Śledząc losy ludzkie zauważamy, że często dochodzi w nich do zderzenia potocznie uznawanej moralności z innym, etycznym porządkiem. Na tę „inność” składa się nie tylko tragizm losu konkretnego człowieka, sytuacja, w jakiej się znalazł, ale też jego własne, nieznane do tej pory przeżycia i reakcje. Dotyczą one wprost naszych przekonań, potrzeb i utrwalonych mniemań o tym, kim jesteśmy jako ludzie. Gdzie przebiega granica między tym, co w nas ludzkie i nie-ludzkie? Dla mnie takim wyzwaniem stało się zdjęcie żołdaka strzelającego do kobiety z dzieckiem na ręku. Wokół nie ma nikogo, żadnej możliwości ucieczki ani obrony. Kobieta tuli do siebie dziecko w takim rozpaczliwym geście, że w kadrze utrwalony został jej ból .Widzowie stają się świadkami tej sceny bezradni wobec jej grozy. Nie ma słów, a przynajmniej ja ich nie znajduję na opisanie tej sceny rozpiętej między tym co, najgłębiej ludzkiej i tym, co w człowieku jest najgorsze-nie-ludzkie. Poniżej dwa inne, wymowne przykłady:
- „Gdy zobaczyłam rozerwane kulami niemowlę, skończyło się moje dzieciństwo. I obudziła się potrzeba odwetu, marzyłam , że będę żołnierzem i że będę strzelać i zabijać.”[1]
- ”Pewnego dnia zobaczyła tłum wileńskich Żydów, pędzonych z getta na rzeź w Ponarach. I przysięgła sobie – nie mając pojęcia, jak miałaby tej przysięgi dotrzymać-że ich pomści.”[2]
Dwa powyższe przykłady mają podobny scenariusz: zetknięcie młodych osób, wręcz dziewczynek (pań: Wandy Tkaczyk –Stawskiej i Marii Janion) z nieludzkim aktem, co przyniosło ze sobą tak silny, wewnętrzny wstrząs, że w jednej chwili straciły one wiarę w elementarną ludzką dobroć. To, co się dokonało na ich oczach, było jakimś potwornym absurdem. Trudno odpowiedzieć na pytanie dlaczego to w nich „obudziła się potrzeba odwetu”. Ofiarami byli bezbronni ludzie i ich bezradność była czymś tak oczywistym i zarazem oskarżycielskim, że domagała się odpowiedzi. Jej brak byłby czymś strasznym, potworną wyrwą na sumieniu ludzkości. Nie można pogodzić się z takim nieludzkim ( dosłownie) zachowaniem. Reakcja dziewczynek miała charakter spontaniczny, muszą się zemścić w imieniu ofiar. To wewnętrzna konieczność pomszczenia tych zamordowanych, którzy nie mogą odejść w zapomnienie .Jedna z nich chce walczyć jak żołnierz, mieć broń i zabijać tych, którzy są zdolni do mordowania niemowląt. „Będę strzelać i zabijać”, druga pomści „tłum wileńskich Żydów” w swoich pracach literackich. Różne życiowe drogi wybrały te dwie niezwykłe kobiety, które przez całe życie zachowały pewien niezłomny hart ducha, co w ich przypadku nie jest banalnym komplementem, ale trwałą cechą osobowości.
Przejdźmy do bardziej ogólnych, teoretycznych rozważań. Odwet, zemsta może nabierać różnej jakości moralnej w zależności od tego, co jest jej treścią, celem i powodem, jakimi intencjami kieruje się mściciel i w jakiej sytuacji znajduje się on i ten, na kim chce się zemścić. Czy można usprawiedliwić obowiązek odwetu i pod jakimi warunkami, kiedy inne, legalne środki są niemożliwe ( np. oskarżenie)? Nie wdając się w szczegóły zemsta na kimś czy na czymś może wynikać z osobistych uprzedzeń, w przekonaniu o doznanej krzywdzie, poczuciu zawiści czy zazdrości. Kieruje ją mściwość , w postaci realnej lubi symbolicznej. W omawianych przypadkach odwet miał na celu przede wszystkim sprzeciw wobec mordowania bezbronnych ludzi. Imperatyw ocalenia ich od zapomnienia.
[1] To jest obraza, po prostu obraza, wywiad z Wanda Traczyk-Stawska, w; Nesweek25-10-2021, s.8
[2] P. Bratkowski, Patriotka innej Polski, w; Newsweek, 36/2020, s.45.