Wykład XII
Być jak detektyw – rejony wolności i emancypacji, alternatywny styl życia i myślenia. Filozoficzny kryminał.
Wykład ten specjalnie dedykuję dr hab .Piotrowi Duchlińskiemu z Krakowa, z którym często rozmawiamy o drogach i bezdrożach filozofii oraz filozofów (tych uznanych i tych zapomnianych).
W poniższych rozważaniach zajmę się głównie analizą tzw. filozoficznych kryminałów, zwanych też intelektualnymi – określenia te pojawiają się wtedy, kiedy rzecz dotyczy filozofów lub też odnosi się do różnych procedur lub koncepcji filozoficznych. Niekiedy używa się tego terminu tylko w celach promocyjnych, kierując się przypadkowymi kryteriami. Ogólnie sam fakt, że pisze się o kryminałach filozoficznych musi mieć jakieś znaczenie dla potencjalnych czytelników. Podniesienie tej kwestii stanowi znakomity przyczynek do tego, by podjąć bliższe dociekania nad związkiem filozofii z powieścią kryminalną. Warto więc rozwinąć trzy zagadnienia: pierwsze z nich dotyczy związku filozofii z kryminałem jako wspólną podstawą do stawiania pytań, posługiwania się hipotezami i poszlakami, poszukiwania dróg, prowadzących do odkrycia prawdy i w tym celu wykorzystania retoryki i dialektyki jako procedur śledczych. Drugie z omawianych zagadnień będzie odnosiło się do filozofii zbrodni, określenie to wskazuje zarówno na złożony kamuflaż, jakim posługuje się przestępca jak również na procesy poznawcze, prowadzące do jego identyfikacji. Filozofia zbrodni dotyczy także rozpracowania celów, środków, motywów, sposobu działania przestępcy. W dalszej perspektywie można wskazać na metafizyczne znaczenie zbrodni, które wprowadza „byt” w pierwotny chaos, pozbawiony logosu, etosu i patosu. Zbrodnia podważa sens istnienia porządku moralnego, naturalnego i prawnego. Każdy z tych układów odwołuje się do racji źródłowych, a więc najbardziej zasadniczych. Trzecie zagadnienie dotyczy wprost kulturowych funkcji, jakie są przypisane filozofii i powieści kryminalnej. Filozofia w literaturze kryminalnej może pełnić różne funkcje wyznaczone przez wiedzę i słowa, logiczny porządek myśli i działania, poznania i spostrzegania, narracji i przedstawienia. Wpływa na postawę badacza-eksperymentatora i dialektyka szukającego drogi do prawdy, zaprzeczając jednym faktom i potwierdzając inne. Układając więc rozmaite scenariusze i poddając je krytycznej analizie, bawi się w sofizmaty i paradoksy, odwołuje się do stylów wykładu, uczonej dysputy czy bawi się logicznymi sprzecznościami. Filozofia w powieściach pojawia się nie tylko jako źródło poznania i rozumienia, ale też jako doświadczenie życiowe, związane z jej studiowaniem, upodobaniem do dzieł jakiegoś myśliciela, czy umiejętnością problematyzowania i odczytywania znaków. Kryminał wiąże filozofię w jej różnych formach z działaniami bohaterów, z ich losem czy ze zbrodnią. Z drugiej strony, kryminał i filozofia reprezentują odrębne opowieści o poszukiwaniu prawdy, o dobru i złu, o winie i sprawiedliwości. Literatura odwołuje się do fikcji, filozofia zakłada aksjomaty. Ich wzajemne powinowactwo: filozofii i kryminałów wynika z kilku, następujących powodów:
1). dążenia do poznania prawdy – co filozof i detektyw traktuje nie jak zawodowy obowiązek, ale jako zadanie, wynikające z istoty powierzonych im spraw,
2). potrzebą racjonalnego uporządkowanie świata przez wyeliminowanie z niego zła w postaci kolejnych morderstw (detektyw), czy kolejnych fałszywych przekonań (filozof),
3). podejmowanie prób całościowego i racjonalnego wglądu w dokonane przestępstwo (detektyw, komisarz) czy w całościową sytuację człowieka w świecie (jej rozpoznanie-filozofia)
4). filozofia podobnie jak kryminał uznaje bezwzględny parytet świata – filozofia bez kontaktu poznawczego ze światem „błąka się jak pijana”, kryminał, który nie przestrzega tego parytetu sam siebie oszukuje i sprowadza się do własnej karykatury. Dla kryminału i filozofii ów parytet świata jest podstawą sensowności prowadzonych badań, poszukiwań czy procedur śledczych. Nie można ich zastąpić przez wprowadzanie metafor i symboli, bo dotyczą one różnych przejawów i opisów rzeczywistości, a nie świata jako całości. Zbrodnia dokonuje się w świecie, i tylko w nim jest napiętnowana złem. Świat jest miejscem, w którym jest możliwe poznanie, komunikacja, relacje i związki między jednostką a wspólnotą – na ich wszystkich poziomach, począwszy od wspólnoty istnień. Pozostaje on w ścisłym związku z różnymi formami życia i tymi porządkami moralnymi oraz biologicznymi, które je chronią i determinują. Bez odwołania się do świata nie miałaby znaczenia realna różnica, jaka występuje między dobrem i złem, na której się opiera każda historia kryminalna. Nie byłoby też sensu mówić o prawdzie, bo jest ona indywidualnie doświadczana w rozmaitych postaciach i w różnych wymiarach dialektycznych. Świat, pojęty jako coś pierwotnego i uprzedniego w stosunku do siatki pojęć, uzasadnia dążenia filozofii i bohaterów kryminału do poznania prawdy. Zależności te należy podkreślić, ponieważ istnienie świata stanowi pewien zasadniczy punkt odniesienia dla poczucia ładu i sensu. W tej przestrzeni człowiek tworzy różne rzeczywistości i nakłada na nie siatkę wartości, np. przekładając jej wymiar wirtualny nad inny (czyli przyjmując, że jest to jedyny, prawdziwy wymiar lub że jest on najbardziej reprezentatywny). Socjologowie od dawna zajmują się sposobami konstruowania rzeczywistości społecznej (np. przy pomocy fake-newsów), a antropolodzy konstruowaniem schematów kulturowych lub jej kodów. Politycy, w zależności od interesów partyjnych, budują różne obrazy rzeczywistości; np. wrogiej albo przyjaznej. Mam wrażenie, że o ile filozofia stara się wciąż wykraczać poza już odkryte i określone prawa i zasady, to literatura pozostaje lojalna wobec parytetu świata, bezustannie zmieniając jego obraz. Tym samym tworząc różne, literackie wizje rzeczywistości i korzystając z prawa do fikcji. Respekt dla pierwotności świata zmusza do tego, by historia opowiedziana przez autora „była poznawana i spisywana”. Wprowadzając w świat (rzeczywisty lub zmyślony) Logos, można wiarygodnie opowiadać zmyślone historie. Z zachowaniem prawd i reguł, które zostały do tekstu wprowadzone, miejsc, które mają swoje odpowiedniki na mapie itd. Trzeba umieć to robić, a więc nie tylko posiadać dobry, literacki warsztat, ale też świadomość udziału czytelnika w tej literackiej przygodzie, jaką jest powieść kryminalna. Ponieważ „opowieść biegnie dalej w mojej i Twojej wyobraźni”[1] to nie może być ona historią, poukładaną z mikroopowieści przypadkowo dobranych i do siebie niepasujących. Pod tym względem kryminał różni się od typowego wytworu kultury masowej, którego przekaz ma emocjonalny charakter. W powieści kryminalnej literacka wyobraźnia podporządkowana jest wewnętrznej logice narracji, a ściślej wyobraźnia jest z nią powiązana. Co, dodajmy, przynosi niezwykłe efekty w kryminale czeskim, o czym będzie jeszcze mowa. Wyobraźnia tworzy rożne warstwy literackiej fikcji, pobudza fantazję, a logika domaga się żelaznych konsekwencji w rozumowaniu, wyjaśnianiu i argumentowaniu. Dlatego zbrodnia ma charakter etyczno-egzystencjalny, na który składa się „refleksja filozoficzna i literaturoznawcza spotykają się w polu komunikatu opisującego wydarzenie zła.”[2] Wydarzenie to ujęte w konkretnych relacjach międzyludzkich, staje się możliwe do identyfikacji. Najpierw musi ono zostać rozpoznane, udokumentowane i ukarane, do czego prowadzi śledztwo rozpisane na wiele różnych działań i procedur. Opowieść o tym wymaga złożonego aparatu poznawczego, inspiracji w dochodzeniu do prawdy oraz niezłomnej woli (uporu?) w ściganiu przestępcy. Warto podkreślić, że wewnętrzna logika kryminału odnosi się do świata jako rzeczywistości obiektywnie istniejącej (na sposób literacki!) oraz konsekwentnego przestrzegania zasad i reguł, które z niej wynikają. Określmy wyraźnie na czym zasadza się parytet świata[3]: 1.na uznaniu go za pierwotnie istniejący, 2. na założeniu, że dzięki niemu możliwe staje się obiektywne poznanie i wartościowanie oraz 3. przyjęcie za podstawę dociekań filozoficznych i opowieści kryminalnych założenia, że poszukiwanie prawdy opiera się na racjonalnym poznaniu[4].
