Dwa ostatnie wykłady tj. XIII i XIV zostały uzupełnione o dodatek w postaci krótkiego tekstu pt. Filozofia kryminału. To rodzaj nie tyle podsumowania dotychczasowych rozważań, ile wskazanie na możliwe pole dialogu z tekstem – otwarte przed czytelnikiem. O ile do tej pory korzystałam z analitycznych narzędzi, jakich dostarcza filozofia i etyka, o tyle w tym ostatnim, dodatkowym wykładzie podjęta zostaje refleksja filozoficzna.
Struktura zła i figura złego
Profil ofiary w kryminale. O figurze i roli ofiary we współczesnej powieści kryminalnej
„ Z wolna dojrzewała we mnie koncepcja ofiary. Ofiary złożonej z własnego syna. Dobro ogółu wymagało absolutnego poświęcenia siebie i całego swojego życia […]” w; P. Szchmandt, Pruska zagadka, Wydaw. Oficynka, Gdańsk 2014, s.550.
„Samo utrzymanie ofiary to wyczyn. Ciało broni sie przed śmiercią na wszelkie sposoby. Trudno nazwać to walką, to raczej coś pomiędzy spazmami a atakiem epileptycznym, wszystkie mięśnie się naprężają i wcale nie jest tak jak w powieściach, że ofiara słabnie. Im bliżej końca , tym silniej i ty mocniej […].Co oznacza, że nie dość , że trzeba trzymać ofiarę, żeby się nie wyrwała, to jeszcze należy ją dusić.[…] Oczy ofiary stają sie oczami trupa.” w; Z. Miłoszewski, Gniew, Wydaw. AB, Warszawa 2014, s.10.
Podejmuję problematykę profilu ofiary[1] w powieści kryminalnej po to, by spróbować odpowiedzieć na trzy pytania, które wynikają z lektury. Są one podyktowane dwuznacznym położeniem ofiary w kryminale. Bez niej nie ma zagadki kryminalnej, ofiara pojawia się niczym trębacz, który otwiera pojedynek między śledczym a mordercą i na tym najczęściej jej rola się kończy. W powieściach kryminalnych występuje jeden typ ofiary: jaką jest ofiara przemocy a sama przemoc pojawia się we wszystkich wersjach, możliwych do wyobrażenia, które przesądzają o wadze i kierunku śledztwa. Ofiara może być zarówno domyślna, domniemana np. kiedy ma miejsce zniknięcie czy porwanie lub też pojawia się jako konkret; ciało, jego fragment czy same kości. W obydwu przypadkach zakłada się, że domniemana czy rzeczywista ofiara jest ofiarą przemocy, czyli agresji i gwałtu. Przemoc jest czymś ze swej natury złym, ale bywa też usprawiedliwiona jako forma prewencji lub samoobrony. Przemoc może przejawiać się w postaci brutalnej siły fizycznej lub może zachować reguły perfidnej i okrutnej gry psychologicznej, przemyślnej pułapki. Ofiara może od razu zginąć -zastrzelona, uduszona itp.- albo proces ten rozciągnięty jest w czasie i związany z wymyślnymi torturami. Kryminalne morderstwa jak i ich historie są wymyślone, fikcyjne, jedynie wtórnie odpowiadają tym zbrodniom, które odnotowane są w protokółach policyjnych[2]. Dlaczego z taka pasją czytelnicy w nie się zgłębiają ? Czy tylko dlatego, że od początku je współtworzą, śmiało ruszając za śladami detektywa czy komisarza, ścigającego nieznanego mordercę? A może dlatego, że kryminał jest produktem kultury masowej ze swoim łatwo rozpoznawalnym schematem, logiczną konstrukcją, z wymodelowaną rzeczywistością? Powiela więc treści i obrazy czerpane z rozlicznych produktów kina i telewizji, Internetu i reklamowanych w nich form przemocy. Za nimi kryje się przekonanie, że przemoc jest udziałem każdego i doświadczamy jej bezpośrednio lub pośrednio, ona też w jakimś stopniu kształtuje współczesny styl życia.[3] Niektórzy autorzy kryminałów podkreślają, że morderstwo, które opisują, jest tylko pewnym literackim zabiegiem poznawczym, dzięki któremu mogą ujawnić współczesne ofiary przemocy; ekologicznej i ekonomicznej, politycznej i policyjno-militarnej oraz kulturowej. Sposób, w jaki są one kreowane, ujawniane i prezentowane wskazuje na jawne i ukryte cele takiego opisu. Można wywołać skandale, posłużyć się sensacją, nawiązując np. do twardej pornografii czy przedstawić szczegółowy zapis tortur, jakimi poddawane są ofiary. Chodzi nie tylko o to, by przyciągnąć uwagę odurzonego czytelnika, ale by go poruszyć, obudzić z „drzemki dogmatycznej”, zmuszając do pytań o ukryte mechanizmy ludzkich czynów, o manipulowanie prawem i rynkiem, o narzędzia władzy i ambicje polityków. Jednym słowem, autorzy kryminałów zabiegają o udzielenie możliwie szerokiej odpowiedzi na pytanie „dlaczego ludzie wzajemnie się mordują, oszukują, okradają i prześladują- czy wynika to z ich skończonej, erotycznej kondycji[4], czy z natury ludzkiej wspólnoty, czy też z jednego i drugiego?
Projektując zagadkę zbrodni, autorzy przemoc traktują nie tylko w kategoriach oskarżenia, ale widzą w niej podstawowy mechanizm regulujący życie społeczne, rozwój cywilizacyjny i bogactwo narodów. Zabijanie, prześladowanie, wykorzystanie, ekspansja, to tylko cześć procesów, które są wpisane we wspomniany mechanizm cywilizacyjny. Ofiara jest więc kategorią przy pomocy której opisuje się zarówno społeczne jak i kulturowe przemiany, ekonomiczne i polityczne dyktatury, wiążę się ją zarówno z działaniami zbiorowymi jak i jednostkowymi. Uwzględniając trzy kwestie; sprawstwa– kto sprawił że ktoś stał się ofiarą; kogoś lub czegoś, położenia ofiary– czy ofiara może sie bronić, może uwolnić się od swojego położenia oraz kto lub co ponosi odpowiedzialność za sytuację ofiar i ich położenie. W przypadku powieści kryminalnych kwestie te są podporządkowane logice zbrodni: kim jest sprawca, jakimi kierował się intencjami, dlaczego wybrał konkretnego człowieka na ofiarę. Upraszczając ten wywód, można z odrębnych punktów widzenia rozważać znaczenie ofiary przemocy w powieściach kryminalnych.[5] Rozpatrując go i analizując pod wybranym kątem np. językowym lub zająć się społeczną funkcję ofiary przemocy. Nie zapominając, że konstrukcja powieści jest wielowarstwowa, a kultura łączy je ze sobą, konkretyzując ich znaczenia. Rozważania etyka powinny mieć charakter graniczny, bo dotyczą tekstu literackiego, a ściślej powieści kryminalnej i zawartego w niej dyskursu o złu.
Dla patomorfologa i etyka ofiara przemocy pełni też inne funkcje i na nich chciałabym się skupić. Pamiętając o tym, że zarówno opis przemocy jak i samo dochodzenie i śledztwo stanowią-w obrębie kultury- reprezentację naszego świata. 0dpowiadają więc nie tylko określonej wizji rzeczywistości i jej medialnej percepcji, ale też społecznej wyobraźni oraz tkwiącym w nich obsesjom i lękom. Zbrodnia w kryminale jest integralną częścią przedstawianej współczesności ( historycznej czy dzisiejszej) i stanowi jej negatywny obraz. Pytanie, które należy najpierw postawić, by wyjaśnić ten związek ( rodzaj korelacji, jaka zachodzi między ofiarą, opisywaną rzeczywistością a wyobraźnią masowego czytelnika) odnosi się do źródeł konkretnej, powieściowej reprezentacji świata. Czy pochodzi ona z potencjalnych opowieści o świecie, które są w nim zawarte czy z kodów kulturowych i ich form narracyjnych? Jednym słowem, czy są to opowieści odkrywające czy powielające nasze opinie, poglądy, oceny, spostrzeżenia i wyobrażenia? Czy ich lektura prowadzi do jakiegoś nowego poznania świata, w którym żyjemy, czy też jest ona w istocie kopią tych samych, wymyślonych historii, w których zmianie ulegają jedynie dekoracje i ich opisy. Jedne z nich mają bardziej dojrzałe i rozbudowane frazy literackie inne pod tych względem są zadziwiająco ubogie, wprost prymitywne ( kicz, nieudane pastisze, zapożyczona fabuła). Wszelkie wątpliwości rozwiewa Robert Małecki, wyznając ” Jesienią 2009 roku przeczytałem ” najczarniejszy strach” z serii o Myronie Bolitarze i kiedy odłożyłem książkę na półkę, pomyślałem że sam napiszę powieść. tak po prostu. Co więcej, stwierdziłem, że będę pisał kryminały oraz thrillery i że z tego pisania utrzymam rodzinę. […]Ale zapamiętajcie sobie jedno: pisarze to kłamcy. Naszym żywiołem jest fikcja„.[6] Na szczęście Robert Małecki- w przeciwieństwie do wielu innych autorów-wykazał się nie lada talentem i jako pisarz kryminałów okazał się inteligentnym autorem fikcyjnych opowieści.
Zacznijmy zatem te dociekania o ofierze przemocy od pytań: kim jest ofiara i kto nią zostaje, na ile kryminał wzbogaca lub modyfikuje jej moralne znaczenie, związane z uczuciem współczucia, żalu, poczucie straty? Jaką rolę w kryminale odgrywa ofiara przemocy, czy można przeprowadzić jej typologię, nawet w sposób fragmentaryczny i niedoskonały? Na ile położenie i status ofiary przyczynia sie do określenia figury złego i konkretyzuje lub przybliża strukturę zła? Ofiara w kryminale może być odczytana na wiele rozmaitych sposobów, ponieważ świadczy ona o złu, jest jego naturalnym skutkiem-coś złego musiało się stać, do czegoś złego musiało dojść i jednocześnie ofiara wskazuje na zło- jest jego ucieleśnieniem, świadkiem i zarazem pośrednio oskarżycielem- domaga się więc sprawiedliwej kary. Ofiara zbrodni jest kimś rzeczywistym, nawet jeśli zachował się jedynie fragment ciała. Wskazuje ona na swojego mordercę, ponieważ to w jakim stanie i położeniu znajduje się ofiara, jakie odniosła rany, kim jest itd., mówi o tym, jaki był stosunek mordercy do ofiary, jak doszło do jej śmierci, czy zabójca zostawił jakieś ślady, znaki o ukrytym znaczeniu itd. Ofiara, poddana szczegółowym badaniom, staje się doświadczalnym, oczywistym znakiem działania złego, bezpośrednio lub pośrednio wskazuje na mordercę i sposób, w jaki dokonano zbrodni. Zło tkwi w samym akcie morderstwa i wskazuje na zamiary, motywy, jakimi kierował się jej sprawca. Ofiara jest ofiarą kogoś lub czegoś, została zaatakowana, uległa przemocy; straciła życie lub została skrzywdzona. By zostać ofiarą należy spełnić przynajmniej dwa warunki: ulec przemocy ze strony kogoś lub czegoś, o czym już była mowa, lub dobrowolnie poświęcić siebie lub swoje dobra na rzecz czegoś ( np. wartości, idei) lub kogoś. Można zostać ofiarą przez przypadek, podobnie jak splot okoliczności może zadecydować, że ktoś został zabójcą. W tych wykładach staram się konsekwentnie rozróżnić na poziomie moralnym dwie kategorie: zabójstwo i morderstwo, z tym ostatnim wiążąc świadome, zamierzone działanie, mające na celu odebranie komuś życia. Nie każda ofiara jest więc ofiarą przemocy, tak jak nie każda przemoc odpowiada fantazmatowi zagadki kryminalnej. Biorąc pod uwagę konkretne sytuacje, powszechnie rozróżnia się nieumyślne spowodowanie śmierci swojej lub czyjeś, brak takiego zamiaru, czy zamierzone zabójstwo, a więc morderstwo. W związku z tą terminologią, trzeba zaznaczyć, że w przypadku morderstwa zmienia się status ofiary i zakres odpowiedzialności moralnej sprawcy. Relacja między ofiarą a mordercą jest zawsze moralnie negatywna; tzn. nie znajduje żadnego moralnego usprawiedliwienia. Nikt nie ma moralnego prawa atakować innych, odbierać im życia i takie działania będą zawsze potępione, nawet jeśli ich sprawcami byli ludzie o zaburzonej psychice.
Ofiara w literaturze ma swoje toposy, w opowieści kryminalnej pełni ona dwie funkcje; reprezentacyjną i oskarżycielską. Ponieważ przesłanie jest czytelne- skoro doszło do zbrodni należy znaleźć zbrodniarza[7]. Pojawienie się ofiary inicjuje nie tyle opowieść, ile stanowi początek i uzasadnienie historii śledztwa. Otwiera zatem krąg podejrzanych, pozostając w sferze domysłów i mniej lub bardziej wyraźnych tropów. Postawione na wstępie pytania są dla etyka interesujące z dwóch powodów: samej ofiary i jej losu oraz zła, jakie ją spotkało. Dlaczego człowiek jest zdolny do zabicia drugiego człowieka? Czy wszyscy możemy zostać mordercami, gdzie ma swoje źródło ludzkie okrucieństwo? Dlaczego większość z nas pozostaje obojętna na cudzy los, chociaż czasami dotyczy on nawet najbliższych? Zdarza się, że pod wpływem paraliżującego strachu nie jesteśmy zdolni do protestu, do obrony osoby/ osób zaatakowanych. Czy ten strach nas usprawiedliwia, czy w sytuacji, kiedy polityka państwa prowadzi do eksterminacji np. mniejszości narodowych, obywatele są współodpowiedzialni za ten zbrodniczy akt? Czy zakres winy i sprawstwa obejmuje tzw. milczące przyzwolenie, czy można w imię ideałów moralnych dopominać się od ludzi, by kierowali się dobrem innych? W jakim stopniu o takiej postawie decyduje sytuacja i związane z nią zagrożenie, a w jakim nasze indywidualne i zbiorowe nastawienie do innych? W naszej kulturze znajduje sie wiele dzieł, poruszających te zagadnienia na różnych płaszczyznach emocjonalnych i refleksyjnych. Do nich z pewnością należą powieści kryminalne, a przynajmniej znakomita ich większość. Na marginesie warto odnotować różnicę ontyczną i poznaczą, dzielącą powieści stricte kryminalne od chociażby Szekspirowskiego Makbeta, Hamleta czy Otella. Jak wiadomo, w przywołanych tragediach nie brakuje zbrodni ani wyraźnie zarysowanych sylwetek morderców, ale są one wpisane w opowieści o jednostkowym jak i ogólnoludzkim losie. Są zatem przypowieściami o człowieku, jego żądzach i pragnieniach, namiętnościach i sprycie wplątanych w mechanizm historii. Tymczasem powieść kryminalna jest swoistego rodzaju zagadką, której podporządkowane są wszystkie wątki i postacie, składające się na fabułę. Jej wiarygodność oparta jest na logicznej spójności, a kontekst ją wzmacnia i rozszerza. Dlatego w tych powieściach fikcyjny komisarz jedzie w stronę np. Gdańska i trasa ta powinna być opisana zgodnie ze stanem faktycznym; aktualnym lub byłym.
