Przyjmując, że życie jest snem idioty, to czym jest filozofia i etyka? Próbą zracjonalizowania tego snu czy też doprowadzeniem go do absurdu?
W tym przypadku literatura nie znosi granic, porządków czy algorytmów, balansując między tym, co racjonalne i tym, co irracjonalne. Filozofia nie może sobie pozwolić na taką nonszalancję i swobodę, musi zatem posłużyć się szeregiem nowych pojęć, nieostrych i labilnych, by wprowadzając irracjonalne w racjonalne nadać nowy sens opisywanym zjawiskom.
A etyka? Jeśli jej źródłem jest indywidualna miara człowieczeństwa a zasadą – nie zabijaj, nie rań i kochaj – to nie opiera się ona na schematach: racjonalne – nieracjonalne, obiektywne -subiektywne, uniwersalne – partykularne, ponieważ obejmując je wszystkie, przekracza poziom rozumowania na rzecz doświadczenia siebie i innego we własnym/wspólnym człowieczeństwie. Na uwagę zasługuje akt religijny i poetycki, które łączą ze sobą egzystencję jednostkową z Logosem; w polu widzenia, kontemplacji i twórczości.
Czy to znaczy, że literatura nie ma dostępu do tego doświadczenia, a przynajmniej nie jest ono dla niej znaczące? Przeciwnie, wydaje się że literatura nie tylko proponuje alternatywne style życia, ale wraz z nimi pokazuje, że nasze człowieczeństwo nie zamyka się ani w jednym wzorze ani też w jednym słowniku np. kultury klasycznej czy nowoczesnej. Jest stale, na nowo odkrywane, przywoływane i nazywane. W rozmaitych wersjach, schematach i symbolach, za którymi kryją się pytania o to, kim jesteśmy, skąd przychodzimy i dokąd odchodzimy?