1.Filozof i detektyw – który z nich jest Holmesem, a który Watsonem?
Różnica, jaka zachodzi między sposobem działania filozofa a detektywa czy komisarza polega na tym, że ten pierwszy pracuje głównie w zaciszu biblioteki, a drugi w terenie. Co ma swoje dalsze konsekwencje, ponieważ filozof opiera się w swojej pracy na wiedzy i doświadczeniu innych myślicieli – zarówno żyjących jak tych, którzy zapisali się na kartach historii filozofii. Stawiane przez niego tezy nie może być zawieszone w próżni ani tym bardziej wsparte jedynie na własnych refleksjach. W przeciwieństwie do filozofa, detektyw jest nie tylko wolny od tego rodzaju uwarunkowań, ale jego osobista inteligencja, wiedza i dociekliwość stanowią podstawę sukcesu w prowadzonym śledztwie. Filozof jest otwarty na dialog i spotkanie z cudzą myślą, a komisarz/detektyw jest skazany na własne umiejętności poznawcze, domagające się myślenia według zasad logiki. Cnoty filozofa sprowadzają się do pracowitości, zachowania krytycznego dystansu wobec tzw. łatwych rozwiązań oraz uznania faktów za źródłowe dane. Ale o oryginalności jego poglądów decyduje osobista pasja (Nietzsche mówił o wewnętrznym ogniu) i odwaga w przekraczaniu ustalonych schematów myślenia. Podobne sprawności charakteryzują detektywa (jako postaci literackiej), z czego wynika, że filozof i detektyw chociaż dysponują różnymi narzędziami pracy, to ich osobiste, indywidualne cechy przekładają się na ich sukcesy i osiągnięcia. Z których najważniejsze wiąże się z odkryciem, że wykonywana praca staje się osobistą przygodą. W zbiorowej wyobraźni opis filozofa i detektywa przyjmuje postać symbolicznych figur. Zwykle filozof portretowany jest na tle biblioteki, natomiast detektyw siedzi w barze ze szklanką whisky paląc papierosa. Pierwszy ma symbolizować typ intelektualisty (szachista), drugi powinien ucieleśniać pokerzystę, dociekliwego, pełnego inwencji i uwodzicielskiego. Filozof zgłębia tajniki mądrości, a detektyw rozwiązuje zagadki kryminalne. Nie ma uniwersalnego, literackiego wzorca filozofa, a są tylko jego fikcyjne figury, które częściowo się pokrywają z historycznie i kulturowo utrwalonymi wyobrażeniami. Podobnie jest z literacka postacią detektywa, która zawsze oscyluje między przygodą a ryzykiem, wolnym od schematów i rutyny. Zawodowa kondycja filozofa i detektywa uzależniona jest od ich erudycji, nabytych umiejętności, a przede wszystkim ich osobistej pasji, dzięki której praca przez nich wykonywana staje się powołaniem.
Wzajemne związki, łączące filozofa z detektywem, opierają się na ich predyspozycjach indywidualnych, stwarzają więc wiele możliwości do opowiadania o ciekawych bohaterach. Detektyw jest zawsze w swojej pracy filozofem, a filozof czasami bywa detektywem w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Zdarza się to wtedy, kiedy filozofię traktuje jako zawsze aktualny proces poznawczy, a nie sprowadza się jej do obrony już odkrytych prawd. Przyjmując na siebie rolę albo strażnika albo wojownika, w zależności od temperamentu i własnych ambicji. Niezależnie od indywidualnych losów filozofów i detektywów, powiązanie wątków kryminalnych z filozofią, nie przynosi wstydu tej ostatniej. Przeciwnie, wskazuje na to, jaki ogromny potencjał poznawczy i imaginacyjny kryje się w tej dziedzinie. Obecność filozofii wpływa na zmianę narracji, stwarza możliwość wprowadzenie wielu, różnych form opowiadań, dodaje fantazji i językowo urozmaica opowiadanie, komplikuje intrygę i nadaje głębi kryminalnej zagadce. W efekcie tych zabiegów otwierają się nowe pola dla dyskursów, rozszerza się problematyka etyczno-egzystencjalna, a dialektyczne sprzeczności komplikują rozwiązanie zagadkę kryminalnej. Wszystko to można osiągnąć wtedy, kiedy autor powieści kryminalnej jest wiarygodny jako narrator, a bohater nie tyle mówi o filozofii, ile działa wspierając się filozofią. Jeśli to robi z ironią lub z humorem, kryminał zyskuje zarówno na swoich walorach literackich jak i intelektualnych, poznawczych (przykład S.Larsona Milenium). Istotne, by utrzymać równowagę między poznawczymi i sensacyjnymi wątkami fabularnymi, między powagą poruszanych spraw a lekką, nie męcząca forma ich prezentowania. Obecność filozofii w powieści kryminalnej może przejawiać się wielorako, w postaci bezpośredniej lub pośredniej, jako motyw przewodni lub poboczny, wpływać na treść kryminału lub na jego styl. Filozoficzne powieści kryminalne odtwarzają wybrane wątki danej koncepcji, ale mogą też odwoływać się do słynnych stwierdzeń (np. Sokratesa, Platona czy Wittgensteina) lub posługiwać się wybranymi metodami filozoficznymi, terminologią albo po prostu prezentować filozoficzny ogląd świata, myślenia i działania[5]. Refleksyjnie podchodzić do życia, albo go interpretować w duchu np. nihilistycznym lub neopozytywistycznym. Filozofia rozumiana jest jako forma narracji lub przyjęta postawa przez bohatera, utożsamia się ze światopoglądem lub ze sposobem myślenia o świeci, a nawet z konkretnym środowiskiem towarzyskim czy zawodowym. Filozofia oznacza także umiejętność skupienia się na sprawach ważnych i zdystansowania się wobec rzeczy drobnych i nieistotnych. A sami filozofowie stanowią wielce interesującą grupę ludzi o zróżnicowanych manierach, postawie, prezencji, których literacki portret może dodatkowo zaintrygować czytelnika. Zwłaszcza są zabawne portrety filozofów w domowych kapciach, zajętych sprawami codziennymi, dalekimi od Kantowskiego „nieba nade mną”. W takich opisach celują pisarze czescy, ale również w powieści Miłkowskiego „System Sulta” można łatwo znaleźć takie domowe scenki.
Nie jest prawdą, że im bogatszy przekaz treści filozoficznych, tym bardziej intryga jest ciekawa i złożona, a bohaterowie przyciągają uwagę czytelników. Cokolwiek dotyczy filozofii w powieści musi stanowić jej integralną, literacką część, odpowiednio zinterpretowaną i zmodyfikowaną. Świetną ilustracją takiego podejścia do filozofii jest „Imię róży”, w której to powieści Eco zaprezentował bogactwo możliwości literackich, tkwiących w filozofii. Ten świetny semiolog z wielkim kunsztem i znajomością rzeczy opowiedział historię kryminalną zanurzoną w średniowiecznych, zakonnych sporach o czystość dogmatów. Opierając się na tym przykładzie można stwierdzić, że intelektualny kryminał zarówno przywołuje problematykę filozoficzną jak i sam ją tworzy. Kryminał zatem nie zastępuje filozofii, ale wprowadza ją w strukturę tekstu lub ją parodiuje. W rezultacie takich prozatorskich zabiegów, filozoficzny kryminał wnosi ze sobą wiele różnych znaczeń, wzbogacających nie tylko fabułę, ale też możliwości interpretacyjne tekstu literackiego o aspekty metafizyczne, antropologiczne, etyczno-egzystencjalne itd., Pod warunkiem, że jest to powieść kryminalna na miarę „Imienia róży” ze swoimi kodami, labiryntami i metaforami, które składają się na interesującą historię i niemniej ciekawą przygodę intelektualną. „Co pozwala rozpoznać przy lekturze powieści, że to, co się w niej dzieje jest bardziej prawdziwe od tego, co się dzieje w realnym życiu?”[6] Wraz z tym pytaniem otwiera się przed nami zagadka filozoficzna, która zaczyna się wraz z lekturą dobrego kryminału, cokolwiek to znaczy dla czytelników.
Czy można zatem nazwać kryminał „baśnią o rozumowaniu” jak to uczynił Poe? Z pewnością jest to baśń o niezwykłych detektywach i zdeterminowanych komisarzach, którzy bezwzględnie dążą tego, by zrozumieć kto i dlaczego morduje. Ale to również baśń przewrotna, mnożąca trudności w dotarciu do prawdy, podejmująca dziesiątki pobocznych wątków, by tym samym otworzyć wiele dróg, które pozornie prowadzą do rozwiązania zagadki. Czytelnik razem z detektywem musi zmagać się z fantazmatem zagadki kryminalnej, wpadając w zastawione przez nią pułapki czy tropiąc cienie. W przypadku kryminałów filozoficznych wspomniana baśń nabiera dodatkowych walorów, staje się bardziej tajemnicza, problematyczna i złożona. Pod pewnym kątem odczytany kryminał staje się baśnią filozoficzną, w której rozwiązanie zagadki uzależnione jest od trzech czynników: rozumowania opartego na prawach logiki (dążenie do odkrycia prawdy o zbrodni i zbrodniarzu), wyobraźni integrującej poznanie zmysłowe z poznaniem rozumowym oraz krytycznej analizy wstępnie przyjętych różnych wersji zabójstwa. Te formy aktywności detektywa lub komisarza, ich osobiste zaangażowanie w znalezieniu mordercy i odkryciu motywów zbrodni, wpływają na to, że stają się oni uczestnikami intrygi.