Z problematyką ofiary wiążą się trzy zasadnicze kwestie: co to znaczy, że ktoś jest ofiarą( chodzi o status bytowy), jaki typ sprawstwa reprezentuje morderstwo oraz jak można odtworzyć motywy, jakimi kierował się zabójca. Nawiązując do pierwszej kwestii wyróżnić trzeba dwa stany: 1.ktoś jest ofiarą, 2.ktoś bywa ofiarą tj. ktoś bywa krzywdzony. Podobnie należy wprowadzić podstawowe rozróżnienia, kiedy rozważa się morderstwo ze względu na sprawstwo. W takim przypadku bierze się pod uwagę dwie możliwości: pierwsza zachodzi wtedy, kiedy zabójstwo było planowana i ofiara z góry została wybrana. W drugim, kiedy doszło do morderstwa w sytuacji, która nie była przewidziana, np. niespodziewana wizyta kogoś, kto stał się niepożądanym świadkiem. Przechodząc do trzeciej kwestii, warto zauważyć, że znajomość motywów pozwala zrozumieć dlaczego ktoś zabił konkretną osobę w taki a nie inny sposób[8]. Dwa inne zagadnienia pozostają w cieniu tych, o których powyżej była mowa. Pierwsze z nich wiąże się z pytaniem natury filozoficznej; dlaczego ludzie czują się ofiarami i rzeczywiście są lub bywają ofiarami ? Odpowiedź, której między innymi udzielił Ricoeur, wskazuje na ludzką kruchość cielesną. Łatwo człowieka zranić, zadać ból, torturować i zabić. Z drugiej strony, filozofowie wskazują na słabość woli człowieka, która sprawia, że” czynimy nie to, czego chcemy”. Św. Augustyn mówił wprost, że natura ludzka, a więc również i wola są osłabione// i niedoskonałe na skutek grzechu pierwotnego. Dodać należy, że w zachowaniu ludzi i w ich postawach trudno dopatrzeć się jedynie pierwiastka racjonalnego. Pomijając wybuchy namiętności, pozostają jeszcze obsesje, urojenia, kompleksy, niedorzeczne przekonania. To słynny norweski śledczy Harry Hole, znany z kryminałów Nesbo powtarzał, że „człowiek to ciemny las”- dla siebie i dla innych. Wewnętrzny las, jaki rośnie w każdym z nas sprawia, że człowiek czuje się ofiarą np. prześladowań i w akcie desperacji zabija przypadkowych ludzi w markecie. Po tym makabrycznym zdarzeniu można przeczytać w prasie, że morderca 13 osób był człowiekiem spokojnym, miłym i uczynnym sąsiadem. Zabił kilkanaście, przypadkowych osób i podczas prowadzonego śledztwa wyznał „ że nie wie dlaczego to zrobił.”
Ofiarą można zostać z rąk drugiego człowieka, instytucji, doktryny czy ideologii, społeczeństwa czy wojny lub rewolucji. Niepoślednią rolę w tym procesie odgrywają społeczności, które wyznaczają konkretne osoby lub grupy na swoje ofiary, nie tolerując ich, zwalczając, pogardzając nimi, marginalizując. Kierując sie przy tym uprzedzeniami politycznymi, moralnymi, religijnymi, ekonomicznymi, etnicznymi czy kulturowymi. „Kozioł ofiarny” to figura, która w swoich licznych wcieleniach towarzyszy organizacji zbiorowego życia, pozornie zapewniając mu stabilizację i stanowiąc gwarancję bezpieczeństwa. Ofiara jest przedstawiana jako ten inny, obcy, wróg, a więc ktoś ( jednostka lub zbiorowość) kto stanowi zagrożenie lub zgorszenie. Stygmatyzacja ofiary -wroga ma swoje świeckie i religijne rytuały. Czemu ona służy? Utrwala poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim pozwala na kontrolowanie agresji społecznej, na jej koncentrację. Agresja i okrucieństwo jest także społecznym i indywidualnym rysem natury ludzkiej, co znajduje swój wierny zapis na kartach dzieł historii. Powieści kryminalne nawiązując do tych negatywnych, ludzkich przymiotów, czynią z niego fabularną osnowę śledztwa, podobnie jak ma to miejsce w realistycznych opisach rozstrzelania cywilnej ludności podczas rewolucji i wojen. Zachodzi jednak między nimi podstawowa różnica, ponieważ zmyślone zbrodnie i ich fikcyjne ofiary jedynie przypominają ( a może upominają) do czego ludzie są zdolni, podczas gdy raporty z wojen lub zbrojnych akcji pacyfistycznych dopominają się o pamięć o ofiarach i ich strasznym losie! W kryminałach ponadto śledztwo prowadzi do wykrycia mordercy i oskarżenia go, podczas gdy zwycięzców z pola bitew nikt nie sądzi.
Uogólniając, pojęcie ofiary i jej znaczenie w religii, w kulturze, w historii i w społeczeństwie ma swoje różne ugruntowania: cywilizacyjne ( np. ofiary wykluczenia, transformacji gospodarczej, globalizacji, kryzysu klimatycznego itd.) społeczne, egzystencjalne i psychologiczne ( charakterologiczne), pomijając niezwykle istotną symbolikę religijną[9]. Nadają one ofierze określone znaczenia i symbole, które z czasem podlegają wielokrotnym zmianom; np. odkrywa się nowe ofiary zbrodni ludobójstwa albo się je kreuje w przestrzeni publicznej, czasami w medialnych przekazach zaciera się różnica między ofiarą a jej prześladowcą. Ofierze[10] przypisuje się statut osoby ( grupy) pokrzywdzonej, a więc narażonej na głód, śmierć, los uciekiniera. We współczesnym, moralnym dyskursie na temat ofiary- kim ona jest i jak można radykalnie zmienić jej status-kryminały odgrywają podwójnie inspirującą rolę. Decyduje o tym fakt, że kryminały odtwarzają tradycyjną strukturę moralną: ofiara- zło- morderca-zły- kara- sprawiedliwość, co pozwala na ustalenie zachodzących między nimi relacji i uwarunkowań. Odnoszą się one do różnych sfer i wymiarów egzystencjalnych, dzięki czemu o ofierze mówić można w terminach zapożyczonych z ontologii Sartre’a: ofiara jako byt w sobie, ofiara jako byt dla siebie oraz ofiara jako byt dla innego. Jeśli weźmie się pod uwagę specyfikę powieści kryminalnej, to łatwo dostrzec, że zachodzi tutaj interesująca korelacja. Ofiara morderstwa staje się bytem w sobie dla kogoś, kto zajmuje pozycję bytu dla innego. W ten sposób zostaje zainicjowany łańcuch procedur śledczych ( poszukiwanie mordercy) oraz jego ukaranie( zło- kara- sprawiedliwość w ramach obowiązujących procedur sądowych). O ile detektyw czy komisarz lub dziennikarz śledczy mają za zadanie ujawnić i zidentyfikować zło, to sąd pełni funkcję karzącej reki sprawiedliwości. Tym samym problematyka ofiary musi być rozważana na kilku planach, które różnie sytuują pozycję ofiary w stosunku do trzech, podstawowych kategorii bytowych. Ktoś, kto stał się ofiarą morderstwa, jest zarazem ofiarą zbrodni i przestępstwa. Kto go dokonał , jak i dlaczego-to seria pytań, która pojawia się w raz z trzema kwestiami; kim była ofiara, jak i dlaczego zginęła? Trzeba więc znaleźć prawdę o tym, co się naprawdę wydarzyło i dlaczego ktoś został ofiarą morderstwa. Śledztwo ma na celu odkrycie sprawcy przestępstwa i motywów, jakimi się on kierował. Ze swej strony zabójca czyni wszystko, by do tego nie doszło, często prowadząc inteligentną i wyniszczającą grę ze śledczymi. Schemat znany ze wszystkich kryminałów, ale wart uwagi, ponieważ podtrzymuje on wiarą w to, że rozum ludzki jest w stanie dotrzeć do ukrytej prawdy o zbrodni i zbrodniarzu. Rozum komisarza czy detektywa, którym osobiście zależy na ujawnieniu mordercy, co z kolei budzi nadzieję na to, że zło zostanie pokonane nie tylko symbolicznie.
Na plan pierwszy wysuwa się bezpośrednia ofiara zbrodni, a na drugim pojawiają się dwie jej wtórne reprezentacje w postaci utraty kogoś ( np. jako członka wspólnoty) oraz nieobecności ( dla bliskich.) Ten, kogo nie ma, kto odszedł zostawił za sobą ślad, realny, odczuwalny i wpływający na życie innych. Pośrednią ofiarą spotkania ze zbrodnią stają się osoby prowadzące i zaangażowane w śledztwo. Wątek ten jest w kryminałach zwykle rozbudowany i sprowadza się do destruktywnego oddziaływania zła na prywatne życie komisarza, detektywa, czy dziennikarza śledczego. Ci ostatni stają się również ofiarami gangów czy byłych więźniów, dostają anonimowe pogróżki, porywane są ich dzieci lub żony. W kryminalnych opowieściach takich historii jest wiele i uderzają one przede wszystkim w poczucie bezpieczeństwa osoby prowadzącej śledztwo. Niezgoda na bezkarność zła niesie ze sobą określone koszty, ten kto jest gotowy za nie zapłacić musi być albo człowiekiem niezwykle odważnym albo straceńcem. Powieściowy śledczy jest jednym i drugim, co wpływa na jego życie prywatne, na więzi z najbliższymi, na nałogi. Należałoby by zapewnie napisać o wszechobecności przemocy, z której korzystają mordercy i stróże prawa. Wybierając między prawem a bezprawiem, co można metaforycznie ująć między prawem a pięścią w nawiązaniu do tytułu jednego z najlepszych polskich filmów. Trudno się w kryminałach dopatrzeć funkcjonariuszy przejętych losem ofiary, w istocie to morderca staje się dla nich wyzwaniem i przyczyną podjętych operacji śledczych. Los ofiar i ich wygląd przestał po jakimś czasie wzbudzać emocje, to morderca skupia całą uwagę komisarza czy detektywa. W tej logice zachowana jest pewna prawidłowość, która wskazuje na to, że ze złem należy się bezpośrednio zderzyć, by je pokonać. Stosunek komisarza do sprawcy morderstwa jest bardzo personalny i podyktowany swoistego rodzaju rywalizacją, zmierzającą do walki na śmierć i życie. Wiedzą oni o tym, do jakich okrutnych zbrodni jest zdolny człowiek, doświadczyli tego w swojej policyjnej pracy. Świadomość ta działa podobnie jak trucizna, czyli do pewnej granicy organizm ją przyswaja, po jej przekroczeniu zaczyna go niszczyć. W starciu ze złem nie można się zatrzymać , bo „każdy z was po tym, co przeżyłem, zrobiłby dokładnie to samo, ale tylko niewielu ma odwagę się do tego przyznać.”[11]
Warto też zwrócić uwagę na inny moment, specyficzny dla powieści kryminalnej, a mianowicie chodzi o więź , jaka zachodzi między ofiarą a jej zabójcą. Nie sprowadza się ona do prostej relacji: ofiara-morderca, ponieważ morderca powołuje do istnienia ofiarę, a z kolei ofiara czyni ze sprawcy mordercę. Ofiara wskazuje na swojego mordercę, świadczy przeciwko niemu, „opowiada” jak została zamordowana, czy łączyły ją jakieś bliższe kontakty ze sprawcą, czy została poddana torturom i jakim.
Wymienione przypadki ofiary zła i złego podlegają innej klasyfikacji, różnią się od siebie w znaczeniu dosłownym, a nie symbolicznym lub psychologicznym. Ponieważ ofiarą jest zawsze „ twarz drugiego” ( Levinas) i sam ten fakt zmusza do poruszenia dodatkowej kwestii: przyjęcia, że nie zawsze morderca ponosi pełną winę za popełniony czyn, zdarza się że społeczeństwo jest w jakimś zakresie za nią współodpowiedzialne. Tolerowało zło albo je samo wygenerowało, zapominając o jego ofiarach. Wspólnota ( rodzinna, sąsiedzka itd.), nie pełni roli sędziego, ale strażnika pamięci każdego ze swoich członków.
Kategoria ofiary, jak na to wskazują powyższe ustalenia, może być rozpatrywana na kilku planach: religijnym i mistycznym, społeczno-obyczajowym, politycznym, moralnym i filozoficznym, historycznym i kulturowym. Literacki portret ofiary zawiera w sobie wszystkie symboliczne treści, wyrażając je tak, by ofiara zgodnie ze specyfiką powieści kryminalnych była opisana na podstawie policyjnej procedury. Stąd też wynika potrzeba konsultacji autorów z patomorfologami i śledczymi po to, by powołać się na diagnozą medyczną i raporty policji. Dochowanie wierności wszystkim procedurom, jakie rzeczywiście mają miejsce przy oględzinach i badaniu zwłok ofiar wpływa na charakter i zakres śledztwa. Kto i dlaczego zamordował emerytowanego profesora filozofii, kto i dlaczego zabił młodego dyplomatę w Moskwie, dlaczego studentka etnografii straciła życie na skutek zatrucia spowodowanego przez nieznanego sprawcę?
Problematyka ofiary w powieściach kryminalnych jest na tyle ciekawa i inspirująca dla etyki, że wymaga rozwinięcia. Z wykorzystaniem narzędzi, jakimi posługuje się etyka rozumiana jako teoretyczno-praktyczna refleksja nad moralnymi aspektami życia i losu człowieka. Zgodnie z tą deklaracją, chciałabym w pierwszej części zająć się wybranymi opisami ofiar oraz tych wszystkich uwarunkowań, które decydują o sprawczym udziale zabójcy. Odwołam się przy tym do konkretnych powieści kryminalnych, z czym wiążę się pewien dylemat, czy nawiązać do wielu powieści czy do jednej? W pierwszym przypadku pozostaje zawsze wątpliwe kryterium wyboru i dokonanie koniecznej selekcji, a w drugim występują te same zastrzeżenia, spotęgowane w ramach jednej pozycji. Tym bardziej byłaby to nietrafiona decyzja ze względu na to, że każdy czytelnik kryminałów ma swoich ulubionych autorów i jego zainteresowanie ofiarą zamykają się w kręgu tych lektur. Toteż wprowadziłam formę dyskursu między typami ofiar a ich statusem aksjologicznym, w uproszczeniu można mówić o dyskursie kryminalno-etycznym, dla którego najważniejsze są trzy momenty: ofiara-jej morderca oraz morderstwo ( tj. zbrodnia). Kolejny krok zmierza do określenia relacji, jaka zachodzi między dokonanym zabójstwem a mordercą, który prowadzi do zmiany statusu ofiar z ich funkcji podmiotowej na reprezentacyjną; reprezentują konkretną zbrodnię. Wszystkie wszczęte procedury śledcze mają na celu udzielenie racjonalnej odpowiedzi na pytanie kto i dlaczego zabił, czy ofiara była przypadkowa czy świadomie wybrana. W ten sposób zawiązana akcja przebiega juz własnym torem, by ostatecznie udzielić odpowiedzi na pytanie jak doszło do zbrodni i dlaczego ofiarą została ta a nie inna osoba. Fikcyjna ofiara wymaga uwiarygodnienia, a więc wprowadzenia technik i procedur, dzięki którym zaczyna mówić, krzyczeć, oskarżać i wskazywać. Niezidentyfikowany sprawca, który doprowadził do śmierci ofiary, dzięki pracy prokuratora, techników i komisarza przybiera konkretną postać, straszną, ale pozbawioną nieziemskiej mocy. „ W powieści kryminalnej najważniejsza jest zbrodnia-od niej wszystko się zaczyna i na niej wszystko się kończy.[…]. Na plan pierwszy wysuwa się zwykle nie zbrodniarz i nie ofiara, ale detektyw. „[12] Jeśli na literaturę, a w tym na jej wersję popularną popatrzymy z punktu widzenia ofiary, to w centrum uwagi znajdzie się morderstwo i śledztwo. Na pozycję ofiary składają sie więc trzy jej reprezentacje[13]: ofiara jako znak i dowód popełnienia zbrodni, ofiara jako świadek -uczestnik zbrodni oraz ofiara jako oskarżyciel. Z drugiej strony, opis ofiary można włączyć w antropologiczne i etyczne doświadczenia literatury, jak to czyni Markowski „[…] literatura nie odpowiada na pytanie „jak jest?”, lecz tylko na pytanie” jak jeszcze inaczej mógłbym zinterpretować świat i siebie?, nieustannie przesuwając pozycję, z jakiej ktokolwiek zechce sobie zadać to pytanie, to ta zasadnicza atopiczność określa także reguły zachowania antropologii i literatury.”[14] W nawiązaniu do powieści kryminalnej, pisząc o ofierze nacisk zostanie położony na jej opis, reprezentacje, a także fakt, że logika fabuły kryminalnej wymaga, by najpierw pojawiał się ktoś, kto zabije ( bo chce, bo musi, bo zadecyduje o tym przypadek), na skutek czego wyłania się ofiara i jej morderca-ten, kto został zabity i ten, kto to zrobił. Znalezienie ofiary otwiera śledztwo, które ma odpowiedzieć na trzy pytania; kto zabił, jak to uczynił i dlaczego-jakimi kierował się motywami? Jeśli wiemy już kto zabił, jak i dlaczego, to dowiadujemy się także, co łączyło ofiarę z jej zabójcą, kim był zamordowany człowiek; przypadkową ofiarą, szantażystą i prześladowcą czy nieuczciwym dłużnikiem itd. W trakcie lektury ofiara staje się konkretną, żyjąca postacią, przywoływaną przez wspomnienia, wplątaną w fabułę powieści, sprawiającą, że ktoś został jej mordercą. Logika fabuły kryminalnej rozkłada się na kilka planów i na kilka wymiarów czasowych; ” wcześniej” , później i teraz”, to, co znajduje sie w centrum czasu, staje się zrozumiałe na tle tego, co zdarzyło się wcześniej. Ponieważ fabuła powieści kryminalnej sięga tak daleko jak jej na to pozwala zaciekawiony czytelnik. Może zabawiać się rekonstrukcją tego, co poprzedzało morderstwo, snuciem domysłów, dopowiadaniem fabuły do już istniejącego zapisu.
