Od kilku lat zastanawiam się nad zawodem etyka i jego rolą jako naukowca, dydaktyka czy uczestnika życia publicznego. Nie ulega wątpliwości, że znaleźliśmy się w paradoksalnej sytuacji, ponieważ ze wszystkich stron zalewają nas problemy, pytania i wątpliwości, a etycy nie mają odpowiednich narzędzi, by je podjąć i próbować rozwinąć. Większość tekstów ślizga się po powierzchni tych zagadnień, powtarzając stare zaklęcia w nowym, analitycznym języku lub też wybierając sobie pewien fragment współczesnej opowieści o świecie i starając się go zbadać pod wybranym kątem. Właściwie nie tyle zbadać, ile zagadać, jak to się dzieje z takimi tematami jak etyka sztucznej inteligencji, prawa zwierząt czy sytuacja uchodźców. Podejmujemy ją w sposób, który opisał Tuwim w swoim wierszu Mieszkańcy, tzn. wszystko poznajemy i opisujemy osobno („A patrząc – pisze poeta – widzą wszystko oddzielnie: Że dom… że Staszek… że koń… że drzewo…), jako odrębne rzeczy, procesy czy zjawiska, chociaż stanowią one sieć powiązań. Taki badawczy defekt wynika  między innymi z faktu, że przygotowując do publikacji teksty na wybrany temat, autor zobligowany jest omówić najnowszą lekturę, podejmującą konkretne zagadnienie, następnie uzasadnić stosowane przez siebie metody, kolejno połączyć ze sobą wszystkie te elementy, by zadowolić recenzentów.

Wymagana jest liczba tekstów źródłowych, niezależnie od sposobu, w jaki autor ujmuje daną problematykę, z czym niedawno się spotkałam. Cały wysiłek piszącego skupia sie na sprostaniu formalnym wymaganiom, tym samym większość tekstów jest nie tylko pisana w cieniu innych prac, ale przede wszystkim pozbawiona jest oryginalności i inwencji. Taką odwagą, w stawaniu nowych, radykalnych tez wykazać się mogą tylko nieliczni, uznani autorzy albo outsiderzy. Większość z nas znalazła się w klinczu mentalnym i instytucjonalnym, co skutkuje tym, że żyjemy pod batem punktacji, nawet nie próbując poznawczo zmierzyć się z nowoczesnością.

Teksty, które wiążą ze sobą modernizację refleksyjną z erudycją spotkać można między innymi w kręgu badań socjologicznych, antropologii kulturowej oraz teorii literatury, czy ściślej kulturowej teorii literatury: Jak to ma miejsce na przykład w pracach: Mieczysława Dąbrowskiego, Michała Pawła Markowskiego, czy Ryszarda Nycza i Przemysława Czaplińskiego. Wskazują oni na nowoczesne interpretacje wielkich dzieł: literatury, muzyki i sztuki, inicjują i aktualizują dyskurs o najważniejszych sprawach dla nas, współczesnych czytelników, widzów i słuchaczy. Drogi te ze sobą łączą różnorodną refleksję humanistyczną, a w tym również etyczną. Niezależnie od tego, kiedy podąży się w tym kierunku i z jakim bagażem wiedzy i wrażliwości, nigdy nie osiągnie się kresu tej wędrówki. Z czego płynie pociecha, że zawsze można stać się etykiem, a nie tylko uprawiać ten zawód.