W filozoficznych kryminałach, o których będzie mowa w tym wykładzie, bohaterowie ze swoją wiedzą, brawurą i zaangażowaniem wplątani są w intrygę. Występują więc w podwójnej roli; ścigającego i ściganego, oskarżonego i oskarżającego. Bohater nie tylko odgrywa określoną rolę w intrydze, ale często sam ją współtworzy. Często jest oskarżony, ścigany a nawet aresztowany. Detektyw jest też dla czytelnika przewodnikiem po świecie, z którym spotyka się przy okazji prowadzenia śledztwa. Poznajemy więc kraje, ludzi, miasta, klimaty biur, redakcji, gabinetów, osiedli i uniwersytetów, wchodzimy do prywatnych mieszkań, penetrujemy stosy korespondencji, zaglądamy do laptopów, poznajemy sekrety pilnie strzeżone przed obcymi. Ważny jest sposób, w jaki przewodnik-detektyw oprowadza czytelnika po świecie, jak go poznajemy, co stanowi przedmiot refleksji, jak komentuje ludzkie zachowania. Filozofia pojawia się tam, gdzie autor wzbogaca nie tylko wiedzę czytelnika (np. o historię), ale też uczy go alternatywnego myślenia o rzeczywistości, pobudzając jego wyobraźnię.
Przypomnijmy, że o literackiej postaci detektywa była już mowa w poprzednich wykładach ze względu na: kulturę masową, nowoczesną literaturę popularną, bohatera i anty-bohatera masowej wyobraźni, flaneura i intelektualisty itd. W trzech częściach tego wykładu podjęte zostały nowe zagadnienia, które prowadzą do wyjaśnienia na czym polega pozycja detektywa-filozofa, czym wyróżnia się filozoficzny kryminał na tle innych powieści, reprezentujących literaturę popularną oraz jaką może zapewnić formę rozrywki. Jeśli dobra literatura ma za zadanie pokazać alternatywny sposób życia i poznania, to należy również filozoficzne kryminały rozpatrywać pod tym kątem. Filozofia stawia pytanie „dlaczego?”, powieść kryminalna osadza to pytanie w kontekście zbrodni, pytając się o przyczyny tego wydarzenia. Nie są one dane wraz z jednym wydarzeniem, ale próba ich odkrycia „zatacza kręgi wokół sensu”. Ponieważ wymaga „pozwolić wejść w głęboko w życie drugiego, istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los.”[7] Podejmując dyskurs o złu, literatura kryminalna ze względu na swój charakter doświadcza drugiego (tj. zarówno mordercę, przestępcę jak i jego ofiary), co dokonuje się w warunkach ekstremalnych, odsłaniających najbardziej ukryte warstwy ludzkiej psychiki. A więc pokazując, że jesteśmy nie tylko świadkami zbrodni, ale w jakimś stopniu odpowiadamy za nią. Tolerując mniejsze zło, stajemy się skłonni do jego usprawiedliwienia; chociaż miara zła, jaka posługujemy się na co dzień jest relatywnie zmienna. Akceptujemy ten stan rzeczy, przyjmując postawy konformistyczne, kierując się zachłannością, mściwością, oportunizmem, narcyzmem, fanatyzmem. Dobry kryminał jest jak lustro, które zachęca do tego, byśmy przyjrzeli się sobie uważnie i zadali pytanie; czy ja też mógłbym zabić? Nie chodzi o moralizatorstwo, ale o szerszą filozoficzną refleksję nad tym, kiedy małe, tolerowane zło staje się przyczyną (czy też jedną z przyczyn) do pojawienia się „wielkiego zła”.
2. Filozof i kryminalne zagadki. Czy kryminał jest metaforą filozoficzną czy filozofia jest przypowieścią kryminalną?
„Najpierw było pięknie , później strasznie. Złoty punkt rozszerzył się , tworząc dół, z którego wypełzały na mnie kłęby robactwa. Ponownie musiałem przeżyć wszystkie kompromitacje i niepowodzenia swojego życia.[…] Zrozumiałem, że do tej pory niczego ważnego w życiu nie dokonałem, a jeżeli będę tak żył dalej, po śmierci zamienię się w liczbę.” (P. Stancik, Bezrożec, tłum. E.Zimna, Wydaw. Dowody na Istnienie, Warszawa 2020, s.184)
„Jestem naukowcem i mój zawód to analizować, dekodować, krytykować, interpretować. To moja gra.”(L. Binet, tłum.W .Dłuski, Siódma funkcja języka, s.359)
O „Imieniu róży” nie będę pisała, bo została ona już wielokrotnie poddana interpretacji, przede wszystkim przez samego autora. Skupię się na dwóch innych powieściach, których lektura przynosi ze sobą radość połączoną z ciekawością. Mam na myśli słynny thriller Binet’a „Siódma funkcja języka” oraz znakomitą powieść Miłkowskiego „System Sulta”. Niezwykła jest powieść Binet’a z bohaterami-filozofami, nad myślą których zmaga się już trzecie pokolenie studentów i uczonych. Z akcją rozpiętą w czasie, dziejącą się w wielu miejscach i rozpisaną na wydarzenia równolegle zachodzące i przypisane jednej powieści, z których wynikają następne. Tyle jest w niej zawartych tropów, znaczących postaci, śladów, wydarzeń i fantastycznych wątków, że domagają się one kontynuacji. Zresztą sama konstrukcja powieści nie zamyka się ani w jednej fabule, ani też nie przesądza o losie bohaterów. W tę nieprawdopodobnie skomplikowaną intrygę kryminalną zamieszana jest mafia i siatki terrorystyczne, służby specjalne, mordercy, którzy są opłacani, a niektórzy z nich wynajęci. W tej grupie znaleźć można sławnych, współczesnych filozofów, a motywy ich działań są tylko częściowo odsłonięte i widoczne, kiedy kierują się ambicjami, walczą o władzę lub chcą ukryć prawdę. To, co autor ujawnia przed czytelnikiem, zostaje wkrótce zakryte, dzięki maskom albo zmiennej tożsamości bohaterów. Trudno nie tylko zidentyfikować mordercę, ale też i samych bohaterów tej pasjonującej historii, ponieważ odgrywają oni różne role w opowiadanej historii. Można posłużyć się metaforą teatru, by opisać tę złożoną sytuację; mamy więc scenę, na której jednocześnie grane są różne sztuki przez te same osoby-aktorów, a za kulisami autor sprzecza się z narratorem o to, w którym spektaklu znaleźć można bohatera. Dodajmy do tego, że „prawdziwe” postacie są jednocześnie postaciami literackimi, a chodzi tutaj o m.in. prezydentów Francji. Trudno się więc dziwić, że Siódma funkcja języka Binet’a została przyjęta przez krytyków jako „Filozoficzna bomba, semiologiczna petarda, językowy majstersztyk. Po prostu thriller intelektualny.”
Druga pozycja, do której nawiązuje w tych rozważaniach, to polska powieść intelektualna z wątkami kryminalnymi „System Sulta”[8] Podobnie jak „Siódma funkcja języka” filozofię reprezentuje zarówno główny bohater, jakim jest tytułowy Michal Sult, profesor filozofii UJ jak i sama intryga ma rodowód filozoficzny. Wyznacza ją przewodni temat, jakim jest powołana przez Sulta komisja, która ma na celu rozstrzygniecie kwestii istnienia/nieistnienia Boga. Przeprowadzone na podstawie dowodów znanych z historii filozofii i teologii, którym towarzyszą różne zabiegi manipulacyjne, sugestie, plany strategiczne, pokątne narady, perswazje. W tej powieści Sult nie występuje w roli detektywa, ale uczonego, manipulatora i przewodniczącego komisji. Poznajemy go zatem jako człowieka myślącego, inspirującego dyskusje, układającego plany i prowadzącego swoją grę metodycznie, z rozmysłem. W tej powieści Sult odwołuje się do filozofii, czerpiąc z jej zasobów nie tylko wiedzę, ale też pewien zmysł poznawczy oparty na prawach dialektyki. Czym jest filozofia dla głównego bohatera „Sztuczka, pomyślał Sult. Sztuczka, którą mam w kieszeni.” Każda sztuczka wymaga z jednej strony pewnej zręczności, a z drugiej wytrwałego treningu. Tak jest w przypadku Sulta, który niewątpliwie jest zręcznym filozofem i traktuje tę wiedzę jako poręczne narzędzie do manipulowania ludźmi i ich przekonaniami. Być może Sult przede wszystkim manipuluje sobą przy pomocy filozofii, kiedy z łatwością dowodzi tego, czy owego. Zadawala się samą spekulacją, nie próbując zrozumieć jej egzystencjalnych i metafizycznych korzeni. Czyli tego, co można nazwać poetyckim doświadczeniem filozofii. Ten „najinteligentniejszy człowiek w Polsce” z wprawą posługuje się spekulacją filozoficzną i za pewne potrafi udowodnić wszystko, co wynika z „pierwotnego zdziwienia”.
