walczyć za ojczyznę. Zacznę od wyznania młodego sąsiada, który oświadczył , że „ucieknie przed wojskiem, jeśli rząd opuści kraj jak to miało miejsce we wrześniu w 1939 roku. Ponieważ to na nich, przedstawicielach władzy spoczywa odpowiedzialność za naród w jego doli i niedoli.” Mój rozmówca zakłada, że jego obowiązki patriotyczne wynikają z postawy rządzących i przyjął, że o ile oni powinni bezwzględnie nas bronić przed obcą inwazją, to on jedynie może ( sic!) to uczynić. Zachęcony przykładem i przekonany o tym, że bierze udział w pospolitym ruszeniu. W tej długiej rozmowie pojawiły się trzy, różne terminy takie jak: ojczyzna, naród, obywatele/społeczeństwo, które ogólnie definiowały patriotyzm. Dla mojego sąsiada pojęcie ojczyzny i narodu było zbyt abstrakcyjne i sformalizowane, a pod wpływem populizmu zatarło się znaczenie takich kategorii jak: wspólnota obywateli i solidarność społeczna. „Jeśli bym się bił to o życie swoich najbliższych , o swoją przyszłość, czyli o to, by chronić życie moim bliskim, by być sobą i u siebie. To są konkrety, za które mogę nawet stracić życie.” Czy można mieć pretensję o to, że wyznania te nie brzmią zbyt wzniośle i patriotycznie? Chyba to nie jest ważne, istotne jest za co naprawdę chcemy się bić, a nie do jakich haseł się odwołujemy . „A moja mama –dodał sąsiad – to by się za lewaków nie biła, oczywiście gdyby do tego miało dojść. Dla niej są oni wrogami narodu prawdziwego i katolickiego” Naród zatem też podlega przewartościowaniu, przynajmniej w opinii części obywateli. Przy tym dla większości emigrantów istnieją tylko małe ojczyzny, utożsamiane z wioską, miasteczkiem ub miastem, gdzie się urodzili. Dla nich drugą ojczyzną został ten kraj, który sami wybrali i gdzie zamieszkali. Rozmawiamy tutaj o konkretnych, moralnych przekonaniach i wyobrażeniach ojczyzny, narodu czy wspólnoty obywatelskiej nie konfrontując ich ani z Konstytucją ani z zapisami prawa. Warto w tej sytuacji zadać sobie dwa pytania: co decyduje o postawie patriotycznej: intencje i pobudki czy waleczność? oraz kim jest patriota w okresie pokoju a kim w okresie wojny?
Jeśli patriotyzm oznacza działanie na rzecz dobra wspólnoty ( jej wolności i interesów) pojętej jako naród ( całość i jedność), to jasno z tego wynika, że patriotami są wszyscy, którzy ją budują. W postawie, czynie i poczuciu współodpowiedzialności. Fałszywy jest propagandowy patriotyzm zwrócony przeciwko całej wspólnocie, a preferujący tylko wybraną grupę obywateli. Polska literatura, czy szerzej sztuka, odwoływała się do takich symboli patriotyzmu jak: bohaterskie poświęcenie się w obronie ojczyzny i poniesienie najwyższej ofiary z własnego życia. Czego wymownym świadectwem stały się narodowe powstania i walka konspiracyjna. Przeciwieństwem tej męczeńskiej i bohaterskiej wizji patriotyzmu były zdrada ojczyzny czy wyrzeczenie się własnego narodu (opisany poprzednio przypadek wzajemnych oskarżeń ze strony Iwaszkiewicza, Miłosza i Herberta).