W poniższych rozważaniach skupiam się na roli ofiary w powieści kryminalnej, nie wnikając ani w porządek fikcji literackiej ani w sposoby jej artykulacji. Zdaję sobie sprawę, że wyróżnione w tym tekście typy ofiar nie wyczerpują samej problematyki, ale dają podstawy do ich filozoficznej i etycznej analizy. Te interpretacyjne zabiegi mają na celu odsłonięcie, czy ujawnienie figury ofiary w kulturze masowej, która przede wszystkim pełni funkcję rozrywki. Literatura popularna jest jej zwiastunem i odbiciem, a powieści kryminalne rozpowszechniają jej wzorce, schematyzując zbrodnie, a przy okazji ofiarę. Rolą powieści kryminalnej jest przede wszystkim dostarczenie mniej lub bardziej inteligentnej, emocjonującej rozrywki dla jak największej liczby czytelników. Temu celowi podporządkowany jest zarówno opis ofiary, portret mordercy jak i sposób w jaki śledztwo jest prowadzone. Ale pod powierzchnią zbrodni kryje się jakaś prawda o człowieku, a ściślej o tym, że ktoś z nas jest ofiarą, a ktoś inny jej oprawcą i że te role można przypisać każdemu.
Na zakończenie tych wstępnych wyjaśnień, trzeba dodać, że o ofierze w filozofii orzeka się na dwóch poziomach: ontologicznym i aksjologicznym, przy tym każdy z nich podlega dalszemu rozwarstwieniu. Ofiara pojęta ontologicznie jest znakiem bytu, którego nie ma, a jej bycie sprowadza się do kogoś, komu odebrano życie. Podobnie jest z wymiarem aksjologicznym, który skupia się wokół wartości, jaką reprezentuje ofiara ( niewinna, cierpiąca, bezbronna itd.) oraz oceny aktu zbrodni (okrutna, przerażająca itd.). Ofiara wzbudza współczucie i litość, a zbrodnia zasługuje na potępienie. Świadomie upraszczam model reakcji emocjonalnych, jakie opis zbrodni może wywołać u czytelnika, bo w praktyce jest on uzależniony od wielu czynników, np. od tego, czy ofiarą jest małe dziecko czy dorosły złodziei rowerów.
Ze względu na bogactwo wątków, tematów, stylów charakterystycznych dla konkretnych autorów, nawiążę w tym wykładzie tylko do niektórych przedstawień ofiary. Przywołane powieści zawierają wiele różnych jej typów i tym samym stanowią dogodny punkt wyjścia do zastanowienia się w trzeciej części nad rolą kryminałów w ustaleniu tego; kim i czym jest ofiara z pozycji mordercy lub prowadzonego śledztwa. Są one w jednym, kulminacyjnym punkcie zbieżne ze sobą „ Pozostawienie ofiary w takim miejscu i odarcie jej z godności było krzykiem. Żaden morderca, który zadaje sobie tyle trudu, by go usłyszano , nie chce pozostać anonimowy. Zostawia znak rozpoznawczy, autograf, ślad czy inny podpis.[…].”[15] W świetle nasuwających się pytań pojawiają się trzy możliwe ujęcia ofiary:
1).kto został zabity ( wypadek? morderstwo?),
2).kto stracił życie ( samobójstwo?, bójka?, morderstwo?),
3).kogo pozbawiono życia ( jak, dlaczego, przez kogo, w jakich okolicznościach?).
Każda z tych trzech sytuacji inaczej pozycjonuje ofiarę w stosunku do mordercy:
ad.1) ktoś kogoś zabił ( przypadkowo lub z rozmysłem),
ad.)2 ktoś stracił życie od razu, czy męczył się długo a może był torturowany,
ad.3) ktoś komuś odebrał życie – w akcie gniewu, zemsty, kary czy rozpaczy.
Spróbujmy powiązać ze sobą te trzy sytuacje, by stwierdzić:
a. człowiek jest istotą kruchą i słabą, można pozbawić go życia lub zmusić do tego, by sam popełnił samobójstwo,
b. nie trzeba szczególnych motywacji, by zabić człowieka, wystarczy chwilowa determinacja lub głęboko ukryta obsesja,
c. ofiara nie jest zawsze niewinna, ale między nękaniem kogoś, szantażowaniem, znęcaniem a jego zabiciem jest różnica natury ontycznej.
Ofiara w powieści kryminalnej pojawia się w trzech odsłonach: jako ktoś zabity ( podmiot), jako dowód dokonanej zbrodni ( reprezentacja) oraz jako postać przywołana we wspomnieniach, w zeznaniach ( konstruowanie postaci). Kto i dlaczego został ofiarą? Jak go zabito? Kim był / była dana postać nim została ofiarą? Morderca ma często za sobą przeszłość ofiary-kogoś, kto nie potrafi ani stłumić swojego gniewu ani nienawiści do ludzi, którzy skazali go w dzieciństwie na cierpienia. Określenia takie jak: zryta psychika, poharatana, poraniona, zmiażdżona tłumaczą więcej niż diagnozy psychiatryczne[16]. Ponieważ człowiek o takiej chorej osobowości został pozbawiony podstawowej cechy ludzkiej, jaką jest zdolność do współczucia, do empatii. W tym miejscu warto wspomnieć o specyficznej relacji ofiary do swojego dręczyciela, o której rozprawiał Sokrates, twierdząc, że dobrego człowieka nikt nie skrzywdzi tzn. zło może go zabić, ale nie zdeprawować. Podobną ścieżką biegnie myśl Jolanty Broch-Czainy w jej „ Szczelinach istnienia, ale jest ona bardziej subtelna i złożona. Spróbujmy ją naszkicować, ponieważ jest to jedna ze współcześnie bardziej znaczących i oryginalnych koncepcji ofiary. W konfrontacji z potocznym doświadczeniem, autorka wskazuje na radykalnie inną rolę ofiary, opisaną przez nią w kategorii zdobywcy, „ bo zdobywają doświadczenie nie każdemu dane i przechodzą przez nie nietykalni, ukrywszy zdobycz od zasłoną cierpienia.”[17] Ten punkt widzenia znany jest np. w mistyce, ale w praktyce jest tak oderwany od ludzkiego bólu, strachu i bezradności, że trudno znaleźć w nim pocieszenie. Tym bardziej, że oprawcy z całym przekonaniem kontynuują swoje dzieło, zmuszając swoje ofiary, by wyparły się wszystkiego tego, co stanowiło o ich ludzkiej godności. W kategoriach mistycznych tak pojęta ofiara, oskarża żałobników, że „ Jesteśmy ślepi i małoduszni, gdy lamentujemy nad zadręczonymi.”[18] Zgoła inne doświadczenie można wynieść z celi tortur, gdzie „Obcęgi zacisnęły się, krusząc połowę zęba. […] w miejsce kleszczy pojawiła się wiertarka z cienkim wiertłem, który przyłożono pionowo do zęba. Wiertło zaczęło zagłębiać się w miazgę nadkruszonego trzonowca. Kozłow wył tak nieludzko...”[19]
Każda zbrodnia zostawia po sobie ślady, warto spróbować je odnaleźć, odczytać i zinterpretować.” Chcę go widzieć takim ( tj. ofiarę wiszącą na krzyżu, na Giewoncie- uzup. E.P.), jakim widział go morderca.”[20] Ofiara jest dziełem mordercy, który zaistniał dzięki swojej ofierze. Kim zatem jest ofiara i kim jest morderca, jakie zostały im przypisane role i funkcje w powieści kryminalnej? Dlaczego chcemy o nich czytać?
Opis ofiary pozostaje w związku z doświadczeniem czytelnika wypływającym z jego codziennych, społecznych praktyk, wyobrażeń, lęków i panujących stereotypów. Telewizja, przekazy elektroniczne, komunikaty, obrazy zamieszczone w mediach z właściwą sobie skłonnością do skandalizowania, propagują i utrwalają wybrane wizerunki ofiar. Poruszające, przerażające i zmasakrowane, czyli ofiary wypadku, ofiary psychopatów-morderców i ofiary systemu lub układu. Każdy z tych trzech portretów ofiary ma swoje pierwowzory w „życiu” i wokół nich można snuć nieskończoną ilość kryminalnych opowieści. Kryminały na ogół wyostrzają te cechy i tortury na jakie skazane zostały ofiary, ponieważ budzą one największe emocje i zainteresowanie mordercą wśród czytelników. Ich autorzy opowiadają podobne do siebie zmyślone historie, w różnych wariantach i w różnej stylistyce. Jak to skomentowała to jedna z czytelniczek, „to tak jak bym korzystała z jednej knajpki, gdzie od lat jem te same posiłki, tylko talerze się zmieniają”. Z faktu, że na rynku krajowym ukazuje się rocznie kilkaset nowych powieści kryminalnych, wypływają dwa przesłania o zabarwieniu pesymistycznym i dwa optymistyczne. Do smutnych konstatacji należy stwierdzenie, że ludzie stają się ofiarami nie z własnej winy czy na skutek braku rozwagi, ale dlatego że zabijanie / mordowanie jest jedną z najstarszych czynności, praktykowanych przez przedstawicieli homo sapiens. Wszyscy jesteśmy więc jej potencjalnymi ofiarami. Pozytywne przesłanie, jakie wynika z lektury kryminałów odwołuje się do mocy ludzkiego rozumu i wytrwałości śledczych, którzy są w stanie podążać za śladami, jakie zostawia morderca i go odnaleźć. W dziele tym wspomaga ich technika i wciąż doskonalone procedury śledcze. Kryminały utrwalają czytelnika w przekonaniu, o tym że detektyw, inspektor czy komisarz jest ulepiony z tej samej gliny co przeciętny Kowalski, a o jego indywidualnych walorach decyduje siła woli i rozumu. Tkwi w tym pewien paradoks, przecież kryminały to towar masowy, konsumpcyjny, ale jego bohaterowie to ludzie, którzy swoje zawodowe sukcesy zawdzięczają zdolności do logicznego rozumowania.
Wymienione wzorce ofiar w powieści kryminalnej tłumaczą piętrzące się trudności w znalezieniu sprawcy. Ofiara nigdy nie pojawia się sama, zawsze wpisana jest w jakieś szersze tło: czas i miejsce, okoliczności itd., które uwiarygodniają zbrodnię. Kurtyna w teatrze zbrodni podnosi się i w świetle jupiterów widoczna staje się ofiara, z czasem dekoracja wzbogaca się o kolejne rekwizyty. Dramat ma swój początek, rozwijająca się akcja zmierza do końca, czyli do rozwiązania zagadki kryminalnej. We współczesnych powieściach tego nurtu zagadka się komplikuje, o kolejne pytania i sprzeczne lub urwane, fragmentaryczne odpowiedzi.
Pozostajemy więc na gruncie literatury popularnej, jej terapeutycznej i kompensacyjnej funkcji, bywa że przybiera ona postać inteligentnie napisanej powieści, która zawiera w sobie coś więcej niż tylko dobrze skrojoną historię kryminalną. Eco w Imieniu róży pisze, że jeśli chce się opowiedzieć ciekawą historię, to trzeba najpierw zbudować świat” możliwie jak najdokładniej urządzony, aż do ostatnich szczegółów.” [21] Czytelnik musi się poczuć w tym świecie jak jego mieszkaniec oraz jak turysta-podróżnik. Można więc poznawać, podziwiać, wzbogacać swoje doświadczenie, wsłuchać sie w język, w atmosferę miejsca itd. Pisarze kryminałów czasami piszą po prostu dobre powieści, umiejętnie łącząc ze sobą wątek kryminalny z literackim obrazem zmieniającego się wokół nas świata i zasad, na jakich możemy w nim uczestniczyć. U Małeckiego znaleźć można wzruszające, wręcz poetyckie opisy „okruchów bytu”, u Święcickiego wyostrzone, wręcz karykaturalnie nakreślone postacie, u Krajewskiego znakomicie jest uchwycone tło obyczajowe, u Siembiedy jest obecna historia w życiu bohaterów jego powieści, u Miłoszewskiego postacie są nakreślone drobnymi punkcikami jak u pointylistów. To tylko garść przykładów, która dowodzi, że niezależnie od zbrodni i jej schematu powielanego w danej powieści, czytelnik ma do czynienia zawsze z lepszą lub gorszą materią literacką. Fikcja literacka otwiera przed nim taki skanowany opis rzeczywistości, dzięki której nie opuszczając swojego fotela może się zagłębić w fantazmat zagadki kryminalnej. Mając świadomość jej nierealności, a zarazem doświadczając jej prawdopodobieństwa. Tym samym kryminały przez swoich czytelników nie są traktowane jak baśnie z ich cudownym, fantazyjnym światem, ale jako wciągające historie, od których nikt nie oczekuje, że będą prawdziwe. Chodzi o ekscytujące wędrówki po labiryntach śledztwa, fajerwerki ciągle zmieniającej się akcji, dociekania i domysły, postacie na tyle skomplikowane, że wymykają się łatwej charakterystyce. Jednym słowem, czytelnik chce mieć bezpośredni udział w tej grze i mimo, że zna jej zasady oczekuje, że pisarz go zaskoczy, zbije z tropu i będzie musiał podjąć na nowo trop. Fikcja opowieści kryminalnej musi zostać uwiarygodniona logiką opowiadanej historii. Dzięki odkrywaniu jej i śledzeniu czytelnik staje się jej pełnoprawnym współautorem i współ bohaterem.
