W opowieściach swoich i cudzych nie potrafimy rozróżnić prawdy od fałszu. Można świadomie uczynić opowieść bardziej prawdopodobną, można też odwrotnie nadać jej charakter na wskroś fałszywy. Z tego powodu wszelkie powieściowe (sfabularyzowane) biografię są trochę prawdziwe w swojej warstwie faktograficznej i trochę fikcyjne. Nawet w dziennikach, pamiętnikach czy wywiadach pisze się lub mówi to, co dla każdego z perspektywy „teraz” wydaje się prawdziwe (prawda myśli, przeżyć, wyborów i czynów). Z tego powodu wartość zapisków autobiograficznych i biograficznych ocenić należy z wielu różnych punktów widzenia, w których dominuje nasz sposób spostrzegania siebie i swojego losu. Należy on do sfery tzw. postulatywnej, a więc do takiego ujęcia czyjegoś życia, któremu nadaje się znaczenie, próbuje się określić czyjś unikalny, indywidualny los. Życie staje się moje, kiedy próbuję je zamknąć w jakieś uporządkowanej historii, opowieści. Czy to oznacza, że ktoś „stanął w prawdzie” lub „stanął w fałszu”, czy takie określenia w ogóle mają jakiś sens, chociażby symboliczny, kiedy mowa o życiu w opowieściach? W wyrażeniu „stanąć w prawdzie”, jak można domniemywać, chodzi o wybór pewnej postawy wobec kogoś lub czegoś, Jeśli takie położenie odczyta się nie w porządku wiary, ale odniesie się do ludzkiego, codziennego życia to równie dobrze „stoimy” w prawdzie jak i w fałszu. Wątpimy, mylimy się, oszukujemy siebie i jesteśmy oszukiwani przez innych, potykamy się o różne narracje i komunikaty. A dlaczego w ogóle stoimy a nie np. siedzimy lub leżymy „w prawdzie”? Codzienne doświadczenie prawdy pozostaje radykalnie różne od prawdy, która utożsamia się z Bogiem czy Absolutem. Czasami wiara sprawia, że prawda o Bogu staje się dla kogoś bezwzględną prawdą, której podporządkuje swoje życie i swój los. Prawda absolutna sprowadzona do prawdy życiowej podlega trzem modyfikacjom: jest schematyczna, wybiórcza i bezwzględna wobec wszelkich odchyleń od przyjętych zasad. Nie uwzględnia ani indywidualnego charakteru i losu ludzkiego ani różnorodności sytuacji, w jakich znajdują się ludzie. Niezwykła historia Islamadina opowiada o młodym żołnierzu rosyjskim, który chciał być mudżahedinem. Nie stać się czy nim zostać np. na czas trwania wojny, ale być nim. Po to, by „stanąć w prawdzie absolutnej”.
Zapragnął tego, kiedy walcząc w Afganistanie ranny dostał się do niewoli. Tam usiłował popełnić samobójstwo z obawy przed okrutnymi torturami. Po pół roku leczenia rozcięto mu więzy i oznajmiono, że jest wolny i wtedy zdecydował się przystąpić do mudżahedinów. Przyjął nowe imię, nową wiarę i nową tożsamość. Islamadin opowiadał Jagielskiemu, że „Tamto pierwotne życie się skończyło. Urodziłem się od nowa (s.93) „Moje dawne życie w Rosji wydało mi się czymś nierzeczywistym. Pamiętałem niby wszystko, ale tak jakby ktoś mi o tym opowiadał. Niemożliwe, żebym sam to przeżył.” (s.94) Która z tych dwóch opowieści jest prawdziwa czy ta aktualna, czy ta z przeszłości? A może obydwie są w takim stopniu prawdziwe jak i fałszywe i tylko zmieniło się miejsce, gdzie „stoi się „w swojej prawdzie”?
Manipulując między prawdą a fałszem można człowieka doprowadzić do stanu, w którym już nie będzie zabiegał o prawdę, ale o fałsz. A o to jest w naszych czasach bardzo łatwo, bo nauczono się lepiej nas kusić niż to miało miejsce jeszcze wczoraj.
Cytaty pochodzą ze zbioru reportaży Wojciecha Jagielskiego z Afganistanu, „Modlitwa o deszcz”, Wyd. Znak, Kraków 2016.