„To nie człowiek, to maszyna, a gdy się rozgniewa, to w dodatku złośliwa maszyna […]” L. Tołstoj, Anna Karenina, t.1, przeł. K. Iłłakowiczówna, PIW, Warszawa 1970, s.261.
Filozofia i literatura niczym Paweł i Gaweł w jednym domku stoją, dopełniając się i zarazem tocząc boje o to, która z tych dziedzin jest ważniejsza i bardziej wpływowa. Zarzućmy spory o to, czy literatura, czy filozofia jest bardziej wiarygodna w swoich opisach i charakterystykach tzw. rzeczywistości. Ogólnie, etyce filozoficznej brakuje instrumentów, by opisać całą różnorodność świata, życia, ludzkiej kondycji. Jej celem jest szukanie tego, co stanowi uniwersalną wiedzą o człowieku, o jego naturze, jego sprawczości i co przekłada się na porządek norm i wartości. Stanowi to swoiste rusztowanie dla literatury, która zajmując się indywidualnym losem człowieka, korzysta z niego na dwa sposoby: podważając formy i treści tych porządków oraz powołując się na nie, po to by je skonfrontować z innymi, życiowymi praktykami. Przykład, który wydaje mi się nader interesujący, to postać i dzieje Karenina opisane przez Tołstoja w Annie Kareninie. Wyższy urzędnik ministerstwa w zapiętym surducie z dokumentami pod pachą, przypomina Kantowski wzór człowieka obowiązku. Jego mundur ma symboliczne znaczenie; świadczy bowiem o randze i społecznej godności, ale też szczelnie izoluje od życia, a więc „czegoś nielogicznego i bezsensownego”. (s.197, t.2). Od poczucia klęski, od bólu wynikającego z doznanego poniżenia na skutek zdrady żony. W swoim urzędniczym kodeksie Karenin nie mógł znaleźć na to wszystko odpowiedniego paragrafu. Pogardzony maż, jeden z najbardziej znanych i szanowanych obywateli Petersburga, wybacza żonie i jej kochankowi swoją krzywdę i poniżenie. Czyni to na prośbę swojej chorej, zagrożonej śmiercią żony. Wybacza, kierując się współczuciem. „[…] ujrzałem ją i przebaczyłem. Wówczas szczęście wynikłe z przebaczenia wskazało mi mój obowiązek […] winienem stać przy niej i uczynię to. (s.250, t.2)” To dramatyczne i wzruszające wyznanie można próbować zinterpretować, odwołując się do Kantowskiej koncepcji wzniosłości jako uczucia władzy nadzmysłowej. To sąd a zarazem uczucie, z którego wyłania się poczucie obowiązku z jego bezwzględnością, nie przekładające się na żadną wymierną korzyść. Przebaczenie jest czymś więcej niż tylko reakcją rozumową czy emocjonalną, ponieważ jest odruchem serca. Przewyższającym wszystko: poczucie krzywdy, poniżenia czy odrzucenia. Przebaczenie nie zamyka się w jednym akcie, nie ogranicza się do jednej tragicznej sytuacji. Duchowa radość, jaką Karenin przy tym odczuwał nie mogła przecież stale trwać „Czuł, że poza dobrą, duchową siłą, kierująca jego duszą, istniała inna, brutalna[..] jeszcze potężniejsza. […] Czuł, zwłaszcza jak nietrwałe i sztuczne są stosunki z jego żoną.” (s.253, t.2).
Filozofia pomaga w ujęciu, nazwaniu i zrozumieniu znaczenia różnych ludzkich postaw i stanów zarówno tych wzniosłych jak i naturalnych. Zawodzi jednak, kiedy porządkuje ludzkie czyny według racjonalnych, abstrakcyjnych kategorii, za pomocą których dokonuje ocen moralnych. Karenin jest szczery, kiedy przebacza żonie i jest równie szczery wobec siebie, kiedy tego aktu żałuje. Duchowa radość przeplata się u niego z narastającym duchowym rozgoryczeniem. Mąż Anny wybiera to, co narzuciło mu codzienne życie, społeczeństwo i gniew, jaki odczuwał coraz częściej i coraz silniej. Dodajmy, że do domeny literatury należy to, by opisać stan wewnętrznego rozdarcia Karenina w sposób najbardziej wiarygodny i przekonywujący. Rezygnując z moralizowania na rzecz ludzkich zmagań ze sobą, wewnętrznych niepokojów i bólu. Cierpi człowiek, który czuje się upokorzony, a mimo to zachowuje godność. Doświadczył bowiem całej ludzkiej wielkości jak i małości i nie wyparł się siebie.