Wykład VIII

Masowa kultura i masowa wyobraźnia, a powieść kryminalna w obszarze języka, postaci i charakteru zbrodni

W tej części rozważań skupię się na opisie narcystycznej osobowości, ukształtowanej przez kulturę masową i rynek konsumencki. Jej niektóre cechy występują w wersji nieomal karykaturalnej, w postaci tzw. człowieka kiczowego. Przy tym powieści kryminalne i detektywistyczne mogą przyjmować różne stylistyki i kamuflaże. Wystarczy wspomnieć Javiera Mariasa trylogię „Twoja twarz jutro”[1], czy cykl powieści krakowskich Maryli Szymiczkowej[2] (pod tym pseudonimem ukrywa sie para autorów: Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński). Z pewnością wspomniane powieści posługując się formami literackimi zbliżonymi do kryminałów, łączą ze sobą różne gatunki i formy narracji. Na przykład zabawne opowieści z nostalgiczną łezką jak to ma miejsce w przypadku Maryli Szymiczkowej, czy traktaty bliskie filozoficznej rozprawie o przemocy, jak to się dzieje w przypadku wspomnianej  trylogii hiszpańskiego pisarza. Te dwa, różne przykłady posługiwania się w literaturze konwencją kryminału świadczą o tym, że konwencja ta pozwala na wprowadzenie wielu form stylistycznych i narracyjnych. Nie ogranicza się do  sensacji, mrocznych uczuć i labiryntu śledztwa. Może stać się inteligentną zabawą w stylu vintage albo poważną dyskusją o sensie życia i obecności w nim zła.

 Poniżej pisząc o narcyzmie, nawiązuje do kultury masowej, a zwłaszcza do kształtowanej przez nią osobowości narcystycznej, i jej zależności od wyobraźni społecznej. Rozwijanej w określonych czasach pod wpływem konkretnych warunków życia. „Imaginarium społeczne – tłumaczy Taylor- to coś szerszego i głębszego niż schematy intelektualne, do których sięgają ludzie, myśląc o rzeczywistości społecznej w sposób oderwany. Chodzi mi raczej o sposoby, w jaki ludzie wyobrażają sobie swoją społeczną egzystencję, jak przystosowują się do innych, jak toczą się sprawy między nimi i bliźnimi; to także oczekiwania , które sie zwykle spełniają oraz głębsze, normatywne koncepcje i obrazy, leżące u ich podstaw.[3] Wyobraźnia społeczna opiera się więc na pewnych zbiorowych potrzebach, pragnieniach, doświadczeniach i normach, które nie przybierają jakieś formy konkretnej wiedzy, ale pewnych praktyk zobrazowanych w opowieściach i w koncepcjach (np. prawnych). Imaginarium to kształtuje w dużym stopniu literatura i historia, sprowadzone do pewnego typu narracji z podziałem na bohaterów i zdrajców, dobrych i złych losach ludzkich itd. Wpływ wyobraźni społecznej na kondycję literatury zapośredniczony jest przez kulturę, odbija sie w niej na tej drodze  nabiera cech wiarygodnych[4].

Trudno w jej ramach dokonać analizy powieści detektywistycznych, skoro wyobraźnia ta bezpośrednio nie wpływa ani na gusty czytelników ani tym bardziej na formy literackie w przypadku popularnej rozrywki. Stanowi ona podstawę naszych wyobrażeń zbiorowych, sposobów wartościowania, przeżywania i rozmaitych  nowoczesnych form nawiązywania lub odrzucania  tej tradycji, która została przez poprzednie pokolenie uznana za wspólne dziedzictwo. Zmiana języka i jego konfiguracja sprawia, że zmianie ulegają znaczenia, a wartości i dobra podlegają kolejnym modyfikacjom. W przypadku kryminałów, jest to istotny moment dla  wiarygodności fabuły. To nie rzeczywistość podpowiada na czym polega wiarygodny opis literacki, ale właśnie wyobraźnia masowa, na której opiera się chociażby obraz średniowiecznego klasztoru (Imię róży). By nieco przybliżyć to zagadnienie, odwołam się do opowieści o wizycie bohaterów w restauracji, gdzie związek między wyobraźnią społeczną a opowiedzianą „prawdziwą” historią musi zachodzić. Chociażby opis gości i atmosfery, panującej w przydrożnej restauracji, gdzie detektyw przeprowadza dyskretne śledztwo, musi odpowiadać społecznym wyobrażeniom o takim miejscu. Wygląd gości, ich zachowanie, dialogi, wzajemne relacje itp., powinno kojarzyć się czytelnikowi ze znanymi z doświadczenia lub innych opowieści zachowaniami, na co zwraca uwagę na Czubaj (profesor antropologii kulturowej) w swoich kryminałach. Fakt, że wiedza (czy raczej postawy, przeświadczenia, nawyki), wypływająca z wyobraźni społecznej, pozostaje w tle rozważań o współczesnej, narcystycznej mentalności, w dużym stopniu komplikuje ten opis. Ponieważ nie pozwala wprost określić jej źródeł ani wskazać na głębsze, ukryte podstawy kształtowania takich postaw. Psycholodzy często nawiązują do historii dzieciństwa, ale za nimi kryją się tak różne biografie, ze trudno wskazać na jasne, wspólne kryteria tłumaczące postawy narcystyczne.

