Autor: Ewa Podrez

Polemizuj a nie atakuj! 

Z etyką chrześcijańską spotkałam się na wykładach ks. prof. Ślipki, który zachęcał nas do dyskusji na ćwiczeniach i seminariach, a nawet nagradzał czekoladkami za wytrwałe polemiki. To był ciekawy czas dla tej dziedziny filozofii, na KULu wykładał Wojtyła i młody Styczeń, a w Krakowie można było razem z ks. Tischnerem studiować teksty  Husserla i Heideggera. Znak i Tygodnik Powszechny sięgał po dzieła francuskich myślicieli, po wyróżniającą się eseistykę i literaturę: hermeneutyka, egzystencjalizm, strukturalizm i fenomenologia to były główne nurty ówczesnej myśli filozoficznej. Pod ich wpływem zmianie też ulegała koncepcja etyki chrześcijańskiej i sposób jej uprawiania. Ożywiły się dyskusje filozoficzne, zarówno w kręgu tomistycznym jak i szerszym, dotyczącym fundamentalnych kwestii filozoficznych. Ks. Ślipko brał w nich aktywny udział, zawsze skupiając się na ocenie konkretnych, teoretycznych propozycji, nigdy swojej krytyki nie przenosił na autorów czy zwolenników owych propozycji. Trzeba bezstronnie przyznać, że Ksiądz Profesor potrafił polemizować nawet z najbardziej radykalnymi zwolennikami np. marksizmu, przestrzegając zarówno zasad dyskusji jak wzorców kultury uniwersyteckiej.  Uważał, że to nie poglądy czy teorie są wrogie, ale ludzie, którzy w imię tej czy innej ideologii atakują innych, darząc ich często prawdziwą nienawiścią. Teorie są prawdziwe lub fałszywe, błędne albo poprawne, racjonalne albo nieracjonalne, spójne albo chaotyczne, niezborne. Profesor uważał, że z dwóch powodów etycy powinni ze sobą dyskutować, debatować, polemizować. Po pierwsze dlatego, żeby filozofując zachować pewną racjonalną miarę, która według niego z jednej strony odróżnia naukę ( episteme) od wiedzy potocznej ( doxa), a z drugiej ideologię, światopogląd od poznania filozoficznego. Po drugie, polemiki są niezbędne po to, by zapewnić etyce rozwój odpowiadający zachodzącym zmianom w kulturze i nauce. Niezależnie od tego, czy dzisiaj w ten czy w inny sposób pojmuje się kryteria właściwie uprawianej filozofii, postulat wspólnego debatowania wydaje się nader aktualny. Podobnie jak przekonanie Profesora Ślipki, że  krytyce podlega teoria filozoficzna  a nie jej twórca, powinien stać się wyzwaniem dla nowocześnie pojętej kultury naukowej. Dodać trzeba, że taka postawa odróżnia naukę od kultury masowej i polityki.

