Od przeszło dwóch dekad naukowcy, reprezentujący różne dziedziny, otwierają warsztaty z tzw. granicznymi pytaniami, wykraczającymi poza obszary dotychczasowej wiedzy. Próbują tym samym  wskazać  zarówno na związki, jakie zachodzą  między różnymi zjawiskami, wydarzeniami i ludzkimi postawami, a koniecznością  zmiany naszej optyki poznawczej. Nie tylko rozszerzonej, ale  też świadomej  swoich ograniczeń, co w przypadku kwestii etycznych  przekłada się często na wielość niespójnych teorii, ideologii i światopoglądów. Nie chodzi o to, by z nimi walczyć, co jest  dzisiaj niemożliwe, chociażby ze względu na plemienny rozkład społeczeństwa, ale o to, by pokazać jak wiele czynników składa się na nasze postawy, wybory i działania. Tylko część z nich jest przedmiotem refleksji i kontroli. Wiedzieli o tym wielcy, greccy tragicy, przypominając, że los ludzki jest w rękach bogów. W dziełach Ajschylosa, Eurypidesa i Sofoklesa  szukać  należy pierwszych granicznych pytań, jakie wprost formułuje chór: kto decyduje o ludzkim przeznaczeniu? Los, bogowie, czy my, jaka jest nasza rola w tym dziele? Co dzieli bohatera od zdrajcy, co dzieli prawa boskie od ludzkich, czy rozum czy uczucia kierują ludzkimi losami, czy naprawdę wiemy, kim jesteśmy? Istotą tych pytań jest  zainicjowanie pewnej refleksji, pewnego namysłu, wspartego na poznawczej roli wyobraźni. Rodzi się z nich etyka jako potrzeba zrozumienia tego, co nie znajduje prostego rozwiązania, co nie mieści się w powszechnych standardach moralnych, a co dotyczy ludzkiej kondycji. Egzystencjaliści mówią o sytuacjach granicznych lub o ludzkich dramatach, kiedy nie można powołać się na uznaną zasadę, ponieważ  konkuruje z nią inna, równie ważna reguła lub ta sama, ale nawiązująca do innych praktyk społecznych. Konflikt między nimi jest nieunikniony, w takich przypadkach człowiek podejmuje decyzje, kierując się własną intuicją. W przekonaniu o jej konieczności, ale nie zawsze o jej słuszności.  Ricoeur źródeł nieuniknionych konfliktów moralnych upatrywał w ograniczeniu reguł moralnych i indywidualności ludzkich charakterów. Wahania, wątpliwości, konflikty wewnętrzne i dylematy o różnej intensywności pojawiają się na gruncie etycznym, a więc związanym z  jednostkowym życiem i losem. Upraszczając, można powiedzieć, że moralność wypływa z życia  wspólnotowego a etyka z indywidualnej woli nadania sensu własnej egzystencji. Z tego punktu widzenia rację ma Jacek Filek stwierdzając, że „Etyka (…) nie jest koniecznością , lecz możliwością. Dodając „ Etyka nie jest nauką. Etyka jest paradoksem:[1]

Jednym z takich paradoksów jest popełnienie samobójstwa na znak protestu przeciwko złu wobec zaistnienia którego jednostka czuje się bezsilna. W takich przypadkach protest w swojej postaci ostatecznej, nie ma wpływu na samo zło i jego skutki. Jest formą zamanifestowania swojego sprzeciwu, determinacji i wolności!  Nie można też go zakwalifikować do samobójstwa z poświęcenia, a przynajmniej  ten wymiar etyczny o nim nie stanowi. Chodzi o ludzką bezradność (przedmiot zainteresować Marthy Nussbaum) w sytuacji absolutnego zła, które się dzieje i jakakolwiek inna postawa wiążą się z jego akceptacją. Nieważne czy jest to akceptacja z przymusu czy z własnej woli. Z drugiej strony  walka ze złem wymaga dysponowania realnymi środkami, co w niektórych przypadkach jest nieosiągalne. Pozostaje więc albo milcząca zgoda albo sprzeciw; wybór, jakiego dokonał między nimi Adam Czerniaków był dla niego jedyny możliwy. Dlaczego?  „23 ( 1942)lipca, dzień po rozpoczęciu wielkiej akcji, czyli wywózek do Treblinki, skorzystał ze swojego zapasu cyjanku. Jeszcze rano, przed wyjściem do biura, powiedział żonie, że jeśli każą mu podpisać wyrok na dzieci, to odbierze sobie życie. Zrobił to kilka godzin później, zamknięty w swoim gabinecie w gminie.[2] Nie rozpatrujmy skutków tej decyzji ani tzw. obiektywnej słuszności, ponieważ jej miarą jest dojście do tego punktu granicznego ( ew. krytycznego), którego przekroczenie oznacza -dla konkretnej jednostki- rozpad  osobowościowy, staczanie się, upadek. Dla każdego ten punkt krytyczny  jest inny, oznacza albo  zgodę na to, co przyjmuje się za absolutne zło albo sprzeciw wobec niego. Granice kompromisu i tolerancji w takich skrajnych sytuacjach zależą od etycznej wrażliwości konkretnego człowieka. Ten samotny protest, związany z odebraniem sobie życia pod pewnym względem nie jest dobrowolny, mimo że jest aktem wolnym. Paradoks, a właściwie ludzka tragedia rozgrywa się wtedy, kiedy został osiągnięty punkt krytyczny i i nie można z tym dalej żyć; trzeba się jasno zadeklarować przed sobą, jak dalej chcę/ nie chcę żyć . Można powołać się na odpowiedzialność, sumienie czy imperatyw moralny, ale wtedy  zgubiony zostanie podstawowy wymiar tragedii: bezradność jednostki wobec absolutnego zła, punkt krytyczny i wybór między bierną (wymuszoną) akceptacją a aktywnym sprzeciwem, czyli odebraniem sobie życia na znak protestu.