Jak postawa i mentalność narcystyczna determinuje nasz stosunek do literatury, czym się kierujemy w doborze lektur i jakie to ma dla nas znaczenie? Pytanie to jest na tyle ogólne, że każda odpowiedź będzie jedynie przyczynkiem do dalszych badań.

I. Narcystyczny czytelnik naszych czasów a człowiek kiczowy

Dwa określenia; narcyzm i niepewność, najczęściej przewijają się w pracach socjologicznych lub w badaniach z zakresu psychologii społecznej. Idąc tropem słynnej książki Horney, posługuję się terminem „narcystyczna osobowość naszych czasów”. Erich Fromm tłumaczy „narcyzm można zostać opisany jako sposób doświadczania rzeczywistości, w którym jedynie dana osoba, jej ciało, jej potrzeby, jej odczucia, jej myśli, jej dobra  oraz wszystko i wszyscy, którzy są z nią związani, postrzegani są w pełni jako realni, podczas gdy wszystko i wszyscy, który nie stanowią części jej życia osobowego albo nie są obiektem jej pragnień, pozostają z pełni tej realności całkowicie wyzuci – stanowią jedynie przedmioty intelektualnie rozpoznawane, afektywnie natomiast pozbawione zupełnie ciężaru i koloru. Osoba, w takim zakresie, w jakim jest narcystyczna, posiada podwójne standardy percepcji. Jedynie ona sama oraz to, co z nią związane, mają sens, reszta świata natomiast  jest w mniejszym lub większym  stopniu pozbawiona znaczenia; z powodu tych podwójnych norm postrzegania osoba narcystyczna  cierpi na poważne defekty osądu i zdolności obiektywizacji.[5]

Narcyzm sprowadza się do sposobu doświadczania siebie, innych i świata w pełni uzależnionego od własnego spostrzegania swojego ja, we wszystkich jego wymiarach. Z czym  wiąże się skłonność do prowadzenia dialogu i bliższych więzi tylko z tymi, którzy pozostają w kręgu zainteresowania ze względu na realizację własnych pragnień i potrzeb. Postawa taka przejawia się również w selektywnym  wyborze ludzi, rzeczy i poglądów, które sie akceptuje i podziela. Jednocześnie odmawia się prawa bycia innym ludziom, stanowiskom i dobrom, którym narcyzm odmawia realności i jakiejkolwiek wartości pozytywnej. Przyjmując z góry, że „świat jest albo mój albo nie ma prawa do istnienia.” Innymi słowy, narcyz nosi okulary, w których odbija się tylko to, co moje i dla mnie; dobre, korzystne i przyjemne. Fromm wskazuje na podwójne standardy takiej oceny, według których to tylko ma znaczenie i wartość pozytywną, co mieści się w horyzoncie mojego świata, a cała reszta pozbawiona jest realności i znaczenia. Narcyzm związany jest z przekonaniem o własnej doskonałości, wyjątkowości, przewadze nad innymi, co skutkuje między innymi gwałtowną reakcję na każdą krytykę. Ponieważ narcyzm to nie tylko postawa, jaką człowiek przyjmuje wobec siebie i innych, ale też fundament tożsamości jednostkowej i grupowej. By ją ochronić przed prawdziwymi lub pozornymi zagrożeniami, ludzie o nastawieniu narcystycznym gotowi są fanatycznie walczyć, zabijać, stosować wszystkie środki, by zniszczyć wroga. W postawach narcystycznych, fanatyzm odgrywa ważną rolę, ponieważ  ten rodzaj osobowości swoją tożsamość buduje na przekonaniu o własnej wyjątkowości i doskonałości. Obowiązuje tutaj żelazna reguła; albo ja albo oni, i nie jest to problem wyłącznie niezdolności osób o nastawieniu narcystycznym do szukania rozwiązań kompromisowych, ale ich fundamentalne nastawienie na walkę na życie i śmierć.