Abrakadabra.., czyli abstrakcyjny realizm i realizm abstrakcyjny

Filozofowie i artyści lub też artyści i filozofowie mają szczególny stosunek do rzeczywistości: tworzą ją, modyfikują, krytykują, unicestwiają i zawieszają, poddają metamorfozie i mnożą. Wszystkie te zabiegi, wysiłki, koncepcje, przedstawienia, stylizacje i warianty są przez historyków sztuki i filozofii zakwalifikowane, poddane interpretacjom i opatrzone odpowiednimi etykietami: np. idealizm Hegla lub realizm Arystotelesowski, transcendentalizm Kanta i postmodernizm Foucault’a. Podział ten ułatwia studentom przygotowanie się do egzaminu, ale w istocie nie wyjaśnia tego, dlaczego dana koncepcja filozoficzna i konkretny twórca wciąż inspiruje do myślenia, zrozumienia, problematyzowania. Spotkania między dawnymi twórcami a ich współczesnymi czytelnikami mogą przebiegać na dwóch poziomach w zależności od tego, kto w nich uczestniczy (czytając, słuchając lub oglądając, ogólnie studiując), i jaką może/potrafi wybrać dla siebie perspektywę poznawczą. Pierwszy poziom prowadzi od doświadczenia (realizmu) do abstrakcyjnego jego zapisu, bo wszystko to, co przekazywane jest w różnych formach narracyjnych, podlega interpretacji. Jednostkowej czy zbiorowej, zapośredniczonej w zmysłach, poznaniu umysłowym, w wyobraźni i intuicji, w języku, w formie zapisu i komunikacji. Na drugim poziomie nie dane doświadczenia są poddawane różnorodnym narracjom (np. muzycznym czy poetyckim), ale odkrywa się nowy sposób ich przedstawienia i zapisu.. Tak jak to ma miejsce w rysunkach dziecięcych, kiedy wyobraźnia jest jeszcze wolna od reguł porządkujących sposób myślenia, słuchania widzenia, przeżywania i postrzegania. Dziecko rysując, posługuje się swoistą, ścisłą logiką, którą przekazuje cierpliwie tłumacząc dorosłym dlaczego kot pływa (tak mu się śni), a żaba nosi okulary (żeby lepiej widziała łódki). Nic nie jest w tych pracach przypadkowe, chociaż wszystko wynika z działań poddanych abstrakcji. Jednym słowem, dla artystów i filozofów bezpieczne są utarte ścieżki, bo nie pobłądzą (przynajmniej tak im się wydaje), ale jeśli uda się wyznaczyć nowe szlaki to może dotrą do zatopionej Atlantydy. Poczują smak filozoficznej przygody, dzięki której możemy nie tylko odzyskać świat dla filozoficznej refleksji, ale też zmodyfikować samą tą refleksję za pomocą krytycznych pytań. Zmuszających do myślenia poza tym, co przyjmuje się za abstrakcyjne i realistyczne na rzecz tego, co jest ważne, cenne, twórcze i źródłowe.

Kto uprawia etykę? Etyków portret własny

Przypadek zrządził, że znalazłam sie kilka dekad temu w gronie etyków i mogłem je obserwować, nawiązując wiele znajomości. I na tej podstawie podzieliłam ich na trzy zasadnicze grupy, które z kolei dzielą się na dodatkowe zbiory. Podział ten dotyczy w różnym stopniu profesjonalizmu, kompetencji, wiedzy i otwartości (vide; hermeneutyczności) jak i indywidualnego temperamentu, charakteru, przynależności do określonego środowiska akademickiego i rodzinnego, światopoglądu oraz humoru i zdolności do samokrytyki. Etyk to nie tylko wybór specjalizacji akademickiej, ale umiejętność wnikania w sprawy ludzkie, charakterystyczna dla niektórych twórców. Tytułem komentarza warto dodać, że o ile bycie filozofem jest w ogóle trudnym zadaniem, to bycie etykiem nie tylko mnoży te trudności, ale je rozciąga na całą sferę praktyczną. W przeciwieństwie do np. metafizyka, etyk publicznie odpowiada za głoszone poglądy i sposób, w jaki je formułuje.

Jacy są zatem etycy?

Pierwsza, najbardziej głośna grupa to wojownicy, część z nich utożsamia się z ulubioną doktryną, filozofem czy wybranym nurtem. Stad wynika ich agresja, z jaką atakują swoich przeciwników czyli tych którzy myślą inaczej. Język i metody zapożyczają od polityków, co można sprawdzić na forach Internetowych czy pisanych przez nich blogach. W ich cieniu pozostają tzw. stratedzy, którzy wybierają drogę polemiki, celując w teorie, a nie w tych, którzy je głoszą.