Autorzy kryminałów starają się o to, by sytuować swoje ofiary na jakimś konkretnym planie, np. społecznym, politycznym, gospodarczym itd. ma to ścisły związek z losem człowieka, który staje się ofiarą np. rozgrywek finansowych lub politycznych. Wielu autorów poczytnych książek tego nurtu proponuje obok rozrywki (swoistej daniny literatury popularnej) także portret ofiar transformacji współczesnej Polski. W swoich pracach pisarze ci wskazują na nowy typ ofiary układu czy systemu biznesowego, wynikający z czystej spekulacji, a nie namiętności czy morderczych skłonności. W latach 70 i 80 XX wieku w wielu powieściach kryminalnych pojawiały się ofiary zbrodni politycznych, z końcem XX wieku” […] literatura zadaje pytanie: „ z czego składa się nowa rzeczywistość?” I odpowiada z rosnącego znaczenia rynku. zmieniających się zasad uczestnictwa w życiu politycznym i przekształceń obyczajowości.”[22]
1.Morderca jako ofiara i jego ofiary
(Przemysław Piotrowski, Piętno, Sfora, Cherub)
Portret psychopaty, nakreślony w większości kryminałów, przeraża :”brakiem zahamowań i skrupułów”[23], za którymi stoi uroczy, elegancki, wykształcony, kreatywny i ceniony koneser np. sztuki, posiadający takie cechy osobiste jak: „narcyzm, impulsywność, brak sumienia, manipulowanie, patologiczne kłamanie, bezduszność[…]”[24]. Wyraźnie autorzy rozpraw o psychopatach rozróżniają osoby psychopatyczne od psychopatów, Hare bliżej wyjaśnia, na czym polega różnica między tymi dwoma schorzeniami” Psychopaci nie są ludźmi zdezorientowanymi, niemającymi kontaktu z rzeczywistością, ani nie cierpią na urojenia, halucynacje i głęboki, subiektywny dyskomfort, które na ogół towarzyszą zaburzeniom psychicznym. W odróżnieniu od osób psychopatycznych, psychopaci są rozsądni, świadomi swojego postępowania oraz jego motywów. Ich czyny są rezultatem wolnego wyboru.”[25] W związku z lekturą kryminalnego cyklu Przemysława Piotrowskiego o komisarzu Igorze Brudnym, zajmiemy się skomplikowanym przypadkiem osobowości psychopatycznej, czyli ofiary, która staje się mściwym, bezwzględnym zabójcą. Sekwencja wydarzeń jest prosta i konsekwentna-osierocone, czy po prostu niekochane dziecko, bite, poniżane, gwałcone zamykane w piwnicy, kiedy dorośnie może zostać potworem. Zdolnym do popełnienia najgorszych zbrodni „Inspektor […] obejrzał ofiarę […]. na karku, na plecach, pośladkach i udach widniały głębokie rany, których było tyle, że całość przypominała galaretę [….]. Strzępy tkanek walały się nawet kilkadziesiąt centymetrów od ciała, a w niektórych miejscach mięso niemal całkiem odeszło od kości, odkrywając kręgosłup, żebra i kości miednicy. Wszystko tonęło w morzu krwi i ekskrementów.”[26] Stan ofiary świadczy o tym, że nie chodziło w tym przypadku o to, by kogoś zabić, pozbawić życia, ale o zemstę, która w chorym umyśle mordercy może się utożsamiać z aktem sprawiedliwej kary. Ofiara miała cierpieć, czuć ból tak długo jak to możliwe i umierać powoli, skrępowana, przypalana gorącym żelazkiem, krojona i miażdżona. Ofiara przypadkowa, tak jak przypadkowy był los jej kata, który w dzieciństwie doświadczył najgorszych, najbardziej zwyrodniałych i nikczemnych ludzkich postępków[27]. Był też całkowicie bezbronny, nie mógł ani się bronić ani nawet krzyczeć, próbował kilkakrotnie popełnić samobójstwo, ale i w tym skutecznie mu przeszkodzono. Dziecko marginesu, patologii, wychowanek domu dziecka jest z góry skazany na gorszy los. Cherub, kanibal lub rzeźnik – każdy z nich przeszedł piekło w dzieciństwie, by potem w ślepym gniewie i nienawiści zabijać, rozszarpywać, kroić i zjadać swoje ofiary- czy byli złymi ludźmi? Ich czyny niosą w sobie niewyobrażalny ból ofiar, tak spętanych, zakneblowanych i skutych łańcuchami, jak oni sami byli w dzieciństwie. Ofiara-morderca oskarża ludzi za całe zło, jakie go spotkało, zło, które nigdy nie zostało uprzedmiotowione, określone i nazwane, przemyślane; jednym słowem ofiara nigdy się od niego nie uwolniła, nie zdystansowała do swojej przeszłości. Tkwiła w niej ciągle, pozornie mając możliwość swobodnego działania a jednocześnie jej wola była całkowicie pozbawiona możliwości dokonania swobodnego wyboru. W konsekwencji, każde kolejne morderstwo pogrążało ofiarę-kata w jego przeszłości i umacniało w nim przekonanie, że nikt nie doświadczył tyle zła, co on. Własne cierpienie zostało przeniesione na innych, była ofiara z mściwą satysfakcją torturowała i mordowała niewinnych ludzi. Pytanie, czy do takich aktów zemsty skłonni są tylko źli ludzie, wydaje się co najmniej niestosowne wobec okropnych zbrodni, jakich się dopuścili. Krojenie, bicie czy przypalanie -jako czynności-nie są ani proste ani dostępne, wymagają wprawy, narzędzi i przygotowania. Niemniej jednak motywy podjęcia takich działań i kryjące się za nimi racje, wskazują na zatrutą psychikę człowieka, który stał się mordercą. Niezdolnym do współczucia, do przyjaźni i życzliwych kontaktów z innymi, żyjący na pograniczu jeszcze/ już nie człowiek. Na tym w istocie polega tragedia bohaterów-morderców cyklu powieści Piotrowskiego, że nie chcąc dłużej być ofiarami, mszczą się na innych za to, że wciąż nimi się czuje „ […] jego i tak krucha i poharatana psychika mogła ulec kompletnemu rozpadowi.”[28]
Opisani przez Piotrowskiego okrutni mordercy dopuścili się czynów tak strasznych, że przekroczyły one próg tego, co postrzega sie jako zło. Bestialstwo, demonizm i nieludzkość tych zbrodni czyni z nich potworów. Niedawno o jednym z najgłośniejszych morderców w Polsce mówiono jako o bestii, a więc o kimś, kto zatracił elementarne cechy człowieczeństwa. Jak się okazuje, język etyki jest za ubogi, by objąć nim całe spektrum ludzkiego okrucieństwa. W przypadku bohaterów wspomnianych powieści Piotrowskiego ich „bestialskość ma źródła w tym, że w dzieciństwie sami stali się ofiarą czynów podłych i nikczemnych, które ich psychicznie ukształtowały. Czy to ich usprawiedliwia, czy tylko wskazuje na źródła ich patologicznych zachowań? Dodajmy, że ten etap życia nie skończył się dla nich z chwilą opuszczenia sierocińca czy domu rodzinnego, żadna z ran nie zagoiła sie, przynajmniej psychicznie .”[29] W rezultacie gehenna tych chorych ludzi trwała, mimo, że stali się sami katami, oprawcami i mordercami dla swoich ofiar. By lepiej zrozumieć ten tragiczny węzeł, łączący kata z ofiara i ofiarę z katem, odwołam się do tekstu. ks. Tischnera. Autora filozoficznego eseju pt. Ludzie z kryjówek, który powstał pod wpływem lektury monografii pt. Psychopaci” (1977) Antoniego Kępińskiego. Warto do tego tekstu wrócić, by uświadomić sobie, że do tych poranionych psychicznie ludzi nie ma dostępu nadzieja na inne, lepsze życie. Za długo tkwili w więzieniu, skazani na gehennę, by móc przedrzeć się przez ścianę nienawiści i stałego poczucia zagrożenia. Tischner zdiagnozował ich stan, biorąc pod uwagę to, co stanowi wyznacznik norm ludzkich i międzyludzkich” Człowiek żyje na poziomie nijakości poza dobrem i złem, jest ani winny ani niewinny, jego odpowiedzialność znalazła się w stanie uwiądu. Nie znaczy to jednak, że człowiek stracił w ten sposób swą ludzką godność. Rzecz w tym, że cała godność człowieka sprowadza się do wartości cierpień, którym podlega. Znamiennym rysem ludzi z kryjówek jest to, że sami cierpią i innym przysparzają cierpień.”[30]
Cytat ten wymaga rozwiniętego komentarza, a być może nawet pewnego uzupełnienia. Pierwsza uwaga odnosi sie do języka etyki, który ze swej natury jest podwójnie ograniczony: przez siatkę pojęć i kategorii, które dotyczą kwalifikacji czynów według wybranych kryteriów, a wtórnie odnoszą się one do doświadczenia, ujętego pod kątem owych kryteriów. Z tego względu część treści takiego doświadczenia umyka etykom z pola widzenia, chociaż ks. Tischner należał do tych nielicznych, którzy potrafili je dostrzec i określić. Sytuacja i kondycja ludzi z kryjówek może być radykalnie różna, jedni z nich wciąż tkwią w dzieciństwie, a drudzy doraźnie zamykają się w kryjówkach, na skutek aktualnych przeżyć i towarzyszących im stanów lękowych. Rzeźnik, kanibal i Cherub- to ofiary, które nie miały szansy na godne życie, cokolwiek się przez nie rozumie. Ich poczucie odpowiedzialności-za siebie i innych-nie mogło też znaleźć się w stanie uwiądu, ponieważ nigdy nie mogli sami o sobie decydować. Pozbawieni wszystkiego tego, co stanowi o kondycji moralnej człowieka, a więc poczucia własnego sprawstwa oraz przynależności do społeczeństwa. Dla trójki wspomnianych bohaterów thrillerów Piotrowskiego jedynym możliwym wyzwoleniem od siebie i swojej przeszłości była śmierć. Kiedy o ich losie myślał komisarz Igor Brudny, który był podwójnie związany z losem rzeźnika, kanibala i Cherubem [31], to właśnie w śmierci widział jedyne rozwiązanie ich dramatu, który przenosił się na dramat ich ofiar. Widmo kolejnego zamknięcia, izolacji i odczłowieczenia, na jakie skazani byliby sądowym wyrokiem, przedłużyłoby ich gehennę. Ludzie ci wymykają się jasnym i czytelnym ocenom; robiono z nimi straszne rzeczy, na zawsze pozbawiając ich poczucia więzi z innymi, kiedy mogli już sie do nich zbliżyć, zaczęli zabijać. Okrutnie, bezwzględnie, wprost bestialsko pastwiąc się nad swoimi ofiarami. Stali się ludźmi- potworami nie z własnej winy, w jakimś stopniu i zakresie jesteśmy ( jako społeczeństwo) za to odpowiedzialni. Nazywając ich potworami poniekąd umieszczamy ich poza wspólnotą ludzką, przyczyniając się do ich kolejnego napiętnowania.
Wracając do metafory kryjówki, która rzuca światło na stan bezwolnej woli i jej niemocy. Wyjście z kryjówki oznacza wyłącznie akt fizyczny, psychicznie ofiara nadal jest przykuta do ściany. ( „Sfora’). Najgorszą rzeczą, jaka mogła się jej przydarzyć, to życie wśród (złych) ludzi. Niektórzy z nich mieli sami za sobą straszne dzieciństwo albo „ mieli już wszystko […] bogaci, sławni i szanowani […].Podniecało ich znęcanie się nad słabszymi, poniżanie ich. Nie liczyli sie z tym, co czują ich ofiary.”[32] Ci ostatni to ukryci sadyści, o narcystycznym usposobieniu, pozbawieni skrupułów, bo czuli się bezkarni. Źli ludzie bawią się cierpieniem i poniżaniem innych, ale na czym polega to zło? Już myśliciele greccy wskazywali na próżność pychę i arogancję, która czyni z myślących ludzi bestie, zdolne do upodlania innych i czerpiące satysfakcję z tego powodu. Z drugiej strony prymitywny, pijany ojciec bije swoje dzieci i żonę ( „ Sfora”), matka za pół litra wódki oddaje syna w ręce ciżby pijanych, tępych mężczyzn, którzy go gwałcą, przykuwają do ściany, oblewają moczem („Piętno”). Czy to są źli ludzie, czy zdegenerowani, patologicznie niezdolni do oceny swoich czynów, a tym bardziej do postawienia siebie w sytuacji ofiary? Dopiero z ich perspektywy widać jak wielki jest rozmiar tragedii i jak trudno na terenie etyki przejść przez wszystkie wymiary bycia ofiarą i bycia mordercą. Kategorie takie jak: winny, zły czy sprawiedliwa kara nie tyle zawodzą w tym przypadku, ile nie zawsze są adekwatne w stosunku do złożonej sytuacji postaci psychopatycznej i jej losu. Bogaci, sławni i szanowani zwykle nie zabijają, biedni i zdegenerowani częściej stają się mordercami. Jakie to ma znaczenie dla ich ofiar, a jakie dla nas? Radykalnie zmieniając perspektywę, ofiara świadczy o tym, że wydarzyło się zło; pytanie o winę jest wtórne w stosunku do kwestii; kto i dlaczego je popełnił. Czy niepoczytalny szaleniec, czy człowiek chory, czy sadysta, który lubi się w ten sposób zabawić gwałcąc, raniąc i zabijając? Niektórzy z nas zastanawiając się nad tą kwestią skłonni byliby przyznać, że mroki ludzkiej psychiki i złożone losy ludzi nie podlegają ani normom prawnym ani moralnym. Nie przekładają się też na jakieś uniwersalne doświadczenie, co wynika z dobrze znanego faktu, że „Człowiek może odtworzyć w języku ( a więc i w zapisie prawa i moralności- uzup. E.P.) zdarzenia i fakty, składające się na opowieść […], nie może jednak oddać wrażenia radykalnej inności, niesamowitości, owej obezwładniającej, gdyż niepodlegającej racjonalnej konceptualizacji, „ władzy niewiarygodnego”.”[33]
Figura psychopaty czy osobowości psychopatycznej budzi lęk, grozę, przerażenie, dokonane przez nich morderstwa są tak potworne, że wręcz atakują, miażdżą wyobraźnię czytelnika. Przyczyniając się do dyskusji na temat granic ludzkiego zła i jego ukrytych, nieuchwytnych źródeł. Czy zło tkwi w nas, czy między nami, czy wszyscy jesteśmy jego nosicielami, czy tylko ludzie o określonych skłonnościach, kierujących się pychą lub zemstą? Narzuca się też inne pytanie o zobowiązania moralne ludzi, którym w udziale przypadł dobry los wobec tych nieszczęśników, którzy pozbawieni byli opieki, miłości i życzliwości. Pytanie, które nie może znaleźć definitywnej odpowiedzi wobec faktu, że człowiek to „ciemny las” i nawet szczęśliwe dzieciństwo nie chroni nikogo przed skłonnością do czynienia zła, zadawania bólu czy mordowania.
