Wykład III
Zło banalne czy demoniczne?
Hannah Arendt jako świadek procesu Eichmanna wskazała na jakościowo nowy, banalny wymiar zła, bo pochodzący z bezmyślności. Szczególnie ujętej „[…] uderzyła mnie wyraźna płaskość, która uniemożliwiała doszukiwanie się jakichkolwiek głębszych korzeni lub motywów jego jawnie złych czynów. Czyny były potworne, natomiast ich sprawca […] był zupełnie zwykły i banalny, ani straszny, ani demoniczny.{…} a jedynie wyraźną cechą dającą się odnaleźć w jego działaniu minionym […] ni była to głupota, lecz brak myślenia.”[1] Trzeba zatem zapytać, na czym polegała ta szczególna interpretacja zła? Wywołała ona burzliwą dyskusję w latach 60-tych i wciąż wywołuje wiele wątpliwości, chociaż ze względu na potencjał poznawczy tej koncepcji, nie można jej pominąć. Zawiera ona w sobie dwie istotne tezy, proste do sformułowania:
1. Eichmann (synonim złego człowieka) nie posiadał żadnych, indywidualnie wyróżniających go cech, żadnych ekstremalnych poglądów ani też żadnych demonicznych cech osobowości. Był taki nijaki, szary, niewidoczny w tłumie, i co więcej, nie można go było nazwać po prostu głupcem,
2. w jego działaniu i zachowaniu dominowała bezmyślność, czyli brak zdolności do autorefleksji, czy pogłębionej, krytycznej analizy. Jak rozumieć ową bezmyślność, w przypadku wyższego wzorcowego urzędnika Trzeciej Rzeszy. Skarga sugeruje pewien sugestywny sposób rozumienia owej bezmyślności jako niewłaściwego użycia rozumu. Czyli mowa o rozumie, który nie pełni funkcji medium ludzkiej wspólnoty, ale jest z niej radykalnie wyalienowany. Skarga, polemizując z stanowiskiem Arendt, zastanawia się czy bezmyślność prowadzi do zła i dochodzi do wniosku, że zła jest skażona myśl, myśl wyrachowana[2]„ Bezmyślności, czyli pewnemu brakowi myślenia polska myślicielka przeciwstawia myśl skażoną, wyrachowaną, która wprost prowadzi do zła. Arendt, pod wpływu zeznań Eichmanna dochodzi do przekonania, że reprezentuje on pewien współczesny typ zła, który nie wypływa z intencji, ale z braku myśli krytycznej. A zatem Eichmann nie był zdolny do zrozumienia i przyznania się do swojej winy. Skarga uważa, ze deficyt myślenia nie jest źródłem zła, ale skażona myśl ( arystotelesowski człowiek nikczemny i o bestialskich skłonnościach). W pierwszym przypadku zło może stać się skutkiem ubocznym, w drugim jest świadomie zamierzone; jest czymś czego podmiot pożąda i pragnie.
Można też przyjąć, do czego się skłaniam, że zarówno brak myślenia jak i myśl skażona stanowią dwa różne źródła zła; jako skutku ubocznego oraz jako zamierzonego. Istota jednak tego zagadnienia polega na czymś innym, Przypadek banalnego zła opisanego przez Arendt wskazuje na jego dwa atuty: dotyczy ludzi- urzędników wciągniętych w tryby władzy. Bezmyślne i posłuszne masy ludzkie związane pośrednio z banalnością zło, są idealnym narzędziem do jego utrwalenia. Ten, który niewłaściwie używa rozumu, odrzuca wszystkie uniwersalne, etyczne zasady na rzecz realizacji rozkazów. Nie ma możliwości intelektualnych, by zdystansować się do nich, a w rezultacie nie ograniczają go żadne moralne hamulce. W przeciwieństwie do człowieka, który stosując przymus wobec innych ludzi i planując go racjonalnie krok po kroku, przybiera różne maski, by ukryć swoje zamiary. Ten rodzaj zamierzonego okrucieństwa określa się mianem demonicznego zła.
Brak myślenia i skażone myślenie jako różne przyczyny zła, mimo dzielących je różnic, wiąże ta sama podmiotowa niezdolność do uznania swojej winy. Brak myślenia nie pozwala na głębszą ocenę siebie, a skażony rozum kieruje się albo własnymi zasadami, nie uznając uniwersalnych praw innych ludzi i ich dobra.