Druga, duża grupa to rzemieślnicy, którzy zajmują się etykami szczegółowymi z pozycji metaetyki. Do tego potrzebna jest wiedza metodologiczna, znajomość specyfiki problemowej danej dziedziny oraz związane z nią procedury. Nie robią wokół siebie szumu, zachowują równowagę, wierząc w to, że etykę z nauką łączy kryterium racjonalności.

Jeszcze inne rozumienie etyki prezentuje trzecia i ostatnia grupa, którą stanowią zarówno „dyplomowani” etycy jak i artyści, wrażliwi na los świata i człowieka. Łączy ich twórcza zdolność do przekraczania schematów kulturowych i filozoficznych. Dzięki nim i ich pracom można zrozumieć, ile zła i dobra człowiek może uczynić sobie i innym.

I jeszcze statystyka; w etyce przeważają rzemieślnicy, natomiast wojownicy i artyści z odrębnych powodów stanowią tzw. środowiskowe mniejszości. Ten stan ulega powoli zmianie ze względu na modne dzisiaj wojny ideologiczne i światopoglądowe (wojownicy) oraz powszechny stan kryzysu (artyści).

Teatr a nasze sumienia

koniec przedstawienia, a początek pytań.

frag. z epilogu Dobrego człowieka z Seczuanu” B. Brechta

teatr to zwierciadło i streszczona żywa kronika czasu.

z monologu Hamleta Szekspira, akt trzeci, scena druga, przeł. J. Paszkowski

Teatr Powszechny w Warszawie wystawił ostatnio (2022r) sztukę pt. „Odpowiedzialność”, w przedstawieniu tym aktorzy pełnią potrójną rolę; są przewodnikami, sędziami i oskarżycielami publicznymi, a ściślej odwołują się do ratyfikowanych przez nasz rząd praw człowieka oraz zapisów konstytucji RP. Po przytoczeniu niezbitych dowodów na to, że nie są one powszechnie realizowane, należy zadać sobie dwa pytania: o skutki takiego zaniechania oraz o jego przyczyny. Dlaczego dzisiaj przykłada się nierówną miarę do praw: uchodźcy, emigranta, kobiety, bezdomnych, biednych, ludzi o różnej orientacji religijnej czy seksualnej, o odmiennej narodowości? Zwykle na te pytania padają trzy odpowiedzi: 1). winni są politycy i ich populizm, 2). ten stan rzeczy jest naturalną konsekwencją różnic ekonomicznych i kulturowych, występujących między państwami, narodami i wspólnotami oraz 3). winni jesteśmy my wszyscy, wybierając konformizm.

Z odmiennych punktów widzenia wszystkie trzy odpowiedzi są w jakimś stopniu  słuszne, ale tylko jedna z nich ma swojego konkretnego adresata, czyli nasze sumienia: pani, pana, moje.

Wspomniany spektakl Teatru Powszechnego doprowadził nas (czyli publiczność) do tego momentu, kiedy odpowiedzialność wszystkich za położenie ludzi znajdujących sie na granicy polsko-białoruskiej, staje się odpowiedzialnością ciążącą na każdym z nas. I każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, co powinien zrobić, by zmienić tę dramatyczną sytuację ? Teatr społecznie zaangażowany zostawia nas z tymi pytaniami i z bolesną wiedzą, o tym że tragiczny los jednego człowieka kładzie się cieniem na sumieniu wszystkich. Dlaczego właśnie teatr przypomina, że jesteśmy ludźmi tylko wśród ludzi i dla ludzi. O ile etyka tłumaczy te związki, jakie zachodzą między nami, o tyle „przeznaczeniem teatru […] jest służyć za zwierciadło naturze”. Tyle i – chciałoby sie dodać, aż tyle – powiedział Szekspir o teatrze w Hamlecie. (akt trzeci, scena druga, przeł. J. Paszkowski). Teatr nie zastępuje etyki, ale może ją urealnić, by użyć ulubionego zwrotu metafizyków, a więc skonkretyzować jej znaczenie normatywne.