W tym przypadku nie ma dystynkcji między różnymi  stopniami zagrożenia, ponieważ wszystko to, co znajduje się poza moim światem, potencjalnie jest skazane na zagładę. Co to znaczy w praktyce? Czy mamy do czynienia tylko z pewnym kalectwem, indywidualnym defektem, czy z groźnym, społecznym zjawiskiem, wywołującym przemoc i agresję? Socjologowie społeczni zwracają uwagę na nasilenie postaw narcystycznych, sterowanych przez politykę strachu (zarządzanie strachem, sztucznie wywołanym przez środki masowego przekazu), które prowadzą do mizoginii, agresji, gniewu, ksenofobii i zawiści. Dla Naussbaum, autorki książki „Monarchy of Fear[6] narcyzm to nabyta zdolność do odrzucania wszelkiego pluralizmu, odrębności i autonomii innych ludzi (reprezentujących odmienność rasową, płciową, kulturową, religijną, światopoglądową). Brak zrozumienia, dialogu, zaciekawienia innością oparte jest na przekonaniu o swojej doskonałości jako uprzywilejowanych posiadaczy prawdy. Niechęć do inności, nienawiść do innych potęgują te przekonania, w konsekwencji trzeba „obcych” wyeliminować, odebrać prawa do bycia człowiekiem, traktować jak śmiecie, upokarzać słownie, a nawet zamordować. Współczesne walki plemion, prowadzone w ramach zachodnich społeczeństw, mają swoje źródła w grupowych postawach narcystycznych. Fanatyzm grupowy a priori pozbawia jej członków możliwości prowadzenia racjonalnych dyskusji, a przede wszystkim nastraja ich wrogo do świata zewnętrznego. Taki stan rzeczy dobrze ilustruje popularne wyrażenie „ludzie z mojej bańki” , co oznacza zarazem poczucie odrębności ( splendid isolation) i wyjątkowości.

Czym charakteryzują się takie grupy? Narcyzm nadaje tym grupom silne poczucie jedności, wyjątkowości i wspaniałości. Stąd też wynika ich frustracja i poczucie zagrożenia, ponieważ inni poddają krytyce ich poczucie doskonałości. Czują się zatem skrzywdzeni, ponieważ ich tożsamość jest zagrożona, co w ich przekonaniu tylko potwierdza ich wyjątkowość. Krytykowani mają poczucie, że się ich atakuje, odbiera się im się ich uprzywilejowaną pozycję (jedynie dobrą, słuszną i prawą), godność. Ten język wartościowania, przyjęte kryteria pseudo-moralne bardzo utrudnia jakąkolwiek z nimi polemikę, z góry odrzucane są argumenty racjonalne. Z założenia krytycy (tj. totalna opozycja), którzy nas opluwają i poniżają, zasługują na całkowite wyeliminowanie z życia publicznego. Każda, dotkliwa kara jest słuszna, a każda forma zemsty przynosi z sobą radość i satysfakcję. „Konsekwentnie: stopień grupowego narcyzmu jest proporcjonalny do braku prawdziwej satysfakcji w życiu. Te klasy społeczne, których członkowie cieszą się życiem, są mniej fanatyczne […] niż te […]które, jak niższa klasa średnia, cierpią ubóstwo zarówno materialne, jak i kulturowe, i żyją życiem nieskończonej nudy.[7]