Ponieważ Arendt i Skarga, podejmując analizy zła, czyniły to z perspektywy Auschwitz i Kołymy, to musimy rozszerzyć rozważania o złu o jego dziejowy charakter. Czym jest zło dziejowe, które ze sobą przynosi głód, śmierć, cierpienie setki tysięcy ludzi, zniewolenie, a nawet ludobójstwo? Właściwie należałoby sie zapytać, czy oprócz opisów faktów i okoliczności , można to zło określić, wskazać na sprawcę, mechanizm działania? I nie chodzi tutaj o pewne procesy, przy pomocy których staramy się dany kontekst cywilizacyjny określić, czy scharakteryzować np. jako hedonizm, czy konsumpcjonizm, czy marginalizacja pewnych grup społecznych i rozpad małych wspólnot. Każde z tych zjawisk, w oderwaniu od pozostałych, może zostać pod różnym kątem interpretowane, oceniane i poddane druzgocącej krytyce. Np. ze względu na ludzką wolność, pomyślność, dobrobyt, ochronę tożsamości narodowej itd. Warto, wspominając tę kategorię zła dziejowego, nawiązać do stanowiska francuskiego socjologa i filozofa, Jeana Baudrillarda, który zajmując się terroryzmem w związku z zamachem na WCT w Nowym Yorku, zaproponował pod pewnym względem nowe ujęcie zła. Filozofowie zła, o których już w tym tekście wspominałam podkreślają , że jest ono realnie obecne w świecie, że jest czymś współ- konstytuującym obszar doświadczeń człowieka, że jest głęboko zakorzeniony w naszej ludzkiej kondycji; zarówno w naturze, w popędach, jak też w intelekcie. Ten ostatni, bez wkładu „dobro-myślenia” może uczynić z inteligentnego człowieka moralnego potwora.
Baudrillad poddał krytyce system globalny, który wszystko sprowadza do produktu, a jego cyrkulacja przebiega według praw rynkowych, obejmując również wszystkie dobra, społeczną i cywilizacyjną egzystencję i zdrowie i życie człowieka. W rezultacie „W systemie tak zorganizowanym jak nasz, wszystko powoduje destabilizację. Wszystko przyczynia się do osłabienia sytemu, który mniemał, że jest wszechmocny.” [3] Piszę ten tekst w czasie pandomii, wywołanej przez coronawirus. Trudno sie oprzeć wrażeniu, że przytoczone słowa i poprzedzające je analizy autora, są trafną oceną tego zamieszania i totalnej bezradności, jakiej jesteśmy świadkami, a częściowo ofiarami. Jej źródeł należy szukać jeszcze głębiej, w pożądaniu nieśmiertelności i wiecznej młodości, które można nazywać „faustosowką”. Owo pożądanie, wsparte przez obietnicę, jaką daje współczesna technologia ( a zwłaszcza inżynieria genetyczna), prowadzi według francuskiego filozofa do tragicznego wniosku „jeśli jednak kres i skończoność są niemożliwe, jeśli podmiot jest nieśmiertelny, nie wie już , kim jest. I właśnie owa nieśmiertelność jest ostatecznym fantazmatem naszej technologii.”[4] Jjeśli jest to właściwa diagnoza, to cała odziedziczona, kulturowa wiedza o człowieka (na którą składa się: religia, literatura, filozofia, sztuka) traci na swym znaczeniu. W tej sytuacji, staje się ona jedynie historycznym punktem odniesienia do tego ,co ludzie kiedyś myśleli o swoim przeznaczeniu; starości, choroby, kalectwa, śmierci, wiary w zbawienie. Według Boudrillarda, życie obecnie toczy się w pustce, poza Transcendencją, bez odniesienia do dobra i złą jako kategorii nie tylko organizujących życie ludzkie, ale całą rzeczywistość; realną i symboliczną, tj. kulturową. Kreśląc to stanowisko bardzo szkicowo i fragmentarycznie, wydaje mi się, że zło pojawia się tutaj w trzech wariantach ( chodzi tutaj nie o różne jakości zła, ale o różne jego opisy): 1.zło systemu, 2.zło, które jest naturalnym efektem i częścią ( terroryzm) tak działającego systemu oraz 3. zło ludzkiej egzystencji, pozbawionej znaczenia i odniesienia do dobra. Na skutek tak spotęgowanego zła, człowiek nie wiedząc kim jest, nie wie też czym jest dobro i zło poza światem przyjemności, oferowanej jako produkt globalny. Można spróbować te bardzo mocne twierdzenia, jakie formułuje Baudrillard przedstawić w formie łagodniejszej, zagubienie człowieka w świecie i we własnym życiu w jakimś stopniu wypływa z łatwości dostępu do wszelkiego rodzaju produktów. Człowiek sam siebie i swoją egzystencję zaczyna traktować w kategoriach produktu, pozbawionego głębi metafizycznej, wypływającej z zaakceptowania swojej śmiertelnej kondycji. Wyeliminowanie dobra i złą ( jako symbolicznych znaków Transcendencji) z ludzkiej egzystencji jako skutek „ekstradycji śmierci” jest według francuskiego filozofa zgodą na szerzenie się różnych form przemocy ( w tym terroryzmu).