Ofiarę ze sprawcą łączy przestępstwo, w wyniku którego nastąpiła zbrodnia lub krzywda, by do tego doszło, muszą zostać spełnione trzy warunki[34]:
1). musi zaistnieć sprawca, który chce popełnić morderstwo lub kogoś skrzywdzić,
2). sprawca krzywdzi lub zabija swoją ofiarę
3). do przestępstwa może dojść wtedy i tylko wtedy, kiedy nie ma nikogo, kto mógłby skutecznie powstrzymać sprawcę ( np. policji)
W powieściach kryminalnych wszystkie te trzy składniki przestępstwa są zachowane, ale występują w różnych „ nieoczywistych” konfiguracjach, które prowadzą od sprawcy do ofiary lub od przyszłej ofiary do sprawcy. Można zatem wyróżnić trzy typy ofiary: ofiara ofiarna i zastępcza, ofiara systemu ( układu) oraz ofiara przypadkowa. W kolejnych częściach spróbuję je scharakteryzować, biorąc pod uwagę nie proces uprzedmiotowienie ofiary, ale jej podmiotowość. Na zadane pytanie jak w etyce powinno się tłumaczyć pozycję ofiary można udzielić wielu odpowiedzi, biorąc pod uwagę takie zagadnienia jak: [35]odpowiedzi na pytanie kim jest ofiara, rozpoznanie i wyjaśnienie kulturowego fenomenu ofiary oraz określenie praw ofiar. Można powiedzieć, że każdy kto intencjonalnie został skrzywdzony przez kogoś jest jego ofiarą. Czym jest krzywda opisana w kategoriach moralnych? Uznaje się na ogół, że występują trzy przyczyny i przejawy świadomego krzywdzenia ludzi:
-agresja bezpośrednia skierowana przeciwko komuś (jednostce czy grupie),
-brak wsparcia dla najbardziej potrzebujących,
-obojętność na krzywdę doznawaną przez innych.
Nie można zapobiec tym wszystkim wydarzeniom i związanym z nimi społecznym procesom, ale należy je ograniczyć tym samym redukując liczbę ofiar i ich alienację. Są też przypadki, kiedy ludzie czują się życiowymi ofiarami i zachowują się jak ofiary, co wynika zapewnie z ich słabej psychiki i często znajduje swój wyraz w resentymencie. Można więc, uogólniając na terenie etyki wyróżnić trzy, pierwotne sytuacje:
1).ktoś jest ofiarą, i ktoś jest sprawcą tego stanu-sprawca ponosi moralną odpowiedzialność za rozmyślnie wyrządzone krzywdy,
2).ktoś bywa ofiarą wydarzeń, na które jako jednostka nie ma wpływu – inni, którzy dysponują odpowiednimi środkami są moralnie zobowiązani, by mu pomóc,
3).ktoś bywa ofiarą zaniedbania ( w tym również uczuciowego) ze strony ludzi, którzy zamiast otoczyć go troską, wykorzystują jego stan.
Rozważając te kwestie na terenie etyki odwołujemy się do solidarności, troski, odpowiedzialności, które dopiero w określonej sytuacji ofiary/ ofiar nabierają konkretnego, moralnego znaczenia; zagłodzonej przez synową staruszki w jej własnym domu czy trzyletniego Bartka,
torturowanego przez konkubenta matki. Uciekających mieszkańców z bombardowanych miast w Afganistanie, Iraku, Syrii czy Ukrainy, czy ludzi zamordowanych przez przestępców, wśród których nie brakuje sadystów, paranoików czy psychopatów. Kim jest zatem ofiara? Człowiekiem obiektywnie skrzywdzonym, wymagającym zrozumienia, wsparcia i opieki. Czy ten status ofiary w etyce znajduje swoje odzwierciedlenie w powieściach kryminalnych? Pojawienie się ofiary w kryminale oznacza nie tylko początek śledztwa i towarzyszącej mu zagadki, ale przede wszystkim wywołuje u czytelnika moralne oburzenie. Mówiąc wprost bez tego impulsu moralnego dalsza historia byłaby pozbawiona tego podwójnego znaczenia, jaki łączy ze sobą opis dokonanego zła z jego ukaraniem.
Ofiara budzi nie tylko litość, ale też dopomina się o sprawiedliwe ukaranie sprawcy. Nie zawsze jednak potrafimy dostrzec ofiarę i zrozumieć, jak doszło do tego, że ktoś ( jednostka lub grupa) został pozbawiony prawa do życia czy prawa do osobistej nietykalności. Etyk musi publicznie przypominać, że nie jest rzeczą moralnie obojętną, jak traktujemy siebie i innych w ramach własnych przekonań i światopoglądów. Kto i dlaczego jest dla nas ofiarą, jakie usprawiedliwiamy zbrodnie i dlaczego?
2. Ofiara ofiarna i zastępcza
(R. Małecki, Żałobnica)
W literaturze przedmiotu ten rodzaj ofiary ofiarnej został szczegółowo opisany w związku z praktykami i rytuałami religijnym. Z nawiązaniem do symboliki Krzyża w chrześcijaństwie, z wyodrębnieniem ofiar na bezkrwawe i krwawe, dobrowolne i zniewolone. Ofiara ofiarna oddaje swoje życie w intencji przebłagania, dziękczynienia i ekspiacji[36]. Ofiara zastępcza, w interesującym nas kryminale Roberta Małeckiego dotyczy kręgu bliskich sobie ludzi i ich złożonych relacji i powiązań, z których nie zawsze są świadomi. W tym skomplikowanym układzie punktem kulminacyjnym staje się przyznanie córki do zbrodni, którą popełniła jej matka. Uczyniła to z miłości, by córkę chronić i dalsze jej działania były podporządkowane temu celowi – pragnęła chronić córkę, zapewniając jej bezpieczeństwo. Jest to o tyle ciekawy i pomnożony przykład ofiary, która wiąże ze sobą matkę, córkę i Violę, rozsadza pamięć, a jej części układają się w realne-nierealne zjawy i obrazy, nakładające się na siebie kłamstwa matki, córki i Wioli. Zabiła ją matka, chroniąc swoją córkę, ale uczyniła to w jakimś szalonym, przypadkowym odruchu. Historia ich obu: matki i córki, biegnie innymi drogami, ale zawsze obok siebie, ich losy wzajemnie się dopełniają i stanowią podwójny zapis tego, co się zdarzyło i tego, co mogło się zdarzyć, ale nigdy do tego nie doszło. Przeszłość staje się bardziej wyczuwalna, bardziej realna niż teraźniejszość, a na jej progu stoją ofiary: zamordowana Wiola, mąż z pasierbicą ( zginęli w wypadku), a w końcu dołącza do nich ciężarna bohaterka. Stało się to wtedy, kiedy Anna zrozumiała, że jest „naznaczona przeszłością”, że musi poddać się jej woli, przekracza próg jawy, wkraczając w świat paranoi. „ Przyznaję się do zabójstwa, którego nigdy nie popełniłam, ale tylko tak mogę pomóc matce, która przez lata izolacji, samotności i nieutulonego żalu coraz głębiej popada w paranoję.”[37] Matka Anny coraz częściej widzi Wiolę w swoim domu, twierdzi, że umorusana ziemią nastolatka brudzi jej w pokoju. Pali więc znicz na grobie dziewczyny i tam, gdzie kiedyś stał szałas. Próbuje ją udobruchać ogniem i modlitwą. „Chcę zdjąć z matki to odium i tym, co zaraz zrobię, potwierdzić moją wersję wydarzeń.[…] Obłęd mąci mi zmysły.”[38]
Kiedy już ktoś poczuł się ofiarą i z tej perspektywy spostrzega siebie i innych, wówczas granica miedzy szaleństwem i poczytalnością traci znaczenie, podobnie jak płynność przejścia między jawą a omanami. Doświadczenie świata zewnętrznego zamyka sie w sferze wewnętrznych przeżyć zaplątanych w sieć epizodów własnej opowieści. Tworzyły ją nie zdarzenia, ale ich fantomy, emanacje z przeszłości, która jeszcze nią nie była, ale dopiero stawała się. „Tej nocy, gdy zostałam sama w pustym mieszkaniu, czułam się jak ofiara. A to słowo krąży nade mną niczym sęp. Czekam aż zaatakuje, aż w końcu obniży lot, złoży rozpięte skrzydła i gwałtownie zanurkuje, wbijając się z hukiem w moją głowę.”[39] Ofiara z Żałobnicy Małeckiego spełnia się poniekąd w swoim sprawstwie; zarówno biernym jak i czynnym, tym samym żyjąc życiem ofiar nie musi ani za nic odpowiadać ani niczego w tym układzie zmieniać. Jeśli w tej wewnętrznej opowieści słowa nigdy nie mogą być prawdziwe, to wtedy trzeba kłamać, by chronić własne życie. Niszcząc je i podważając nie tylko jego historię, ale również pewien nieuchwytny przejaw osobowości Anny. Jakaś rysa, która tak niepokoiła jej męża, drażniła pasierbicę, zaintrygowała komisarz Wolską. Co w osobowości bohaterki, w jej postawie przesądza o tym, że przezwycięża w niej pragnienie bycia ofiarą, co w końcu ją zabija. Czy to brak odwagi, o której pewnej nocy mówiła jej matka. „ W naszym życiu– matka mówiła do niej, ale też do siebie i od siebie –zdarzają się czyny, których żałujemy.[…] Bywa, że rzutują na całą naszą przyszłość. Mogą ją naznaczyć albo zniszczyć. Z każdej sytuacji jest wyjście[…] Potrzeba tylko odwagi. „[40] Nie mając odwagi trzeba kluczyć, kłamać, wracać do przeszłości i ją na nowo przeżywać, tym samym odgradzając się od tego, co teraz dzieje się w życiu Anny. Sprowadzenie siebie do roli ofiary stwarza pewne pozory azylu, zamyka w kręgu domysłów, wspomnień, przywoływanych fragmentarycznie przez niedoskonałą pamięć. Matka, która zabiła jej przyjaciółkę, by ratować Annę przed podejrzeniami, oszczerstwami, i zniewagami, sama siebie skazała na samotność i szaleństwo. Po latach jej dorosła córka wraca nie do matki, ale do miejsca, gdzie została dokonana zbrodnia. Jej ofiarami były: Wiola, matka i Anna.
Żałobnica to świetnie opowiedziana historia kobiety, która zagubiła się w swojej przeszłości razem ze zbrodniami, których nie popełniła i z tymi, do których sama się przyczyniła. „Droga do przeznaczenia, droga, która zastępuje ucieczkę.”[41] Droga, która otwiera się na przyszłość, po to, by zawrócić ją do przeszłości. W rezultacie to przeszłość staje się bezpiecznym miejscem, Wiola, matka, mąż i pasierbica przestają już straszyć i niepokoić Annę. Jej ofiara staje się dobrowolna i uwalnia ją od przymusu ucieczki; ucieczki z domu, ucieczki w małżeństwo, ucieczki od kochanka-ojca nienarodzonego dziecka. Droga do przeznaczenia odkrywa przeszłość jako jej własną historię, czy raczej splot poznanych historii, które Anna powiązała ze sobą w splot tego, co nieuniknione. Przyjmuje na siebie winę matki, z ofiary staje się morderczynią, uwalnia matkę i siebie od pętli czasu; wraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. Po to, by nadać starym czynom nadać nowe znaczenie i je uporządkować, biorąc na siebie winy matki. Anna podejmuje taką decyzję, kierując się poczuciem miłości i sprawiedliwości. Odzyskuje w ten sposób własną podmiotowość, ponieważ dokonuje wyboru nie pod wpływem strachu i ucieczki, ale wewnętrznego przekonania. Wiedza-„ wiem już wszystko”- nie unicestwia przeszłości, ale dystansuje się wobec niej i wobec ciężaru bycia ofiarą. Anna uwalnia siebie od pokusy bycia ofiarą, decyduje się na ostateczny krok, jakim jest dobrowolne przyjęcie na siebie winy matki. Postanawia więc podzielić się prawdą z matką Wioli o przeszłości, o tym, co się naprawdę wydarzyło. Bo przecież nikt z uczestników tej historii nie był niewinny; Wiola szantażowała matkę swojej przyjaciółki, domagając się od niej pieniędzy. Groziła że rozpowie po wsi, że Anna uwodzi jej ojca. Wiola potrzebowała pieniędzy, gdyż była w ciąży, na wiadomość o jej stanie ojciec zareagował gwałtownie, bijąc córkę i wyrzucając z domu. Sam jednakże nie ukrywał swojego zainteresowania przyjaciółką córki, ilekroć Anna gościła u nich w domu. O tym wszystkim wiedziała matka Wioli i milczała, ani nie broniąc swojej córki przed rozgniewanym mężem, ani też nie stawiając się za Anną, która została niesłusznie oskarżona przez zdesperowaną Wiolę. Mniejsza z tym, czym się kierowała matka Violi: wstydem, poczuciem lojalności wobec męża, a może własną godnością, ale ani nie pomogła córce, ani jej nie obroniła, ani też nie poszukała dla Violi bezpiecznego schronienia.
T więc na skutek wielu różnych wydarzeń, o których była mowa, doszło do zbrodni. Nieplanowanej, przypadkowej i w swoich skutkach nieodwołalnej, ponieważ Wiola nie żyła. Fakt ten przesądził o losie Anny, która w Żałobnicy opowiada o sobie niejako krążąc wokół tego, co dawniej i co dzisiaj- zbliżając się i oddalając od tych strasznych wspomnień. Czytając o nich, można sobie zadać pytanie gdzie przechodzi granica między przeszłością a teraźniejszością Anny i jej matki; w pamięci, w samoświadomości, w sumieniu? Czytelnik odnosi wrażenie, że wszędzie i nigdzie, ponieważ fakty ulegają w przywoływanych wspomnieniach wielorakiej przemianie, a także stają się źródłem osobistej obsesji, choroby matki i córki.