Obydwie powieści mają swoich bohaterów-filozofów, poruszony w nich wątek kryminalny ma ściśle filozoficzny charakter, a motywy są jak zwykle ludzkie, czy jakby powiedział Nietzsche „arcyludzkie”. Z kilku przyczyn warto sięgnąć do tych dwóch intelektualnych powieści, ponieważ oferują nie tylko barwne i wciągające opowieści sensacyjne, ale też stanowią swoiste szarady, zapraszają do wysiłku poznawczego. W samej treści można znaleźć wątki filozoficzne, które pojawiają się w teorii, w praktyce i w życiu. Za każdym razem są inaczej zinterpretowane, a więc obejmują wszystko to, co ma znaczenie dla fabuły danej powieści. Dwie książki, o których mowa, ze względu na swoją fabułę dotyczą wprost problematyki filozoficznej, ale pojawia się ona w rozmaitych kontekstach – jako intryga, przedmiot śledztwa, klucz do władzy i sukcesu, styl myślenia i manipulacji. Powieści te zaskakują czytelnika, mogą go nawet porazić, rozbawić i zainspirować nowymi sposobami działania, przeżywania i poznawania świata. Ten rodzaj narracji w jakimś stopniu przełamuje znane już schematy i reguły rządzące kryminałami. Niekiedy, jak to ma miejsce w kryminale Stancika, spotkać się można z bogactwem wątków społecznych, politycznych i biznesowych, w połączeniu z niezwykłym, fantastycznym opisem świata i ludzi. To, co zmyślone, fikcyjne jak chociażby reprezentowanym przez wykradziony sekretny dziennik Goethego, wpisuje się intrygę i sam jest przyczynkiem do jej zaistnienia. Na tym zresztą nie kończą się zwariowane przygody bohatera; bo ma on do czynienia z masonerią, z gloglobusem[9], z pomysłowymi pułapkami, dziwnymi i podejrzanymi uczonymi i generałami wraz z ich śmiercionośnymi odkryciami. A to, co najbardziej zadziwia w tej powieści kryminalnej, to fakt, ze te zmyślone wydarzenia, zjawiska niezwykle precyzyjnie opisane wraz z fikcyjnymi postaciami zgodnie współistnieją z realnymi faktami, miejscami czy historycznymi wydarzeniami. Tworzą razem splot wydarzeń, w których wszystko staje się w tym samym stopniu prawdopodobne jak i nieprawdopodobne, jeśli nie na jawie to przynajmniej w baśni. I jak to wszystko jest pięknie opowiedziane, z troską o każdy szczegół![10] W dodatku stanowi jeden, logiczny ciąg toczącego się śledztwa, w którym główną rolę odgrywają ekolodzy-mordercy. W tej powieści jest też miejsce na doświadczenia mistyczne u podnóża Komorni hurki i wiele innych fantastycznych przygód, które nie tylko urozmaicają fabułę, ale nadają całości charakter niezwykłej baśni. Z jej dwoma przesłaniami: filozoficznym i życiowym, którym towarzyszy nutka nieco przewrotnego komizmu. A pojawia się ona wtedy, kiedy filozofia wskazuje na nieograniczone możliwości wyboru, a zdrowy rozsądek podpowiada, że życie zwykle leczy nas z tych złudzeń. Powieść czeskiego pisarza pozbawiona jest atutu kryminału, jakim jest wiarygodność. Gwarantuje natomiast czytelnikowi inne doznania w postaci połączenia ze sobą literackiej wyobraźni, pastiszu i groteski z okrutnymi scenami morderstw, z krętymi drogami, prowadzącymi do rozwiązania zagadki; kto i dlaczego zamordował gazem bojowym nosorożyce. W tej książce znaleźć można dowcipnie zakomponowaną kryminalną baśń, przeplecioną filozoficznymi rozważaniami i racjami zdroworozsądkowymi. Wspominam o niej, bo z pewnością „Bezrożec” nie jest kryminałem filozoficznym, chociaż prezentuje filozoficzny stosunek do życia: łącząc ze sobą racjonalną analizę zdarzeń ze stoickim dystansowaniem się wobec życiowych, narzuconych ról, nieprzewidzianych sytuacji i kaprysów natury.
W przypadku „Siódmej funkcji języka” z filozofią związany jest język, źródło intrygi i procedura śledcza. Są one wszystkie rozpatrywane w związku z polityką, retoryką itp. jest tym narzędziem, które pozwala „stwierdzić, że uprawiać naukę to przede wszystkim nauczyć się widzieć świat w jego globalności, jako zespół faktów znaczących.”[11] Historia kryminalna to także tożsamościowe przemiany, jakich doświadczali główni bohaterzy (komisarz Bayard i doktorant Simon Herzog). Wędrówka w poszukiwaniu siódmej funkcji języka, którą zapisano na kartce, jest jednocześnie przekonywującą historią, opisującą związek ludzi, ich pragnień, form egzystencji z ideami i koncepcjami filozoficznymi. Korelacja ta nie jest przypadkowa, Binet udowadnia, że wokół poszukiwania siódmej funkcji języka rozgrywają się dramaty życiowe. Ich immanentną częścią są dokonane kradzieże, popełnione morderstwa i maskowanie własnych zamiarów. Za tym idą konkretne decyzje i działania, które tworzą plątaninę śladów, prowadzących do mordercy, pojawiają się tajemnicze postacie, których rola jest co najmniej dwuznaczna. Na przykład Eco znajduje się w różnych miejscach, pełni też rozmaite role np. znakomitego uczonego, profesora uniwersyteckiego i Wielkiego Protagorasa. A kolejne wydarzenia jeszcze bardziej gmatwają i tak skomplikowane sytuacje; np. na dworcu w Bolonii pojawił się Eco i szybciej wsiadł do pociągu niż zamierzał i zaraz po jego odjeździe doszło tam do wybuchu. Przy tym zarówno postacie jak i wydarzenia z nimi związane są połączone ze sobą językiem i jego siódmą funkcją, która prowadzi nie tylko do władzy nad światem jako narzędzie spekulacji, dialektyki i retoryki. Mistrzem Logos Klubu jest Wielki Protagoras na cześć greckiego sofisty, który umiał ważyć słowo i jako jedyny nie ugiąć się pod wpływem sokratejskich pytań. W Siódmej funkcji jego kolejnym następcą jest sam wielki Umberto Eco, światowej sławy uczony, pisarz i intelektualista. Jego rola w tej powieści, jak zresztą innych językoznawców, wielkich i sławnych, jest co najmniej tajemnicza. Pojawia się w dziwnych miejscach i uczestniczy w podejrzanych wydarzeniach. Inni wielcy i znani filozofowie, to np. Kristeva, Derrida, Searle, Althusser, którzy uwikłani są bezpośrednio w kradzież cennej kartki z zapisem siódmej funkcji języka. To filozofowie zajęli się jej fałszowaniem, co niektórych z nich doprowadziło nawet do zbrodni (Kristeva wynajęła bułgarskie służby specjalne). A inni myśliciele tacy jak: Jakobson, Deleuze, czy Foucault? Wszyscy oni są podejrzani jako twórcy przełomowego zwrotu językowego we współczesnej filozofii, antropologii, w językoznawstwie, psychologii. Ale ich związek z tą aferą jest różny, podczas kiedy jedni chcą ukraść oryginał zapisany przez zamordowanego Barthesa, to drudzy robią wszystko, by im to uniemożliwić. Stawką jest nie tylko władza, ale też osobisty prestiż, bo „język jest podstawą wszystkiego, to studiowanie języka jest tym samym, co studiowanie filozofii, socjologii, psychologii.” [12]Wiara w to, że język jest najlepszą sztuką, najdoskonalszą bronią, zabójczą trucizną, że reprezentuje siłę i władze, wywołuje ogromne emocje. Można się o tym przekonać, zaglądając do Logos Klubu. gdzie przegrani oratorzy tracą kciuki i inne części ciała, występując w słownych pojedynkach. Wszyscy uczestnicy tych niezwykłych pojedynków, przekonani są o tym, że przy pomocy języka można rządzić, sterować ludzką mentalnością, kształtować społeczną wyobraźnią, zarządzać procesami. Tajemnica i moc władzy tkwi w siódmej funkcji języka, którą na karteczce zapisał Barthes pod wpływem lektury Jakobsona, amerykańskiego językoznawcy. Opisane z ich udziałem wydarzenia dzielą się na prawdziwe i fikcyjne, a z perspektywy fabuły literackiej stanowią oś intrygi. Dodajmy, że jest to misterna fabuła, złożona z wielu scen i niespodziewanych zwrotów akcji, a mimo to tworzą one spójną historię. na która składają sie tak niezwykłe miejsca i spotkania jak gabinet Giscard’a i Mitterand’a, narady redakcyjne, przyjęcie u Kristevej, sale uniwersyteckie, znane, paryskie i włoskie kawiarnie itd. Sama poszukiwania karteczka to jedna z kopii, przy tym nie wiadomo która z nich prawdziwa. Kopie te mnożą się i stają się przewodnim motywem wszystkich wydarzeń, które skupiają się wokół ich poszukiwania przez różne grupy myślicieli oraz zainteresowane jej posiadaniem zagraniczne służby specjalne i grupy terrorystów. Prawdziwa kartka, zapisana przez Barthesa, trafia do Mitterand’a. Została ona wykradziona prawowitemu właścicielowi podczas gościnnego obiadu przez współpracownika przyszłego prezydenta. Dzięki temu Mitterand wygrał wybory, starając się o fotel prezydenta Francji, co odkrył Simon Herzog. Fałszywą kopię zdobywa Kriesteva dla swojego męża, który padł jej ofiarą. W pojedynku z Eco, mąż Kriestevej sromotnie przegrał w Logos Klubie, za co poniósł przewidzianą karę. Są więc w powieści Binet’a trupy, pościgi, fałszywe ślady, maskarady, prawdziwe uczucia i farbowane przyjaźnie. W końcu Simon stwierdza, że „Chyba jestem uwięziony w jakieś pieprzonej powieści.” Język nie tylko rządzi losem bohaterów, ale też prowadzi do zmiany ich tożsamości. „Barthes odkrył klucz do siódmej funkcji języka – magicznej mocy, pozwalającej przejmować kontrolę nad myślami i działaniami ludzi […].” [13]Komisarz i Simon doświadczyli tego sami, przy tym Simon jest posiadaczem szczególnego zmysłu „językowego”, któremu zawdzięcza praktyczną znajomość semiologii. Sprawia wrażenie kogoś, kto spontanicznie posługuje się siódmą funkcją języka, dysponując jakąś formą językowej intuicji praktycznej.