Na marginesie tych rozważań pojawia się pytanie o to, czy zło jest czymś koniecznym czy potencjalnie możliwym? W odniesieniu do ludzkiej kondycji odpowiedzi są dwie, jedna wskazuje na taką możliwość, która wynika zarówno z wolności jak i z myślenia człowieka. Jest on zawsze potencjalnie zdolny do zamierzonego wyboru zła, któremu sprzyja skażona myśl. Druga, podtrzymywana przez eksperymenty psychologów i ekstremalne doświadczenia ludzkości, skłonna jest przyjąć, że w odpowiednich warunkach każdy człowiek staje się zły i nie chroni go przed tym ani kultura, ani wiedza ani bliskie więzi z innymi ludźmi. Zło w różnej postaci, natężeniu i okolicznościach, jest obecne w życiu każdego człowieka. Wynika z ludzkiej słabej i kruchej kondycji, z egzystencjalnych uwarunkowań i ludzkich namiętności. „Zło jawi się jako immanentna perypetia ludzkiego bytu; irracjonalny błąd, namiętność, konflikt i przemoc.” [5]
Kończąc ten podwójny wykład na temat współczesnych interpretacji zła, chcę jeszcze raz zaznaczyć, że nie jest to pełny, syntetyczny zarys tej problematyki. Moim celem było tylko zarysowanie dwóch zagadnień, które odnoszą się do głównego wątku tych wykładów, jakim jest dyskurs o strukturze zła we współczesnych powieściach kryminalnych. Po pierwsze próbowałam pokazać, gdzie współcześnie odkrywa się zło i jak się je opisuje, a po drugie, na czym polega zmiana w podejściu do tego zagadnienia w związku z doświadczeniem XX i początków XXI wieku? Warto, jak mi się wydaje, podkreślić kilka wątków, które przyczyniły się do tej zmiany:
- doświadczenie dziejowe i cywilizacyjne zła totalnego
- zło jako byt realny, inteligentny, stanowi immanentną część rzeczywistości i dąży do zniszczenia dobra, istnienia. Zło posiada własną ontyczną naturę , nie zapośredniczoną w dobru.
- takie zło tkwi też w człowieku, który może zostać świadomym sprawcą zła i czerpać z niego satysfakcję, przyjemność ( „przypadek człowieka złego, inteligentnego i tym bardziej niebezpiecznego)
- zło czyni też człowiek bezmyślny, kiedy staje się bezwolnym narzędziem czyjeś woli ( „ja tylko wypełniałem rozkazy’), rezygnując z przysługującej mu wolności, jaką wyzwala zdolność do krytycznej samo refleksji
- w złu uczestniczy człowiek, który widząc wydarzające się zło, nie reaguje, nie występuje przeciwko jego obecności w życiu ludzi, czy szerzej istot żyjących Jest wiele przejawów zła i wiele jego przyczyn oraz tragicznych skutków; z punktu widzenia antropologicznych korzeni zła, to można je sprowadzić do trzech: systemu, który tworzy nowy typ człowieka bez właściwości, zło przynosi ze sobą zarówno bezmyślność jak i myśl skażona, niewolna wola i niepohamowana żądza władzy, wiecznej młodości i ponizania innych.
[1] H. Arendt, Myślenie, przeł. H.. Buczyńska-Garewicz, Warszawa 2002, s.34.
[2] B. Skarga, Kwintet metafizyczny, Znak, Kraków 2005, s.101-102.
[3] J. Baudrillard, Duch terroryzmu. Requiem dla Twin Towers, Wydaw. Sic!, Warszawa 2005, s.101.
[4] J. Baudrillard, Słowa klucze, Wydaw. Sic!, Warszawa 2008, s.52.
[5] E.A.Mukoid, dz.cyt., s.176.