Logika grupowego narcyzmu wprowadza przemoc i agresję w życie publicznie, znajdując dla nich usprawiedliwienie w imieniu zagrożonych, najwyższych wartości. Nie trzeba dodawać, że ten rodzaj walki nie poddaje się ani racjonalizacji ani obiektywizacji, jest natomiast podatny na wszelkie gry językowe. Generujące wszystkie negatywne emocje i wynikające stąd działania. Co znajduje swój pełny wyraz w tzw. figurze człowieka kiczowego, a nawet świadomości kiczowej. Pierwszy użył tego określenia Hermann Broch, autor „Lunatyków”, a Ludwik Giesz [8]zajął się bliżej opisem świadomości kiczowej. Postać ta i jej świadomość pozostają w dużym stopniu pod wpływem kultury masowej, promującej konsumencki styl życia. Postawa kiczowata sprowadza odbiór świata, a w tym sztuki, do przekazu emocjonalnego opartego na naśladowaniu innych np. ten obraz jest super (bez uzasadnienia), ta sztuka to jakaś masakra (bez wyjaśnienia dlaczego?) itd. Nie chodzi tylko o wskazanie na ignorancję i o dyletantyzm człowieka kiczowego[9], ale o reprezentowany przez niego sposób wartościowania i towarzysząca mu fałszywa samoświadomość. W ramach kultury masowej, taka postawa często jest uważana za autentyczną, a więc za wartościową. Konsekwentnie ma ona wielki wpływ na odbiór literatury popularnej, ponieważ jest ona zaadresowana przede wszystkim do masowego odbiorcy.  Tym samym, kształtuje ona gusty czytelnicze, wpływa na wyobraźnię i język, generuje wybujałą uczuciowość (zob. lajkowanie i hejtowanie). Czym się wyróżnia postawa i mentalność tego typu człowieka? Najpierw warto wymienić szereg właściwości przypisanych omawianej postawie, a później spróbuję je skomentować. Człowiek kiczowy[10] odbiera świat i sztukę emocjonalnie na tyle głośno, by inni to słyszeli i widzieli. Stara się nadać swoim przeżyciom nadmierną wagę, zaimponować innym swoją wrażliwością lub uczuciowością. Jego efektowne, emocjonalne ekspresje podyktowane są sympatiami i gustami otoczenia, na którym chce zrobić wrażenie. Stąd wypływa jego zafałszowanie, nieprawdziwość afektywnych zachowań, brak „szczerości” wobec siebie i innych. Sztuczny entuzjazm podobnie jak i krytyczny stosunek do danego utworu, wypływają z chęci bycia dostrzeżonym i uznanym. Dewiza „wszystko na sprzedaż” ma tutaj swoje szerokie zastosowanie, bo odnosi się do zachwytów, naśladowania innych i powtarzania za nimi opinii, gestów czy wyrazów entuzjazmu. Karykaturą takiej postaci jest pan Wiesio z kryminalnej opowieści Świetlickiego „Jedenaście”. Sposób  bycia pana Wiesia jest sztuczny, zapożyczony, jego ubiór, gesty, słownictwo, swoista ekspresja przepełnione są zachwytami nad sobą, swoimi artystycznymi gustami i quasi-znajomością awangardy. Pan Wiesio nie widzi siebie, nie słyszy siebie a nawet nie akceptuje siebie, istnieje jako medium, odbicie mody, internetowych dyskursów, modnych portali, kawiarni krakowskich. Obracanie się w internetowych plotkach i zaczerpniętych tam informacjach, stanowi pretekst do swoistego spoufalenia z celebrytami, gwiazdami i skandalizującymi artystami. Banały, zapożyczone słowa i opinie odsłaniają nie tyle próżność pana Wiesia, ile pustkę, przeraźliwą niezdolność do Heideggerowskiego „autentycznego bycia”. Kilka wykrzyczanych banałów ma z pana Wiesia uczynić znawcę i wielbiciela kultury alternatywnej, kogoś, kto jest trendy. Bo tyle właśnie znaczy w oczach pana Wiesia wiedza czy zrozumienie – być podziwianym przez innych, to zaistnieć dla nich, Przynajmniej tak uważa, zagadując „Czy aby nie spotkaliśmy się w czasie któregoś ze slamów? Bywam tam zawsze […].A może w którymś z magicznych krakowskich klubów? Albo na jakieś manifie? Czy robił pan coś dla wolnego Tybetu?”[11]