Biorąc pod uwagę korowód postaci, występujących w Siódmej funkcji i łączących ich ze sobą powiązań, odczytać można na kila sposobów ten filozoficzny thriller. Na przykład jako powieść szkatułkową; z jednej opowieści wyłania się druga. W jednej z kilku jej wersji można pójść śladem Eco, który co prawda nie pojawia się od początku historii siódmej funkcji języka, niemniej jednak posiada wiedzę o tym, co się z nią działo, dzieje i wydarzy się w przyszłości. W tej powieści skupić się można na Kristevej, która pełni wiele tajemniczych ról, związanych z Brthesem, jego zapisem siódmej funkcji, kradzieżą tejże karteczki. Poznajemy ją w kręgu filozofów, kiedy odwiedza Brthesa w szpitalu, a zaraz po tym pielęgniarka znajduje uduszonego filozofa. Czy Kristeva zabiła go lub przyczyniła się do jego śmierci? Czy kiedy tańczy z Paulem de Mannem lub rozmawia z Foucaultem albo dyskutuje z adorującymi ją studentami, nie knuje kolejnego spisku? Urzeka wdziękiem, inteligencją, imponuje swoją wiedzą, a czasami wzbudza litość i podziw kiedy, „Kriestewa przemierza szybkim krokiem plac św. Marka, trzymając w objęciach urnę.[…] Wchodzi na mały mostek na rio de Frari i zatrzymuje się po środku. Stawia urnę na kamiennej balustradzie. Simone i Bayard są tuż za nią […]Wyciąga zza bluzki jakiś papier złożony we czworo. […] Kriesteva spokojnie, powoli zaczyna ją drzeć.”[14]
Kto jest bohaterem, a kto narratorem tej powieści? Najbardziej obiecujący trop prowadzi do Simona, który jest przewodnikiem i mediatorem, łączy zdolności logicznego myślenia ze zdolnością do odczytywania znaków. Jest też ukochanym Bianki, zwycięzcą jednego z turniejów oratorskich w Logos Klubie. Jedynym, który odkrył, że nie tylko pełni rolę bohatera powieści, ale że sam może wpłynąć na swój los. Bohater jest przecież tym kimś innym od autora, który ma prawo do decydowania o swoim życiu! Czy przez to stracił czy zyskał, czy zafascynowanie siłą i wszechobecnością języka zbliża go do świata czy oddala? „Czym dla ciebie jest rzeczywistość?[..] Skąd wiesz, że nie jesteś w powieści ? Skąd wiesz, ze nie żyjesz w jakieś fikcji? Skąd wiesz, że jesteś rzeczywisty?[15] w ogóle skąd wiesz, że jesteś? Można też opowiedzieć o siódmej funkcji języka z perspektywy innych postaci, a więc znakomitych filozofów czy żigolaków, z których jeden znał ją na pamięć, w tak niezwykły sposób spełniając prośbę Barthesa. Pewnym kontrapunktem dla postaci Simona byłaby historia komisarza Bayarda, który reprezentuje „zdrowy rozsądek” nie poddający się urokom filozofii, o czym wymownie świadczy chociażby jego odpowiedź na pytanie „Skąd wiesz, że jesteś rzeczywisty”-„Pieprzony jesteś, czy jak? Rzeczywistość to jest to, co się przeżywa, i koniec.”
Dodam od siebie, że zawsze byłam przekonana o tym, że filozofia tylko wtedy ma sens, kiedy jest świadoma swoich ograniczeń. Literatura boleśnie tego doświadcza, bo nie może na tym samym fabularnym planie opowiadać różnych historii o postaciach, z którymi trudno się rozstać zarówno autorowi jak i czytelnikom. Tym bardziej, że siódma funkcja języka wciąż działa, i to nie tylko w przypadku wieczoru wyborczego Mitteranda, ale również i wtedy, kiedy to, co „było nie do pomyślenia, wydarza się”. O czym świadczy historia Simona, który nasłanych na niego zabójców, kieruje w stronę zleceniodawcy. „W rzeczywistości chodzi o trafną spekulację”, czyli o właściwe rozpoznanie znaków. Simone jest bohaterem swojej powieści, więc kto ją napisał, czy też co mu się napisało? Czy Simon jest detektywem? Skoro komisarz prowadzi śledztwo, to kim jest Simon przy jego boku? Przewodnikiem po labiryncie, czy też tym, który wyprowadził komisarza Bayarda z tego miejsca, i przy tym sam zrozumiał więcej niż mógłby dowiedzieć się z bibliotecznych ksiąg „Kiedy cię spotkałem byłeś szczurem bibliotecznym, wyglądałeś na prawiczka w stylu dziecię kwiat, a teraz spójrz na siebie; masz na sobie dobrze skrojony garniak, spotykasz się z dziewczynami, jesteś wschodzącą gwiazdą Logos Klubu. A sam Simon dodał „I straciłem prawą rękę”.”[16]
Powieść Bineta przypomina wszystkie kryminały, które opowiadają ciekawą historię z dużą ilością zamordowanych i podejrzanych, z tajemniczymi postaciami, które mają do spełnienia sekretną misję, z oratorami i politykami, z zamachami terrorystycznymi, szpiegami i szlakami prowadzącymi od Paryża, przez amerykański kampus uniwersytetu Cornell, aż do Włoch. Współczesna republika filozofów to kilka ważnych punktów na mapie semiologów. W tej fascynującej książce naleźć można zanany motyw z powieści kryminalnych: dwójka bohaterów, których nic ze sobą nie łączy, spotykają się w związku z prowadzonym śledztwem. W trakcie trwania śledztwa zaczynają darzyć się zaufaniem, a nawet przyjaźnią, a dzielące ich różnice wieku, charakterów, edukacji, kompetencji itd. tworzą szeroko zakrojone ramy współpracy. Kiedy komisarz Bayard zorientował się, że zrozumienie książek znanego, francuskiego myśliciela i wykładowcy przekracza jego możliwości, szuka pomocy i znajduje ją w osobie młodego doktoranta uniwersytetu Vincennes. Opis tego ośrodka uniwersyteckiego i jego studentów, podobnie jak to miało miejsce z wizytą komisarza w College de France, gdzie rozmawia z Foucaultem, przypomina o walkach politycznych lat 80. Ujawniają się one ścieraniu się poglądów środowisk skrajnie lewicowych z prawicowymi, z odwołaniem się do filozofów jako przywódców tych ruchów. Filozofia ma to do siebie, że rozpala rewolucje w głowach studentów, a atmosfera geopolityczna tych lat sprzyjała takim buntom. Przejawiała się ona w hasłach, napisach, gniewnych okrzykach, a ich siła tkwiła w języku walki, konfrontacji, protestu.