Miłość matki do córki naznaczona była cierpieniem, spowodowanym rozłąką i wyrzutami sumienia. Matka nigdy nie uwolniła się od cienia Wioli, paliła znicze, uciekała, kryła się i mimo upływu czasu potęgowało się w niej szaleństwo; zaczęła widywać Wiolę. „ Szloch matki rozrywa mi serce. Zapadam się w ramiona obłędu.”[42]. Śmierć Wioli i śmierć męża oraz pasierbicy Anny zlewają się ze sobą w „panicznym strachu, przepływie przerażenia”, to nie ona ich wszystkich zabiła, ale w jakimś stopniu przyczyniła się do takiego końca. Oniryczność tych strasznych powidoków przerwana zostaje na chwilę, kiedy bohaterka wie już co się naprawdę stało, nie zmienia to sekwencji wydarzeń. Nadaje im tylko inne znaczenie, „kiedy dotrze do niej, że zbliża się nieuchronny koniec.”[43]
W Żałobnicy, jak w każdym kryminale, istnieje zbrodnia i śledztwo i ten trop prowadzi do pierwszej ofiary, jaka była Wiola. Zbrodni przypadkowej, popełnionej w afekcie, przez kochającą matkę, chroniącą swoją córkę przed niesłusznymi pomówieniami. Ciężar winy przytłacza matkę, która popada w szaleństwo. Podwójna ofiara’ matki i córki i podwójna zbrodnia: koniec staje się początkiem, a ucieczka w przeszłość przeznaczeniem bohaterki. Kto popełnił przestępstwo, kim jest ofiara, na szczęście odpowiedzi na te pytania nie są ani jasne ani ostateczne. Można przyjąć kilka, prawdopodobnych wersji, w których występują przemiennie: ofiara przypadkowa, ofiara ofiarna i zastępcza; czyli Wiola, matka i córka, łączyły je więzi krwi i przyjaźni. Matka poświęca się dla córki, Anna przyjmując jej winę na siebie, oczyszcza ją i uwalnia siebie od przymusu bycia ofiarą. Są też ofiary pośrednie czy też uznane za takie to: dróżniczka, mąż i pasierbica, których rola w historii Anny nie jest jednoznaczna. Podobnie jak stosunek Anny do nich, kiedy krąży wokół domu dróżniczki, śledzi ją, dostaje się do jej mieszkania i pośrednio doprowadza do jej samobójczej śmierci. Robiąc to wszystko, Anna nie wie dlaczego śledzi tę kobietę, wdziera się do jej życia i stwierdza, że „ to obłęd”. Ten obłęd ciągnie ją do zła, jak ćmę do ognia, zresztą wszyscy są nim dotknięci. Nikt w tym kryminale nie chce nikogo zabić, ale wszyscy wzajemnie się ranią i krzywdzą, śledzą i są podejrzliwi wobec siebie, oszukują. Matka Wioli wie o tym, że przyjaciółka jej córki jest niewinna, ale publicznie jej nie broni. Ojciec, który najpierw zabawiał się ze swoją nieletnią córkę, a później molestował Annę, wyrzucił z domu piętnastoletnią, ciężarną Wiolę. To były te pierwsze kamyki, które z siłą lawiny spadły na matkę Anny, bohaterki powieści Małeckiego, a później odbiły się na jej życiu, jej małżeństwie a w końcu na jej macierzyństwie. Anna postanawia uwolnić matkę od winy, ofiarując siebie tak jak to przed laty uczyniła jej matka. Cała kryminalna opowieść Małeckiego o tym, kto, jak i dlaczego został ofiarą lub też sam wybrał rolę ofiary albo został na nią skazany wymyka się racjonalnej analizie, ponieważ jej bohaterki żyją w jakimś paranoicznym stanie, w którym uciekając od przeszłości, coraz bardziej zamykają się w jej mrokach. To przeznaczenie i klątwa, to także obietnica wyzwolenia. Żałobnica przypomina o demonach ludzkiej pamięci, o poczucia winy i ucieczkach przed nimi, o zdarzeniach, które wymykają się kontroli i o cieniach, które przyjmują nad nami władzę. To przykład powieści, którą można wielorako odczytać, nie redukując jej ani do kryminału ani do literatury z kręgu magicznego realizmu.
Powtórzmy, że w tej powieści wyróżnić można trzy przypadki ofiary: bycie ofiarą w sobie – przypadek Wioli, bycia ofiarą dla siebie- przypadek Anny, bycie ofiarą dla innych – przypadek matki Anny. Na drugim planie zagęszcza się sieć relacji miedzy nimi, pojawiają się inne postacie, w rezultacie matka Anny zabiła Wiolę, która ją szantażowała, ojciec Wioli był pedofilem, jego ofiarą była córka, a matka Wioli biernie reaguju na los swojej córki, gwałconej przez jej męża a potem wyrzuconej z domu. Anna prowokowała wokół siebie zło, nie w pełni świadoma swoich intencji. Można w tej powieści doszukać się jeszcze innych odcieni zła, ofiarności i splotu nieszczęśliwych wydarzeń, które doprowadziły do tragedii. Tej, która miała miejsce w przeszłości i tej, która wydarzyła się w wiele lat potem. Kto ponosi za nią winę? Wszyscy?
3. Ofiara układu/ spisku i systemu
( M. Zielke, Wyrok, Sędzia, Człowiek, który musiał umrzeć)
W wymienionych powieściach Zielke porusza problem ofiary spisku lub układu. Ten typ ofiary ma za sobą trzy sankcje:
1).zaufanie czytelnika do wiedzy autora, do której ludzie z zewnątrz nie mają dostępu pytania,
2). wyobraźnię społeczną, w ramach której tzw. wielki biznes i finansjera są powiązane z mafią,
3). autor posługuje się kodem teorii spiskowych, w ten sposób wprowadzając czytelnika w sieć zależności, które znajdują swoje pierwowzory w komunikatach medialnych o głośnych aferach, przekrętach czy nielegalnych spółkach.
Informacje o np. upadkach banków przekazane są w atmosferze skandalu, podejrzeń i wątpliwości, ponieważ. rzecz dotyczy spraw i ludzi, którzy ze względu na zajmowane stanowiska i funkcje, majątki oraz wpływy są przedmiotem plotek i spekulacji ( rola tabloidów). To poniekąd mityczne kraina zamieszkana przez „bogaczy”, którzy mogą wszystko i „ z tylnego siedzenia” kierują wszystkim. Ich ofiarami być mogą zarówno klienci banku jak i dyrektorzy czy prezesi tychże instytucji, a nawet członkowie rządu, nagrywani na zlecenie np. w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Usunięcie kogoś z tego grona, egzekucja zlecona płatnemu mordercy, doprowadzenie do bankructwa czy publiczna „nagonka” to najczęściej stosowane środki, które sprawiają że ofiary układu zostają skutecznie „usunięte” z grona biznesowego. Kryminały te, oparte na rzekomych raportach i notatkach sporządzonych przez dziennikarzy śledczych umacniają czytelników w przekonaniu o tym, że za wielkimi pieniędzmi kryją się nielegalne interesy, prowadzone w oparciu o układ: władza- biznes-sądy- służby. Ofiary układu najczęściej wplątane są w te dziwne biznesowe zależności finansowe, chronione przez skorumpowanych prawników. Ta ich dwuznaczna rola, przynajmniej w oczach opinii publicznej, ułatwia ich degradację zawodową i postawienie fikcyjnych oskarżeń. Nagonka medialna przebiega według ustalonego schematu teorii spiskowej i zawiera już w tytule oskarżenie, np. „ Jak […] zamieniał domy”, „ Układ wrocławski”,” Jak ludzie układu powiązani […] „ grzali ruch dla […]”[44]. Zanim bliżej spróbujemy zorientować się w teoriach spiskowych, a zwłaszcza w ich zastępczej funkcji poznawczej to warto przypomnieć różnicę, jaka zachodzi między ofiarą układu a systemu. Ta ostatnia wiąże się z instytucjami państwowymi, które są albo źle zarządzane albo wymagają reorganizacji. Ich ofiarami zostać mogą ludzie, którzy wymagają dodatkowego wsparcia ze względu na swoje trudne położenie. Los taki może również spotkać klientów tych instytucji, którzy zostali albo przez nie oszukani albo zaniedbano wobec nich jakiś konkretnych zobowiązań. Układy, o których mowa w kryminałach, mają swoje źródła we wspólnych przedsięwzięciach, które łączą ze sobą ludzi władzy z wielką finansjerą, z prokuraturą i służbami, tworząc zamknięty krąg wpływów. Działa on według dwóch, standardowych zasad: „kto z nami, ten nie zginie, kto przeciw nam, ten jest już trupem.” W praktyce dotyczy on oskarżonego ( pretekst zawsze się znajdzie lub się go wymyśli), losu bankruta, a więc samotnej ofiary, pozbawionej nawet oparcia w rodzinie. Bo kto będzie wspierał złodzieja, malwersanta i oszusta? Praktycznie każdy może zostać ofiarą nagonki, zorganizowanej przez wpływowy układ, który dociera przede wszystkim do sądów i mediów. W atmosferze skandalu gazety informują one o tym, jak prezes X uchodzący dotychczas za przyzwoitego i przedsiębiorczego człowieka, korumpował władzę i zmuszał swoich pracowników do jawnego łamania prawa. Czytelnicy są skłonni uwierzyć w istnienie sitwy, w układy, afery, niejasne powiązania, zmowę interesów- język tutaj nie jest przypadkowy, ma epatować, uwiarygodniać i oskarżać- co wywołuje poczucie strachu i ciekawości. Wchodzimy w krąg podejrzeń, dowolnych domysłów, wyolbrzymiania potocznych wydarzeń i nadawania im dodatkowego, sensacyjnego znaczenia. Wyobraźnia czytelnika przenosi te opisy w sferę spisku, nadając rzeczywistym układom i aferom jakieś inne, głęboko zakonspirowane znaczenie. Łatwość, z jaką wielu z nas przyjmuje komunikat, że za każdą władzą, majątkiem i pracą w służbach kryje się jakiś spisek, ułatwia zadanie autorom, którzy czynią z niego pierwotny fantazmat swoich powieści. To poczucie wtajemniczenia w zastrzeżone rejony wielkiej gry wzmacnia Zielke, wyjaśniając że „Impulsem do napisania tej powieści stały się prawdziwe wydarzenia. W połowie 2012 roku w środowisku dziennikarzy śledczych pojawiała się informacja o szantażowaniu jednego ze znanych biznesmenów szalenie kompromitującymi materiałami. W sprawę mieli być zamieszani agenci służb specjalnych, posłowie, dziennikarze i inni biznesmeni.”[45] Na tych domysłach, przypuszczeniach, opiera się popularność tych powieści, które nie tyle tłumaczą rzeczywistość, ile demaskują gry, jakie w jej ramach mogą być prowadzone.
Powiązania między służbami i biznesem, ich prawna obsługa, nielegalne przedsięwzięcia gospodarcze wymagają od autora znajomości odpowiednich procedur, technicznych narzędzi przeprowadzanych operacji itd. Zielke jest wręcz wzorcowym przykładem pisarza, który w swoich powieściach łączy doświadczenia dziennikarskie z twórczością pisarską, pozostając więc w strefie ” wariacji na temat pewnych wydarzeń”. Znajdują one zaufanie u większości czytelników, ponieważ wyrażają rozpowszechnione przekonania, że ludzie na ogół myślą o sobie, że są okradani i wykorzystywani przez jakiś wszechpotężnych „onych”. Przy tym kierują się resentymentem, pocieszając się tym, że ludzie biznesu spadają ze swoich tronów, tracąc wszystko, łącznie z honorem i dobrym imieniem. Nad ofiarami sytemu czy układu nikt nie płacze, dopóki historia nie uczyni z nich bohaterów lub nie napisze im innej biografii. Na ofiary ze świata biznesu patrzy się zwykle przez okulary teorii spiskowych, które wszystko tłumaczą i nie wymagają przy tym dodatkowej erudycji. Czym zatem są teorie spiskowe i dlatego tak chętnie po nie sięgamy, by wyjaśnić czy raczej przyjąć do wiadomości, że bezradność ofiary układu wynika z siły, bezwzględności oraz narzędzi opresji, jakimi dysponuje „grupa trzymająca władzę”? Ofiara jest osaczona i bezbronna, co sprzyja jej determinacji, broni siebie i swojego dobrego imienia dosłownie walcząc z przeciwnikiem na śmierć i życie. Koszty tej walki, nawet w przypadku wygranej, są dotkliwe i bolesne, ponieważ „zorganizowane zło” niszczy zarówno jednostkę, pozbawiając ją wiarygodności jak jej życiowy dorobek. Co rozumie sie przez teorię spiskową, a więc zorganizowane zło „Jest to pogląd, że wyjaśnienie zjawisk społecznych polega na wskazywaniu ludzi lub grup zainteresowanych występowaniem danego zjawiska ( niekiedy jest to interes ukryty, który trzeba naprzód wyjawić) oraz planujących i spiskujących w celu ich realizacji”[46]
Ta znana i często przytaczana definicja Poppera jest dzisiaj poddawana dwóm zabiegom: modyfikacji i reinterpretacji, jak to ma miejsce w ujęciu Lee Bashama, który stwierdza, że „Teoria spiskowa jest wyjaśnieniem ważnych wydarzeń poprzez odwołanie się do oszustwa i manipulacji osób uczestniczących w tych wydarzeniach, dotkniętych przez nie, bądź też będących ich świadkami.”[47] Można też przyjąć za Peterem Knightem , że „Teorie spiskowe są obecnie nie tyle znakiem mentalnego urojenia, co funkcjonują w warunkach retoryki podwójnego zaprzeczenia ironiczną postawą wobec posiadanej wiedzy i możliwych wersji prawdy. Obecnie są one wyrażane świadomie jako wypowiedzi zawierające wbudowaną autodiagnozę. Retoryka spiskowa-zauważa autor „Kultury konspiracji”- ma poważny charakter, ale równocześnie obecne są w niej sarkastyczne podejrzenia wobec wszystkiego, łącznie z jej własnymi wypowiedziami.”[48] Teorie spiskowe według wielu, różnych autorów albo przypisują jednostkom lub grupom nadzwyczajną władzę nad światem albo je obwiniają za wszelkie zło, które ma miejsce w tym świecie. W kręgu tak rozumianych teorii spiskowych, można mówić o podwójnej ofierze; jest nią dobre imię konkretnego polityka, biznesmena, czy dziennikarza oraz jego praca i związana z nią pozycja społeczna. Taki nierówny bój z tzw. mafijnym układem władzy, banków i agentów służb i prokuraturą prowadzą bohaterowie trzech tomów Mariusza Zielke, a pomaga im w tym dziennikarz śledczy Jakub Zimny. Ofiary niesłusznych pomówień wykazują niezwykle silną wolę walki, nie licząc się z kosztami. Przy tym walczą nie ze swoimi wrogami, ale ich przedstawicielami: prawnikami, syndykami, urzędnikami. Cała ta machina działa w taki sposób, że grono decydentów ukrywa się za agendami państwa. Fałszywe oskarżenia, fałszywe dokumenty i podstawieni świadkowie potrafią doprowadzić do bankructwa nawet najbardziej uczciwych przedsiębiorców. Wspomniana nagonka działa w oparciu o znaną strategię ” dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”.
Bohaterowie wspomnianego cyklu powieści Zielke reprezentują świat wielkiego biznesu, ich upadek ma miejsce wtedy, kiedy inni gracze chcą przejąć ich aktywa. Mają powiązania ze służbami albo sami się z nich wywodzą, z bankami, z prokuraturą- relacje te są w pewnym stopniu zrozumiałe i uzasadnione. Z drugiej, podejrzane i trudne do wykrycia. Zwłaszcza, jeśli są umacniane na gruncie towarzyskim, który sprzyja tworzeniu zamkniętych kręgów ludzi wtajemniczonych. Próby wejścia w ten krąg kosztować może nawet życie niektórych dziennikarzy śledczych. O takim przypadku pisze Zielke w tomie „ Człowiek, który musiał umrzeć”, jego bohater Jarosław Stanowski latami próbował doprowadzić do oskarżenia znanego biznesmena m. in. o czyny pedofilskie. Bezskutecznie, dopiero kiedy szwedzki dziennikarz poszedł tropem jego dziennikarskiego śledztwa, odkrył, że „To nie jest oskarżenie jednego człowieka, ale całego systemu zależności, w którym potworna, wręcz obrzydliwie otaczająca choroba jednostki nie może być uleczona, bo system na to nie pozwala. TO OSKARŻENIE MLODYCH DEMOKRACJI, NIEUKSZTAŁTOWANYCH RYNKÓW, ALE TEŻ BIERNOŚCI WOBEC TYCH FAKTÓW […].”[49] Bohaterowie pozostałych tomów, korzystając z pomocy dziennikarzy, próbowali udowodnić, że są ofiarami „układu”, a nie przestępcami. Sprawa nie jest prosta, bo dziennikarze muszą okazać choćby minimum lojalności w stosunku do redaktorów naczelnych i ich sponsorów. Nie wszystkie informacje mogą opublikować i nie zawsze właściciele gazety zapewniają im bezpieczeństwo osobiste. Dlatego zdarzają się ofiary również wśród dziennikarzy śledczych. Odpowiedzialni za nie są ci sami ludzie biznesu, tajnych służb, których przekręty i czyny prawnie zabronione, stanowiły przedmiot śledztwa dziennikarskiego.