Mówimy zatem o kiepskim aktorstwie ludzi, którzy narzucają sobie medialne role, licząc na poklask i uznanie ze strony innych. Co prowadzi, według współczesnych socjopolitologów, do masowego narcyzmu, zjawiska złożonego historycznie i kulturowo. Jego wybrane aspekty tłumaczą, na czym opiera się popularność kryminałów. Peter Sloterdijak zauważył, że „W nowej masie jest się masą jako jednostka. W konsekwencji dzisiejszej […], ponowoczesne społeczeństwa nie orientują się już głównie na cielesne doświadczenie siebie samych, lecz obserwują sie tylko przez medialne symbole, poprzez dyskursy, mody, programy i preferowane wartości. W tym właśnie ma systemową podstawę indywidualizm masowy naszej epoki.[12]” Ta „ponowoczesna, zmediatyzowana, rozproszona, barwna masa” potrzebuje „masowodemokratycznego” modusu reżyserii afektów specjalnych”, czyli rozrywki. Jej masowy i narcystyczny wydźwięk przejawia się w lansowaniu gwiazd i celebrytów, którzy łączą w sobie cechy pospolite z wyjątkowymi. To ma czyni z nich ciekawych, atrakcyjnych bohaterów kultury masowej. Miarą ich medialnego sukcesu staje się kiczowość jako ontologiczna forma zaprzeczenia, odrzucenia siebie, którą Heideggeer tak opisał: „Wśród […] niezauważalności i niekonkluzywności się ustanawia swą właściwą dyktaturę. Używamy sobie i bawimy się , tak jak się używa; czytamy, patrzymy (vide oglądamy) i wydajemy sąd o literaturze i sztuce, tak jak sie patrzy i sądzi; równocześnie odsuwamy się od „tłumu” tak jak się to zwykle robi, uznajemy za „oburzające” to, co się za oburzające uznaje […].Opinia publiczna zaciemnia wszystko i tak zakryte podaje się jako znane i każdemu dostępne. Każdy jest innym i nikt sobą”[13]. Ponieważ w demokratycznym projekcie nowoczesnego społeczeństwa nie ma naturalnych, zasadniczych różnic między ludźmi, są tylko różnice tworzone(skontruowane), to podlegają one  interpretacji (ocenie). Na tym zasadza się również płynność nowoczesności, w której nie ma ostrych, stałych granic między kulturą wysoką a niską, wiedzą profesjonalną, a przypadkowym wpisem twitterowym, między dobrem a złem, między konserwatyzmem i liberalizmem światopoglądowym. Wszystkie te postawy, przekonania, racje i kryteria traktowane są jako konstrukcje słowne, a więc dyskursywne podlegają interpretacji kulturowej, społecznej, antropologicznej czy etycznej. W tej sytuacji dylematy kultury masowej są zdeterminowane przez masowy narcyzm i jednostkowy dramat tożsamości. „Skoro wszystko, co czynimy, by być innymi, w rzeczywistości nic nie znaczy, możemy czynić, co tylko zechcemy. «Pod tym względem jednolitości kultura bije dzisiaj na głowę wszystko»”.[14]

Współczesne kryminały spełniają wszystkie te cechy kultury masowej jako interesujące powieści z atrakcyjnymi bohaterami, zaangażowanymi w prowadzenie śledztwa. Odkrywanie przez nich kolejnych warstw zła zostawia nas z pytaniami o to, czy gorsze jest zło przypisane konkretnej zbrodni czy zło, które tkwi w systemie społeczeństwa masowego. Najlepsze kryminały stanowią immanentną część kultury masowej, z jej wszystkimi, wymienionymi powyżej elementami i toposami. Z drugiej strony, autorzy tych powieści, próbują bezustannie kontestować te zależności, odkrywać indywidualne ludzkie doświadczenia, wskazywać na poziom stresu, frustracji i przemocy, jakie niosą ze sobą współczesne standardy życia. Literatura ta  odwołuje się do tych cech czytelnika (inteligencja, wrażliwość, empatia), dzięki którym potrafi on w kryminalnej zagadce dopatrzeć się uniwersalnej opowieści o losie ludzkim.

Obok narcyzmu masowego, poznawcza kiczowość zamyka czytelnika w klatce sztucznych zachwytów, swoistego spoufalenia słownego np. ach ta Kasia Bonda jest taka urocza w swoich sukniach jak jej kryminały. Po prostu je uwielbiam. A książki Pilcha połykam na śniadanie, bo jest w nich mięcho literackie i ta fraza, cudowna fraza Jureczka.

Człowiek kiczowy „żywi się iluzje co do siebie i do co do świata. Przeżywa sztuczne emocje i sztuczne namiętności.[…]domeną kiczu stają się właśnie dziedziny najtrudniejszych ludzkich doświadczeń, sytuacje wykraczające poza codzienne bytowanie. Religia, śmierć wojna, miłość – wszystko to człowiek kiczowy redukuje do granic dostępnego mu doświadczenia.”[15]

Streszczając poglądy Griesza na mentalność człowieka kiczowego, Maria Poprzęcka podkreśla pewien istotny rys tej świadomości, to jest familiaryzowanie, czyli sprowadzenie wszystkiego, co nieznane, tajemnicze, złożone, do tego, co znane i potocznie doświadczane.  Ten masowo występujący typ mentalności zmusza pisarzy literatury rozrywkowej do zaakceptowania faktu, że powieść musi być interesująca i zrozumiała  w obszarze znanych oraz oczywistych kodów kulturowych. Masowy odbiorca oczekuje, ze znajdzie w powieści wierne odbicie życia, czyli tego, co on uważa  za prawdziwe za pośrednictwem mediów. W jego lekturze zaciera się różnica między fikcją literacką a życiem, między światem opisanym (przedstawionym) a podstawionym, (wymyślonym). Kiczowość jest więc nie tylko charakterystyczna dla pewnego sposobu postrzegania rzeczywistości, ale również dla jej przedstawiania i wartościowania.

