Wspominając : Kluskę ( kundelka), Łacię ( kotka) i Kropka ( kota)
Lekcja pierwsza-bądź w świecie
Ksiądz Profesor Ślipko zbliżając się do 90-tki podzielił się ze mną swoim zdumiewającym odkryciem. Przez miesiąc dzielił swoja zakonną celę z kotem, którym się opiekował na prośbę swojej siostrzenicy. Obserwując zachowanie kota, zauważył że ten chętnie przebywa na parapecie okna godzinami wpatrując się uważnie w krzewy ogrodu przyklasztornego. Dzień w dzień kot nie odwracał wzroku od zajmującego go widoku. Zastanawiając się nad tym fenomenem, sędziwy profesor etyki doszedł do wniosku, że przez 60 lat szukał życia w książkach, a nie w swoim najbliższym otoczeniu. A przecież- dodawał- wszystko zaczyna się w świecie : prawda, dobro i piękno, a więc życie i np. filozofia. Nigdy też nie jest za późno, by wrócić do świata, chociażby zamieniając się z kotem miejscem na parapecie.
Lekcja druga-decyzja fundamentalna
Kiedy u mojej kotki zdiagnozowano raka wątroby, praktycznie nie było dla niej ratunku. Wkrótce po tym wyroku nie mogła ani jeść ani pić, nie była też w stanie samodzielnie się poruszać. Potrzebna była lekarska interwencja, a ta zakończyła się jednoznacznym komunikatem;” trzeba kotkę uśpić, bo się męczy . Choroba zaatakowała wszystkie organy. Nie ma nadziei na poprawę, by kotce zaoszczędzić cierpienia musi pani wyrazić zgodę na zabieg eutanazji”. Przeraziłam się tej odpowiedzialności, jaką niesie za sobą fundamentalna, nieodwracalna decyzja o innym życiu. Wypełniały mnie dwa sprzeczne uczucia; żalu i współczucia w imię których miałam zgodzić się na śmiertelny zastrzyk. Mając świadomość tego, że nikt, żaden człowiek nie powinien decydować o cudzym życiu, ale że czasami jest to konieczne. Właśnie ta konieczność jest najbardziej niepokojąca, kiedy zamieniamy się rolami z naturą? W imię czego? Obowiązku, wyższego dobra czy współczucia? Kto tego doświadczył, wie że takie wybory albo rodzą czułość i szacunek do każdej formy życia albo przeciwnie, utrwalają przekonanie o tym, że racjonalne decyzje o cudzym życiu (w tym przypadku śmiertelnie chorej kotki) nie mogą budzić wątpliwości. Ta lekcja podobnie jak poprzednia, dotyczy naszych postaw jako konkretnych osób, a wtórnie naszego stosunku do ogólnie pojętych kwestii moralnych.
Lekcja trzecia-poza dobrem i złem
Nasze zwierzęta nas nie oceniają, nie chwalą ani nie ganią, nie napominają ani nie prawią komplementów. Za to ufają nam, że ich nie skrzywdzimy, że się o nie zatroszczymy odpowiednio. Kot przychodzi do nas, ocierając się nogi, pies radośnie popiskuje, skacząc na nasz widok. Mówimy miły kot, przyjazny pies, a o sobie powiadamy, że jesteśmy dobrymi opiekunami. W tych wszystkich relacjach, poza stroną emocjonalną i opiekuńczą, nie występują kategorie dobra i zła, jakimi kierowałyby się nasze zwierzęta. Czy odczuwamy to jako przyrodzony im defekt, czy jako dar istot, które po prostu są a nie pragną być inne np. mądrzejsze, bogatsze, ładniejsze itd. To nasi czworonożni przyjaciele przypominają nam o tym, że pierwszym dobrem (filozof powiedziałby że jest to dobro metafizyczne) jest samo życie, to w nim rodzą się wszystkie nasze pragnienia, dobre i złe wybory, to życie jest miejscem naszych spotkań i rozstań. Mistycy i poeci rozprawiają o życiu, które szuka dla siebie domu, miejsca do zamieszkania w świecie. Lekcja trzecia to nauka czułego patrzenia na świat jak na otwartą bramę dla wszystkich form życia. Pisał Jarosław Iwaszkiewicz”[…] istnieniem swoim przypominają o ogólnej spólnocie wszystkiego, co istnieje” ( Wstęp, do A. Iwaszkiewicz, Nasze zwierzęta, IW „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1978)