Czym zatem jest siódma funkcja języka dla Simona? Techniką, sprawnością, metodą, którą należy ćwiczyć, chociażby po to, by w przyszłości zostać prezydentem. Przynosi ona ze sobą pytanie wraz z zagadką kryminalną o tożsamość głównego bohatera, bo zakładam, że jest to Simon. Czy jest on bohaterem powieści, czy jest kimś rzeczywistym jako postać literacka? Zostawmy go z tym pytaniem, może Simon któregoś dnia pogodzi się z tym, że żyje w podwójnych opowiadaniach: rzeczywistym i literackim. Bo jako bohater powieści jest nim rzeczywiście, a jako rzeczywisty Simon jest zawsze dla siebie narratorem. A kim jest Sult, i czym się różni powieść Miłkowskiego od filozoficznego thrillera Binet’a?
Stwierdzenie oczywistego faktu, że to są dwie różne powieści o odrębnych fabułach i innej oprawie filozoficznej, niczego nie wyjaśnia. W ich opisach i recenzjach, podkreśla się, że są to powieści wyróżniające się dwoma cechami: intelektualizmem i filozofią. Każde z tych określeń wskazuje na charakter intrygi i na sposób jej przedstawiania. Intelektualizm powołuje się na wymiar poznawczy fabuły, a filozofia wiąże się z rozwiniętą spekulacją, co prowadzi do problematyzacji rzeczy i stanów, które wydają się zrozumiałe i oczywiste. O ile Binet starał się swoją opowieść zbudować na kilku, przecinających się planach, to historia opowiedziana przez Miłkowskiego jest osadzona w Krakowie z kilkoma głównymi postaciami i sześcioma (oprócz przewodniczącego Sulta) członkami komisji. Sprawia wrażenie, że to, co najważniejsze w niej, dzieje się między ludźmi i w nich samych, a nie na zewnątrz, w wydarzeniach, czy w podróżach. Przypomina pokój z lekko tylko uchylonymi drzwiami, w przeciwieństwie do wieży Babel w „Siódmej funkcji języka”. Zwarta konstrukcja ułatwia lekturę „Systemu Sulta”, ale sama treść, mimo atrakcyjnej formy, wymaga uważnej lektury. Intrygi, rozmowy, filozoficzne dyskusje i abstrakcyjne rozważania sytuują się na wielu, dyskursywnych płaszczyznach. Są one ciekawie wplecione w główny wątek intrygi i nieustannie go pogłębiają o nowe, odkryte fakty. To, co je ze sobą wiąże, to nie tylko zadanie zlecone Sultowi przez ministra, ale też jego dojrzewanie do psychicznej samodzielności. Motyw prawie Gombrowiczowski, dyskretnie podjęty przez autora. W tej powieści pojawia się też pytanie o to, kto jest jej bohaterem i autorem intrygi? Sult konsultuje się we wszystkich ważnych kwestiach z prof. Winklerem, który pozostaje w cieniu wydarzeń. Chociaż jego rola w istocie nie ogranicza się tylko do doradztwa i przynajmniej do pewnego czasu Sult nie jest tego świadomy. Winkler, podobnie jak i Sult, jest filozofem, obydwaj są profesorami filozofii, co pozwala im swobodnie korzystać z filozofii jako sztuczki i narzędzia manipulacji. Sult posługuje się zręcznie tym narzędziem w stosunku do członków komisji, a Winkler umiejętnie manipuluje swoim najzdolniejszym uczniem.
To za sprawą Winklera zwołano komisję, by odpowiedzieć na pytanie czy Bóg istnieje? Aby je rozwiązać, trzeba zmierzyć się z dowodami na istnienie/nieistnienie Boga i przedstawić je zgodnie z zapisem, jaki znaleźć można w historycznie najważniejszych koncepcjach. Kolejny krok to krytyka tych dowodów, a więc omówienie pozytywnych i negatywnych „konsekwencji rozpowszechniania religii w społeczeństwie, a także możliwymi skutkami podjęcia określonych decyzji przez komisję.”[17] Rzetelnie, ze zrozumieniem i znanymi argumentami wykazującymi konieczność istnienia lub nieistnienia Boga. „[…] NA TYM BĘDZIE POLEGAŁA PRACA W KOMISJI, ŻE WSZYSTKO TRZEBA BĘDZIE PRZEPROWADZIĆ OD LEWEJ DO PRAWEJ, WYPOWIADAĆ SIĘ W SPOSOB PEŁNY I DOBITNY – NIE BĘDZIE MOŻNA SOBIE POZWOLIĆ NA SKRÓT MYŚLOWY.”[18] Rzecz zatem dotyczy nie tylko rekonstrukcji znanych z historii filozofii dowodów, przemawiających za istnieniem Boga lub go negujących, ale też sposobu, w jaki należy to zrobić. Ponieważ daje on gwarancję obiektywnej rzetelności, dzięki której można osiągnąć „Porządek chronologiczny, ciąg logiczny i terror sylogizmów”. Filozofia jako warsztat racjonalnego myślenia ma w tym przypadku spełnić dwie funkcje: zapewnić niezbędny obiektywizm i tym samym stanowić swoiste alibi nie do podważenia. Aby tak się stało, należało odpowiednio dobrać członków komisji, którzy wywiązaliby się z tych obowiązków naukowego obiektywizmu i historycznej rzetelności. Sult miał przed sobą konkretne zadanie polityczne, a rozstrzygnąć je musiał na drodze debaty filozoficznej. Oprócz klucza, ułatwiającego wybór poszczególnych osób, należało je odpowiednio dobrać do siebie, do czego przydały się wywiady, jakie od lat zbierała żona Sulta. To nie były zatem przypadkowe jednostki, ich obecność w komisji oparta była na pewnej z góry założonej strategii (filozofia jako poręczne narzędzie). Na drugim planie, w cieniu tych wydarzeń, rozgrywają się potyczki, dochodzą do głosu interesy, ujawniają się osobiste ambicje Winklera i ministra, nie mówiąc o samych członkach komisji. By wywiązać się ze swojego zadania, młody profesor filozofii musiał sięgać po takie środki perswazji jak: siła, przemoc, zastraszenie, szantaż. „Jesteśmy na miejscu jakiejś zbrodni? To już ty będziesz musiał zdecydować”[19]. Dodajmy, dla tego zdolnego filozofa praca naukowo-dydaktyczna na uczelni nie była ani pasjonująca ani nie przynosiła mu satysfakcji. Dopiero organizacja i prowadzenie posiedzeń powołanej przez siebie komisji, sterowanie jej członkami, gry i gierki, jakie z nimi prowadził, przyniosły ze sobą emocje, napięcia i zadowolenie. Upraszczając, można powiedzieć, że Sult w roli manipulanta czuł się znacznie lepiej niż w swoim uczelnianym gabinecie.
Ta pozornie prosta fabuła w istocie składa się z kilku pomysłowych historii, które same w sobie mogłyby stanowić źródło intrygi: rozmowa w gabinecie ministerialnym w Warszawie, prywatne narady prowadzone w domu małżonków Winklerów oraz w mieszkaniu Sulta i jego żony Marii, gdzie uwięziony został i poddany „torturom” jeden z członków komisji. Drugi gość, zaproszony na kolację (jako członek komisji), także stał się przedmiotem perfidnej manipulacji, chociaż od początku wykazywał się życzliwością i zaufaniem. Spacery po Krakowie i towarzyszące im rozmyślania, restauracje na Kazimierzu, posiedzenia komisji w podziemiach Teatru Starego – to miejsca spotkań, rozmyślań czy naukowej debaty. Narracja jest urozmaicona, bo zawiera różne formy komunikatów, dialogów, raportów ze spotkań komisji, wywiady z Gorgasem (który uruchomił cała lawinę zdarzeń) oraz z członkami komisji. Herbatki u Winklerów mają charakter kameralny, ale tutaj podejmuje się najważniejsze decyzje i omawia strategie. Autor pokazuje bohaterów, łącznie z członkami komisji od kilku stron, co pozwala lepiej zrozumieć ich postawy i działania. Każde wypowiedziane zdanie, uwaga czy refleksja mają swoje znaczenie dla kwestii zasadniczej, jaką jest werdykt komisji zgodny z oczekiwaniami Sulta.
Sam tekst został przez autora podzielony na trzy części: teorię, praktykę i system. Każda z nich prowadzi do kolejnej, ale pytanie czy Bóg istnieje ostatecznie ma swoje dwie konotacje: w filozofii i w życiu. Moment między nimi jest zawieszony tak jak między czerwonym a zielonym światłem, a konkretnie „Maria[..] złapała Sulta za rękę […] .Miała wrażenie, że widziała moment, kiedy czerwone światło już się nie paliło, a zielone jeszcze nie.-Zielone- powiedziała. Chodź…”[20] Czytelnik razem z Sultami przechodzi na drugą stronę, by dalej rozważać kwestię istnienia/nieistnienia Boga. Czy są to pytania, które mogą zostać rozstrzygnięte na drodze czystej spekulacji? Czy nie kryją się za nimi przekonania, osobiste preferencje czy też własne dowody? Jeśli szukamy sprzymierzeńca w filozofii, to na jej terenie łatwo znaleźć argumentację opowiadającą za lub przeciw istnieniu Boga.