Wiarygodność tego pozornie oswojonego świata podtrzymują np. wulgaryzmy językowe, cytaty z blogów, czy piosenki raperów. Stereotypy kultury masowej wyznaczają pewne zakresy dostępności i popularności danych autorów i ich powieści. Przy tym stereotypy te tworzą różne warianty kiczowości i narcyzmu, ponieważ powielanie schematy wypełniają pewną przestrzeń masowej wyobraźni. Dopóki mówię, że mam prawo robić i mówić co chcę i maluję paznokcie na kolor czarny jak solistka zespołu., to kiczowość i narcyzm obecne w takich preferencjach, są normowane przez kulturę masową. Jeśli jednak stwierdzam, że skoro mogę zabić, więc zabiłam (przykład Piotra Langera z „Kasacji” R. Mroza) to wówczas mamy do czynienia z zachowaniem rozpoznanym jako patologiczne, a więc nie mieszczącą się w tym kulturowym schemacie. Może dlatego tak fascynują opinię publiczną, że taka zbrodnia i taki morderca nie mieszczą się  w powielanych, symbolicznych schematach. Istnieją pewne kulturowe standardy wyznaczające normy kultury masowej, a każde ich przekroczenie dotyka pytań o to, jakie formy przemocy, agresji czy zbrodni zostały społecznie zaakceptowane, nie budzą ani oburzenia ani protestów. „Wsiąkają” w kulturę masową przesuwając jej granice i tym samym modyfikując dotychczasowe standardy. Odnotowany fakt, że pani zabiła pana, sam w sobie nie budzi medialnego zainteresowania, ale jego spektakularny opis tej zbrodni przyciąga uwagę czytelników. Na przykład, jeśli dotyczyłby świata wielkiej polityki, czy finansiery. Jedna z autorek kryminałów, o której będzie jeszcze mowa, zapytana o wątek kazirodczy, który obecny jest w jej powieści, zapewniała, że czytelnicy to lubią. Czy to znaczy, że narcyzm i kiczowość, występujące we współczesnym społeczeństwie masowym, przesądzają o popularności kryminałów, o ich fabule i języku, o rodzajach zbrodni i sylwetkach detektywów? Nie wydaje mi się, żeby można jednoznacznie potwierdzić tę opinię. Ponieważ związek ten można rozpatrywać w odniesieniu do dwóch faktów, a mianowicie do popularności tego podgatunku i jego relacji ze współczesnym, masowym odbiorcą (czyli w praktyce ze wszystkimi).

Czytelnicy kryminałów, reprezentują bardzo liczne i zróżnicowane grono, a w tym również wieloletniego, emerytowanego pracownika służby więziennej, pana Kazimierza z Krakowa i jego córki, fizyczki z UJ. Obydwoje z pasją pochłaniają kryminały ze względu na spiętrzenie w nich ciekawej akcji. Niebagatelną rolę spełniają w nich miejsca, bardzo często opisane ze znawstwem, finezją i dokładnością kartograficzną. Ze względu na charakter wyobraźni współczesnych czytelników odtwarzany jest np. obraz przedwojennego Wrocławia, Torunia, Poznania, czy Lublina, dzisiejszego Krakowa czy Warszawy. Nie są to bynajmniej autentyczne widokówki z tych miast, ale od nowa nakreślone mapy miast grzechu. Odtwarza się ich topografię i konstruuje psychiczny i emocjonalny odbiór ich jako miejsc bezpośrednio lub pośrednio związanego ze zbrodnią.