Wiśnie, poezja i etyka

Norwid z genialną intuicja stwierdził, że ze wszystkich cudów świata najcenniejsze są dwa: poezja i dobroć. Dodajmy od siebie, że łączą je ze sobą okruchy istnienia, zmienne, barwne, dynamiczne, nieuchwytne w swojej krasie i majestacie; takie właśnie jak owoc wiśni. O którym pięknie, mądrze i czule pisała Jolanta Brach-Czaina w książeczce pt. „Szczeliny istnienia”. To książka o konkrecie metafizyki, jego egzystencjalnych drobinach bytu, od których zaczyna się poezja i dobroć. Tylko poezja potrafi zmierzyć się z indywidualnym, niepowtarzalnym doświadczeniem istnienia i tylko akt dobroci może go uchronić od uprzedmiotowienia. Jesteśmy egzystencjalnym konkretem na różne sposoby, a poznanie jest tylko jednym z nich i to nie najważniejszym. Istniejemy przez dzięki przynależności do wspólnoty istnień w łańcuchu pokarmowym. Zjadamy i jesteśmy zjadani, rodzimy się i umieramy jak wszystko, co istnieje, a codzienne praktyki tj. krzątanina domowa pozostają w związku z wszystkimi wzniosłymi pojęciami, jakimi dysponuje etyka. W tym niezwykłym dziełku metafizyka codzienności i etyka wracają do początku; do przyrody, w której „następuje spotkanie istniejących.” (s.20). Zło i ofiara, zbrodniarz i prześladowany, wnikanie w drugiego, tworzenie i współtworzenie istnienia osoby kochanej to tematy, które pozostają w kręgu metafizyki i etyki istnienia „Co się kryje w skrajnym złu, jakim jest śmierć każdej zadręczonej ofiary?”(137). W etyce istnienia dobrocią jest sama wartość istnienia, która nie jest ani wrodzona, ani nadana, polega zatem „na umiejętności przeżycia wartości ostatecznej każdej chwili, a z drugiej na nadawaniu jej wartości absolutnej, przez nas samych ustalonej.” (208).

Lubię czytać książeczkę Brach-Czainy razem z Sklepami cynamonowymi Bruna Schulza – podobna poetyka, wyobraźnia, czułość do różnych form istnienia, wydarzająca sie metafizyka i pochwała dla świata codziennych zjawisk, faktów, które zyskują na swej niezwykłości wtedy, kiedy dostrzega sie w nich „konkrety egzystencjalne, drobiny znaczące” ( s.12). W tym tekście znajduje się nie tylko pewna wizja etyki istnienia, ale też książka ta powstała z etycznych intuicji i przemyśleń; „Można powiedzieć, że jest to etyka dzielności, nasza naturalna etyka, nieunikniona, bo w istnieniu nie ma sposobu, by zdjąć czy zawiesić choćby na chwilę trud samego istnienia. I choć nie możemy uchylić się od dzielności, to jednak możemy chyba być z niej dumni.” (s.206).

(wszystkie cytaty pochodzą  z J. Brach-Czaina „Szczeliny istnienia”, Wydaw. Dowody na istnienie, Warszawa 201.)

Pochwała fikcji literackiej

Po raz pierwszy lektura przeniosła mnie bezpośrednio w rzeczywistość , przyjmując na siebie rolę przewodnika oraz komentatora i prowadziła od namiotów rozstawionych przed Galerią Krakowską, do woluntariuszy, „terytorialsów”, żołnierzy amerykańskich,  udzielających pomocy ludności ukraińskiej. To, co widziałam, przebywając ostatnio w Krakowie, domagało się wyjaśnień, próby zrozumienia dlaczego doszło do wojny w Ukrainie, dlaczego ma ona taki a nie inny przebieg, jaką rolę odgrywają w niej kraje zachodnie, do jakiego stopnia interesy stanowią ukryte źródła tej zbrojnej agresji, która ma miejsce od 24 02 2022 w Ukrainie? A przede wszystkim jak można przerwać tragedię ludzi, ich mordowanie i gnębienie? Sam fakt, że w XXI wieku doszło do takiej agresji zbrojnej na europejskim terytorium suwerennego państwa, wciąż jest wydarzeniem szokującym i zgoła nieprawdopodobnym!