Jest i druga strona, do której prowadzą fundamentalne pytania i te dotyczą już nie przedmiotu dyskusji, ale samych dyskutantów, ich możliwości bliższego poznania siebie, swoich reakcji, emocji i determinacji. Manipulując innymi, Sult późno odkrył, że on sam jest zręcznie sterowany przez swojego mentora, profesora Winklera. „Od kiedy pan miał to obmyślone? od początku? Od kiedy powołałem komisję /od mojej rozmowy z ministrem?/ A nie przyszło ci czasem do głowy ,że może jeszcze wcześniej? […] Nie pomyślałeś o tym?”[21] Może gdyby Sult był filozofem, a nie tylko profesorem filozofii, co zawsze podkreślał, domyśliłby się znacznie wcześniej, że jest dublerem na tej scenie, którą zaprojektował Winkler. Sult jest opisany jako człowiek pochłonięty rozważaniami, układający możliwie racjonalne scenariusze, jednym słowem jest wcieleniem kartezjańskiego „cogito ergo sum”. Trudno, czytając System Sulta, nie próbować wnikać w jego sposób rozumowania, nie podjąć dyskusji a przynajmniej nie próbować włączyć się w jego dociekania i wyprowadzone z nich wnioski. Kiedy i dlaczego korzystamy z niedozwolonych środków, by osiągnąć swój cel? Kiedy i dlaczego rezygnujemy z imperatywu Kantowskiego przenosząc własne interesy nad cudze dobro? Pytania te są tylko echem lektury, bo w istocie uwaga czytelnika skupiona jest na samych debatach i towarzyszących im rozgrywkach za kulisami.
Przyznaję, że „System Sulta” jest przede wszystkim powieścią intelektualną, a dopiero wtórnie można ją uznać za kryminał. Oponując, czytelnik powie, „owszem zgadzam się, że jest to intelektualna powieść, jeśli ten przymiotnik jest niezbędny, ale nie kryminalna, przecież nikt nie został zamordowany i nie jest prowadzone śledztwo w jego sprawie.” Można wskazać na dwa, różne źródła zbrodni dokonane przez Sulta z udziałem Winklera i Marii Sult, pierwsze z nich ma charakter metaforyczny. Komisja wydając werdykt, że Bóg nie istnieje, tym samym mentalnie dokonała owej zbrodni za pomocą ciągów logicznych i sylogizmów. By jednak do tego doszło, najpierw uwięziono Berga i go „urobiono”, a następnie oskarżono za ten czyn niewinnego ks. Konarskiego. Zarzucając mu manipulacje, szalbierstwo i chęć popełnienia zabójstwa. „Przedwczoraj wieczorem został na klatce schodowej napadnięty przez niezidentyfikowanego sprawcę. Zadano mu szereg ran kłutych […] Narzędzie o milimetry ominęło kluczowe arterie.”[22] Z tych oczywistych powodów można powieść Miłkowskiego uznać za przypowieść kryminalną.
Dwie powieści: Binet’a i Miłkowskiego swoją fabułę opierają na intrydze filozoficznej, tzn. wywołanej przez problem natury filozoficznej. Czytelnika zaskakuje pomysł na niecodzienną intrygę, jaką stanowi siódma funkcja języka czy pytanie o dowody na istnienie/nieistnienie Boga. W pierwszym przypadku chodzi o żądzę władzy, a w drugim formalnie o pieniądze (niewyobrażalna suma zwrotu pieniędzy, które kościół byłby winien wiernym, gdyby okazało się, że Boga nie ma).W istocie jednak rzecz dotyczy intelektualnej i życiowej przygody, jakiej doświadczył Sult w trakcie realizacji powierzonego mu zadania. Wszystkie podjęte przez niego działania i zainspirowane wydarzania mają wieloraki kontekst; teoretyczny (założenia, projekt), praktyczny (decyzje i czyny), by zsumować się w pewną całość, czyli system. Występują one nie w wersji podręcznikowej, ale powieściowej, a więc uwarunkowanej życiem i działaniami konkretnych postaci. Problematyka filozoficzna, jak na to wskazuje powieść Binet’a, Miłkowskiego czy Stancika pojawia się w kryminałach w różnej postaci i tym samym odgrywa w nich różną rolę. A konkretnie; a. filozofia jako problem lub rozwiązanie może stać się źródłem intrygi, b. filozofia jako zbiór dowodów i argumentów stanowi dobry materiał do wykorzystania w śledztwie, c. filozofia jako sposób myślenia i wyjaśnienia, d. filozofia jako postawa i punkt odniesienia dla przyjętej interpretacji, e. filozofia jako sztuka odkrywania paradoksów i absurdów, f. filozofia jako sposób dociekania i twórczości, g. filozofia jako styl życia, postawa życiowa. Z tymi wszystkimi funkcjami i ujęciami filozofii można spotkać się, czytając powyżej omówione powieści. Zgodnie ze wstępnymi uwagami o związkach kryminału z filozofią, należałoby by do tych wymienionych punktów dodać trzy. Była o nich mowa w pierwszej części, chodzi o zgodność celów – dotarcie do prawdy, przyjęcie pierwotnego istnienia świata oraz założenie o ontycznej, moralnej i prawnej różnicy między dobrem a złem.
Czytelnik kryminałów filozoficznych sam ocenia literacką i sensacyjną wartość tego rodzaju powieści. Ja zdecydowanie chciałabym jeszcze pozostać przy tych lekturach, nawiązując do problematyki związanej z charakterystyką indywiduum i podmiotu na przykładzie filozofa-detektywa. Zagadnienie to jest istotne ze względu ma współczesne dyskusje dotyczące pozycji i statusu podmiotu. Kryminały wymagają wyrazistych postaci, zdecydowanych, energicznych i zdolnych do ponoszenia ryzyka. We współczesnych kryminałach, o czym już była mowa, detektyw lub komisarz łączy w sobie „tradycyjne” cechy silnej podmiotowości z nowoczesnymi formami życia. Praca komisarza/detektywa nie podlega szablonom, przeciwnie wymaga inicjatywy, szukania nowych rozwiązań i podejmowania niebezpiecznych akcji. Jak każda baśń tak i powieść kryminalna ma za zadanie czytelnika oczarować i zafascynować niezwykłymi bohaterami. A skoro ma to być baśń rozumna, to jej bohaterowie powinni wykazać się niecodziennym refleksem, wrażliwością, decyzyjnością i brawurą. Posiadają więc cechy mocnych podmiotów, które wyraźnie ujawniają się w sytuacjach konfliktowych, ekstremalnie trudnych, łącznie z zagrożeniem życia. Od aktywności detektywa, jego umiejętności wiązania ze sobą faktów w logiczną całość i wynikających stad wyborów zależy powodzenie całego śledztwa. Można określić go jako podmiot w akcji, bo poznajemy go jako aktywnego bohatera, ścigającego przestępcę. Czyni to na wiele sposobów, zgodnie z własną inicjatywą, potrzebami i stanem zagrożenia. Detektyw jako postać literacka musi być atrakcyjny dla czytelnika, a więc w jakimś stopniu imponować mu, intrygować, wywoływać silne emocje. Silnej osobowości należy przeciwstawić słabą tożsamość, kłopoty w życiu codziennym, rozwody, brak stałych związków, alkoholizm czy narkotyki. Wynikają one nie ze słabości, ale z obcowania ze złem. Długotrwałym, intensywnym, zatruwającym psychikę detektywa.
Jak można wyjaśnić ten pozorny paradoks, zachodzący między silnie określonym podmiotem a słabą, rozpadającą się tożsamością? Masowa wyobraźnia kształtuje trzy portrety bohaterów kryminałów: fizycznie i psychicznie mocny człowiek (samodyscyplina) i jednocześnie wrażliwy, samotny, pogrążający się w samozatraceniu (czemu towarzyszy alkohol, narkotyki itd.). Drugi schemat reprezentuje samotny wilk-myśliciel, dziwak, emocjonalnie zraniony (np. utrata rodziny, zdrada ukochanej czy samobójstwo przyjaciela) i trzeci, popularny schemat dzielnego i uczciwego komisarza, który został np. niesłusznie oskarżony o defraudację pieniędzy albo o umyślne spowodowanie śmierci swoich kolegów, co zadecydowało o jego negatywnego stosunku do tzw. normalnego życia. Na te proste szablony pisarz nakłada różne farby, koloryzując tym samym prywatne życie detektywów i ich złożoną psychikę. Dopełnia ten obraz zagrożeniami związanymi z prowadzonym śledztwem, czym zyskuje sympatię ze strony czytelnika.
Do przeprowadzenia analizy podmiotu w powieściach kryminalnych może okazać się przydatna etyka narracyjna. Ponieważ uwzględnia ona zewnętrzne i wewnętrzne przemiany, jakie w ostatnich 70 latach nastąpiły w naukach humanistycznych. W rezultacie czego podmiot znajduje siebie we własnej opowieści, a literatura jest jej najlepszym zapisem. Opowieść kryminalna jest zatem szczególnie ważną rozprawą o podmiocie-w akcji, w której ujawnia się jego indywidualność i zdolność do rozumienia własnego położenia. Praca detektywa staje się doświadczeniem granicznym, a więc niepodzielnym.
W trzeciej i ostatniej części tego wykładu, losy filozofa – detektywa będą rozważane pod kątem rozrywki, jaką oferuje czytelnikom literatura popularna.