Większość autorów, korzystając z tej bardzo pojemnej formy powieści, jaką jest kryminał,  wprowadza w nią inne gatunki powieści, nacisk kładąc nie na samą zbrodnię, ale na próbę odpowiedzi na pytanie „Dlaczego w ogóle zbrodnia była możliwa? Czy w ogóle można zapobiec złu?” Idąc tym tropem, współczesny kryminał obejmuje i wiąże ze sobą coraz więcej wątków, historii i losów ludzkich. Uwagę czytelnika przyciągają nie tylko ekscentryczne postacie detektywów i komisarzy, ale także postacie z drugiego i trzeciego planu. W ich opisach między innymi celuje Gaja Grzegorzewska[16], która sugestywnie pokazuje, że istnieje grupa ludzi nie mająca szans na samodzielne, indywidualne życie. Tworzą oni swoiste społeczne enklawy, kierując się prawami dżungli, które nie tylko dzielą miasto na dzielnice cywilizowane i przestępcze, ale różnicują zło na spektakularne i powszednie. Autorzy takich kryminałów stawiają  pytania o to, czy system społeczny (organizacja życia społecznego) nie marginalizuje części z nas, skazując na życie poza prawem moralnym? Czy daliśmy tym grupom szansę na dokonania jakichkolwiek, egzystencjalnych wyborów, czy jako beneficjenci tego systemowego podziału na „dobrych i złych” nie stosujemy przymusu wobec pozostałych mieszkańców? W konsekwencji należałoby uwzględnić dwa źródła przymusu, z których jeden wynika ze strachu i niepewności, a drugi z pogardy.

Czym jest dla nas zło, metaforą, rozrywką, terapią? Jak rozpowszechniane w mediach obrazy, przedstawienia, opisy, filmy, zdjęcia zła, zbrodni, przestępstwa wpływają na naszą świadomość, wyobraźnię, na oswojenie z tym, co złe? Czy zło symbolizuje słynny Eddy, maskotka heavy-rokowego zespołu Iron Maiden, czy kryje się ono w losie, w egzystencji człowieka? Kryminały nie odkrywają prawd o człowieku, one tylko poddają je ekstremalnym doświadczeniom zła.

Marna to pociecha, jaką przekazał nam Sokrates, że zło moralnie obciąża sprawcę, a nie jego ofiarę.

Wielu czytelników kryminałów sądzi, że są to powieści z życia wzięte, oswojone przez praktyki społeczne. Odnosi się przy tym wrażenie, że wszechobecne w naszej kulturze obrazy zła- zawsze pociągające malarzy swoją ekspresją, począwszy od prymitywistów flamandzkich (jak słynny tryptyk Davida z muzeum w Antwerpii, przedstawiający sąd nad bezdusznym kupcem, który zakończył się karą obdarcia go ze skóry. W obecności rajców miejskich, kaci rozcinają i zdzierają płaty skóry z nieszczęśnika, co malarz starannie uwieńczył na płótnie). Łatwo zauważyć, że w dobie kultury masowej i elektronicznych mediów, obrazy zła straciły na swoim przesłaniu moralnym. Stały się widowiskiem, rozrywką, wywołującym sensację, skandal i emocjonalne wzburzenie. Zło nadaje się świetnie na ulubiony gadżet kultury masowej, ponieważ jego atrakcyjność polega na maskowaniu się, przybieraniu możliwie wielu póz, snucia wielu nieprawdopodobnych, pełnych grozy, niesamowitych opowieści. Bezpośrednie spotkanie z rzeczywistym złem rani psychicznie, powoduje niepowetowane szkody,  jest opresywne. Zło fikcyjne wydaje sie  powabne i tajemnicze w przeciwieństwie do zła realnego. Dla mnie wymownym, przerażającym tego przykładem jest zamordowanie kilka lat temu 3-letniego Bartka, którego przez kilka dni torturował partner matki dziecka. Był on pacjentem szpitali psychiatrycznych ze względu na swoje uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Nie w pełni zdawał sobie sprawę ze znęcania się nad dzieckiem, które zakończyło sie śmiercią. Kto powinien ponieść karę, kto jest odpowiedzialny za śmieć tego torturowanego dziecka? Kurator sądowy, sąsiedzi, lekarze, pijana matka, partner-sadysta?  Jakie to ma znaczenie wobec cierpienia i śmierci Bartka? Czy w tych warunkach można mówić o sprawiedliwym wyroku i na czym by on polegał? Kwestie te są  poruszane również w kryminałach, pojawiają się wraz z pytaniami: kto ponosi winę, za co i za kogo karzemy przestępców, czy niektórzy ludzie  predysponowani są do zbrodni(np. genetycznie czy środowiskowo), w jaki sposób dzieciństwo wpływa na zdolność do moralnej samooceny w wieku dojrzałym, czy wykształcenie chroni przed sadyzmem, kogo reprezentuje sąd, jakimi racjami kierują się prawnicy – czy w ogóle możliwa jest bezstronność sądu, jak ludzie „z ulicy” wydają wyroki, czym się kierują, a właściwie kto i co nimi kieruje? Kim są ludzie o skłonnościach psychopatologicznych i socjopatologicznych, a kim są jednostki nikczemne, o bestialskim usposobieniu (charakterystyka Arystotelesa)?[17]


[1]Bohater musi odpowiedzieć na pytanie, czy można usprawiedliwić  przemoc i na ile można  ingerować w cudze życie, nawet jeśli jest to życie ukochanej osoby.” Ta filozoficzno-egzystencjalna zaduma jest obecna w trylogii J. Mariasa i wpływa na zasadniczą konstrukcję tej wyjątkowej powieści (Twoja twarz jutro), przeł. E. Zalewska, Wydaw. Sonia Draga, Katowice 2017.