A jednak byli pisarze, którzy opisali tę wojnę, która teraz sie toczy, z opisem jej geopolitycznym i ekonomicznym tła, z zagłębianiem się w indywidualne i zbiorowe losy żołnierzy i ludności cywilnej. Trudno sie zatem dziwić, że wspomniane obrazki krakowskie stanowiły dla mnie ilustrację do książek Wojtka Miłoszewskiego: Inwazji, Farby i Kontry. Wymienione teksty Miłoszewskiego należą do nurtu political fiction i są to powieści, które kreują nowe, mniej czy bardziej fantastyczne wizje świata polityki, z którego wyłaniają się nowe konflikty i zagrożenia dla ludzkości. W lekturze tych książek kluczową rolę odgrywa fikcja literacka, czyli fikcja reprezentacji, o której pisze Ryszard Nycz, że „w odróżnieniu od naukowych fikcji wyjaśniających […]- te fikcje odkrywające (eksploracyjne) transgresywnie przekraczają i rozszczepiają wszelkie porządki przeszłe i teraźniejsze, antycypując przyszłe możliwości.” (cyt. za R. Nycz, Od teorii nowoczesnej do poetyki doświadczenia. w: Kulturowa teoria literatury 2. Poetyki, Problematyki, Interpretacje, pod red. T. Walas, R. Nycz, Universitas, Kraków 2012, s.38) Tak więc trylogia wojenna Miłoszewskiego o zbrojnym ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, a następnie Polskę antycypuje wydarzenia wojenne, których jesteśmy świadkami. Ustawia przed czytelnikami lustra, w których odbijają się losy ludzkie połączone z losami naszego, wyobrażonego świata. Nie chodzi zatem w tych książkach o zgodność z faktami, ale o literackie wizje tego, co może się zdarzyć, a więc co pozostaje w potencjalnym kręgu formy substancjalnej, jakby powiedział Arystoteles. Fikcja literacka nie zastępuje prawdy naukowej, ale jest nią na gruncie egzystencjalnej wyobraźni, gdzie łączą się ze sobą doświadczenia tego, co jest z tym, co może być lub mogłoby się zdarzyć.

Dodajmy, że od talentu pisarza literatury political fiction, jego wiedzy, intuicji i wyobraźni zależy, czy czytelnik potrafi w obecnie doświadczanej, wojennej rzeczywistości, odnaleźć nowe znaczenia i odkryć wcześniej nieprzewidziane procesy i wydarzenia. Czy one również otwierają się przed etyką, czy wyprzedzają ją, a może nawet zastępują? Związek etyki z literaturą, fikcji z filozoficznym poznaniem, doświadczeniem i językiem zawsze był bliski, chociaż nigdy nie sprowadzał się do jednej interpretacji. Można bez większego ryzyka przyjąć, że etyka istnieje na różne sposoby i wiąże się z rozmaitymi językami i doświadczeniami, które dotyczą wprost ludzkiej egzystencji takimi jak: literatura, sztuka, muzyka, kultura, filozofia czy religia. Dzięki literackiej fikcji etyk odkrywa nowe prawa i porządki, jakie mogą zaistnieć w świecie i poddaje je refleksji egzystencjalnej. Literatura political fiction, uświadamia swoim czytelnikom, że wydarzenia te są potencjalnie realne, że mają wpływ na nasze wybory, sądy i przekonania, mimo, że pozostają w kręgu możliwości. Transgresja, przekraczanie i wykraczanie poza znane porządki leżą zarówno w naturze zmieniającego się, ludzkiego świata jak i samego człowieka.