Nawet wtedy, kiedy przestępcza działalność ludzi biznesu zostanie ujawniona i udokumentowana, nie grozi im więzienie. Co najwyżej odejdą z jednego miejsca, by zająć inne, równie lub prawie równie lukratywne. W przeciwieństwie do losu ich ofiar, które odsiadują długie wyroki albo wszystko stracili: wpływy, pieniądze, pozycję zawodową, nieruchomości, rodzinę, przyjaciół. Co wynika z tych historii ludzi, którzy zostali ograbieni ze wszystkiego, łącznie z honorem? O czym opowiada autor „ Wyroku”? Jaki typ ofiar reprezentują bohaterzy wspomnianego cyklu powieści z Jakubem Zimnym? Kto i dlaczego uczynił z nich ofiary? Czy o tym decydują bezwzględne prawa rynku, gdzie wciąż silniejszy niszczy słabszego, czy luki prawne, brak instytucji kontrolnych, wolnych sądów i wolnej prasy? A może winę ponoszą konkretni ludzie, którzy w takim samym stopniu są żądni władzy jak materialnych profitów? Chciwość, ambicje, próżność, a przede wszystkim poczucie całkowitej bezkarności, sprzyjają przestępstwom w świecie „białych kołnierzyków”, gdzie interesy zamieniają sie w cyferki, wykresy giełdowe, weksle, transakcje, inwestycje i prognozy. Niczego nowego nie odkryjemy w tej materii twierdząc, że decydenci wtedy wykorzystują swoją władzę, kiedy mogą bezkarnie kraść i oszukiwać, naginając prawo i podporządkowując sobie instytucje państwowe i media. Taki układ demoralizuje a jego ofiarami są zatrudnieni pracownicy jak i ci, którzy zostali wytypowani na ofiary. Współpracowników zmusza się do kłamstwa, szalbierstwa i oszczerstwa, a ofiary gnębi się, publicznie szykanuje i oskarża, pozbawia dobrego imienia, odbiera dorobek życia. Takie zbiorowe działania zastępują, a w praktyce znoszą, wszystkie reguły fair play. Dlaczego to robią? Bo mogą, nie ponosząc za te przestępstwa żadnej kary.
W kryminałach szczególnie ostro kontrastują ze sobą dwa opisy- analizy sytuacji: silny, zwarty i bezwzględny układ i słaba, bezbronna i osaczona jednostka. W tle pozostajemy my, tzw. publiczność skazana na medialne komunikaty o skorumpowanych sędziach czy bankowcach-oszustach. Lektura takich komunikatów utwierdza w czytelnikach przekonanie, że bogaci jeśli nawet nie są sami przestępcami, to z pewnością z nimi współpracują. W tego rodzaju poglądy wpisują się teorie spiskowe, które zwykle pozostają na marginesie prawdy i fałszu i z tego pogranicza czerpią swoją siłę. Opisane przez Zielke ofiary po prostu nie są niewinne w potocznie przyjętym znaczeniu, ponieważ a. reprezentują świat biznesu, b. część że ich działań rynkowych ( np. kredyty, pożyczki hipoteczne itd.) potencjalnie naraża je na zarzuty sądowe. Sytuacja tych ofiar i ich prześladowców musi budzić w czytelniku zainteresowanie już samym faktem, że autor otwiera przed nim świat, który tylko znał z mediów lub sensacyjnych filmów. W efekcie lektura zostawia czytelnika z przeświadczeniem, że układy mafijne ( cokolwiek to znaczy) są wszech obecne i bezkarne, a ich fikcyjny opis łatwo utożsamić można z wiarygodną diagnozą całego rynku. „ Milionik tu, milionik tam. Czyż to nie pięknie brzmi? Mają już panowie rezydencję w Hiszpanii?”[50]. Zielke pisze wprost, że sprawy, którymi zajął się Jakub Zimny jasno dowodzą, że ujawnione nadużycia są przysłowiowym czubkiem góry lodowej i nie prowadzą do zlikwidowania patologicznych struktur układów biznesowo-politycznych- prokuratorskich oraz służb. Autor przyjmuje, zgodnie z logiką tego typu nurtu powieści sensacyjnych, że ofiara jest immanentną częścią świata „brudnych” interesów, niekontrolowanych przez powołane do tego instytucje. Reklama, profesjonalny PR kuszą klientów krociowymi zyskami, w rezultacie tych inwestycji większość z nich traci wszystkie swoje oszczędności( np. kasy Grobelnego czy działania finansowe Amber Gold oparte na piramidzie). Z drugiej strony, stopy procentowe w bankach i dodatkowe opłaty nie chronią kont klientów przed inflacją. Istniejąca koniunktura finansowa sprzyja zarówno bezprawnemu przyjmowaniu firm i posiadłości przez banki czy inne instytucje, jak i promocji interesów, które przynoszą zysk jedynie prezesom spółek. Dodać należy, że niezależnie od tego na ile takie przekręty finansowe, jakie opisuje Zielke, rzeczywiście są możliwe w takiej skali, to znajdują ona potwierdzenie chociażby w losie wspomnianego już Romana Kluski.” Consulting Partners nigdy nie uzyskało zaufania inwestorów. Przez kolejne lata firma musiała tłumaczyć klientom, że została NIESŁUSZNIE ZAMIESZANA W SEKS-SKANDAL NA RYNKU FINANSOWYM, A I TAK CHYBA NIKT NIE UWIERZYŁ, ŻE NIE MIAŁA Z NIM NIC WSPÓLNEGO.” [51] Takie rzeczy jak te opisane w powieściach Zielke zdarzają się i warto protestować przeciwko działaniom niektórych organów państwowych w imieniu ofiar, które zostały oszukane i wykorzystane. Nie dlatego, a przynajmniej nie tylko dlatego, że wykazały się pewną dozą naiwności, ale z tego powodu, że zawiodły instytucje państwowe, nie zapewniając obywatelom i klientom minimum bezpieczeństwa finansowego, a szerzej w ogóle bezpieczeństwa.
Ten ostatni przypadek pojawia się w szeregu powieściach kryminalnych, które kolejno dotyczą: ofiar systemu, ofiar społecznego odrzucenia ( wykluczenia) czy ofiar getta socjalnego i kulturowego. Ogólnie, w tych wszystkich przypadkach, chodzi o ekonomiczny i polityczny, kulturowy i socjalny nowoczesny projekt społeczeństwa, w którym pewnym grupom odmawia się ( czy też z góry pozbawia się ich) prawa do godności, wolności wyboru i samorealizacji. Dotyczy to szczególnie ludzi z tzw. społecznego i obyczajowego marginesu, a więc prostytutki, homoseksualistów, osoby chore psychicznie, alkoholików czy mieszkańców blokowisk; o czym pisali w swoich kryminałach: Marek Krajewski, Remigiusz Mróz, Gaja Grzegorzewska ( „Betonowy pałac”) i wielu innych. Uważna lektura m.in. wspomnianego cyklu książek Zielke, przynosi ze sobą obraz transformacji rynkowej i obyczajowej, a wraz z nim nowe figury ofiar. Oszukanego 'szarego” ciułacza, zwabionego obietnicą zysku i człowieka z wielkiej finansjery, któremu koledzy zabrali wszystko; majątek i osobistą godność. Uczynili to, korzystając z usług zaprzyjaźnionych instytucji państwowych, co powinno przede wszystkim zwrócić uwagę czytelnika. Warto wielokrotnie przeczytać tekst o systemie zależności i młodych demokracjach szczególnie narażonych na plagi wszelkiego rodzaju układów. Niewątpliwie ,dopóki one mogą rozwijać się bez przeszkód, my wszyscy, szarzy obywatele stajemy sie ich ofiarami.
Należy też wspomnieć o jeszcze innej grupie bezimiennych ofiar wojny, o których piszą autorzy politic fiction. W tym nurcie literatury popularnej i sensacyjnej łatwo znaleźć można autorów-wizjonerów, o dużym talencie pisarskim. Łączy się on z pewną dyscypliną pisarską, jak to ma miejsce wśród reportażystów oraz ze zdolnością do kreowania postaci, które przykuwają uwagę czytelnika. Chodzi mi o te teksty, w których dominują opisy wojny, akcji zbrojnych, interwencji militarnych itp. realizowanych na wszystkich frontach oraz przygotowywane spiski, zamachy stanu, akty terrorystyczne. Ofiarami tych zbrojnych zajść są zarówno żołnierze jak i cywile, przy tym ci pierwsi podlegają wszechstronnemu „praniu mózgu” po to, by osiągnąć maksymalną sprawność w zabijaniu. Wykonywaną automatycznie, bezrefleksyjnie i bezwzględnie, bez wątpliwości czy skrupułów. Z drugiej strony ich ofiary są często przypadkowe, bezbronne i albo ranne albo zadręczone głodem, strachem czy chorobami. Jeśli dochodzi później do procesów sądowych, oskarżających żołnierzy i ich dowódców o świadome dopuszczenie się aktów ludobójstwa (zbiorowego morderstwa) na ludności cywilnej lub jeńcach wojskowych, to ujawniają one nie tyle stopień demoralizacji armii, ile ogólny brak podmiotowej odpowiedzialności. W tych wojennych warunkach żołnierze łatwo zostają ofiarami systemu, niezdolnymi ani do współczucia ani też do okazywania minimum szacunku dla okupowanej ludności. Mogą zabijać, a nawet muszą, pozwala się im gwałcić, grabić a nawet znęcać się nad ludnością cywilną. Nie jest to specyfika armii, ale wojny, chociaż stopień okrucieństwa i barbarzyństwa jest różny w oddziałach żołnierzy, walczących pod innymi flagami ( o czym decyduje szkolenie i dowódcy). Fakt ten świadczy o tym, że nasze moralne standardy obowiązują tylko w ograniczonym stopniu i zakresie, jaki wyznacza z jednej strony strach przed karą, a z drugiej rodzaj kontaktu z drugim człowiekiem. Może on przybrać trzy formy: instytucjonalną, podyktowaną interesami ( wspomniane powyżej powieści Zielke), wojenną; swój i wróg oraz partnerską, otwartą na współpracę zaufanie. Z pozycji charakterystyki i roli ofiary dwie pierwsze formy kontaktu „generują” ofiary, a ściślej różnego rodzaju ofiary. Bankrut, czy człowiek, który stracił oszczędności nie został ani zabity ani zgwałcony. Wojna pociąga za sobą straty w ludziach, które dotyczą zarówno ich życia jak i stopnia demoralizacji, która w rozmaitym zakresie obejmuje żołnierzy i cywilów.
W przypadku wielu kryminałów opisy popełnionych zbrodni i walki z agresorami są drastyczne, wręcz przerażające w swoich szczegółowych przedstawieniach. Nie zawsze zmuszają czytelnika do konfrontacji z największym, najbardziej perfidnym okrucieństwem wymierzonym w przypadkową ofiarę. Istnieje kulturowa granica akceptacji zła, kryminały próbują ją przekroczyć czasem niebezpiecznie balansując między kiczem literackim a pragnieniem zaszokowania czytelnika cierpieniami ofiary. Wymyślne tortury, przemoc, gwałt, zatapianie, wyrywanie, przeżynanie, nacinanie itd. „Obrazy i przedstawienia przemocy oraz okrucieństwa […] są traktowane […] jako element ułatwiający rozrywkowe przedstawienie, jako integralny i niezbędny warunek przyciągnięcia uwagi współczesnego widza i konsumenta.”[52]
4. Ofiara w kryminale. Zamiast zakończenia
Kryminał to wymyślona historia o ludzkim losie zamieszanym w przestępstwo, toteż powtarza sie w nim schemat: morderca-ofiara – detektyw, który ma podczas śledztwa odkryć kto zabił, jak to zrobił i dlaczego. Jest to opowieść, na którą składają się trzy wątki: zainicjowane przez pytania: kim była ofiara, kim był morderca oraz jak detektyw poprowadził śledztwo. W rezultacie pytanie o mordercę dotyczy zła, jakie popełnił, pytanie o ofiarę odnosi się do sprawiedliwej kary a pytanie o metody prowadzonego śledztwa związane jest ze zmaganiem się logiki z czynem tak irracjonalnym, jakim jest umyślne zabicie kogoś. Ofiara jest więc opisana z dwóch perspektyw; morderstwa i śledztwa, w trakcie którego czytelnik dowiaduje się kim był zamordowany człowiek. Morderca może kierować się uczuciem zemsty, może przyjąć na siebie rolę sędziego, może też działać z chęci ratowania bliskiej osoby przed ew. represjami. W Żałobnicy Małeckiego ofiary były uwikłane same w zło, którego sie dopuszczały na innych. Nie ma w tej opowieści podziałów na winnych i niewinnych, raczej na ludzi zaplątanych w zbrodnię, która nigdy nie powinna mieć miejsca i w relacje, które nie chronią przed złem. Dotyczy to zwłaszcza Anny i jej relacji z matką oraz z przyjaciółką, które ostatecznie prowadzą do tego, że decyduje się ona na to, że wraz ze swoim nieurodzonym dzieckiem zostanie ofiarą zastępczą. Tak się wypełni przeznaczenie i zamknie przeszłość. W tym kryminale, tak bliskim prozie magicznego realizmu, zacierają się granice między ofiarą a mordercą, między ofiarą a zatraceniem, między świadomym życiem a obłędem. W którym bycie ofiarą może być zarówno faktem jak i fikcją, uwikłaną w różne sfery życia i ucieczki przed nim.
Ofiary systemu czy układu, o których pisze m.in. Zielke, podlegają pewnym mechanizmom rynku i ich eliminacja ma za sobą wyroki sądowe. Klienci upadających banków są równie bezradni wobec praktyk administracyjnych jak ich byli już prezesi. Podpisane umowy i zobowiązania banków tracą na swej ważności z chwilą, kiedy zaczynają nimi manipulować prawnicy. Jeśli zawodzą instytucje państwowe, które mają stać na straży prawa, to kto ujmie się za losem ofiar rynku finansowego? Za losem przedsiębiorstw, którzy znaleźli się poza systemem zależności, czyli poza układem i stali się jego ofiarą? Kto w ich imieniu walczyć może z systemem? Pytania takie pojawiają sie wraz z ponurym przekonaniem, wynikającym z lektury kryminałów, że ukaranie jednego człowieka czy wykrycie jednego sprawcy mordu, nie ocali kolejnych, potencjalnych ofiar. Można wśród nich wyróżnić ofiary morderstw dokonanych przez konkretnych ludzi, ofiary systemu, społecznego czy ekonomicznego wykluczenia, ofiary wojny, ofiary przypadkowe.
Od takich danych jak: kim była ofiara i jakie zebrano ślady zbrodni zależy zarówno waga śledztwa, jego dynamika jak i jego zasięg, w tym przypadku można mówić o zróżnicowanym, publicznym znaczeniu morderstwa. Ma ono inną wagę w przypadku morderstwa dyplomaty, polityka czy prokuratora niż przeciętnego obywatela. Zamordowane dzieci budzą o wiele głębsze współczucie niż ma to miejsce w przypadku ludzi dorosłych. Tak więc to kim jest ofiara, a nie tylko informacja o tym, jak została zabita czy skrzywdzona, wpływa na emocjonalne zaangażowanie czytelnika oraz na jego udział w prowadzonym śledztwie. Z pewnością autorzy kryminałów mają ambicję, by opisać współczesne ofiary i ujawnić mechanizmy społeczne, ekonomiczne, polityczne, które doprowadziły do tych zbrodni. Z drugiej strony, epatowanie okrutnymi scenami, powielanie sensacyjnych komunikatów o malwersacjach, nieformalnych układach jest dla niektórych pisarzy swoistym popisem wyobraźni. Ma ona uatrakcyjnić lekturę czytelnikom, znudzonych powtarzającymi się opisami ofiar. Kino, telewizja, komiksy, magazyny, portale internetowe poświęcone zbrodniom stanowią dużą konkurencję dla powieści. W rezultacie sam kryminał jako opowiedziana historia zaczyna być po części ofiarą swojej popularności. Z chwilą, kiedy na rynku wydawniczym pojawiają się obok thrillerów również komedie kryminalne, ofiara przestaje być widocznym znakiem popełnionego zła, staje się niezauważalną figurą, wplecioną w śmieszną historyjkę.