To nie jest dokonały scenariusz, ale tylko wskazanie na te momenty, które decydują o etycznym znaczeniu takiego protestu. Przy tym sama forma  protestu dokonuje się albo w sferze prywatnej  (mieszkanie, biuro, gabinet ) albo publicznej. Czy ten akt publiczny zmienia sens protestu i kieruje uwagę etyka w stronę np. buntu? Zagadnieniem tym zajął się m.in. Albert Camus w swoim znanym eseju pt. Człowiek zbuntowany, gdzie wyróżnił dwa aspekty buntu: metafizyczny i historyczny. Na czym polega bunt metafizyczny?”[…] jest ruchem, w którym człowiek powstaje przeciwko  swemu losowi i całemu światu.[3] W przypadku protestu, jak  się wydaje, to poczucie całkowitej bezradności wobec  zła absolutnego staje się przyczyną odebrania sobie życia. Zła, którego nie można ani pokonać, ani zdystansować się wobec niego. To protest wewnętrzny, którego wyraz zewnętrzny  jest wtórny wobec tragiczności tego aktu. Ze względu na jego tragiczność nie poddaje się on schematycznej ocenie na czyn dobry lub zły. Dla jednych będzie to czyn wzniosły, afirmujący ludzką wolność, dla innych przykład ludzkiego dramatu. Tragiczność takiego protestu polega m.in. na tym, że nie ma on realnego wpływu na zewnętrzne uwarunkowania zła absolutnego, jest aktem „prywatnym” w gruncie rzeczy niezrozumiałym dla otoczenia. Ponieważ pozbawionym  skutecznego odniesienia do zła, do jego zwalczania lub do wzniecenia oporu. Protest, który prowadzi do samobójstwa w cieniu gabinetu nie spotyka się z aprobatą, w przeciwieństwie do buntowników, którym stawia się pomniki i kultywuje ich pamięć. Ilekroć rozmawiałam ze znajomymi o tych formach samobójstwa, spotykałam się z ich jawną krytyką. Sprowadzała się ona do dwóch  zarzutów, że jest to śmierć, która nikomu nie przynosi pożytku i że ktoś sam sobie zadaje największe zło, jakim jest dobrowolne pozbawienie się życia. Rozumowanie to opiera się na przekonaniu, że  każda forma protestu tak jak i buntu musi przynieść jakieś wymierne korzyści. Tragiczność takich postaci jak Czerniakow i jego  ostateczna decyzja, poprzedzona jest świadomością, że musi „przygotować się na śmierć”, wynika z postanowienia, że „ jeśli każą mu podpisać wyrok na dzieci, to odbierze sobie życie.[4]  Jego podpis miał usankcjonować zło absolutne, stąd decyzja o samobójstwie. 

W przypadku omawianego protestu, o jego tragiczności przesądzają motywy, a te zawsze należy rozpatrywać indywidualnie. Ostatnia uwaga; samobójstwo jako akt protestu nie wymaga ani zracjonalizowania ani próby jego usprawiedliwienia. Ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach ktoś znowu znajdzie się w tragicznej dla siebie sytuacji. Sytuacji, która odsłania ten wymiar ludzkiej kondycji, w którym bezradność równoważy wolność człowieka odmawiającego  swojego udziału w złu.  W jedyny, dostępny dla niego sposób. A wracając do greckiej tragedii, o losach jej bohaterów decydowali bogowie.  Dzisiaj o losach bohaterów decydują inni ludzie, co pod pewnym kątem banalizuje tragedię i osadza ją w ludzkim cierpieniu. Etyka interesuje, co i dlaczego w kulturze czasów minionych i obecnych wiąże się z poznawaniem i doświadczeniem ludzkiej kondycji; jednym z kluczy do jej rozpoznania jest tragiczność losu ludzkiego.


[1]     J. Filek, Etyka. Reinteroretacja, Homini, Kraków 2014, s.15.

[2]     Na śmierć przyszła pora, rozmowa z P. Dołowy przeprowadzona przez M. Grzywacz; w: Ale Historia, dodatek do GW, 20 -21 lipca 2024, s.46 

[3]     A. Camus, Człowiek zbuntowany, przeł. J. Guze,Oficyna Literacka, Kraków 1993, s.29.

[4]     Na śmierć, dz. cyt., s.46.