Etyka i wojna

Problem związków etyki z wojną obejmuje wiele, różnych problemów i powinien być rozpatrywany z wielu punktów widzenia. W tej notatce skupię się na trzech: na ocenie wojny, na roli międzynarodowej społeczności oraz na mediach (audiowizualnych oraz elektronicznych, a w tym tzw. forach społecznościowych),

  1. wojna jest zawsze formą ludobójstwa, a więc złem w czystej postaci. Nie ma ani uzasadnienia ani usprawiedliwienia, w przeciwieństwie do obrony, która proporcjonalnie do środków agresji – jest zawsze usprawiedliwiona,
  2. międzynarodowa społeczność, zwłaszcza skupiona w organizacjach humanitarnych i non-profit spełnia niezwykle ważną rolę, niosąc nie tylko pomoc doraźną, ale też dalekosiężną z myślą o edukacji, służbie zdrowia, programach adopcyjnych itd. Wojna to nie tylko bezpośrednie zagrożenie dla ludności, ale też podważenie wszystkich praw człowieka, zasad moralnych i idei etycznych. Dlatego wymaga zarówno zdecydowanych postaw sprzeciwu, która wyraża się w międzynarodowej solidarności, jak i działań politycznych w celu powstrzymania inwazji,
  3. media pełnią trzy funkcje: informatyczną, propagandową (a w tym podnoszenie morale obrońców) i manipulacyjną. Z jednej strony, podtrzymując stan „wrzenia emocjonalnego”, a z drugiej media umożliwiają woluntariuszom wspólne organizowanie pomocy np. zebranie lekarstw, środków higienicznych, wózków dla dzieci, oferowanie mieszkań czy prywatny transport do konkretnego miasta. Doświadczenie i wiedza oraz kontakty organizacji społecznych pełnią w tym dziele solidarności niewątpliwie niezastąpioną wartość.

Powyższe kwestie nie powinny budzić wątpliwości, ale istnieje szereg pytań, które pozostają w cieniu społecznych dyskusji, takich jak:

Czy wszystkie formy bojkotu i odmawiania współpracy z rosyjskimi sportowcami, naukowcami czy artystami są uzasadnione etycznie?

Czy w ten sposób pośrednio nie buduje się symbolicznego muru nienawiści między wolnym, demokratycznym światem a takim czy innym reżimem?

Czy wszystkie sankcje dla kraju agresora godzą we władzę czy w społeczeństwo, a konkretnie w jego najuboższe warstwy?

Żyjemy w globalnym świecie, dotkniętym różnymi plagami i kryzysami, które można tylko wspólnie rozwiązać – czy uwzględnia się takie płaszczyzny porozumienia z myślą o jutrze?

Ostatnie uwagi nie podważają bezwzględnego, etycznego imperatywu; postępuj tak, by nigdy nie doszło do wojny, a kiedy już ona jest – zrób wszystko, by ocalić zagrożone wojną życie każdego, a więc zarówno ludności cywilnej jak i żołnierzy.

Sen idioty

Przyjmując, że życie jest snem idioty, to czym jest filozofia i etyka? Próbą zracjonalizowania tego snu czy też doprowadzeniem go do absurdu?

W tym przypadku literatura nie znosi granic, porządków czy algorytmów, balansując między tym, co racjonalne i tym, co irracjonalne. Filozofia nie może sobie pozwolić na taką nonszalancję i swobodę, musi zatem posłużyć się szeregiem nowych pojęć, nieostrych i labilnych, by wprowadzając irracjonalne w racjonalne nadać nowy sens opisywanym zjawiskom.

A etyka? Jeśli jej źródłem jest indywidualna miara człowieczeństwa a zasadą – nie zabijaj, nie rań i kochaj – to nie opiera się ona na schematach: racjonalne – nieracjonalne, obiektywne -subiektywne, uniwersalne – partykularne, ponieważ obejmując je wszystkie, przekracza poziom rozumowania na rzecz doświadczenia siebie i innego we własnym/wspólnym człowieczeństwie. Na uwagę zasługuje akt religijny i poetycki, które łączą ze sobą egzystencję jednostkową z Logosem; w polu widzenia, kontemplacji i twórczości.

