Z podziękowaniem dla profesora UMK Piotra Domeradzkiego za jego wykład o sumieniu, który został  wygłoszony podczas Zjazdu Filozof. w łodzi, wrzesień 2023.

Niedawno przypomniałam sobie, że kiedy moi bliscy używali określenia „to był człowiek bez sumienia” to kryło się za nim jakieś straszne oszpecające, duchowe kalectwo. Nawiązuję tutaj do czasów, kiedy w języku  były zawarte właściwe kody moralne i nie można było zastąpić je innymi. Sumienie zawierało w sobie potrójną miarę: człowieczeństwa konkretnej osoby, jej zdolności praktycznej do rozróżniania dobra od zła oraz jej wrażliwości na los drugiego. Człowiek bez sumienia to ten, który mógł zostawić żonę z dziećmi, znęcać się nad psem czy kotem lub okradać swoją babcię. Zawsze, w każdym z tych przypadków znaczyło to, że świadomie krzywdzi innych. W mowie potocznej sumienie oznaczało coś więcej niż moralność w jej  elementarnym ujęciu. Wskazywało na to, że człowiek potrafi kontrolować swoje czyny i emocje, oceniać siebie i swoje czyny. Że ponosi odpowiedzialność moralną za siebie i za to, co robi.  Bez tej wsobnej  zdolności moralność  sprowadza się do  ideologii, a człowiek jej  podlegał albo pod przymusem albo pod wpływem szczególnego emocjonalnego lub umysłowego zniewolenia. Cała kultura zachodnia opiera się  na  wizji człowieka samostanowiącego o sobie ( w mniejszym lub większym stopniu), rozwijającego się, uczącego się i kształtującego swoją wiedzę, poznanie, sądy, opinie, oceny. Jednym słowem, moralność staje się źródłem manifestowania indywidualnej woli  człowieka w obrębie jego sumienia. To powód, by  sumienie potraktować jako  najważniejsze i pierwotną kategorię w etyce. Ponieważ łączy ona indywidualną egzystencję człowieka z dobrem i złem, z wartościami i normami, a więc z moralnością. Współcześni filozofowie zapomnieli o roli sumienia w etyce, bez którego nie można nie ani zobiektywizować ludzkie wybory ani wskazać na subiektywne doświadczenie moralności.

Przypomnijmy zatem, że sumienie stanowi o tym, że człowiek wolny ma  sam wpływ na to, kim się staje oraz kim inni stają się dla niego w porządku dobra i zła, wartości i norm. Oczywiście można wychować ludzi bez sumienia, co z takim sukcesem robili naziści, można też wskazać  na  ludzi, którzy wybrali w swoim życiu zło i  uwierzyli w jego destruktywną moc. Siła i sens moralności nie pochodzi z jej skrajnie negatywnych przypadków, ale z  codziennych ludzkich wyborów, postaw i  czynów. A te odwołują się do pierwszej instancji moralności, jaką jest ich sumienie. Przejawia się ono różnie w naszym życiu i prawdę rzekłszy to wielcy pisarze i poeci potrafili ująć w sieć subtelnych metafor doświadczenia sumienia w trzech jego przejawach: wyrzutów sumienia, skruchy i sądów sumienia. Czasami mylimy się i błądzimy w naszych sądach moralnych, co  jest częścią naszej tragiczności. Jej najgłębszy sens przekazał Heidegger w znanym stwierdzeniu „ […] właściwa możność bycia jestestwa tkwi w woli posiadania-sumienia.” (M. Heidegger, Bycie i czas, przeł. B. Baran, Wyd. PWN, Warszawa 1994, s.329).