3. Filozoficzny kryminał jako wyrafinowana rozrywka
Była już mowa o tym, że kryminał jest przypowieścią filozoficzną, a nawet można go zinterpretować jako rozumną baśń. Rzecz dotyczy nie tylko występującego napięcia między dobrem a złem, ale również między rozumem a namiętnościami. Rozrywka, jaką oferuje kryminał, może przyjąć dwie formy: albo przeważa w niej obłąkanie, żądza mordu czy szaleństwo chorego umysłu albo dominuje pojedynek między rozumem czystym (w Kantowskim znaczeniu) a rozumem instrumentalnym. W kryminale filozoficznym, niezależnie od tego czy uczucie, czy rozum bierze górę, ważna jest rola czytelnika jako uczestnika wydarzeń. Muszą go wciągnąć, zaintrygować, zaskoczyć i emocjonalnie poruszyć. Do schematu, który występuje w każdym kryminale, filozoficzne kryminały wnoszą ze sobą pewną finezję złożonej gry, jaką prowadzi detektyw czy komisarz z otoczeniem, bogactwo tropów, znaczeń i paradoksów. Wszystkie te logiczne i sofistyczne gry słowne, zbliżają do rozwiązania zagadki w sposób, który nie tylko wprowadza w błąd poszukiwanego mordercę, ale także czytelnika. W tych kryminałach rozum nie zawsze zwycięża, ale za to zawsze wzbudza namiętności większe niż uczucia, jak na to wskazują oratorskie pojedynki w Logos Klubie. Dzięki temu, że można odkryć różne możliwe warianty zbrodni i je skonfrontować z informacjami uzyskanymi podczas śledztwa, kryminał zyskuje podwójnie na swojej atrakcyjności. Do czego prowadzi pomysłowa intryga i konstrukcja fabularna np. oparta na filozoficznych i teologicznych dowodach, dotyczących istnienia/nieistnienia Boga. Logika, erystyka, hermeneutyka, dialektyka pozwalają na ciekawą słowną rozrywkę, przypominającą np. szarady matematyczne. Można też zmieniać układy i porządki myślenia, wzbogacać słownik o terminy greckie czy łacińskie, odwoływać się do zapomnianych dzieł czy drwić z teorii spiskowych. Kryminały bawiąc, mają też poruszyć czytelnika, zaskoczyć go nowymi możliwościami rozumienia zagadki kryminalnej. Jest to też forma rozrywki intelektualnej i z pewnością kryminał filozoficzny powinien ją zapewnić w stopniu optymalnym. Pod warunkiem, że piszący jest utalentowanym pisarzem i wie jak i po co korzystać z filozofii jako materiału literackiego.
Filozofia może też być rozrywką w postaci pojedynków i bitew, jakie toczą między sobą filozofowie- na argumenty, wiedzę i jej praktyczne zastosowanie. W tym celu Simon wykorzystuje semiologię, lepiej niż inni wiedząc jak rozpoznawać znaki. Daje mu to intelektualną przewagę i pozwala skuteczniej działać, a nawet wygrywać turnieje w Logos Klubie. Tego rodzaju intelektualna gra wciąga, rozpala też namiętności, jak to miało miejsce wśród uczestników komisji Sulta. Filozofowie zwykle mają dwie słabości: pragną władzy nad światem oraz wierzą w to, że dzięki sztuczkom filozoficznym są w stanie wpływać na ludzkie wybory i postawy. Pierwszy przypadek miał miejsce w Siódmej funkcji, a drugi w Systemie Sulta.
Zadajmy jeszcze pytanie czy wspomniane, filozoficzne kryminały reprezentują literaturę popularną, czy należałoby je przenieść na górną półką? Z pewnością omawiane pozycje z powodzeniem mogą zajmować dwie wspomniane półki. Wśród czytelników kryminału znajdują się odbiorcy o różnych potrzebach intelektualnych, o rozmaitej wrażliwości literackiej, lubiących lub nie intelektualnie złożone zagadki. Przy tym każdy kryminał wiąże ze sobą i obejmie dwie formy powieści: tradycyjną, obyczajową oraz nowoczesną, wielowariantową. Zachęca więc do możliwie szerokiej lektury, z której każdy może wybrać odpowiednie wątki, nie wnikając w materię sporów. Filozofia nie przesądza o tym, na ile dany kryminał staje się popularny, chociaż nie obiecuje łatwej lektury. Stawia pewne wymagania przed czytelnikiem, który ostatecznie zawsze może pominąć bardziej spekulatywne dyskusje. Na tym też polega przywilej kryminału, czytelnik może wybrać sobie różne sposoby lektury. Dokonując albo pewnej selekcji albo ją rozwijając przy pomocy własnej wyobraźni i dociekliwości. Czytelnik szukając kolejnych, wciągających historii kryminalnych sięga po nowe propozycje, wybierając je zwykle na podstawie dwóch kryteriów: książki na podróż i do domu, czytanych dla relaksu. Łączy te lektury nadzieja na wciągającą akcję, a dzieli czas i nastrój, a sama podróż mija szybko, kiedy czyta się albo ulubionego autora powieści sensacyjnych albo zwięzłą historię kryminalną. Dla relaksu sięga się po grubsze dzieła, po to, by zanurzyć się w zawiłe akcje i śledztwa. W podróży chodzi o to, by czas mijał szybko, a odpoczywając chcemy zatrzymać czas, uciec od jego tempa. Łatwiej wtedy o lekturę znakomitego hiszpańskiego pisarza Maraisa czy Miłkowskiego albo Mariusza Czubaja. Jego świetnie napisane powieści sensacyjne wymagają uważnej lektury, ponieważ kładą nacisk na wiarygodność kulturową i psychologiczną bohaterów (np. Heinza czy Hłaski). Dodajmy, kryminał jest literacką formą bardzo pojemną, ale to nie znaczy to, że można go połączyć z dyskursem filozoficznym, by zyskał na swojej atrakcyjności jako literatura popularna z „ambicjami”. Kryminał nie jest opowieścią o filozofii, może odwołać się do niej pod warunkiem, że filozofia stanie się immanentną częścią opowiadanej historii jak w przywołanych powieściach Binet’a i Miłkowskiego.
[1] Autorem tego pięknego sformułowania jest R. Mróz, Trawers, Filia, Poznań 2016, s.571 (a wyżej znajdujący sie cytat z Trawersu o opowieści jest także z tej samej strony)
[2] B. Trocha, Kategoria spotkania we wczesnej powieści detektywistycznej, w Na tropie motywów. Literatura kryminalna, pod red. A.Gmery, Kraków 2016, s.44.
[3] określenie to zostało po raz pierwszy użyte przez włoskiego filozofa Giorgia Agambena (ur.22 04 1942)
[4] Świat i rzeczywistość to pojęcia, które sie ze sobą powiązane, mimo że mają inne konotacje -np. P.M. Markowski pisze: „ „rzeczywistość” to świat, w którym czuję się „u siebie” i który został skonstruowany przez za pomocą wartość, opinii i wierzeń” Tenże, Wojny współczesnych plemion. Spór o rzeczywistość w epoce populizmu, Wydaw. Krater, Kraków 2019, s.358.
[5] S.Kraucer, autor nieprzetłumaczonej na język polski książki pt. Powieść detektywistyczna. Traktat filozoficzny, przyjmuje , że kryminał jest „filozoficznym ujęciem współczesnego społeczeństwa i współczesnej kondycji człowieka.” za A .Lipszyc, Prawo i pustka: Kraucer o kryminale, w: Na tropie źródeł. Literatura kryminalna, pod, red. A. Gmery, Wydaw. EMG, Kraków 2015, s.171.
[6] L.Binet, Siódma pieczęć języka, tłum. W. Dłuski, Wydaw. Lit. Kraków 2018, s.328.
[7] O. Tokarczuk, Czuły narrator, Wydaw. Lit., Kraków 2020, s.227
[8] M .Miłkowski, System Sulta, Wydaw. ELITE, Warszawa 2019,.
[9] idea gloglobusa to połączenie zmysłu technicznego z fantazją i wręcz poetycką wyobraźnią, zwykłym opilstwem i turpizmem ( cała metalowa konstrukcja gloglobusa z podłączonymi rurkami do miejscowości, słynnych z produkcji przednich nalewek, likierów, koniaków, i wódek itp. mieści sie w podziemiach grobowca, gdzie miłośnik trunków wszelakich zasiada na sofie, gdzie spoczywa trup właściciela i razy się wodą ognistą.
[10] P. Stancik, Bezrożec, tłum.E.Zimna, Wydaw.Dowody na Istnienie, Warszawa 2020.
[11] L. Binet, s.209.
[12] L. Binet, s.301.
[13] informacja na okładce
[14] L. Binet, 398/399.
[15] j.w., s.s.400.
[16] L. Binet, s.428/9.
[17] M. Miłkowski, s.223.
[18] M. Miłkowski, s.225.
[19] j.w,s.408.
[20] j.w. s.478.
[21] j.w.,s. 399.
[22] j.w., s., 463/464.