W dzieciństwie wiele dzieci z mojego pokolenia spotkało się z mrożącą krew w żyłach opowieścią o czarnej łapie. Snuła się ona w sypialniach, kiedy lampy zgaszono i panowała ciemność, któreś z dzieci zaczynało wywoływać koszmarny cień czarnej łapy, który w opowiadaniu rósł, potężniał i każde dziecko odczuwało jego przerażającą obecność. Czarna łapa otwierała skrzypiącą szafę, gdzie pod 10 kołdrami i 10 poduszkami leżał ukryty Jaś. Opowiadające dziecko zniżało głos, przeciągając go i zwalniając, tak by słuchacze czuli narastający dreszcz grozy i strachu. „Odrzucam pierwszą kołdrę, pierwszą poduszkę”, a na końcu trzeba było wraz z dotknięciem najbliższego dziecka, krzyknąć „mam cię”. Na ten okrzyk odpowiadały przerażone głosy słuchaczy i przedstawienie się kończyło, by następnego wieczoru zaczynało się wszystko od nowa. Chcieliśmy czuć ten dreszcz grozy, kulić się ze strachu pod kołdrą, trochę na serio a trochę dla zabawy. Opowiadający, jeśli miał talent aktorski, wprowadzał nas w inny wymiar życia, w którym nic nie może uchronić przed złem; ani symboliczna szafa, ani wszystkie pierzyny. Zło nas dopadnie zawsze i wszędzie, jeśli będziemy kryli się przed nim ze strachu. Niekiedy jednak nie potrafią zrobić nic innego, przekonani o swojej bezradności wobec nadchodzącej katastrofy. Czemu sprzyja fakt, że żyjemy w świecie, w którym zanika poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Stajemy się coraz bardziej podatni na wszelkie sygnały o czyhającej na nas katastrofie. Popadamy w panikę, reagujemy emocjonalnie, nie rozumiejąc mechanizmów prawdziwych i pozornych zagrożeń. Nie możemy więc, zgodnie z radami starożytnych mędrców zachować stoicki spokój i opanowanie, kierując się rozumem. Przeszkadza nam w tym niewiedza, np. korzystamy z cyberprzestrzeni, ale nie znamy jej mechanizmów. A to prowadzi między innymi do tego, że nasze bankowe oszczędności stają często łupem cyberprzestępców. Dlaczego tak łatwo sterują nami wytrawni manipulatorzy, dlaczego sami przelewamy swoje pieniądze na ich konta lub zatwierdzamy transakcje finansowe, które sobie wypłacają i je pobierają z bankomatów?
Rozsądni, inteligentni, wykształceni ludzie, obsługujący mobilne aplikacje bankowe, świadomi tego, przy pomocy jakich manipulacji i nacisków psychicznych, sprawcy mogą wedrzeć się na nasze konta. Teoretycznie większość z nas posiada taką wiedzę, ostrzegamy innych podobnie czynią to banki, policja i media. Problem tkwi w presji emocjonalnej, jakiej jesteśmy poddani przez czarną łapę. Telefon czy e-mail z pozornie wiarygodnych instytucji z informacją o tym, że ktoś posiada dostęp do naszego konta , uruchamia natychmiastową potrzebę odzyskania bezpieczeństwa w sferze, nad którą właśnie straciliśmy panowanie. Ktoś, podający się za pracownika owej wiarygodnej instytucji, oferuje nam pomóc w zabezpieczeniu konta, więc chwytamy wszystkie kołdry i poduszki, jakie nam podrzucają przestępcy. Bardzo się spieszymy, by nie stracić oszczędności, nie myśląc, nie zastanawiając się, klikamy tam, gdzie nam wskazują. Kiedy kradzież się dokonała, zaczynamy sobie uświadamiać własną naiwność, nadmierne zaufanie i ..głupotę. Po fakcie ofiary wstydzą się często rozmawiać z bliskimi, dzielić się tym, co je spotkało, boją się, że zostaną wyśmiane. Chociaż schemat działania oszustów jest podobny, to okoliczności się zmieniają, a zwłaszcza ważne jest skąd pochodzi pierwszy, w istocie fałszywy, komunikat. To on decyduje, czy rozmowa będzie przez nas kontynuowana. Ten etap można nazwać „zarzucanie wędki”, drugi to już „diagnostyka”, z której oszuści dowiadują się o stanie konta swojej ofiary, trzeci i ostatni to „pomoc techniczna”. Oszust zleca klikanie w takie newralgiczne miejsca naszego konta, gdzie są np. wyznaczone limity itp. Ostatni etap dokonuje się wtedy, kiedy opada „zasłona niewiedzy” i biedna ofiara uświadamia sobie w czym aktywnie uczestniczyła. Skutecznie chronić nas przed tak wyrafinowanym oszustwem może rozmowa z kimś, do kogo mamy pełne zaufanie. Z przyjacielem, osobą bliską albo pracownikiem Infolinii bankowej. Ponieważ oszuści przyjmują pełną władzę nad nami tylko wtedy, kiedy samotni, w panice próbujemy ratować swoje oszczędności, zdalnie sterowani przez grupę wytrawnych manipulatorów. Niektórzy z nas przekonani są o tym, że sami potrafią obronić się przed każdym cyberatakiem. Warto jednak pamiętać o tym, że tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono i dodajmy, na ile sami sprawdziliśmy siebie.