[2] To mistrzowsko, dowcipnie, z troską o detale przedstawiona w 4 tomach „zbrodnia” a właściwie zbrodnia i śledztwo  w stylu vintage.

[3] Ch. Taylor, Nowoczesne imaginaria społeczne, przeł. A.Puchejda, K. Szymaniak, Wydaw. Znak, Kraków2010, s.37.

[4]Wiedza ta nie ma wyraźnych granic. na tym właśnie polega natura tego, co współcześni filozofowie nazywają tłem. To w dużej mierze nieustrukturyzowane i niewyartykułowane rozumienie całej naszej sytuacji […]”., w tegoż, dz. cyt.s.39.

[5] E.Fromm,  Anatomia ludzkiej destrukcyjności, przeł. J. karłowski, Dom Wydaw. REBIS, Wyd. III,Poznań 2019, s.249. 

[6] M.C. Naussabaum, Monarchy of Fear. A Philosopher Looks at our Political Crisis„,Simon&Schuster, 2019.

[7] E.Fromm, dz.cyt., 251.

[8] Powołuję się tutaj na tekst prof. Marii Poprzęckiej i wymieniona przez nią źródła: Zła sztuka czy źli odbiorcy, w; O złej sztuce, Wydaw. Artyst. i Film., Warszawa 1998, prypis 1 i 2, s.248.

[9] A. Moles, Kicz, czyli sztuka szczęścia, przeł.A. Szczepańska i E.Wende, Warszawa 1978.

[10] Według Andrzeja Banacha człowieka kiczowego „Charakteryzuje go wybujała uczuciowość. Jest zainteresowany  głównie swoim przeżyciem , jest subiektywistą […].Cechuje go wrodzona fałszywość, nieprawdziwość, brak zamiaru i odwagi dojścia do samego siebie. W każdym kiczu, czynnym i biernym, jest powtarzanie i naśladowanie. […]. Stosunek jego do dzieła sztuki jest zewnętrzny i emocjonalny.”, w; A. Banach, O kiczu, Kraków 1968, s.155. 

[11] M. Świetlicki, Jedenaście, Wydaw. EMG, Kraków 2008, s.32/33.

[12] P. Sloterdijak, Pogarda mas, przeł. B. Baran, Wydaw. ALETHEIA, Warszawa 2012, s.23.

[13] M. Heidegger, przeł., Bycie i czas, B. Baran, Wydaw.PWN, Warszawa 1994, s.180-2.

[14] P.Sloterdijak, dz.cyt.,s.142.

[15] M. Poprzęcka, dz.cyt., s.250-251.

[16] G. Grzegorzewska, Betonowy pałac, Wydaw. Literackie ,Kraków 2014.Przedsatwia odrębny, rządzący się własnymi prawami, osiedlowy , betonowy świat; z agresja, alkohol, narkotyki, przestępcze porachunki-jednym słowem, świat całkowicie odhumanizowany, gdzie prawa człowieka zostały zastąpione prawami „dziczy”. Co gorsze, z tego środowiska nie można się wyrwać, bo symboliczne Osiedle jest nie tylko miejscem, ale stylem myślenia, życia, wartościowania i organizacji. Osiedle „układa” świat według swoich reguł opartych na bezwzględnej przemocy wobec wszystkich słabszych, obcych i innych ( kulturwo, seksualnie, społecznie. Wszystkie te zasady i wynikające z nich relacje można poddać dokładnej analizie na podstawie losów profesora, niedoszłego magistra filozofii Uj.

[17] Takie rozważania można spotkać np. w cyklu powieści R. Mroza o Joannie Chyłce, ponieważ rzecz  dzieje się  w środowisku prawniczym, to umieszczone w tekstach dyskusje o winie i karze zasługują na uważną lekturę. Tym bardziej że młody autor jest też prawnikiem. i w swoich kryminałach inteligentnie i ze znawstwem podnosi te kwestie.