Trudno odpowiedzieć jednoznacznie co do zbiorowego wyobrażenia ofiary wnosi dzisiaj kryminał. Ze względu na rynkową ekspansję tego nurtu literatury popularnej należałoby odpowiedzieć, że ofiara przestaje już czytelnika interesować, staje się pewna konwencjonalną figurą. Biorąc jednakże pod uwagę konkretne powieści kryminalne i sensacyjne, opis ofiary może ujawniać mroki ludzkiej psychiki albo przedstawiać deficyty w naszym życiu społecznym i politycznym, ekonomicznym i rynkowym. A nawet spróbować zrozumieć ich przyczyny i wskazać konkretnie kto i dlaczego jest winny takiego stanu rzeczy. Wojna jest zawsze katastrofa humanistyczną ( W.Miloszewski, W.Volff, Gołuchowsky itd), a jej ofiarami są zarówno żołnierze jak i ludność cywilna. Zwrot ” katastrofa humanistyczna” jest zwodniczy, ponieważ to właśnie wojna ujawnia, że humanizm jest ideą, a człowiek w warunkach wojennych dowodzi już po raz któryś, że okrucieństwo i skłonność do mordowania jest jego ulubionym zajęciem. ” […] dwie cechy z pewnością wyróżniają nas w świecie zwierząt; okrucieństwo i konstruowanie systemów etycznych.„[53]
[1] określenie „profil ofiary” ma za zadanie z jednej strony wskazanie na oczywisty fakt, że literalnie żadne badania nie mogą objąć wszystkich ofiar przemocy ani tym bardziej powiązać je z formami przemocy. Z drugiej strony, profil ofiary jest wpisany w konkretny los człowieka, który miał swoją historię. Dyskurs o złu dotyczy nie tylko samego wydarzenia, jakim był akt przemocy, ale formy interwencji w całe życie ofiary. Powiązane z innymi w ramach indywidualnych i społecznych kontaktów.
[2] Ostatnio pojawia się dużo tekstów związanych ze zbrodnią, z adnotacją „ true crime”i są one pisane najczęściej z pozycji dziennikarza czy emerytowanego sędziego. Do jednej z ciekawszych książek, reprezentujących ten nurt literatury z pewnością należy „ Potwór z Florencji. Śledztwo w sprawie seryjnego mordercy” Douglasa Prestona i Mario Spezi, Wydaw. Czarne, Wołowiec 2023.Forma reportażu, jaka wybrali autorzy dla opisu śledztwa zbrodni w latach 1974-1985 dokonanych we Florencji wiązała się z 14 ofiarami , było to najdłuższe śledztwo w historii Włoch, podejrzanych było przeszło 100 tys. mężczyzn, a „plotki i fałszywe oskarżenia zrujnowały życie wielu osobom.”(s.22) Zmieniano sędziów, policjantów i prokuratorów, grupy dziennikarzy od początku pracowały nad tą sprawą, która miała też bardzo silny oddźwięk społeczny. A sami autorzy tego niezwykłego reportażu „obaj ze Spezim {włoskim dziennikarzem od początku badającym sprawę tych florenckich morderstw- uzup. E.P.}uwikłaliśmy się w tę sprawę osobiście-mnie zarzucono współudział w zabójstwie, podłożenie fałszywych dowodów, krzywoprzysięstwo i utrudnienie pracy wymiarowi sprawiedliwości, a także zapowiedziano, że zostanę aresztowany, jeśli kiedykolwiek postawię stopę na włoskiej ziemi. Spezi przeżył jeszcze cięższe chwile; został mianowicie oskarżony o to, że to on jest potworem z Florencji.”, s.22/23. Ten rodzaj reportażu, jeśli jest dostatecznie dobrze i ciekawie napisany wskazuje na jeszcze inne możliwości poznawcze, jakie kryją się za historiami kryminalnymi pozwalają one na socjologiczną i kulturową analizę związków, jakie zachodzą między mediami, wymiarem sprawiedliwości, procedurami policyjnymi z wydziału zabójstw a ich społecznym odbiorem. Zbrodnia umieszczona w przestrzeni medialnej, instytucjonalnej i społecznej- w określonym miejscu i czasie-nabiera charakteru wydarzenia o wielkiej mocy sprawczej.
[3] ” Żyjemy w globalnej wiosce , gdzie spokrewnia nas przede wszystkim pragnienie zaspokojenia pierwotnych instynktów dbania o przyjemność, której nieustającym i pewnym źródłem jest strywializowany obrazek.[…]. Wizualny charakter doświadczenia współczesności wiąże się ze zjawiskami urbanizacji, technologizacji, konsumpcjonizmu, turyzmu.”, R. Sendyka, Poetyka wizualności, w: Kulturowa teoria literatury.t.2, Poetyki, problematyki, interpretacje, Universitas, Karków 2012, s.141.
[4] mówiąc o erotycznej kondycji nawiązują do diagnozy Platona, który przez erotyzm rozumie skierowanie się ludzi do świata i poszukiwanie w nich tych dóbr, których podążają na skutek braków, charakterystycznych dla ich skończonej kondycji, zob. Platon, Uczta, 201d-212c.
[5] Przypomnijmy, że kategorię narracji można w literaturze badać pod czteroma kątami „poznawczym, ontologicznym, etycznym i kulturowym wiążącym dla nich wszystkich. ( zob. A. Łebkowska, Narracja, w: Kulturowa teoria literatury t.2, s.188. W etyce kategorię narracji można zasadniczo badać od trzech; od strony podmiotu ( zob .Ricoeur, O sobie samym jako innym, Warszawa 2003), od strony biografii , autobiografii, tragiczności losu ludzkiego (P. Lejeune, Wariacje na temat pewnego paktu. O autobiografii, Kraków 1986,) oraz od trony dialogu i komunikacji a także teatralizacji życia jednostkowego i zbiorowego. Z czym wiąże się, według mnie pragnienie metafizyczne i religijne; nadające życiu innego, głębszego znaczenia. Teatralizacja ta przebiega na wiele, różnych sposobów, począwszy od zabiegów kosmetycznych a skończywszy na rytuałach pogrzebowych.
[6]R. Małecki, Najsłabsze ogniwo, Wydaw. Czwarta Strona, Poznań 2021, s.383-384,
[7] Pojęcia takie jak: zbrodniarz, zabójca, morderca w języku prawniczym maj różne znaczenia i podlegają innej kwalifikacji karnej. W języku potocznym używa się ich ambiwalentnie, mając na względzie sam fakt dokonania morderstwa ( ktoś kogoś zabił), a nie motywy i narzędzia zbrodni. Ja próbuję konsekwentnie wprowadzić na gruncie etyki rozróżnienie na zabójcę i mordercę, biorąc pod uwagę zdolności sprawcy do kontrolowania swojego działania. „ zabił” , ale czy wiedział, co robi?
[8] Można rozważyć dwa przypadki, ktoś zabija bliską osobę ; a. zgodnie z jej prośbą, by uwolnić ją od cierpień fizycznych i psychicznych, na który skazała ją choroba, b. ktoś zabija bliską osoba z myślą o zagarnięciu jej majątku. W jednym i w drugim przypadku doszło do świadomego zabójstwa, ale motywu obydwu sprawców były różne.
ł[9] Uwzględniając różne ofiary w rozmaitych religiach, należy wymienić ich sześć podstawowych typów: 1.ofiara jako rodzaj handlu zamiennego, 2. ofiara wyrażająca prośbę, błaganie, 3. ofiara jako wyraz podporządkowania się woli Boga lub bóstw, 4.ofiara związana z czynnościami magicznymi, 5. ofiara jako hołd złożony Bogu lub bóstwom oraz ofiara pokutna, która ma an celu przebłaganie bóstw. zob. Leksykon religioznawczy, red. W. Tyloch, Warszawa 1988, s.184
[10] M. Korusiewicz wskazuje na cztery figury ofiary, a więc 1. ofiara przemocy, 2.ofiara poświęcona bóstwu, 3.dar oraz 4.ofiara samo poświęcenia się; dla kogoś, dla sprawy , dla idei, w; Święta przemoc według Rene Girarda. Kozioł ofiarny i kulturotwórcze sacrum, Folia Philosophica, nr 18/2000, s.239.
[11] R. Małecki, Najgorsze dopiero nadejdzie, Wydaw. Czwarta Strona, Poznań 2016, s.13.
[12] B. Darska, Śledztwo i płeć. O bohaterkach powieści kryminalnych, Gdańsk 2013, s.11.
[13] projekt nie jest być może najszczęśliwszym określeniem, w którym zawierałaby się dwa rodzaje znaczeń; te, które odnoszą się do ofiary w wymiarze pierwotnym, a więc naruszenia tabu, przykazania ( zasad religijnych) czy solidarności międzyludzkiej oraz te, które należy dopiero odkryć, odsłonić podczas zbierania śladów i badań.
[14] M.P. Markowski, Antropologia i literatura, w: Teksty Drugie 2007, 6, s.32. ( IBL, Centrum Humanistyki Cyfrowej).
[15] R. Mróz, Ekspozycja, FILIA, Poznań 2015, s.10.
[16] P. Piotrowski, Cherub, Wydw. Czarna Owca, Warszawa 2020 „Koledzy dręczyli go, poniżali i odbijali sobie na nim wizyty u pedofilów. […] zwinięty w kłębek krył sie pod łóżkiem, łkając cicho. Często cuchnął spermą i życiu”moczem, gdyż okrutnym wyrostkom nie wystarczyło , aby go zgwałcić. Musieli go dodatkowo upodlić.”, s.386.
[17] J. Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, s.148.
[18] j.w., s.148. By sprawę do końca wyjaśnić, należałoby przyjąć trzy porządki opisu relacji: ofiara-prześladowca: a. z punktu widzenia ” doświadczenia i przemocy”, które są ” czymś niepojętym” i nie poddają sie zdroworozsądkowym racjom i opisom, b. z punktu widzenia satysfakcji prześladowcy, władzy, jaką ma nad drugim, jego strachem i kruchością, z punktu widzenia zła , to racje moralne są po stronie ofiary, nawet wówczas, jeśli pod wpływem bólu załamie się czy upokorzy. Mimo, że bardzo sobie cenię głębię i oryginalność analiz podjętych przez Broch-Czainę w jej Szczelinach istnienia, to byłabym ostrożna w formułowaniu sądów o ofiarach-zdobywcach, przede wszystkim dlatego, że stali się ofiarami wbrew swojej woli, w zrozumiałym przekonaniu, że są krzywdzeni!
[19] W. Miłoszewski, Farba, wydaw. AB, Warszawa 2018, s.182.
[20] j.w., s.10.
[21] U.Eco, Imię róży, Przeł. A. Szymanowski, PIW, Warszawa 1987, s.600.
[22] P. Czapliński, Polska do wymiany. Późna nowoczesność i nasze wielkie narracje, WAB, Warszawa 2009, s.21.
[23] K. Dutton, Mądrość psychopatów. Lekcja życia pobrana od świętych, szpiegów i seryjnych morderców, przeł.M.Wrywas-Wiśniewska, Warszawa 2004, s.70-71.
[24] J.w., s.274.
[25] D. Hare, Psychopaci są wśród nas, przeł. A. Skocińska, Kraków 2006, s. 38.
[26] P. Piotrowski, Cherub, s.24.
[27] Upokorzenie, zadanie […] jak największego cierpienia, dokonanie ostatecznej zemsty, to […] jedyny cel .Nie cofnie się przed niczym, aby go zrealizować.”, Cherub, s.369.
[28] Cherub, s.387.
[29] zob. P. Piotrowski, „Piętno” i” Sfora” Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2020. W każdej z tych książek z cyklu o komisarzu Igorze Brudnym kreśli portret osobowości psychopatycznej, obłąkanej żądzą zemsty i gniewu, ofiary okrutnych praktyk, jakie spotkały ich w dzieciństwie, łącznie z przykuciem ich do ściany i założeniem obroży.
[30] Ks.J. Tischner, Ludzie z kryjówek, w Myślenie według wartości, Znak, Kraków 1982, s,416.
[31] Brudny w dzieciństwie doświadczył podobnych praktyk jak wszyscy trzej mordercy, rzeźnik był jego nieznanym bratem, kanibal synem koleżanki, która znał z sierocińca, a Cherub jednym z wychowanków tegoż sierocińca, gdzie dzieci bito, zamykano w piwnicach, i gwałcono ( wstrząsający wątek księży pedofilów) i gdzie w końcu mordowano noworodki urodzone przez nieletnie wychowanki. Komisarz Brudny brał udział w prowadzonych trzech śledztwach i to głównie dzięki niemu sprawcy zostali ujawnieni.
[32] Cherub, s.224.
[33] T. Kunz, Granice przedstawialności doświadczenia, w: Kulturowa teoria literatury 2.Poetyki, Problematyki, Interpretacje, pod red.T. Walas, R. Nycz, Universitas, Kraków 2012, s.501.
[34] L.E.Cohen i M. Felson, Social Change and crime rate trends: a rutine activity approach, „, w: American Social Review”, 44 (4) (1979), s.588-608.
[36] ” Przydomek Odyna-wyjaśnia M. Lurker- odnosi sie zarówno do jego mitycznej ofiary z samego siebie , jak i do ofiar składanych mu z ludzi […].”, .M . Lurker, Przesłanie symboli w mitach, kulturach i religiach, Znak, Kraków 1994, s.80.
[37] j.w., s.376.
[38] j.w., s.376.
[39] j.w.,s.14.
[40] j.w., s.334.
[41] j.w., s.337.
[42] j.w., s.374.
[43] j.w., s.5.
[44] To przykładowe nagłówki zob. Gazeta Wyborcza, 12 kwietnia, 24 kwietnia,17 kwietnia 2021,
[45] ” Od autora”, w: M. Zielke, Człowiek, który musiał umrzeć, Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2015.
[46] K. Popeer, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, w Struktura teorii spiskowych. Antologia, pod red. F. Czecha, Nomos, Kraków 2014, s.103.
[47] L. Basham, Złowrogi spisek światowy, tłum. A, Borawska-Broniek i F. Czech, w: Struktura teorii spiskowych, s.114.,
[48] P. Knight, Kultura konspiracji, tłum. A. Kubara i K.Wicherek, w; Struktura teorii spiskowych, s.171.
[49] M. Zielke, Człowiek, który musiał umrzeć, Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2015,, s.568.
[50] M. Zielke, Sędzia. Finansista kontra mafia bankowo-sądowa, Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2015, s.12.
[51] Wyrok, s.513.
[52] B. Łągiewka, Karnawał okrucieństwa w retrokryminałach Marka Krajewskiego, w: Literatura popularna. Kryminał , t.3, Wydaw. UŚ, pod red. E. Bartos i K. Niesporek, Katowice 2019, s.48.
[53] J. Brach-Czina, Szczeliny istnienia, s.104.