Czy to znaczy, że literatura nie ma dostępu do tego doświadczenia, a przynajmniej nie jest ono dla niej znaczące? Przeciwnie, wydaje się że literatura nie tylko proponuje alternatywne style życia, ale wraz z nimi pokazuje, że nasze człowieczeństwo nie zamyka się ani w jednym wzorze ani też w jednym słowniku np. kultury klasycznej czy nowoczesnej. Jest stale, na nowo odkrywane, przywoływane i nazywane. W rozmaitych wersjach, schematach i symbolach, za którymi kryją się pytania o to, kim jesteśmy, skąd przychodzimy i dokąd odchodzimy?

Oswajanie

Idąc ulicą Piękną w Warszawie zobaczyłam mural na ścianie jednego z budynków, na którym widać grupę starszych ludzi, a w jego górnej partii znajduje się napis – pytanie, „czy całe moje życie jest godne twojej uwagi?”, a na dole domalowano krótką informację – hasło „oswajanie starości”.

Tekst intrygujący i wieloznaczny, więc dający do myślenia. Całą filozofię można przecież sprowadzić do próby oswojenia człowieka z nim samym i ze światem, do czego służą opisy metafizyczne, teoriopoznawcze czy egzystencjalne.

Etyka, podobnie jak literatura, jest próbą oswojenia człowieka z innym sposobem przeżywania siebie i świata, w którym dotyk dobra (przyjaźni, życzliwości, miłości itp.) budzi potrzebę zmiany swojego życia na lepsze, piękniejsze, bardziej wartościowe. Dopowiedzmy od razu, że żadna forma życia nie chroni skutecznie przed złem, ale niektóre z nich wymagają odpowiedzialności za innych, a więc również troski o ich dobro.

Do czego prowadzić ma ta droga, którą wyznacza etyka?

Zgodnie z przewodnim hasłem muralu z Pięknej – do tego, by człowiek sam uznał, że jego życie jest godne uwagi i dlatego starał się nim pokierować jak najlepiej. W czym pomaga literatura, która pokazuje jak wiele odcieni, form i znaczeń można przypisać temu, co ludzie uznają za najlepsze dla siebie i dla innych. Oswajając nas z tym, że starość nie jest klęską, jeśli nauczymy się przyjaźnić ze sobą i z innym, czyli jeśli zrozumiemy, że bez obecności innych nasze życie nie będzie godne uwagi.

Dusza

Kiedyś sądziłam, że zadaniem etyki jest wskazanie na te zasady i reguły ludzkiego postępowania, dzięki którym człowiek będzie lepszy, a świat wokół niego zapełni się wartościami. Później widziałam w etyce wzory postępowania, pozostające w kręgu logosu, ethosu i pathosu, by w końcu etykę potraktować nie tylko jako krytyczną refleksję nad moralnością  czyli tym, co współcześni praktykują w ramach moralności, ale też upatrywać w niej namysł nad tym jak trudne i dramatyczne są ludzkie wybory, jak niewspółmierny jest bagaż doświadczeń, jaki każdy z nas dźwiga.

W rezultacie tych różnych i zmieniających się ujęć tej dziedziny filozofii, teraz wydaje mi się, że etyka powinna prowadzić do lepszego przeżywania własnego losu i innych ludzi, zakorzenionych w świecie. Do czego prowadzą opowieści pochodzące z głębi nas samych i ze wspomnień innych, rozwijane i podtrzymywane przez  literaturę, religie, sztukę. W nich starożytni upatrywali źródła mądrości praktycznej, która nie poprzestaje na zasadach, ale zagląda głęboko do duszy człowieka.