Odpowiedź Lwa Tołstoja

„ja go nienawidzę za jego cnotę. […] Czy ty uwierzysz, że wiedząc, jaki jest dobry, jaki przezacny człowiek, że niewarta jestem nawet tyle, co jeden jego paznokieć-mimo to nienawidzę go. Nienawidzę za jego wspaniałomyślność! (L. Tołstoj, Anna Karenina, t.2, przeł. K. Iłłakiewiczówna, PIW, Warszawa1974, s.262)

Św. Tomasz napisał, że dusza ludzka nie siwieje. To samo można powiedzieć o wielkiej literaturze, że ona się nigdy nie starzeje. Zawsze mówi do nas, zmuszając do przemyślenia od nowa m. in. utartych schematów moralnych. Takich jak ten, który pojawia się w Annie Kareninie wraz z pytaniem jak można nienawidzić męża, który wybacza żonie zdradę i pragnie zapewnić jej szczęście? Jak to możliwe, że dobro nie prowadzi do przezwyciężenia zła.? Tołstoj opisuje złożone relacje, jakie łączyły Annę z mężem i kochankiem.  Kochankowie: Anna i Wroński mają świadomość tego, że dopuszczają się zdrady. Każde z nich z tego powodu cierpi. Wiedzą jednak, że inaczej być nie może. Przynajmniej do czasu, kiedy Karenin zgodzi się na rozwód. Tołstoj ściera ze sobą i porównuje różne doświadczenia i odcienie moralności. Moralności, która prowadzi od jasnych sądów do mrocznych stanów niepokoju i chaosu emocjonalnego. Stało się to wtedy, kiedy Karenin wspiął się na wyżyny ludzkiego miłosierdzia. Przebaczając niewiernej żonie, bez stawiania dodatkowych warunków. Chora, leżąca w gorączce poporodowej Anna okazała szczerą skruchę.  Karenin jej przebaczył, kierując się litością i współczuciem.

Okazało się jednak, że wszyscy bohaterowie tej podniosłej sceny popełnili pomyłkę. Bo Anna nie umarła i musiała zmierzyć się z moralnym wyzwaniem, jakie rzucił jej mąż. Inny wydźwięk moralny ma zdrada kukły – jak pogardliwie nazywała męża– a czymś zgoła innym jest zdrada człowieka szlachetnego i wspaniałomyślnego. Anna znalazła się pod pręgierzem cnót i dobroci, jakie po raz pierwszy okazał jej mąż. Boleje nad tym, że nie umarła. Akt wybaczenia skierowany był do umierającej żony. Anna nienawidzi Karenina za jego wspaniałomyślność. Relacja ta ma jeszcze głębsze korzenie, żona Karenina była kobietą inteligentną i wrażliwą. W konfrontacji z jego dobrocią Anna czuła się występna. Doświadcza w jego obecności zarówno swojej winy jak i upokorzenia. Karenin jest zdruzgotany widząc, że żona się go boi i nienawidzi. Jego życiowa sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Dla Wrońskiego, ukochanego Anny, mąż do tej pory był tylko przeszkodą w ich relacji, kimś, kto nie zasługiwał na to, by być razem z Anną. Wybaczenie ze strony Karenina odnosiło się też do Wrońskiego. Sprawiło, że kochanek Anny doznał silnego uczucia poniżenia i wstydu „w takich okolicznościach ludzie palą sobie w łeb…- żeby uniknąć wstydu.” (tamże, s.250) Wroński zdecydował się na ten desperacki czyn. Przeżył, podobnie jak i Anna. Chybił, strzelając do siebie.  Nienawiść Anny do męża okazała się dla niej samej uczuciem destruktywnym. Wroński wrócił do swojej pierwotnej roli już bez obciążeń i moralnych wątpliwości. A Karenin „Czuł, że w odpowiedzi na to gniew mu powstał w duszy […], który mącił jego spokój i niszczył całą zasługę płynącą z ofiary.” (tamże, s.260)

Tołstoj sugeruje więc, że dobro nie tyle zwycięża zło, ile je demaskuje. Ujawniając przed Anną i Wrońskim prawdę o ich związku. A Karenin przekonał się o tym, że wspaniałomyślność jest za trudna do udźwignięcia.  Wszyscy trzej bohaterowie ponieśli klęskę osobistą, ale Karenin i Wroński doświadczyli też zwycięstwa. Pierwszy kierując się odruchem serca i wybaczając. Drugi uwalniając się od poczucia wstydu i upokorzenia. Anna nie miała gdzie uciec od siebie. Nie znalazła też w sobie siły, by zmierzyć się z konsekwencjami swoich wyborów.